Witam, mam następujący problem z autem.
Auto nie odpalało, wiec podładowałem akumulator, podładowany podłączyłem wszystko grało elegancko. Odpalilo, dla pewnosci odpalilem jeszcze ze 2 razy i bylo dobrze zostawilem auto na noc. Czekałem na wentylator chłodnicy wiec nim nie jezdzilem przyjechal kurier wentylator zamontowałem, kreci wszystko ładnie, auto odpalam i zapalilo. Zostawilem samochod, pozniej po 15 min chcialem nim sie przejechac i nie chcialo odpalic.. mowie, pewnie sie troche rozladowal przez te odpalanie i gaszenie. Podłaczylem akumulator na 3-4h do ladowania magiczne oczko jest zielone ale auto dalej nie odpala. Napięcie na akumulatorze to 12,8V czyli dobre. Ale gdy przekręcam kluczyk jak do rozruchu to rozrusznik kreci ale bardzo ciezko jak by nie mial siły. Kontrolki przygasają.
Skoro napięcie jest dobre, to wina jest rozrusznika? Tylko przecież auto palilo jeszcze 15 min przed tym jak nie chcialo odpalac.
Auto nie odpalało, wiec podładowałem akumulator, podładowany podłączyłem wszystko grało elegancko. Odpalilo, dla pewnosci odpalilem jeszcze ze 2 razy i bylo dobrze zostawilem auto na noc. Czekałem na wentylator chłodnicy wiec nim nie jezdzilem przyjechal kurier wentylator zamontowałem, kreci wszystko ładnie, auto odpalam i zapalilo. Zostawilem samochod, pozniej po 15 min chcialem nim sie przejechac i nie chcialo odpalic.. mowie, pewnie sie troche rozladowal przez te odpalanie i gaszenie. Podłaczylem akumulator na 3-4h do ladowania magiczne oczko jest zielone ale auto dalej nie odpala. Napięcie na akumulatorze to 12,8V czyli dobre. Ale gdy przekręcam kluczyk jak do rozruchu to rozrusznik kreci ale bardzo ciezko jak by nie mial siły. Kontrolki przygasają.
Skoro napięcie jest dobre, to wina jest rozrusznika? Tylko przecież auto palilo jeszcze 15 min przed tym jak nie chcialo odpalac.