Witam,
Fiat jak w tytule, 90 tys km. Przyjechałem pod wieczór pod dom, nie było żadnych problemów, po 20 min. wróciłem by ruszyć dalej. Standardowo odpalam, słyszę takie coś jak "pstryk" (trwa ułamek sekundy) i cisza. Brak reakcji - rozrusznik nie kręci, radio chodzi, światła są, diodki świecą się standardowo.
Za drugim i trzecim razem nie ma żadnego pstryk i dalej cisza. Wszystko (prąd itd) jest tylko auto nie odpala.
Dodam, że kilka dni temu mechanik wymieniał w nim sprzęgło. Może to coś z tym ma związek?
Nie oczekuję cudu i pewnie nie ma prostego rozwiązania, ale przynajmniej może ktoś naprowadzi w którą stronę szukać, ewentualnie nie dać się całkowicie skroić w poszukiwaniu nie wiadomo czego. Pożytek tylko taki, że pod domem stoi.
Dzięki za ewentualną pomoc, jestem już z tego pokolenia co za bardzo pojęcia o mechanice nie ma.
Fiat jak w tytule, 90 tys km. Przyjechałem pod wieczór pod dom, nie było żadnych problemów, po 20 min. wróciłem by ruszyć dalej. Standardowo odpalam, słyszę takie coś jak "pstryk" (trwa ułamek sekundy) i cisza. Brak reakcji - rozrusznik nie kręci, radio chodzi, światła są, diodki świecą się standardowo.
Za drugim i trzecim razem nie ma żadnego pstryk i dalej cisza. Wszystko (prąd itd) jest tylko auto nie odpala.
Dodam, że kilka dni temu mechanik wymieniał w nim sprzęgło. Może to coś z tym ma związek?
Nie oczekuję cudu i pewnie nie ma prostego rozwiązania, ale przynajmniej może ktoś naprowadzi w którą stronę szukać, ewentualnie nie dać się całkowicie skroić w poszukiwaniu nie wiadomo czego. Pożytek tylko taki, że pod domem stoi.
Dzięki za ewentualną pomoc, jestem już z tego pokolenia co za bardzo pojęcia o mechanice nie ma.