Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
IGE-XAOIGE-XAO
Proszę, dodaj wyjątek dla www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Programowanie PLC ??? - Gdzie się nauczyć i jak z przyszłymi zarobkami

szafarzszafarz 08 Wrz 2013 20:33 14601 47
  • #31
    jestam
    Specjalista Automatyk
    Studia zaoczne obecnie niewiele różnią się od braku studiów. Szczególnie w dziedzinach inżynierskich i/lub prowadzone w wyższych szkołach marketingu i gotowania na parze.

    Studiując dziennie też się da pracować, może nie na pierwszym semestrze, ale da się.
  • IGE-XAOIGE-XAO
  • #32
    tomasz_kwasniewski
    Poziom 17  
    Myślę że nie masz racji co do studiów zaocznych, kwestia jest jaką uczelnię sobie wybierzesz. Ja zrobiłem inżyniera zaocznie na WAT w Warszawie, i nigdy nikt nie kręcił na to że zaocznie (tyle że tam zjazd ma 4 tygodnie ciurkiem pt,so,nd, a na zaliczenie te poprawkowe idziesz z zazwyczaj z dziennymi i dostajesz te same zadania), na rozmowie rekrutacyjnej i tak cię przetestują co potrafisz, jak dobra firma to posadzą przed kompem, schematem, otworzą szafę i przepytają wyrywkowo. I mimo że mój angielski nie jest najwyższych lotów, to zazwyczaj ja dostawałem ofertę pracy, myślę to efekt też tego że przez 4 lata studiów pracowałem jednocześnie w zawodzie w dużym koncernie.
  • #33
    Notorious16
    Poziom 12  
    Szkoła gotowania na parze... dobre, tego jeszcze nie słyszałem. :)

    Też myślę, i w sumie już wiem po sobie, że liczy się, to co umiesz, ale nie chciałbym zostać kiedyś skreśony z fajnej fuchy przez głupka z HR-u, którego czytanie mojego CV skończyło się "magisterskie - zaoczne", ale z drugiej strony na studiach i tak człowiek mało się uczy praktycznych rzeczy, program jest przerażający z matlabem na czele... a nie chciałbym sytuacji, o których śłyszałem, zę może się wydarzyć, że musiałbym zrezygnować całkiem z pracy na jeden semestr, bo mam fajną pracę i głupio byłoby ją stracić w ten sposób... nie wiem, mam jeszcze pół roku na decyzję i chyba oszaleję przez ten czas...
  • #34
    tomasz_kwasniewski
    Poziom 17  
    ja myślę że to kwestia tego jaką pracę masz szansę podjąć jeżeli w zawodzie i w jakiejś uznanej firmie, z perspektywą pracy także po studiach oczywiście wtedy już po odpowiedniej podwyżce, to ja bym wziął taką robotę. Weź pod uwagę jeszcze jedno jeżeli nadwyżka zarobów na czesnym wyniesie dajmy na to 3000, to przez rok robi 36000. Załóżmy że po dziennych dostałeś nie co lepiej płatną pracę 500pln na rękę to tylko przy prostym przeliczeniu bez uwzględnienia inflacji, i odsetek od tych 36000. To musisz pracować 6 lat żeby odrobić to co byś zarobił gdybyś wybrał opcję studiów zaocznych. Z mojego przykładu powiem Ci tak po 4 latach studiów zaocznych i jednoczesnej prac, będąc na utrzymaniu rodziców miałem odłożone na 1/4 mieszkania 60m2 w najbliższej okolicy Wawy. Moi koledzy studiujący dziennie, po czterech latach latali z CV i szukali pracy. Teraz i tak na wet jeżeli któryś zarabia więcej ode mnie to nie jest to więcej niż 1000pln średnio miesięcznie w skali roku. Także odrobią okres studiów za 5 do 30lat (i to raczej bliżej tych 30:)). Ale tak jak mówię całe studia pracowałem w zawodzie w światowym koncernie z uznaną marką.

    Także pracodawcy pozostaje tylko wryfikacja twojej wiedzy i umiejętności a wtedy doświadczenie jak zdobyłeś już pracując da o sobie znać

    Po za tym ja w CV nie piszę tego że studiowałem zaocznie, nie wiem jak na twojej uczelni wystawiają dyplom ale na moim nigdzie nie jest napisane że studiowałem zaocznie jest tylko tytuł zawodowy wynik, kierunek itp. skoro go dostałem i uczelnia potwierdziła go swoją renomą to jest ważny!!!!
  • IGE-XAOIGE-XAO
  • #35
    Rariusz
    Specjalista Automatyk
    Witam,

    Ja po technikum poszedłem do pracy. Było tam dwóch kolegów którzy studiowali
    zaocznie i żaden nie skończył studiów. Powód bardzo prosty, pracowali na cztery zmiany i po nocce jechali na uczelnie. Nie było szans wysiedzieć przez cały dzień.
    Człowiek po prostu zasypiał. Pogadałem z nimi i powiedzieli tak: "Jeśli mielibyśmy pieniądze to wybralibyśmy studia dzienne". Ja przemyślałem sprawę i powiedziałem
    sobie tak:"Albo studia albo praca". Patrząc na to co robili inżynierowie zdecydowałem się na studia dzienne. Najlepsza decyzja jak dotąd w moim życiu. Poznałem dużo fajnych ludzi i dużo się nauczyłem. Robię czasem projekty dla firm więc nie jest źle.
    Teraz idę na doktorat i myślę że źle na tym nie wyjdę. Przykład podany przez kolegętomasz_kwasniewski nie jest dobry. Ja mieszkając z rodzicami odłożyłem prawie 15000zł czasem utrzymując całą rodzinę. Ten przelicznik który został podany nie jest adekwatny do kogoś kto mieszka sam. Jeśli ktoś może najlepiej wybrać dzienne.

    Pozdrawiam,
  • #36
    Ravender
    Poziom 18  
    Branża automatyki ma swoją specyfikę i nie każdy może się tutaj odnaleźć (może właśnie dlatego zarobki stoją na przyzwoitym poziomie).

    Podobnie jak z "komputerowcami" mogę wyróżnić wśród "automatyków" kilka grup:

    1) Automatyk filozof - pracuje często w dziale projektowym. Czasami coś zaprogramuje ale większość czasu spędza na studiowaniu pism, norm i wytycznych odnośnie tego jak i co należy robić.

    2) Automatyk programista - pisze programy sterujące. Nie bawi się w kabelkologię. Od tego są inni.

    3) Automatyk utrzymania ruchu - w zależności od firmy, z reguły podłącza się pod maszynę by sprawdzić, co jest nie tak. Dokonuje drobnych poprawek w działaniu gotowego programu. Potrafi znaleźć usterkę na maszynie lub obiekcie i ją usunąć. W niektórych firmach ludzie z tego działu budują maszyny na potrzeby zakładu.

    4) Uruchomieniowiec - gość jest wysyłany na obiekt w celu "uruchomienia" tego i owego. Musi posiadać kompletną wiedzę z zakresu programowania, elektryki, pneumatyki, hydrauliki. Częste wyjazdy i długie godziny na delegacjach.

    Grup pewnie można by podać więcej ale skupię się na powyższych. Osobiście zaliczam się do grupy 2 i 4 :).

    Na początek proponuję pracę w dziale UR. Można zdobyć wiedzę praktyczną, której w żaden sposób człowiek nie zdobędzie ani w szkole sredniej a tym bardziej na studiach.
    Wyszukiwanie usterek, kontakt z mechanikami czy oglądanie gotowych programów napisanych przez doświadczonych programistów jest bardzo szybką metodą pozyskiwania wiedzy.

    Kolejnym etapem jest praca przy budowie maszyn (lub czegokolwiek innego, powstającego od podstaw). Tutaj trzeba już jakiejś wiedzy lub umiejętności praktycznych.

    Programowania można nauczyć się samemu (tak było w moim przypadku) ale trzeba mieć do tego po prostu talent. Jednym myślenie w sposób "programistyczny" przychodzi łatwo... innym nie. Mogę śmiało postawić tezę, że dobrymi automatykami mogą być ludzie o wykształceniu (bądź zainteresowaniach) technicznych z zakresu elektroniki, elektryki.. i umiejący programować w jakimkolwiek języku.

    Na studiach raczej nie można się nauczyć programować. Na PŁ przykładowo przez 5 lat liczyliśmy różnymi metodami stabilność układów a sterowniki programowałem 1 semestr... były to S5 :).

    Co do zarobków to należą do stosunkowo wysokich. Po pierwsze trudno jest znaleźć kogoś z głową i umiejętnościami. Po drugie, gdy już sie znajdzie to często jeden człowiek bierze na siebie dany projekt i tylko on potrafi się w tym projekcie odnaleźć. Jego utrata jest problematyczna.

    Gdy mój znajomy złożył wypowiedzenie w firmie w trybie natychmiastowym zostało zwołane zebranie kierowników i dyrektorów. Próbowali oni wszelkimi sposobami zatrzymać kolegę w pracy bo jego odejście oznacza duuuuuże problemy. Żeby daleko nie szukać... w firmie w której obecnie pracuję sam uruchomiłem wszystkie maszyny które produkujemy. Moje odejście oznacza koniec tej firmy. Obecnie szukam sobie "zastępcy" ale z marnym skutkiem.

    Praca jest odpowiedzialna i z reguły bardzo stresująca. Przestuj linii czy nawet pojedynczej maszyny oznacza często ogromne straty klienta. Czasami zdarzały się akcje że człowieka budzili w środku nocy. Raz po mojego kolegę (w poprzedniej pracy) kierownik wysłał samochód by go ściągnął z urlopu nad morzem.

    Niemniej praca bardzo ciekawa lecz nie dla każdego. To zawód z tych, do których potrzeba po prostu talentu.

    Co się tyczy rozważań dotyczących studiów... patrząc z perspektywy pracodawcy mogę powiedzieć, że nie przykładam do tego zupełnej uwagi. Może być nawet skończona podstawówka byle gość posiadał umiejętności, których szukam.
  • #37
    tomasz_kwasniewski
    Poziom 17  
    Rariusz przecież to proste liczenie załóżmy że zarabiasz 3500pln, studia tu przykład WAT to 2800pln za semestr (elektroniki), zaznaczyłem że cały okres byłem na utrzymaniu rodziców. Więc jakby nie liczył zostanie ci 3000. A przecież te 3500 za nie złego automatyka to dla szanującej się firmy nie jest wiele. Owszem ja wiem patrząc z perspektywy czasu że miałem sporo szczęścia, praca i uczelnia, dom w obrębie 10km. Po za tym jeżeli mieszkasz sam to na dziennych czy zaocznych ponosisz te same koszty więc nie bardzo rozumiem jaki to ma wpływ.
  • #38
    Notorious16
    Poziom 12  
    O kurcze... od razu chciałem z góry wam podziękować za fajne odpowiedzi, właśnie tego cały czas szukałem, rozmowy z fachowcami, którzy to i owo widzieli i przeżyli, a nie tylko "gdybać".

    Ja za pół roku bronię inżyniera, robiłem sporo bezpłatnych praktyk, bo naczytałem się własnie na forach, że po samych studiach to będę tylko teoretykiem, a nie inżynierem (i tamci ludzie mieli całkowitą rację) teraz pracuję w dosyć dużej, miedzynarodowej firmie, ale to właśnie nie jest praca w stylu utrzymania ruchu, przy maszynach, jest to "branżowa" praca, ale nie taka czysta automatyka i boję się, że pracując tam i idąc na zaoczne będę miał zapieprz, a nie zaprocentuje on tak bardzo, jak bym chciał (poza dobrym CV), a nie będzie siły i czasu na ogarnianie czegoś jeszcze we własnym zakresie, tym bardziej, ze mam jeszcze trochę "pracy" z kołem naukowym, ale z drugiej strony podoba mi się tam i myślę, że na okres studiów to jest bardzo dobra opcja, bo mimo wszystko i tak dużo się tam uczę. Widzę, że tutaj też już są rozbieżne opinie, wielka szkoda, że nie ma jednomyślności. :)

    Jeszcze ciekawi mnie, jak dużo trzeba umieć, żeby założyć własną firmę? Jak wiele lat trzeba waszym zdaniem na taką wiedzę pracować? 5? 10?

    Ravender, szkoda, że nie mam pewności, albo raczej wiem, że nie każdy ma takie podejście jak Ty, że chodzi o umiejętności... coś czuję, że chyba jednak nie ma tutaj jedynej słusznej drogi... czy może jest - wystarczy być po prostu dobrym?
  • #39
    tomasz_kwasniewski
    Poziom 17  
    Myślę że przy myśleniu o własnej firmie poza umiejętnościami, powinieneś też pamiętać o kontaktach znajomościach w branży. Mi np pierwsze zlecenia poza zakładem, takie na własną rękę naraił mój kierownik. On mnie polecił swemu znajomemu który ma stolarnię. Później to już jakoś poszło. Przez 10 lat trafiły mi sie może ze 4 roboty dzięki umieszczonym ogłoszeniom na portalach branżowych. Tak to głównie z polecenia.

    Weź jeszcze pod uwagę opcję że pracodawca sfinasuje Ci studia, teraz to już chyba rzadko się zdarza ale możesz popróbować.

    A jeszcze taka ciekawostka jak studiowałem, na uczelni był koleś który pracował w zespole profesora i jednocześnie robił magisterkę zaocznie. Oni akurat pracowali głównie nad układami programowalnymi FPGA i CPLD ali kiedyś słyszałem jak ćwiczył doktora. Ciekawa sytuacja ten go ćwiczy w pracy a później zmiana ról na zajęciach::)
  • #40
    Rariusz
    Specjalista Automatyk
    Witam,

    tomasz_kwasniewski ja przedstawiłem moje zdanie z mojego punktu widzenia.
    Jeśli komuś się nie poszczęści to musi kombinować. Powiedziałem jakie mam zdanie
    na ten temat żeby osoba pytająca miała pełen pogląd na sytuację.
    Dodam jeszcze że 5 lat studiów na automatyce i robotyce nie są straconymi
    latami.

    Pozdrawiam,
  • #41
    Ravender
    Poziom 18  
    Notorious -> bo nie ma jednej drogi :). Jeśli już masz pracę to tylko się cieszyć. Idź na zaoczne a jak stwierdzisz że nic nie dają, po prostu je przerwij.

    Co do własnej firmy... nie trzeba nic umieć żeby założyć firmę :). Trzeba umieć, by móc z niej żyć i czerpać zyski.

    W branży jako "automatyk" pracuję od 3 lat i mógłbym z powodzeniem zakładać własną działalność tyle, że mi się nie chce heh. Wolę, jak mój kolega szuka projektów i zleceniodawców.

    A co do ostatniej opinii... w przeciągu paru lat zmieniałem pracę kilka razy i byłem łącznie na kilkunastu rozmowach. ZAWSZE tematem przewodnim było "CO PAN UMIE" a nie "CO PAN SKOŃCZYŁ". Moje CV w większości składa się z precyzyjnie wyszczególnionych umiejętności z różnych dziedzin. Swego czasu na 10 wysłanych CV dzwonili do mnie z 8 firm. Myślę, że jest to słuszny sposób myślenia w branżach inżynieryjnych.

    A co do studiów...

    Z perspektywy czasu widzę, że wszystko ułożone jest w odwrotnej kolejności niż powinno. Skończyłem automatykę na PŁ ale w sumie więcej przeimprezowałem niż siedziałem na wykładach. Teraz, jak pracuję w branży przypominam sobie o pewnych tematach.. wracam do książek i notatek.

    Fajniej by było gdybym najpierw szedł do pracy, a potem na studia. Mógłbym profesorów pytać o kwestie istotne dla mnie, z którymi spotkałem się podczas kariery zawodowej ;).

    Nie zmienia to faktu, że studia dały mi pewien pogląd na pewne kwestie i z całą pewnością nie traktuję tego czasu jako zmarnowany. Natomiast mam żal o to, że większość rzeczy o których tam mówiono to sucha teoria...
  • #42
    jestam
    Specjalista Automatyk
    Studia nie są po to, żeby uczyć programować w [tu wpisz nazwę obecnie modnego języka/systemu/środowiska]. To student ma ogarnąć sam. Studia mają uczyć tych x metod badania stabilności i innych podobnych "wysublimowanych" "niepotrzebnych" rzeczy.

    Weźcie koledzy pod uwagę, że w ciągu minionych 10 lat poziom gwałtownie spadł. Teraz uczelnie zabijają się o studentów, nie jest niczym dziwnym student na kierunku "zamawianym" dostający większe stypendium niż jego wykładowca zarabia. Są kierunki finansowane przez UE gdzie absolutnie nikogo nie można oblać, nawet jeśli nie umie się podpisać. Zupełnie porządne uczelnie zaczynają być nieodróżnialne od kursów zawodowych.

    Na studiach zaocznych jest jeden zasadniczy problem: brak czasu. Nawet robiąc zjazd pt-so-nie, można tam upchnąć max 4 + 15 + 15 = 34 godziny zajęć. W połowie takiego zjazdu nawet najlepiej zmotywowani mają dość. A gdy 3/4 grupy chce tylko papier, robi się jeszcze trudniej.
  • #43
    tomasz_kwasniewski
    Poziom 17  
    rariusz to ty napisałeś że przykład podany przeze mnie jest nie dobry ja go tylko broniłem, oczywiście zdaję sobie sprawę z tego że nie zawsze się tak układa dlatego koledze napisałem że najlepiej jak ma pracę w zawodzi w porządnym zakładzie.

    jestam nikt nie mówił że będzie lekko, ale za zaoczne płacisz jeżeli jeszcze musisz na to zarobić tak jak ja - no to ci zaczyna zależeć aby te pieniądze nie poszły w błoto.

    Revander nie wiem jak ty ale ja często spotkałem się z pytaniem prośbą o opisanie swego największego sukcesu zawodowego (rozwiązanie jakiejś problematycznej usterki, projekt jaki zrealizowałem)
  • #44
    Notorious16
    Poziom 12  
    Ech... paradoksalnie nie pomogliście. :D Już byłem jedną nogą na dziennych, ale skutecznie mi wybiliście ten wybór z głowy przynajmniej na jakiś czas... :)

    Co do studiów, to niestety macie rację... za dużo teorii, niepotrzebnego liczenia, matlaba, nie mówiąc już nawet o przemyśle, no ale to problem tych, którzy się sobą nie zainteresowali i myśleli, że sam papierek załatwi im kokosy, a nie wiem jak jest, ale ja za nic nie umienie bym nie płacił .:)

    Dziękuję bardzo za odpowiedzi.
    Pozdrawiam.
  • #45
    Ravender
    Poziom 18  
    Kolego... idź na dzienne. W razie potrzeby zawsze możesz się przenieść na zaoczne. W drugą stronę jest trudniej
  • #46
    adamac2
    Specjalista Automatyk
    Ja skończyłem dzienne dopiero na 5 roku poszedłem do pracy po wysłaniu aż łączenie 1 CV :) i pracuje w tej firmie do tego momentu.
    Nie uważam, że żeby być programista PLC trzeba się najpierw "nasiedzieć" na utrzymaniu ruchu. Pewnie daje to sporo praktyki ale podobną wiedzę zdobywasz z każdym kolejnym uruchomieniem a nawet lepszą bo programując falownik ustawiasz parametry ze zrozumieniem a nie jak na UR, gdzie dążysz do jak najszybszego usunięcia awarii i robisz kopiuj i wgraj parametry z falownika obok.
    Uważam, że pójście do dobrego integratora uczy kilkakrotnie szybciej kodować PLC-ki. Jeżeli firma jest duża i ma już utworzone standardy pisania programów to poprostu nie odkrywając co krok na nowo ameryki połykasz wiedzę w bardzo szybkim tempie.
    Nie ma jednej słusznej drogi u nas n.p: w pracy zaledwie 2 czy 3 osoby na 16 kończyły studia zaoczne. Żadne rozwiązanie nie gwarantuje "sukcesu", ale moim zdaniem studia dzienne nie są gorsze szczególnie że w twoim przypadku to już są 2 ostatnie lata, gdzie można sprytnie lawirować. Na zaoczne poszedłbym, gdybym miał już pewną pracę.
    Co do własnej firmy to jedynie znajomości i układy dają możliwość przeżycia:). Podziwiam ludzi zakładających firmę świeżo po studiach (tak naprawdę mając zerowe doświadczenie). Moi znajomi przyjęli plajtę...
  • #47
    Notorious16
    Poziom 12  
    W sumie nie pomyślałem o tak banalnej sprawie, jak ewentualne przenosiny z dziennych na zaoczne i odwrotnie. Tutaj duży argument za dziennymi. W zasadzie w pracy też mogę mieć elastyczne godziny pracy, bo chyba zawsze uda się tak nakombinować z planem, żeby przynajmniej te pół etatu zrobić... nie będzie aż tylu pieniędzy, ale rodzice zadeklarowali utrzymywanie mnie do końca studiów, to nie mam aż takiego parcia na te pieniądze... no i przyznaję bez bicia, że odstrasza mnie perspektywa zajętych weekendów... zacisnąłbym zęby jak trzeba, ale jak mam wybór, to bardzo krzywo na to patrzę...

    A co do tej własnej firmy, no to po studiach w życiu bym się nie zdecydował i patrząc na to, czego i jak nas uczą, to chyba nie mieli szans na rozbujanie interesu... chyba, żę dużo ogarniali w trakcie studiów i zabrakło szczęścia...
  • #48
    Rogalica
    Poziom 13  
    Witam.

    Bardzo ciekawie rozwinął się ten temat. Pozwolę sobie też w nim zabrać głos.

    Co do studiowania. Jeśli masz jakąkolwiek pomoc od rodziców to oczywistym wyborem są studia dzienne. Nawet na dziennych jest okazja, żeby załapać się do jakiejś płatnej pracy aby coś sobie uciułać.
    Miałem na roku kolegę, któremu rodziło się dziecko i w połowie zrezygnował z mojego kierunku AiR i poszedł zaocznie na elektrotechnikę na inżyniera. I w sumie to jedyny przypadek człowieka który miałby szansę skończyć te studia a jednak zrezygnował. Pozostali mimo różnych sytuacji życiowych zawzięli się i jakoś pokończyli choć oczywiście lekko nie było. Ale tak naprawdę, jak już skończysz 3 rok to dotrwasz do końca chociażby z takiej powodu, że już dużo przeszedłeś i szkoda teraz się poddawać (piszę z perspektywy studiów jednolitych magistersko-inżynierskich).

    Co do pracy w zawodzie: póki co jestem w nim dwa lata. Widziałem paru Automatyków-Programistów i podzieliłbym ich na dwie grupy:
    1. Ludzie pracujący w dużych firmach, którzy jeżdżą na duże maszyny i mają ze sobą sztab ludzi: mechaników, technologów, elektryków itp. Siedzi sobie taki człowiek w kanciapie i robi to co inni ludzie mu powiedzą, że trzeba pozmieniać.
    2. Ludzi pracujący w małych firmach. Niby programista ale jednocześnie projektant, mechanik, technolog, monter itp. I taki człowiek oprócz tego, że napisze program to zaprojektuje, zaprogramuje falownik, wie jak po podłączać wszystko, zna bardzo dobrze proces itp. Musi się przeczołgać pod maszyną nie raz i nie dwa, i nigdy z czystą ręką z roboty nie wyjdzie. Oczywiście nie uruchomi jakieś wielkiej linii produkcyjnej czy maszyny ale sam ogarnia wszystko.

    I teraz tak: aby zostać kimś z grupy pierwszej potrzebne jest odpowiednie wykształcenie i można aplikować i powoli się wdrażać.

    Aby zostać kimś z grupy drugiej potrzeba doświadczenia i samozaparcia aby się zbyt szybko nie zniechęcić wykonując prace monterskie itp.

    Oczywiście obie grupy mają swoje wady i zalety i obie grupy ludzi darzę wielkim szacunkiem.

    To tak w małym uproszczeniu :)