Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Proszę, dodaj wyjątek dla www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Czy dyplom technik informatyk coś daje?

31 Sie 2013 12:55 23835 34
  • Poziom 2  
    Witam, ukończyłem technikum informatyczne i wczoraj odebrałem dyplom, lecz niestety nie mam matury i mam pytanie czy ten dyplom coś mi da w takiej sytuacji?
  • Poziom 39  
    Dyplom jest świadectwem ukończenia szkoły średniej.
    Sam z siebie nic nie daje.
    Wiesz co mawiał Sohiro Honda (założyciel koncernu Honda) - o dyplomie ukończenia wyższej uczelni?

    Cytat:
    "Ten papierek jest mniej wart niż niż bilet do kina.
    Ten drugi przynajmniej pozwala nam dostać się na salę i przyjemnie spędzić czas,
    podczas gdy dyplom nie gwarantuje, że będziemy mogli rozpocząć samodzielne życie."

    Istotą jest to - co potrafisz, a nie "jak ładny papierek masz".
  • Poziom 12  
    Witam!

    Dyplom ukończenia technikum jest o wiele więcej wart na rynku pracy, niż matura. Warto mieć jeszcze zdany egzamin zawodowy i tytuł technika. Uwierz mi, że wiem coś o tym. Czasami tak się zdarza, że nawet mając wiedzę i umiejętności, bez ukończonej szkoły o odpowiednim kierunku, bardzo trudno o pracę w danym zawodzie. Natomiast jeżeli myślisz o studiach wyższych - jak się nie mylę, to bez matury nie ma o czym mówić.

    Pozdrawiam!
  • Poziom 28  
    Witam!
    mickpr napisał:
    Istotą jest to - co potrafisz, a nie "jak ładny papierek masz".

    A jeśli coś potrafisz, to dlaczego tego nie poprzeć odpowiednim dokumentem. Tak się składa, że coraz więcej pracodawców, oprócz umiejętności wymaga potwierdzenia kwalifikacji, np. złożeniem egzaminu zawodowego, a często jest to podstawą do zdobycia i kontynuowania pracy w zawodzie.
    technik_informatyk1 napisał:
    Witam, ukończyłem technikum informatyczne i wczoraj odebrałem dyplom, lecz niestety nie mam matury i mam pytanie czy ten dyplom coś mi da w takiej sytuacji?

    Sam dyplom ukończenia szkoły średniej niewiele znaczy na rynku pracy, jeśli nie chcesz kontynuować kształcenia. Uprawnia do podchodzenia do egzaminu dojrzałości.
  • Poziom 39  
    buczo11 napisał:
    A jeśli coś potrafisz, to dlaczego tego nie poprzeć odpowiednim dokumentem.
    Można, tyle że tak naprawdę to będę się upierał - nie jest istotne zdobycie papierka.

    Przykład?
    Czy pracodawca zatrudni kogoś z papierkiem - czy raczej kogoś, kto mu zarobi pieniądze?
    Czy pracownik banku - udzielając ci kredytu będzie się pytał czy masz dyplom czy nie? Może raczej spyta się o poręczenie, o to - jakie masz dochody?
    W dzisiejszych czasach jest mnóstwo bezrobotnych z wyższym wykształceniem (także technicznym). Natomiast zawsze będzie popyt na osoby, które zarobią pieniądze - nawet mając zawodówkę.

    Co jest istotniejsze - papierek czy umiejętności?
    Znam wiele osób po zawodówkach, które zatrudniają osoby po studiach - dlatego, że mają więcej ikry niż NIEKTÓRZY absolwenci uczelni - dla których szczytem marzeń jest otrzymany "papierek".
  • Poziom 39  
    Papierowe poświadczenie umiejętności ważne jest w kraju, tutaj nic się nie zmieniło od czasu upadku komuny. W kadrach potrzebny jest papier, 3-letnie doświadczenie na zajmowanym stanowisku, dyspozycyjność. I tak od 45 roku do dzisiaj i nic nie wskazuje by miało się zmienić. Więc w kraju musisz kolekcjonować dokumenty, dyplomy, zaświadczenia, kursy, przeszkolenia, certyfikaty i inne papierki wymyślone przez urzędników. I będziesz klepał szarą biedę. Jeśli chcesz zarobić na godne życie musisz posiąść nie kwity na wiedzę, lecz ja samą, wiedzę i umiejętności. I wyjedź za granicę. Tam nawet nie spojrzą na twoje kolekcje, tam ciebie solidnie przetestują w praktyce, bo to się liczy dla pracodawcy - wiedza pracownika.
    A w Polsce zbieraj kwity. Pracę i tak dostaniesz "po znajomości".
  • Poziom 28  
    mickpr napisał:
    Czy pracownik banku - udzielając ci kredytu będzie się pytał czy masz dyplom czy nie? Może raczej spyta się o poręczenie, o to - jakie masz dochody?

    Czyli tzw. zdolności kredytowe, ale akurat w tym wypadku, nawet wybitne umiejętności zawodowe, wiedza i doświadczenie zawodowe nie przydadzą się na nic, jeśli stwierdzą, że zdolności kredytowe są kiepskie (ale na to składa się sporo zupełnie odmiennych czynników).
    mickpr napisał:
    Co jest istotniejsze - papierek czy umiejętności?

    Nie o tym pisałem. Miałem na myśli umiejętności i wiedzę bez, kontra z tym "papierkiem".
    mickpr napisał:
    absolwenci uczelni - dla których szczytem marzeń jest otrzymany "papierek".

    To podejście już z samego założenia jest błędne i nie może być celem samym w sobie.
  • Poziom 39  
    krakarak napisał:
    Papierowe poświadczenie umiejętności ważne jest w kraju, tutaj nic się nie zmieniło od czasu upadku komuny. W kadrach potrzebny jest papier, 3-letnie doświadczenie na zajmowanym stanowisku, dyspozycyjność. I tak od 45 roku do dzisiaj i nic nie wskazuje by miało się zmienić. Więc w kraju musisz kolekcjonować dokumenty, dyplomy, zaświadczenia, kursy, przeszkolenia, certyfikaty i inne papierki wymyślone przez urzędników. I będziesz klepał szarą biedę.
    Chyba mieszkamy w innych krajach.
    Jeśli twoim celem jest "cichy etacik w jakiejś z firm" - to masz rację.
    Pójdź do pracy do prywaciarza - będziesz miał zgoła odmienne zdanie.
    I nie trzeba w tym celu wyjeżdżać za granicę.
    Chyba, że na start chcesz zarabiać 3 tysiaki na łapkę... wtedy tak.
  • Poziom 11  
    Słuchaj ja niemając jeszcze skończonych studjów startowałem do pracy w wielkiej korporacji, na tak zwaną ciepłą posadkę za niezłe pieniądze. Przeszedłem wszystkie testy (m.in. na inteligencje i ang.). Niestety podziękowano mi ze względu na brak ukończonych studjów. Myślałem wtedy po kiego grzyba mnie targali po egzaminach. Ale jak skończyłem studja to wysłałem jeszcze raz CV i odpowiedź była natychmiastowa, a zamiast testów miałem tylko rozmowe z kierownikiem. Są firmy w których bez papierku nie dostaniesz zatrudnienia, taką mają politykę, troszkę się to teraz zmienia ale nie licz na to że bez wykształcenia znajdziesz dobre zatrudnienie jeśli nie jesteś nadzwyczaj wybitną osobą. Co innego jest własna działalność ale nie każdy się do niej nadaje (ja np. nie).
  • Poziom 10  
    mickpr napisał:
    Dyplom jest świadectwem ukończenia szkoły średniej.


    Nie to żebym się czepiał ale świadectwem ukończenia szkoły średniej przynajmniej w moi przypadku to jest otrzymanie świadectwa ukończenia technikum z wynikami min. dopuszczający z każdego przedmiotu. Odbierając te świadectwo, otrzymujesz dowód na posiadanie wykształcenia średniego. Dyplom technika nie jest dowodem na ukończenie szkoły średniej bo szkołę średnią możesz ukończyć nie mając matury ani tytułu technika ;) Jak się kolega ze mną nie zgadza to ja się będę kłócił bo przed napisaniem matury miałem już poświadczenie ukończenia szkoły średniej. A to czy zdasz maturę ( osobne świadectwo maturalne "dojrzałości) czy też zaliczysz egzamin na technika ( dyplom potwierdzający zdanie egzaminu i otrzymanie tytułu ) nie ma nic do wykształcenia średniego podstawowego :P

    mickpr napisał:

    Sam z siebie nic nie daje.


    Sam z siebie coś daje. Może nie idzie w parze z doświadczeniem zawodowym ale jakiś tytuł już masz. Spójrz na ogłoszenia na rynku pracy. Niektórzy wymagaja wykształcenia średniego technicznego. Drudzy zaś już nie, wystarczy średnie podstawowe. Polemizowałbym nad kwestią posiadania samego tytułu a tytułu z doświadczeniem.
  • Użytkownik usunął konto  
  • Poziom 39  
    gajerz napisał:
    Dla korporacji jest wazny papier,
    Niestety masz rację - co nie świadczy to dobrze o korporacji - skoro to jest główny wykładnik doboru ich kadr.
    W większości przypadków za "papierkiem" powinny iść umiejętności. Niestety w dobie obecnych czasów studia można sobie kupić, gdyż dla dziekana/rektora ważna jest "ilość dusz", a nie poziom uczelni. I nie jest to wyłącznie moje zdanie.
    Jest to krzywdząca prawda dla tych, którzy uczciwie studiują - podsumowanie ich "pod wspólną kreską" z tymi "figurantami" - ale tak niestety jest.
    Z pracą u prywaciarza jest inaczej. On nie zapłaci ci ani grosza (albo zapłaci, ale długo u niego tak nie pociągniesz) - jeśli twoja praca nie będzie przynosiła albo zysków, albo nie będzie zmniejszała kosztów pracy innych osób w firmie.
    O wiele większą satysfakcję (i bezpieczeństwo w czasach kryzysu) zdobędziesz wtedy - gdy będziesz i ty i inni przekonani - że twoja praca przynosi konkretne pieniądze. Kto nie zatrudni "kury znoszącej złote jaja"?
    Z drugiej strony kto zatrudni osobę pracującą w korporacji - która nie wiadomo co robiła. Mogła przecież "ukrywać się za pudełkami" i bimbać "all day long". No ale ona przecież ma papierek!!!
  • Poziom 11  
    [quote="mickpr"]
    gajerz napisał:

    Z drugiej strony kto zatrudni osobę pracującą w korporacji - która nie wiadomo co robiła. Mogła przecież "ukrywać się za pudełkami" i bimbać "all day long". No ale ona przecież ma papierek!!!


    Nie do końca można sobie tak bimbać, w końcu to wyjdzie. Słuchaj pracowałem u prywaciarza teraz pracuje w korporacji i wg mnie korporacja jest o wiele lepsza (warunki zatrudnienia i tego typu rzeczy), a to że dla prezesa firmy w zasadzie nie isnieje to mnie juz mało obchodzi. Żeby się tu dostać nie wystarczyło ukończyć studja, trzeba było jeszcze posiadać sporą wiedze.
    P.S. Pracuje niedługo ale jeszcze nie spotkałem osoby po jakiejś prywatnej uczelni, gdzie warunkiem zaliczenia jest terminowość przelewów.
  • Poziom 27  
    Żeby nie mieć kaca na stare lata należy swoje kompetencje zawodowe podkreślić dyplomem robotnika kwalifikowanego, technika czy też inżyniera, na ile kogo stać. W młodym wieku powinna być edukacja na pierwszym miejscu, potem praca zawodowa.
  • Poziom 27  
    Kiedyś wierzyłem, że najważniejsze są umiejętności. I w sumie dużo się nie zmieniło, pamiętajmy jednak o tym, że czasem bez papierka nie zostaniemy wpuszczeni na rozmowę wstępną, mało tego, pracodawca życzy sobie rekrutować pracowników z takim, a takim wykształceniem. Czy jest wtedy sens aplikować bez niego?
  • Poziom 39  
    sq9cwd napisał:
    Czy jest wtedy sens aplikować bez niego?
    Czasem pchanie się na chama daje efekty. Czasem "tryby korporacji" mielą długo i namiętnie i odrzucają tych bez papierka.
    Ja kiedyś zostałem zmielony (odrzucony) przez taką korporację na starcie - i nie żałuję, że się nie dostałem.
    Dostali się moi znajomi - nie jedna osoba, nie dwie. Wszyscy żałowali... i marne pieniądze i marna "robota".
    O wiele bardziej mądrym posunięciem jest wiara we własne siły, a nie w papierek.
    Kiedy będziesz mistrzem świata w jakiejś dziedzinie - nikt się o papierek nie spyta.
    Kiedy nie masz się czym podeprzeć (podetrzeć też) - papierek się przyda.
  • Poziom 11  
    Tyle że mistrzowie świata to jednostki, są ludzie po zawodówkach, którzy z powodzeniem mogliby projektować samoloty, ale mają bardzo nikłe szanse przebicia.
    P.S. Nie znam osoby, która żałowałaby, że się uczyła (studiowała), oczywiście pomijam ludzi, którzy skończyli prywatną uczelnię, kierunek turystyka, i mają pretensje do życia, że nie mogą znaleźć pracy za 5000 zł netto. Bardzo ważne jest także to w jakim zakresie się kształciło.
  • Poziom 27  
    Tak to jest jak się człowiek uczy, bo tak trzeba, bo koledzy/koleżanki szli, albo rodzice naciskali. "Uprawiaj pasję, baw się dobrze i słono za to kasuj"moje motto.
    Odpowiadając autorowi-posiadając taki dyplom dostałem swoją pierwszą pracę.... na 1/8 etatu... Jedyna zaleta to fakt, że miałem czas na studia.
  • Poziom 27  
    Studiując na Wydziale Elektroniki PW miałem przez dwa lata elektroakustykę, chodziłem na zajęcia z przymrużeniem oka. Jeśli już, to interesowały mnie tylko układy elektroniczne związane z torem, pomiarami. Natomiast pasjonatów " głębi brzmienia, słodkiej barwy i innych zachwytów nad dźwiękami toru akustycznego" uważałem za nawiedzonych :) do czasu, kiedy moja firma wygrała zamówienie na opracowanie i wykonanie sprzętu akustycznego.
    Wiedza odżyła, przydała się, zarobiłem jedne z większych pieniędzy. Edukacja, pasja i praca w zawodzie to podstawa. Nigdy nie wiesz kiedy, to czego się uczyłeś ,nawet chwilowo zapomniane, będzie ci potrzebne.
  • Poziom 39  
    b4rt3q napisał:
    Słuchaj ja niemając jeszcze skończonych studjów startowałem do...

    Czy ty na pewno skończyłeś studia, o których piszesz ? Nikt tam nie zwrócił ci uwagi, że uczęszczasz na studia, robisz studia, ukończysz studia, jesteś po studiach ? Bo wielokrotnie z uporem maniaka piszesz "studja", "po studjach". Gdy piszesz nie dostrzegasz czerwonego podkreślenia błędów ?
  • Poziom 11  
    To mnie pięknie dopadłeś:-) od zawsze miałem kłopoty z ortografią i będę miał, a dyskusja na temat naszego "CÓDOWNEGO" języka polskiego to już inna bajka. Tak apropo to nieważne czy mam do zrobienia coś tródnego czy trudnego i tak mam z tym tyle samo problemów.
  • Poziom 39  
    b4rt3q napisał:
    dyskusja na temat naszego "CÓDOWNEGO" języka polskiego to już inna bajka.
    Dawniej - gdy ktoś robił błędy był po prostu nieukiem. Zostawał w klasie po godzinach, miał dodatkowe korepetycje.
    Dziś - jest dyslektykiem, albo wymyśla mu się inne - naukowo brzmiące WYTŁUMACZENIE.
    Jednak żadne określenie nie usprawiedliwia popełnianych błędów w momencie - gdy podczas pisania mamy dostępny klawisz "Pisownia", prawda?
  • Poziom 11  
    Nie jestem ani żadnym dys....., a co do poprawiania pisowni to mój FireFOX nie poprawia polskich błędów tylko angielskie (taki wymóg firmy). Tak wogule to nie miejsce na takie dyskusje.
  • Poziom 39  
    b4rt3q napisał:
    Tak wogule to nie miejsce na takie dyskusje.
    Zobaczmy gdzie znajduje się post. Forum Elektroda-> Nauka Szkolnictwo. Oj chyba się kolega pomylił.

    Wracając do meritum - jak można wymagać od kogoś, że będzie w życiu "kimś" - gdy nie potrafi napisać żadnego pisma poprawną polszczyzną?
    Co z tego, że ktoś potrafi konstruować rakiety kosmiczne - jak brak mu podstaw komunikacji.
    Co z tego, że ma "papierek" ukończenia wyższej uczelni - skoro ktoś po zawodówce POTRAFI się poprawnie wysłowić, a jemu się nawet NIE CHCE.
    Wcale nie trzeba od razu być magistrem filologii, żeby STARAĆ SIĘ poprawnie pisać.
    W końcu jesteś Polakiem, czy nie jesteś? Jeśli tak - to proszę - pisz po polsku.
  • Poziom 11  
    [quote="mickpr"]
    b4rt3q napisał:
    Tak wogule to nie miejsce na takie dyskusje.
    Zobaczmy gdzie znajduje się post. Forum Elektroda-> Nauka Szkolnictwo. Oj chyba się kolega pomylił.

    -> Czy dyplom technik informatyk coś daje? Nie "Czy Polacy piszą poprawnie".
    http://www.polskieradio.pl/5/3/Artykul/708489,Mistrz-popelnil-jeden-blad-Wyniki-dyktanda jak widać ciężko z tym językiem polskim, można by uznać, że niemożliwe jest nie popełnić błędu.
  • Poziom 39  
    b4rt3q napisał:
    Czy dyplom technik informatyk coś daje? Nie "Czy Polacy piszą poprawnie".
    Odpowiem więc merytorycznie : Technik powinien przynajmniej pisać poprawną polszczyzną.
    Przynajmniej tego powinien się nauczyć kończąc szkołę średnią i otrzymując dyplom.

    Ty po prostu nas - forumowiczów nie szanujesz. Dlatego piszesz posty w stylu "byle-jakim"?
    Wszystko w życiu robisz "byle jak"?

    Jeśli nie potrafisz (lub nie chcesz) porozumieć się na poziomie (co najmniej) podstawowym języka polskiego, to się nie dogadamy.
    I nie licz na "głaskanie". Elektroda to nie forum dla "piszących inaczej".
    Jeśli masz co do tego wątpliwości - to polecam zapoznanie się z pkt. 3.1.13 regulaminu.
  • Poziom 11  
    Oczywiście niech pisze bzdury byle nie przez 'ó'. Jakoś zdałem maturę z polskiego i to z niezłym wynikiem (ale najwidoczniej jest to porażka naszego systemu nauczania). Nawet obroniłem pracę inżynierską (najwidoczniej dla niektórych ważne było to, że była ciekawa, a nie to, że w pierwszej wersji miała pewnie z 30 błędów ort. i stylistycznych).
    Oceniać czy ktoś robi wszystko byle jak na podstawie tego, że zrobił kilka błędów ortograficznych, to jak stwierdzić, że ktoś do niczego się nie nadaje bo skończył tylko zawodówkę.
  • Poziom 39  
    b4rt3q napisał:
    Oceniać czy ktoś robi wszystko byle jak na podstawie tego, że zrobił kilka błędów ortograficznych
    Oceniam cię (i nie tylko ja) po tym - co sam napisałeś, więc pretensje miej do siebie samego.
    Błędy ortograficzne i inne zdarzają się każdemu - mi również. Razi mnie w oczy tylko to - że CELOWO je popełniasz.

    Wracając do tematu - umiejętność właściwego (w tym bez błędów) formułowania swoich myśli jest bardzo ważna.
    Kiedy ktoś nie potrafi jasno, zgodnie z zasadami ortografii i stylistyki wyrazić swoich potrzeb (np. napisać poprawnie podania o podwyżkę) - swoją wypowiedzią potwierdza, że w szkole nie nauczono go podstaw i powinien do niej wrócić.
    Dyplom technika informatyki który popełnia kardynalne błędy ortograficzne i nie potrafi jasno napisać - o co mu chodzi - staje się mniej warty niż papier toaletowy.

    Tyle właśnie znaczy dyplom "technik informatyk" (czy dowolnej innej szkoły) bez znajomości (i stosowania) zasad ortografii.
  • Poziom 11  
    Błędy które popełniłem świadomie i naprawdę rażą w oczy, były napisane aby podkreślić, że czasami ortografia jest tylko balastem (czasami nie wszystko piszę się wprost). Nieświadomie pisałem 'studjować' zamiast 'studiować', ale jak mówisz błędy zdarzają się każdemu. Moja prezentacja maturalna dotyczyła zmian jakie zachodziły w pisowni od początku istnienia języka polskiego więc skoro były takie były to dlaczego teraz takich nie wprowadzić. Było by nam wszystkim łatwiej i obyło by się bez takich dyskusji, które do niczego nie prowadzą.