Witam!
Auto jest z rocznika 1997, w dobrym stanie, garażowane, traktowane raczej hobbystycznie, nie pokonuje wielu km rocznie, więc wykluczam kwestie przerdzewienia przewodów itp, ale do sedna- Auto po pokonaniu jakiegoś niedużego dystansu zareagowało zapaleniem kontrolki "check engine", która zgasła po wyłączeniu zapłonu i powtórnym uruchomieniu silnika, lecz przy próbie "zgaszenia" tj po wyjęciu kluczyka ze stacyjki silnik nadal pracował na swoich nominalnych obrotach. Zdusiłem silnik poprzez wrzucenie wysokiego biegu. Kolejne uruchomienia silnika i wyjęcie kluczyka skutkowały tym samym- silnik nadal pracował. Sprawdziłem więc kostkę na stacyjce, rozebrałem, żadnego zwarcia nie zauważyłem czy spalonych styków, sprawdziłem też wszystkie przekaźniki- czy są może "zlepione" na stałe, ale wszystko wygląda na ok, rozłączają i łączą pod wpływem przyłożonego napięcia. Sprawdziłem wiązkę przewodów koło akumulatora oraz w skrzynce bezpieczników i przekaźników pod maską pod kątem zwarcia, niczego nie widać. Dodam, że mierzyłem też omomierzem kostkę na stacyjce- przewody są łączone i rozłączane pod wpływem ruchu kluczyka, choć nie orientuję się jak to dokładnie powinno wyglądać, nie miałem jeszcze styczności z naprawą elektryki w aucie. Proszę o jakieś sugestie, dziękuję!
Auto jest z rocznika 1997, w dobrym stanie, garażowane, traktowane raczej hobbystycznie, nie pokonuje wielu km rocznie, więc wykluczam kwestie przerdzewienia przewodów itp, ale do sedna- Auto po pokonaniu jakiegoś niedużego dystansu zareagowało zapaleniem kontrolki "check engine", która zgasła po wyłączeniu zapłonu i powtórnym uruchomieniu silnika, lecz przy próbie "zgaszenia" tj po wyjęciu kluczyka ze stacyjki silnik nadal pracował na swoich nominalnych obrotach. Zdusiłem silnik poprzez wrzucenie wysokiego biegu. Kolejne uruchomienia silnika i wyjęcie kluczyka skutkowały tym samym- silnik nadal pracował. Sprawdziłem więc kostkę na stacyjce, rozebrałem, żadnego zwarcia nie zauważyłem czy spalonych styków, sprawdziłem też wszystkie przekaźniki- czy są może "zlepione" na stałe, ale wszystko wygląda na ok, rozłączają i łączą pod wpływem przyłożonego napięcia. Sprawdziłem wiązkę przewodów koło akumulatora oraz w skrzynce bezpieczników i przekaźników pod maską pod kątem zwarcia, niczego nie widać. Dodam, że mierzyłem też omomierzem kostkę na stacyjce- przewody są łączone i rozłączane pod wpływem ruchu kluczyka, choć nie orientuję się jak to dokładnie powinno wyglądać, nie miałem jeszcze styczności z naprawą elektryki w aucie. Proszę o jakieś sugestie, dziękuję!