Witam.
Piszę na tym forum po raz pierwszy więc proszę o wyrozumiałość. Otóż mam następujący problem. Posiadam Nissana Primere P11 przed liftem z 1997 roku. Problem objawia się tym, że po wykonanej jeździe samochodem (bez różnicy czy to długa, czy krótka podróż) i zgaszeniu silnika wszystkie kontrolki na desce rozdzielczej się zapalają. Tak samo jest jak wyjmę kluczyk ze stacyjki i zamknę samochód cały czas się świecą. Świecą się tak jakby na w pół zapalonym świetle czy nie w pełni swojego świecenia. Ale gdzy przekręcę zapłon to wszystko już po chwili gaśnie i jest OK. Auto jeździ bez żadnych problemów tak jak powinno. Wcześniej miałem już taki problem. Elektryk powiedział, że to mostek napięciowy w alternatorze. Został on naprawiony. Gdzieś po roku znowu tak się zrobiło w lipcu br. Znowu zostało to naprawione i do wczoraj działało ok. A gdy rano wsiadałem do auta to już przez szybę widziałem, że wszystkie kontroli się świecą. Zaznaczę, że świecą się tylko i wyłącznie kontrolki i nic innego. Auto ma 2.0 l benzynę z gazem sekwencją. Czym to może być spowodowane? I czy jest to możliwe, aby ten mostek w ciągu 1,5 roku rozsypał się 3 razy? Czy można z tym jeździć aby zobaczyć kiedy to zgaśnie? I czy działa to jakoś niekorzystnie na samochód lub na akumulator? Innych problemów nie mam. Proszę o szybką odpowiedź. Z góry dzięki za pomoc. Dodam, że mieszkam w Łodzi, gdzie od 2 dni pada lekki deszczyk. Może to od wony lub wilgoci?
Piszę na tym forum po raz pierwszy więc proszę o wyrozumiałość. Otóż mam następujący problem. Posiadam Nissana Primere P11 przed liftem z 1997 roku. Problem objawia się tym, że po wykonanej jeździe samochodem (bez różnicy czy to długa, czy krótka podróż) i zgaszeniu silnika wszystkie kontrolki na desce rozdzielczej się zapalają. Tak samo jest jak wyjmę kluczyk ze stacyjki i zamknę samochód cały czas się świecą. Świecą się tak jakby na w pół zapalonym świetle czy nie w pełni swojego świecenia. Ale gdzy przekręcę zapłon to wszystko już po chwili gaśnie i jest OK. Auto jeździ bez żadnych problemów tak jak powinno. Wcześniej miałem już taki problem. Elektryk powiedział, że to mostek napięciowy w alternatorze. Został on naprawiony. Gdzieś po roku znowu tak się zrobiło w lipcu br. Znowu zostało to naprawione i do wczoraj działało ok. A gdy rano wsiadałem do auta to już przez szybę widziałem, że wszystkie kontroli się świecą. Zaznaczę, że świecą się tylko i wyłącznie kontrolki i nic innego. Auto ma 2.0 l benzynę z gazem sekwencją. Czym to może być spowodowane? I czy jest to możliwe, aby ten mostek w ciągu 1,5 roku rozsypał się 3 razy? Czy można z tym jeździć aby zobaczyć kiedy to zgaśnie? I czy działa to jakoś niekorzystnie na samochód lub na akumulator? Innych problemów nie mam. Proszę o szybką odpowiedź. Z góry dzięki za pomoc. Dodam, że mieszkam w Łodzi, gdzie od 2 dni pada lekki deszczyk. Może to od wony lub wilgoci?