Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Proszę, dodaj wyjątek www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Kolejność podłaczania kabli rozruchowych - dlaczego ?

kuba1961 20 Wrz 2013 08:14 6960 17
  • #1 20 Wrz 2013 08:14
    kuba1961
    Poziom 12  

    Tematów tego typu było już dużo. Zawsze pierwszy podłączamy Plus a odłączamy Minus. Ale dlaczego ? Czytając rożne wątki przebija teoria o możliwości przypadkowego zwarcia. Nie przemawia to do mnie. Proszę o odpowiedz fachowców nie tych co opisują jak zazwyczaj to robią. Czy powodem jest wyrównywanie potencjałów poprzez oporności akumulatorów przy pierwszym podłączaniu plusa.

    2 17
  • #2 20 Wrz 2013 08:23
    kortyleski
    Poziom 41  

    Żadne wyrównanie potencjałów. Prześledź -
    Podłączam plus pierwszego auta i z krokodylem na kablu idę do drugiego, gdzie bym w nim nie dotknął to nic się nie stanie bo nie ma zamkniętego obwodu. Dołączam drugi plus i wtedy sięgam po kabel minusowy. Zapinam go na pierwszym aucie i idę do drugiego. W razie nieuwagi jest wielce prawdopodobne że dotknę jakiejś metalowej części ( nic się wtedy nie stanie) ale mało prawdopodobne że dotknę moim "wolnym " krokodylem plusowej klemy co spowodowało by zwarcie.

    0
  • #3 20 Wrz 2013 08:40
    kuba1961
    Poziom 12  

    Czyli ty jesteś zwolennikiem teorii zwarciowej.
    Co powiesz na sytuację, Jest lato ciepło sucho. Samochód dawcy przyjechał a jego plus może mieć potencjał nawet parę kV w stosunku do ziemi (guma opon tarcie naładował się), drugi samochód stoi i ma zdechły akumulator (np. doziemienie, potencjał względem ziemi ma mały) Jak połączysz plusy to coś przepłynie ale poprzez oporność akumulatora.

    0
  • #4 20 Wrz 2013 08:58
    arturavs
    Poziom 38  

    Z technicznego punktu widzenia kolejność nie ma znaczenia.

    kuba1961 napisał:
    Jest lato ciepło sucho. Samochód dawcy przyjechał a jego plus może mieć potencjał nawet parę kV w stosunku do ziemi (guma opon tarcie naładował się), drugi samochód stoi i ma zdechły akumulator (np. doziemienie, potencjał względem ziemi ma mały) Jak połączysz plusy to coś przepłynie ale poprzez oporność akumulatora.



    Tak , zważ tylko że rezystancja wewnętrzna akumulatora to setne , o ile nie tysięczne części oma. Druga sprawa ten "naładowany" pojazd jest jak kondensator i prąd jaki popłynie do drugiego auta tylko wyrówna ładunki między nimi nie czyniąc dosłownie nic dla akumulatora.


    kuba1961 napisał:
    jego plus może mieć potencjał nawet parę kV w stosunku do ziemi


    A minus nie będzie miał potencjału?


    W najbardziej chyba nieprawdopodobnym przypadku prąd jaki popłynie to będą pojedyńcze mA.

    1
  • #5 20 Wrz 2013 09:02
    kuba1961
    Poziom 12  

    No minus będzie miał potencjał podobny. Czyli też uważasz że kolejność podłączania kabli wynika z możliwości przypadkowego zwarcia ?

    0
  • #6 20 Wrz 2013 09:06
    Kikideh
    Poziom 13  

    Czy poraził Cię kiedyś prąd, gdy dotykałeś samochodu??? Nawet jeżeli teoretycznie masz rację to akumulator jest przecież kondensatorem tylko o dużej pojemności i rozładuje to przepięcie, jeżeli by takie wystąpiło. Ja całkowicie się podpisuję pod tym co napisał "kortyleski"

    0
  • #7 20 Wrz 2013 09:11
    arturavs
    Poziom 38  

    Jak najbardziej. To tak samo jak z odłączaniem akumulatora. Dla instalacji nie ma znaczenia którą klemę odłączymy pierwszą. Dla wygody i bezpieczeństwa jednak ma. Weźmy przykład; odkręcasz "plus" kluczem 13 i przypadkiem trącasz np. obejmę akumulatora . W najlepszym wypadku zaiskrzy trochę. W najgorszym skończy się poparzeniem ręki , a w ekstremalnym wybuchem akumulatora ( byłem świadkiem takiego , więc wiem co piszę). A jak będziesz odłączać najpierw "minus" to żadne zwarcie nie grozi , bo i tak jest połączony z masą pojazdu (w zdecydowanej większości).

    Może to wyda się śmieszne , ale osobom które pierwszy raz wymieniają akumulator zalecam położenie na klemę "plusową " mokrą szmatę. Po co? Bo miałem kilku zawodników którym "udało" się zrobić zwarcie kluczem bezpośrednio na klemach.

    1
  • #8 20 Wrz 2013 09:13
    kuba1961
    Poziom 12  

    Mnie prąd nie poraził co najwyżej poczułem przepływ ładunku ale samochód dzisiaj to elektroniką jest nafaszerowany. To taka moja teoria potencjałowo-ładunkowa :)

    0
  • #9 20 Wrz 2013 09:22
    arturavs
    Poziom 38  

    Kikideh napisał:
    Czy poraził Cię kiedyś prąd, gdy dotykałeś samochodu???



    Usuń pasek uziemiający z pojazdu to poczujesz. Nie dla każdego jest przyjemne ukłucie kilkoma-kilkunastoma kV. Zwłaszcza po dłuższej jeździe.

    kuba1961

    Teoria poprawna.

    kuba1961 napisał:
    samochód dzisiaj to elektroniką jest nafaszerowany


    Jednak właśnie dlatego ta elektronika jest tak projektowana i budowana , aby była zabezpieczona przed różnymi nie pożądanymi zakłuceniami , przepięciami itp.

    Zważ że elektronika w pojazdach nie ma "łatwego" życia; zmiany temperatury, skoki napięcia, wilgoć , chemia,wstrząsy. Układy takie są specjalnie badane pod takim kątem.
    I muszą to wytrzymywać z dużym zapasem. I to ze względu nie na bezpieczeństwo własne , ale użytkownika pojazdu.

    0
  • #10 20 Wrz 2013 09:22
    excray
    Poziom 39  

    Swego czasu miałem takie auto że strach było wysiadać. Po jeździe gromadził się na budzie taki ładunek że iskry skakały na 10cm. Jeśli byśmy podpinali takie auto najpierw po plusie w układzie gdzie np. nie łączy masa w akumulatorze to kto wie jakby to się skończyło. Bardziej delikatna i gorzej zabezpieczona elektronika mogłaby nie wytrzymać takiej szpilki na +12V.

    0
  • #11 20 Wrz 2013 13:44
    tzok
    Moderator Samochody

    Nie będzie żadnej szpilki, akumulator w obydwu pojazdach jest "zapięty" i zamyka obwód.

    0
  • #12 20 Wrz 2013 22:53
    excray
    Poziom 39  

    tzok napisał:
    Nie będzie żadnej szpilki, akumulator w obydwu pojazdach jest "zapięty" i zamyka obwód.

    Brak mi słów. Poważny człowiek nie pisze takich głupot. A jeśli jednak nie będzie zapięty? Będzie uszkodzona masa? Albo w akumulatorze będzie uszkodzone połączenie między celami?

    0
  • #13 21 Wrz 2013 00:47
    tzok
    Moderator Samochody

    Jeśli nie będzie zapięty to podłączysz kable do akumulatora odłączonego od instalacji samochodu, a jak będzie uszkodzone połączenie z masą to co za różnica czy zapniesz najpierw + czy -, efekt będzie taki sam. Szukasz problemu, który nie istnieje. Już otwierając maskę odprowadzisz przez siebie ładunek do ziemi, a choćbyś nie wiem jak się starał nie zamkniesz tego obwodu tak jak to Ci się wydaje. Choćbyś trzymał te kable przez gumowe rękawice i choćby w aucie biorcy nie było akumulatora (tylko po co wtedy podłączać kable rozruchowe) to to przepięcie z łatwością stłumią inne odbiorniki w samochodzie.

    Kolejność podłączania jest taka a nie inna wyłącznie ze względów BHP.

    0
  • #14 03 Paź 2013 10:51
    Gerri
    Spec od Mercedesów

    tzok napisał:
    Kolejność podłączania jest taka a nie inna wyłącznie ze względów BHP
    Tu się nie zgodzę (ze słowem "wyłącznie")
    Zakładamy najpierw kabel plusowy pomiędzy dodatnie czopy obu baterii, a następnie kabel minusowy. Najpierw koniec na czop minusowy baterii "dawcy" a następnie drugi koniec zapinamy na masę silnika "biorcy". Po rozruchu odpinamy NAJPIERW przewód połączony z masą silnika.
    Powody są dwa:
    1. prąd pokonuje krótszą drogę do rozrusznika - omija przewód masowy pomiędzy czopem minusowym i masą silnika
    2. (ważniejszy) - tuż po rozruchu akumulator biorcy jest ładowany bardzo dużym prądem co w krótkim czasie może doprowadzi do gazowania i wydostawania się tego łatwopalnego gazu na zewnątrz akumulatora. Odpinanie jakiegokolwiek kabla rozruchowego z akumulatora może doprowadzić do zapłonu tego gazu wskutek iskrzenia. Dlatego najpierw odpinamy kabel połączony z masą silnika gdyż jest w bezpiecznej odległości od akumulatora.

    0
  • #15 03 Paź 2013 11:54
    tzok
    Moderator Samochody

    ad. 1. 100% racji ale rozmawialiśmy o kolejności a nie o miejscu podłączania.
    ad. 2. ...a więc minimalizacja ryzyka wybuchu i poparzenia - cóż to innego jak nie BHP.

    Wreszcie dla zdrowia alternatora i tak lepiej nie "palić" samochodu od razu tylko podładować go 10-15 min z drugiego samochodu i dopiero próbować uruchamiać silnik (wcześniej wyłączając silnik samochodu dawcy). Próba uruchomienia silnika biorcy od razu po podłączeniu kabli, jeszcze do tego trzymając silnik dawcy na podwyższonych obrotach, może się skończyć uszkodzeniem regulatora napięcia i/lub alternatora w samochodzie dawcy.

    0
  • #16 03 Paź 2013 14:45
    arturavs
    Poziom 38  

    I tu zgodę się z Kolegą tzok.

    tzok napisał:
    Wreszcie dla zdrowia alternatora i tak lepiej nie "palić" samochodu od razu tylko podładować go 10-15 min z drugiego samochodu i dopiero próbować uruchamiać silnik (wcześniej wyłączając silnik samochodu dawcy). Próba uruchomienia silnika biorcy od razu po podłączeniu kabli, jeszcze do tego trzymając silnik dawcy na podwyższonych obrotach, może się skończyć uszkodzeniem regulatora napięcia i/lub alternatora w samochodzie dawcy.


    Miałem przypadki "uwalenia " alternatora dawcy. Młodzież na szybko podłączała i od razu w rozrusznik biorcy. Co prawda nie regulator , lecz diody w mostku.

    0
  • #17 11 Lut 2015 22:37
    kuba1961
    Poziom 12  

    Rozumiem. Temat zamknięty.

    0
  • #18 20 Cze 2015 02:51
    2569575
    Użytkownik usunął konto