Witam,
od około 2 miesięcy mam problem z moim Oplem Atra G (II) na silniku Diesel 1.7 DTI.
Wszystko zaczęło się od kontrolki z kluczem francuskim, która zaczęła się pojawiać trakcie jazdy samochodem (nie tylko po zapłonie i "doładowaniu" świec).
Na desce rozdzielczej pojawia się błąd 34.1. Potem auto kilka razy gasło, kiedy zmieniało się bieg z 2 na 1 lub na luz (np. hamując do skrzyżowania czy na światłach). Następnie przez długi czas w trakcie jazdy były takie momenty, że auto momentalnie hasło na sekundkę czy dwie (obroty spadały) i za chwilę znowu zaskakiwało, tak jakby ktoś nagle wyłączył stacyjkę i znowu zapalił...
Od ponad 2 tygodni auto zaczęło mocniej dymić z tyłu (na jasnoszaro - im bardziej się gazowało, tym mocniej) i już czułem, że jest naprawdę źle, ale jak to w życiu - czasu mało, kasy mało itp. i nie było jak sprawdzić auta i go ew. naprawić, a auto służyło tylko jako dojazd do pracy. Jednak mogło być jeszcze gorzej, z tydzień temu zaczął tak mocno dymić z rury wydechowej, jakby ktoś mu tam granat dymny wsadził... a śmierdzi strasznie spalenizną kabli. A jak jeździł do wydawał odgłosy jak zapchany odkurzacz - tak dziwnie wył. Od tej pory stoi sobie pod oknami i wolę go nie ruszać, dopóki nie znajdę czasu na jego naprawę.
Próbowałem w google szukać kodu tego błędu 34.1, ale nic nie ma, w internecie są zupełnie inne oznaczenia. Chciałem podłączyć samochód do komputera aby zczytać błędy (przez kabel OBD II z USB), ale komputer nie wykrywał samochodu i nie chciał zczytać tych błędów... Może nie ten kabel (czytałem, że musi być na port COM)... a może z nieodpowiednich programów korzystałem. Nie znam się zbytnio na tym.
Wczoraj sprawdziłem pompę paliwa w baku (otworzyłem nad siedzeniem z tyłu) i wdmuchiwałem powietrze przez rurkę i wydmuchiwałem i czułem jakby mały opór w tym, możliwe że filtr paliwowy zapchany i to jej wina? Albo świece albo co? Czas wymiany rozrządu się zbliża, ale to chyba nie on (jakby on, to już praktycznie po silniku jakby się zerwał). Możliwe też, że piorun coś uszkodził w elektronice bo wszystko się zaczęło mniej więcej od burzy, która nawiedziła mnie pod namiotem i piorun uderzył ok. 100m od samochodu.
Co to może być? Można to naprawić na własną rękę, czy tylko do mechanika w warsztacie? Ile by to kosztowało?
Pozdrawiam i liczę na Waszą pomoc
od około 2 miesięcy mam problem z moim Oplem Atra G (II) na silniku Diesel 1.7 DTI.
Wszystko zaczęło się od kontrolki z kluczem francuskim, która zaczęła się pojawiać trakcie jazdy samochodem (nie tylko po zapłonie i "doładowaniu" świec).
Na desce rozdzielczej pojawia się błąd 34.1. Potem auto kilka razy gasło, kiedy zmieniało się bieg z 2 na 1 lub na luz (np. hamując do skrzyżowania czy na światłach). Następnie przez długi czas w trakcie jazdy były takie momenty, że auto momentalnie hasło na sekundkę czy dwie (obroty spadały) i za chwilę znowu zaskakiwało, tak jakby ktoś nagle wyłączył stacyjkę i znowu zapalił...
Od ponad 2 tygodni auto zaczęło mocniej dymić z tyłu (na jasnoszaro - im bardziej się gazowało, tym mocniej) i już czułem, że jest naprawdę źle, ale jak to w życiu - czasu mało, kasy mało itp. i nie było jak sprawdzić auta i go ew. naprawić, a auto służyło tylko jako dojazd do pracy. Jednak mogło być jeszcze gorzej, z tydzień temu zaczął tak mocno dymić z rury wydechowej, jakby ktoś mu tam granat dymny wsadził... a śmierdzi strasznie spalenizną kabli. A jak jeździł do wydawał odgłosy jak zapchany odkurzacz - tak dziwnie wył. Od tej pory stoi sobie pod oknami i wolę go nie ruszać, dopóki nie znajdę czasu na jego naprawę.
Próbowałem w google szukać kodu tego błędu 34.1, ale nic nie ma, w internecie są zupełnie inne oznaczenia. Chciałem podłączyć samochód do komputera aby zczytać błędy (przez kabel OBD II z USB), ale komputer nie wykrywał samochodu i nie chciał zczytać tych błędów... Może nie ten kabel (czytałem, że musi być na port COM)... a może z nieodpowiednich programów korzystałem. Nie znam się zbytnio na tym.
Wczoraj sprawdziłem pompę paliwa w baku (otworzyłem nad siedzeniem z tyłu) i wdmuchiwałem powietrze przez rurkę i wydmuchiwałem i czułem jakby mały opór w tym, możliwe że filtr paliwowy zapchany i to jej wina? Albo świece albo co? Czas wymiany rozrządu się zbliża, ale to chyba nie on (jakby on, to już praktycznie po silniku jakby się zerwał). Możliwe też, że piorun coś uszkodził w elektronice bo wszystko się zaczęło mniej więcej od burzy, która nawiedziła mnie pod namiotem i piorun uderzył ok. 100m od samochodu.
Co to może być? Można to naprawić na własną rękę, czy tylko do mechanika w warsztacie? Ile by to kosztowało?
Pozdrawiam i liczę na Waszą pomoc