Witam forumowiczów.
Jestem szczęśliwym posiadaczem Mercedesa 190D, rocznik 1987. Przebieg 500 000 km. Mam takowe problemy.
- auto ma ciężki rozruch (również po przejażdżce jak zgaszę go na ok 5 minut).
- po odpaleniu auto kopci (zawsze), na zimnym silniku dłużej (2-3 minuty), na rozgrzanym krócej (kilka-kilkanaście sekund). Dym ma kolor siwy (takie nieprzepalone paliwo).
- po rozruchu na zimnym silniku (rano) auto przez ok-2-3 minuty ma przyspieszone obroty, silnik pracuje nierówno, przez pierwsze kilka sekund nawet troszkę szarpie, kopci na siwo. Po tym czasie wszystko wraca do normy, kopcenie ustaje, silnik pracuje równo, zero dymu.
- auto ciężej zapala, trzeba zakręcić czasami ze 2-3 sekundy. Co ciekawe rano na zimnym zapala szybciej. Na gorącym gorzej. Ciekawostka, co?
- auto nie bierze oleju (nie dolewam od wymiany do wymiany).
- w kwietniu b. r. wymienione zostały końcówki wtrysków (bosch) i filtr paliwa.
- z okolic filtra paliwa po nagrzaniu się silnika słychać szum. Auto wtedy dostaje nieznacznie szybszych obrotów silnika.
- jeden z wtrysków (numer 3) po dłuższej trasie jest "spocony", czyli wilgotny od ropy. Podejrzewam, że został źle uszczelniony. Wyciek jest z miejsca skręcania wtrysku.
- delikatnie ubywa mi płynu chłodniczego (raz na miesiąc dolewam troszkę. Wiem, że to może być uszczelka pod głowicą, jednak jak pisałem auto nie kopci na trasie, w zbiorniczku wyrównawczym nie ma żadnych tłustych plam, zanieczyszczeń, pęcherzyków powietrza, bąbelków, etc). Podejrzewam jakiś wyciek pod auto. Choć pewien nie jestem.
Mam pytanie, czy pocący się wtrysk może być przyczyną takich objawów? Mechaników się już boję, bo zaraz chcą rozbierać pół samochodu i oczywiście każdy mówi co innego (że może świece żarowe, wtryski, a może pompa, kąt wtrysku, kompresja...). Brak u mnie w regionie dobrych specjalistów, którym w dodatku chce się grzebać przy starych pojazdach.
Świece - tu chyba problem byłby tylko na zimnym silniku? Pracuje nierówno również na ciepłym (tylko krócej, kilka-kilkanaście sekund).
Pompa - nie było by charakterystycznej "żabki"? Nie przerywałby cały czas?
Kompresja - czy nie pracowałby nierówno cały czas? I czy nie brałby oleju? Po ustabilizowaniu się auta po początkowych problemach pracuje prawidłowo.
Dodam raz jeszcze, że po rozruchu, jak już wszystko się ustabilizuje auto chodzi jak z nut. Nie kopci (nawet przy wyprzedzaniu), nie szarpie, nie przerywa, pracuje idealnie nawet na minimalnych obrotach.
Z góry dziękuję za pomoc.
Jestem szczęśliwym posiadaczem Mercedesa 190D, rocznik 1987. Przebieg 500 000 km. Mam takowe problemy.
- auto ma ciężki rozruch (również po przejażdżce jak zgaszę go na ok 5 minut).
- po odpaleniu auto kopci (zawsze), na zimnym silniku dłużej (2-3 minuty), na rozgrzanym krócej (kilka-kilkanaście sekund). Dym ma kolor siwy (takie nieprzepalone paliwo).
- po rozruchu na zimnym silniku (rano) auto przez ok-2-3 minuty ma przyspieszone obroty, silnik pracuje nierówno, przez pierwsze kilka sekund nawet troszkę szarpie, kopci na siwo. Po tym czasie wszystko wraca do normy, kopcenie ustaje, silnik pracuje równo, zero dymu.
- auto ciężej zapala, trzeba zakręcić czasami ze 2-3 sekundy. Co ciekawe rano na zimnym zapala szybciej. Na gorącym gorzej. Ciekawostka, co?
- auto nie bierze oleju (nie dolewam od wymiany do wymiany).
- w kwietniu b. r. wymienione zostały końcówki wtrysków (bosch) i filtr paliwa.
- z okolic filtra paliwa po nagrzaniu się silnika słychać szum. Auto wtedy dostaje nieznacznie szybszych obrotów silnika.
- jeden z wtrysków (numer 3) po dłuższej trasie jest "spocony", czyli wilgotny od ropy. Podejrzewam, że został źle uszczelniony. Wyciek jest z miejsca skręcania wtrysku.
- delikatnie ubywa mi płynu chłodniczego (raz na miesiąc dolewam troszkę. Wiem, że to może być uszczelka pod głowicą, jednak jak pisałem auto nie kopci na trasie, w zbiorniczku wyrównawczym nie ma żadnych tłustych plam, zanieczyszczeń, pęcherzyków powietrza, bąbelków, etc). Podejrzewam jakiś wyciek pod auto. Choć pewien nie jestem.
Mam pytanie, czy pocący się wtrysk może być przyczyną takich objawów? Mechaników się już boję, bo zaraz chcą rozbierać pół samochodu i oczywiście każdy mówi co innego (że może świece żarowe, wtryski, a może pompa, kąt wtrysku, kompresja...). Brak u mnie w regionie dobrych specjalistów, którym w dodatku chce się grzebać przy starych pojazdach.
Świece - tu chyba problem byłby tylko na zimnym silniku? Pracuje nierówno również na ciepłym (tylko krócej, kilka-kilkanaście sekund).
Pompa - nie było by charakterystycznej "żabki"? Nie przerywałby cały czas?
Kompresja - czy nie pracowałby nierówno cały czas? I czy nie brałby oleju? Po ustabilizowaniu się auta po początkowych problemach pracuje prawidłowo.
Dodam raz jeszcze, że po rozruchu, jak już wszystko się ustabilizuje auto chodzi jak z nut. Nie kopci (nawet przy wyprzedzaniu), nie szarpie, nie przerywa, pracuje idealnie nawet na minimalnych obrotach.
Z góry dziękuję za pomoc.