Witam szanownych forumowiczów.
Mam problem z moim autkiem jak w temacie, postaram się ten problem przedstawić tak dokładnie jak potrafię. Gdy temperatura silnika spadnie poniżej ok 20st.C i odpalę silnik to ładnie trzyma ok 1000obr, ale gdy dotknę pedału gazu to czuję jak wypadają zapłony i wskazówka spada do ok 500obr, po czym zapewne nastawnik przepustnicy podbija obroty. Jak jest chłodniej sytuacja się nasila, dodatkowo przez pierwsze kilkanaście sekund czuć wypadanie zapłonów w przedziale 1-2k obrotów.
Podmieniłem już: przepływomierz, przepustnicę, czujnik temp. cieczy i pow. zasysanego, cewki i świece, wtryskiwacze i regulator ciśnienia. ciśnienie ok 3,3bar na jałowych. DV nowe. Robiłem swap silnika z wolnossącego 1.8, więc sprawdziłem wszystkie podciśnienia. Poza porannym cyrkiem nie ma objawów, auto ładnie ciągnie i odpala ładnie do póki nie wystygnie. Jak było lato i ok 25st w nocy to problem w ogóle nie występował. Mi już się skończyły pomysły co to może być, proszę o jakieś sugestie.
Mam problem z moim autkiem jak w temacie, postaram się ten problem przedstawić tak dokładnie jak potrafię. Gdy temperatura silnika spadnie poniżej ok 20st.C i odpalę silnik to ładnie trzyma ok 1000obr, ale gdy dotknę pedału gazu to czuję jak wypadają zapłony i wskazówka spada do ok 500obr, po czym zapewne nastawnik przepustnicy podbija obroty. Jak jest chłodniej sytuacja się nasila, dodatkowo przez pierwsze kilkanaście sekund czuć wypadanie zapłonów w przedziale 1-2k obrotów.
Podmieniłem już: przepływomierz, przepustnicę, czujnik temp. cieczy i pow. zasysanego, cewki i świece, wtryskiwacze i regulator ciśnienia. ciśnienie ok 3,3bar na jałowych. DV nowe. Robiłem swap silnika z wolnossącego 1.8, więc sprawdziłem wszystkie podciśnienia. Poza porannym cyrkiem nie ma objawów, auto ładnie ciągnie i odpala ładnie do póki nie wystygnie. Jak było lato i ok 25st w nocy to problem w ogóle nie występował. Mi już się skończyły pomysły co to może być, proszę o jakieś sugestie.