Witam! Przeglądałem posty lecz nic jak dotąd się nie sprawdziło.
Jakieś dwa tygodnie temu żonce autko nie chciało rano zapalić.
Przyszedłem po południu i autko po którymś razie zapaliło. Następnego dnia rano dostałem telefon od lubej, że dalej nie może zapalić. No to się potwierdziło - po południu również nie mogłem odpalić ze stacyjki - rozrusznik kręcił pięknie.
Od tamtego czasu szukam usterki. Autko pięknie pali na pych - po 2 metrach odpala i jeździ idealnie. Niestety niezależnie czy jest rozgrzane, czy zimne ze stacyjki kręci i nie chce zapalić. Wymieniłem świece, przeczyściłem masy i klemy na aku, naładowałem aku i nic rozrusznik kręci coraz ładniej ale autko nie chce zapalić - na pycha momentalnie pali. Pompka się załącza, napięcie na listwie zapłonowej jest (pierwszy i czwarty przewód) - 12,4 V - gdy zapłon włączony, podczas kręcenia rozrusznikiem - 10,5 V. Stacyjkę wymieniłem i bez zmian. Na włączonym zapłonie zasterowany rozrusznik z plusa aku nadal pięknie kręci i nie odpala. Podpięty pod VAGa nie wskazuje żadnych nowych błędów - stary błąd sporadyczny czujnika prędkości obrotowej - który wymieniałem jakieś 2 miesiące temu, gdy zaczął szarpać - skasowałem i nie wraca. Zapytani mechanicy dziwią się. Jeden skodziarz mówił, że winna jest listwa zapłonowa - no ale na pych pali jak z nut, inny rzucił pod rozwagę rozrusznik - zbyt duży spadek napięcia. Co o tym sądzicie? Jakiś pomysł przed oddaniem do warsztatu - gdzie pewnie wymienią pół elektryki samochodu?
Jakieś dwa tygodnie temu żonce autko nie chciało rano zapalić.
Przyszedłem po południu i autko po którymś razie zapaliło. Następnego dnia rano dostałem telefon od lubej, że dalej nie może zapalić. No to się potwierdziło - po południu również nie mogłem odpalić ze stacyjki - rozrusznik kręcił pięknie.
Od tamtego czasu szukam usterki. Autko pięknie pali na pych - po 2 metrach odpala i jeździ idealnie. Niestety niezależnie czy jest rozgrzane, czy zimne ze stacyjki kręci i nie chce zapalić. Wymieniłem świece, przeczyściłem masy i klemy na aku, naładowałem aku i nic rozrusznik kręci coraz ładniej ale autko nie chce zapalić - na pycha momentalnie pali. Pompka się załącza, napięcie na listwie zapłonowej jest (pierwszy i czwarty przewód) - 12,4 V - gdy zapłon włączony, podczas kręcenia rozrusznikiem - 10,5 V. Stacyjkę wymieniłem i bez zmian. Na włączonym zapłonie zasterowany rozrusznik z plusa aku nadal pięknie kręci i nie odpala. Podpięty pod VAGa nie wskazuje żadnych nowych błędów - stary błąd sporadyczny czujnika prędkości obrotowej - który wymieniałem jakieś 2 miesiące temu, gdy zaczął szarpać - skasowałem i nie wraca. Zapytani mechanicy dziwią się. Jeden skodziarz mówił, że winna jest listwa zapłonowa - no ale na pych pali jak z nut, inny rzucił pod rozwagę rozrusznik - zbyt duży spadek napięcia. Co o tym sądzicie? Jakiś pomysł przed oddaniem do warsztatu - gdzie pewnie wymienią pół elektryki samochodu?