jan jarząb napisał: a podpowiedz mi te 50 to co oznacza?
50 (liczba po literze W) oznacza lepkość oleju przy rozgrzanym silniku czyli przy 100-110 stopni celsjusza.
Generalnie oleje klasy xxW50 są dedykowane silnikom w których temperatura oleju jest istotnie wyższa, a więc sportowym (tzn nie tyle cywilnym które ludzie uznają za 'sportowe' a prawdziwym samochodom rajdowym). A więc jeśli olej xxW40 ma jakąś tam lepkość przy 105 stopni to xxW50 będzie ją miał przy 115stopniach a xxW60 przy 125. I wszystko fajnie. Cywilny silnik ma olej o temperaturze 105 a rajdowy o temperaturze 125 stopni. W efekcie dobrze dobrany olej ma taką samą, pożądaną lepkość w obu typach silników.
Taki olej w silniku 'cywilnym' nie osiąga własciwej temperatury więc silnik pracuje jak by był niedogrzany. Olej nie osiąga pożądanej lepkości. Dlaczego więc są ludzie którzy go leją i zalecają? Są trzy powody:
1. Na olejach tych pisze że są do wysilonych silników sportowych więc klientowi natychmiast świecą się oczka i mysli 'kupię sobie do mojego seicento sport'. Ludzie leją bo taki jest w wyścigówce więc napewno jest "superaśny", a tak naprawdę ten olej im szkodzi.
2. Jak wspomniałem w normalnym silniku zachowuje się on jak niedogrzany, czyli jest bardziej 'gęsty'. Czyli w wyeksploatowanym silniku pomaga utrzymać ciśnienie oleju jeszcze przez jakiś czas. Takie odsuwanie agonii wyhustanego silnika na póżniej - i często ma to sens, bo chcemy pojeździć tak z rok i zezłomować. Myślę, że to miał na mysli kolega arletaj i sam bym tak robił jeśli auto docelowo ma być zajeżdżone i zezłomowane.
3. Handlarz go wlewa by ukryć problem z ciśnieniem, po czym klient płacze że polskie oleje są kiepski bo po zakupie zalał polski olej i świeci się ciśnienie.
Po przeciwnej stronie niż olej xxW50 jest olej xxW30 który jest bardzo 'wodnisty' przy 100 stopniach. W nowoczesnym i nie zużytym oleju taki olej wprowadza mniejsze opory ruchu i podobno zmniejsza spalanie.