Witam.
Od czasu do czasu (najczęściej po przejechaniu jakiejś niewielkiej odległości i ponownym odpaleniu auta po ostygnięciu) zapalała mi się kontrolka check engine.
Bylo to związane z błędem sondy lambda przed katalizatorem - zwarcie do plusa (nr błędu 17588). Spalanie na trasie ok 30% miasto i 70% trasa wyniosło 8,3 litra PB (nie mam gazu). Do sondy lambda przed katalizatorem idzie 5 przewodów.
Dziś podłączyłem się polskim-vagiem i sprawdziłem grupę 33 (z tego co wiem jest to napięcie sondy lambda przed katem) i przy nagrzanym silniku (powyżej 80 st.C) na obrotach jałowych sonda dawała prawie stałe napięcie 0,44V, po dodaniu gazu napięcie to maleje (do jakichś 0,3V), wraca do wartości 0,44V i pozostaje w mniej więcej tej wartości.
Czy napięcie sondy nie powinno oscylować? Czy jest to oznaka, iż czas na wymianę sondy?
Od czasu do czasu (najczęściej po przejechaniu jakiejś niewielkiej odległości i ponownym odpaleniu auta po ostygnięciu) zapalała mi się kontrolka check engine.
Bylo to związane z błędem sondy lambda przed katalizatorem - zwarcie do plusa (nr błędu 17588). Spalanie na trasie ok 30% miasto i 70% trasa wyniosło 8,3 litra PB (nie mam gazu). Do sondy lambda przed katalizatorem idzie 5 przewodów.
Dziś podłączyłem się polskim-vagiem i sprawdziłem grupę 33 (z tego co wiem jest to napięcie sondy lambda przed katem) i przy nagrzanym silniku (powyżej 80 st.C) na obrotach jałowych sonda dawała prawie stałe napięcie 0,44V, po dodaniu gazu napięcie to maleje (do jakichś 0,3V), wraca do wartości 0,44V i pozostaje w mniej więcej tej wartości.
Czy napięcie sondy nie powinno oscylować? Czy jest to oznaka, iż czas na wymianę sondy?