Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Sklep HeluKabel
Proszę, dodaj wyjątek www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

VW Sharan - VW Sharan, 1,8 / 2003r, nierówne obroty, dławi, szarpie, brak mocy

serwek 04 Lis 2013 15:06 3744 6
  • #1 04 Lis 2013 15:06
    serwek
    Poziom 25  

    Witam
    Nagle mój Sharan (1800cmm, benzyna + LPG) zaczął się dławić. Moc spadła, po wciśnięciu pedału gazu trzeba poczekać na przyspieszenie.
    Po 4 godzinnej jeździe na gazie (trasa) zaczął słabnąć. Po wjechaniu do miasta na skrzyżowaniu zaczął gasnąć. Na benzynie i na gazie jest prawie identycznie (na gazie troszeczkę mniej).
    Tankowałem po Polskiej stronie (pod Ukraińską granicą) gaz. Zastanawiałem się czy to nie przyczyna ale dlaczego w takim razie na benzynie jest tak samo, a nawet gorzej?
    Stanąłem na poboczu, zajrzałem pod maskę. Koło obudowy (plastikowej przesłony silnika), po prawej stronie zobaczyłem cienki gumowy przewód, był lekko pęknięty. Przewód wlatuje do kolektora dolotowego. Zakleiłem pęknięcie tymczasowo "taśmą McGaywera", zamknąłem maskę pojechałem dalej. Na chwilę pomogło, to mnie uspokoiło.
    Niestety po przejechaniu kolejnych km (po 10-15 minutach) zaczęło się znowu, to samo (nierówne obroty)
    Tak jakoś dojechałem do firmy i odstawiłem na parking. Potem zajrzę raz jeszcze.
    Podejrzewam czujnik EGR albo całą rurę, czy dobrze myślę?

    Czy tankowanie pod Ukraińską granicą może się z tym jakoś wiązać...?
    Nie dawno ponoć Sharan miał przegląd..., nie zauważyli pękniętej rury... :(

    Proszę o sugestie.

    Pozdrawiam
    "serwek" ;)

    0 6
  • Sklep HeluKabel
  • #2 04 Lis 2013 15:31
    Waldemar z Kaszub
    Poziom 28  

    Powinieneś zacząć od diagnostyki komputerowej, zobaczyć co powie sterownik.

    1
  • Sklep HeluKabel
  • #3 04 Lis 2013 15:55
    serwek
    Poziom 25  

    Witam
    Nie wytrzymałem, ciekawość mnie męczyła. Napiłem się ciepłej kawy. poszedłem na parking pogrzebać tzw. świeżym okiem. Wziąłem halogen (jupiter) ustawiłem przed maską i do dzieła.
    10-15 minut i po bólu.
    No to już się wyjaśniło :), po "naprawie", śmiga jak rakieta, na wolnych gdacze cichutko jak trzeba :)
    (bez żadnego podpinania, komputera)

    W trasie skupiłem się nad centralną częścią komory silnika i nie zauważyłem że rura od filtra powietrza (za czujnikiem) po prostu zlazła... spadła ;)
    Skrajnie lewa, górna część komory silnika (tuż przy podszybiu).
    Jak ona mogła sama "spaść" skoro na obwodzie jest dość mocny i porządny cybant samozaciskowy...? :roll: Żeby założyć rurę i cybant potrzeba mocnych i szerokich szczypiec.
    No cóż, był na przeglądzie, w autoryzowanym... na tzw.przeglądzie...., a że dziur w drodze dużo to pewnie "zlazła... sobie rura"... :oops: ;)

    Dzięki za zainteresowanie!

    Pozdrawiam
    "serwek" ;)

    P.S.
    Ciekawostka!
    Zakleiwszy (wcześniej) przy okazji tą pękniętą cienką/ czarną gumową rurkę po prawej stronie zrobiłem coś co prawdopodobnie teraz poprawiło pracę silnika. Zauważyłem że obroty na biegu jałowym (luzie) spadły o ok. 100 obr/m, a wyświetlacz pokazuje spalanie: 0,8-0,9 l/h. Wcześniej (po przeglądzie) było ok.900 obr./m, a komputer wyświetlał na postoju ok: 1,10-1,30 l/h

    I stał się oszczędniejszy czy zbyt mało teraz?
    Przyspieszenie jak rakieta. Obroty są stabilne.

    1
  • #4 04 Lis 2013 17:20
    Waldemar z Kaszub
    Poziom 28  

    Ale mimo wszystko do sterownika mógłbyś zajrzeć i wykasować błąd przepływomierza, który prawdopodobnie się zapisał.

    0
  • #5 04 Lis 2013 19:16
    serwek
    Poziom 25  

    Witaj
    Dla spokoju duszy i zakończonej historii powinno się przy zleceniu tak zapewne zrobić - masz Kolego rację!
    U nas (w serwisie xero kopiarek) także po zrobieniu czegoś historię się w pamięci urządzenia odhacza lub kasuje. Zobaczymy. Coś jednak nie daje mi spokoju. Był na przeglądzie, oglądali go autoryzowani...

    Może właśnie należało by zostawić historię jako wpis (awarii) i sprawdzić przy następnej okazji czy w ogóle zajrzą do niej, czy w ogóle ich to zainteresuje, czy pochylają się jak należy nad pojazdem - "urządzeniem wysokiego bezpieczeństwa"...?
    Hm... Nie wiem... co o tym myśleć..? Może faktycznie spadła, może po prostu przeoczenie i trudno. W końcu to też ludzie...

    Szkoda tylko że w trasie coś takiego się ujawniło, zestresowało mnie to trochę.

    Pozdrawiam
    "serwek" ;)

    0
  • #6 04 Lis 2013 19:56
    Waldemar z Kaszub
    Poziom 28  

    serwek napisał:
    Był na przeglądzie, oglądali go autoryzowani...


    Oglądali a przy okazji rozmawiali o d.. Maryny i zapomnieli poprawnie obejmę założyć. Ot taka nasza krajowa rzeczywistość. Dodam jeszcze bazując na doświadczeniu, że teraz pójdą w "zaparte" i winny się nie znajdzie.

    0
  • #7 04 Lis 2013 20:34
    serwek
    Poziom 25  

    Witaj
    Możliwe, możliwe...;)
    Jeździć z pretensjami to ja nie będę tym bardziej, że nie ja go na przegląd do autoryzacji prowadzałem, nie ja odbierałem. Zresztą jestem "...nie awanturujący się klient..." Nie to że "...klient w krawacie..." ale po prostu więcej nasza firma nie skorzysta (pewnie dopilnuję tego). Po za tym tak jak Napisałeś nic by to nie dało. Następnym razem osobiście zaprowadzę auto do starszego Pana Jacka Zgódki (nie autoryzowany i bardzo mały/ w podwórku ale świetny warsztat w Łomiankach k./W-wy) Korzystałem i bardzo polecam!
    To to pewnie przeoczenie lub zaniedbanie...
    Poprawił mi humor fakt, że to tylko tyle, a nie coś więcej... :)

    Stres urósł w trasie ale w porównaniu do innych przygód motoryzacyjnych które miałem osobiście:
    - odkręcający się samoistnie tylny amortyzator w Oplu Combo (2003r) - co grozi zablokowaniem nagłym tylnego koła - dachowaniem / śmiercią (w Oplu / autoryzowanym niby że nic o tym nie wiedzą) Szpilki mocujące do wahacza amortyzatory bez zawleczki oraz prawidłowej podkładki.
    - nagła awaria przerzucania biegów, a zaraz potem w rozpędzonym aucie brak hamulców zasadniczych (Ford Curier 1994r. - awaria zespolonego układu hydraulicznego/ poszło uszczelnienie)
    - zapalenie się skrzynki bezpieczników (Łada Samara 1989r.) - osobiście dzikim fartem ugasiłem i zreanimowałem, samochód pojechał dalej (podobno częsta przypadłość Samar)

    to tzw."pikuś"!

    Dojechać się VW dało. Stres bo wyobraźnia działała. Zmęczony byłem.

    Pozdrawiam
    "serwek" ;)

    0