Jak w temacie, jak jest zimny wystarczy wyciągnąć nieco ssanie ( ma ręczne), odpala bez problemu. Można jechać jednym ciągiem 2, 10 czy 100 km, nie dzieje się nic, natomiast po zgaszeniu silnika na kilka (5-10 ) minut, owszem odpala ale natychmiast gaśnie, trzeba wyciągnąć ssanie, wtedy pracuje ale falują obroty i szarpie. Po ok. 3-5 kilometrach zaskakuje i jedzie normalnie. Przeszukiwałem to forum jak i inne np. Fiatowskie ale nigdzie nie znalazłem czegoś podobnego. Czy może ktoś z kolegów już coś takiego przerabiał?. Dzięki za ewentualną podpowiedź.