Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Metal Work Pneumatic
Proszę, dodaj wyjątek www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

230V a odbiorniki retro -

lechita 29 Lis 2013 11:34 18156 86
  • Metal Work Pneumatic
  • #62 29 Lis 2013 17:44
    lechita
    Poziom 13  

    No właśnie kolego OTLamp, ja też wcześniej przytoczyłem zdanie z książki L. Niemcewicza mówiące, że wyższe napięcie żarzenia skraca żywotność lampy (to nie tylko przerwa włókna żarzenia, ale i częściowa utrata emisji).
    Wszystko jasne, obniżamy napięcie żarzenia...

  • Metal Work Pneumatic
  • #63 02 Gru 2013 14:17
    lechita
    Poziom 13  

    Witam,
    co sądzicie o termistorach wstawionych w żarzenie lub w anodowe?
    Może to dobre rozwiązanie w celu ochrony lamp przed zbyt dużym prądem początkowym.
    Pozdrawiam

  • #64 02 Gru 2013 21:15
    kris8888
    Poziom 27  

    lechita napisał:
    Witam,
    co sądzicie o termistorach wstawionych w żarzenie lub w anodowe?
    Może to dobre rozwiązanie w celu ochrony lamp przed zbyt dużym prądem początkowym.
    Pozdrawiam


    Termistor ma sens w przypadku szeregowego obwodu żarzenia lamp, gdzie zimne włókna żarzenia, o małej rezystancji w momencie włączenia zasilania, powodują wzrost prądu ponad dopuszczalna wartość. Termistor ogranicza początkowy prąd żarzenia lamp do bezpiecznej wartości. Stabilizuje (w pewnym zakresie) prąd żarzenia. Do obniżenia napięcia w równoległym obwodzie moim zdaniem raczej się nie nadaje, spory prąd musiałby przez niego płynąć.

    W obwodzie anodowym nie jest konieczna stabilizacja prądu w funkcji rezystancji obciązenia, więc tutaj ma sens po prostu zwykły rezystor szeregowy.

  • #65 02 Gru 2013 23:11
    jsk3
    Poziom 13  

    A czemu nie? Kwestia tylko dobrania odpowiedniego termistora (urdox'a) oczywiście w zasilaniu po stronie pierwotnej transformatora zasilającego. Do np. Mazura można użyć termistora używanego w lampowych TV o prądzie 0,3A. Spowoduje on spadek napięcia o około 10V-15V w zależności od egzemplarza i powolne rozgrzewanie się lamp (kilka-kilkanaście sekund, całkowicie się nagrzewa po około minucie). Jeśli komuś się plącze po szufladzie taki termistor to niech spróbuje, nic to nie kosztuje. Byle tylko nie zniszczyć go za dużym prądem, za mały tylko wydłuży czas.

  • #66 03 Gru 2013 09:07
    Tomek Janiszewski
    Poziom 32  

    Termistor nie stabilizuje prądu żarzenia lamp, przeciwnie: przyczynia się do zwiększenia wahań prądu żarzenia przy wahaniach napięcia zasilającego (stąd celowe jest stosowanie w "Pionierze" wyposążonym w termistor żarówek na wyższe napięcie, np. 12V 225mA). Wzrost bowiem napięcia sieciowego ponad wartość znamionową powoduje wzrost prądu żarzenia, termistor rozgrzewa się bardziej wskutem czego spada jego oporność, ostatecznie zatem przyrost prądu żarzenia w odbiorniku wyposażonym w termistor będzie większy niż w takim samym odbniorniku wyposażonym w zwykłu rezystor w obwodzie żarzenia. Do stabilizacji prądu żarzenia przy wahaniach napięcia sieciowego służył bareter, a to zupełnie inny element: rodzaj żarówki z żelaznym włóknem, napełnionej wodorem, zachowiującej się jak termistor PTC (o rezystancji rosnącej w funkcji temperatury a więc i przepływającego prądu), gdy tymczasem termistor o jakim była mowa jest termistorem NTC. Niekiedy bareter zamyka się w jednej obudowie z termistorem NTC (urdoxem): zadaniem termistora w takim wypadku jest przede wszystkim ochrona baretera charakteryzującego się bardzo małą bezwładnością cieplną.
    Zadaniem termistora w odbiornikach z szeregowym żarzeniem lamp jest ochrona lamp małosygnałowych (a więc wyposażonych w katody o małej bezwładności cieplnej) przed przeżarzeniem ich zbyt dużym prądem gdy katody lamp mocy (głośnikowej i prostowniczej) cechujące się dużą bezwładnością cleplną nie zdażyły się jeszcze rozgrzać w wyniku czego uch opór jest mały. Termistor ma tak dużą bezwładność cieplną, że w pierwszym momencie to na nim wydziela się większa część mocy, póki się nie rozgrzeje - ale on na tego rodzaju przeciążenia wrażlwiy nie jest. Alalogiczna sytuacja jak w odbiornikach pionieropodobnych panuje w telewizorach lampowych: i tam występuiją lampy o krańcowo różniących się bezwładnościach cieplnych katod, od potężnych PL500 i PY88 po malutkie PCC88 i PCF801, zatem brak termistora narażałby te ostatnie na zniszczenie w momenicei włączenia zasilania.
    W odbiornikazh z żarzeniem równoległym stosowanie termistora jest niecelowe: zwiększałby on zależność napięcia żarzenia od napięcia sieciowego, z powodów omównionych wyżej, a chronić nie miałby czego: wszystkie lampy otrzymują jednakowe napięcie, które na żadnej z nich nie wzrośnie ponad wartość znamionową w trakcie ich rozgrzewania. Krótkotrwałe przeciążenie uzwojenia żarzeniowego transformatora, póki lampy są zimne nie jest groźne. Jedynym wizualnym efektem może być chwilowe silniejsze w porównaniu ze stanem ustalonym rozżarzenie się odsłoniętych końcówej włókna zarzenia, ale w lampach żarzonych równolegle mogą się one rozgrzać conajwyżej do zółtopomarańczowej barwy, co niebezpieczne również nie jest. Tymczasem w odbiornikach żarzonych szeregowo pozbawionych termistora końcówki włókien lamp UCH21 potrafią rozbłysnąć stalowobiałym światłem, jak żarówki halogenowe, i to już budzi obawy o możliwośc ich przepalenia.
    Proszę nie siać tego rodzaju dezinformacji, o sensie stosowania termistora przy równoległym żarzeniu lamp, bo jak tak dalej pójdzie to w wkrótce w literalnie każdym gitarowcu SE skleconym na wywleczonej z gramofonu Bambino lampie ECL82 do ogólnie już przyjętych gadżetów takich jak prostowanie i stabilizacja napięcia żarzenia na LM317, przełącznik trybu trioda-pentoda, opóźnione załączanie napięcia anodowego na mikrokontrolerze, przełącznik standby - doszlusuje kolejny: telewizyjny termistor NTC w uzwojeniu pierwotnym transformatora sieciowego.

  • #67 03 Gru 2013 11:11
    OTLamp
    Specjalista - urządzenia lampowe

    Tomek Janiszewski napisał:

    Zadaniem termistora w odbiornikach z szeregowym żarzeniem lamp jest ochrona lamp małosygnałowych (a więc wyposażonych w katody o małej bezwładności cieplnej) przed przeżarzeniem ich zbyt dużym prądem gdy katody lamp mocy (głośnikowej i prostowniczej) cechujące się dużą bezwładnością cleplną nie zdażyły się jeszcze rozgrzać w wyniku czego uch opór jest mały.

    A w odbiornikach radiowych przede wszystkim ochrona żarówek oświetlających skalę, które mają zdecydowanie najmniejszą bezwładność cieplną w łańcuchu żarzenia. Philips na początku lat 40 (np. modele 815U, 612U) stosował jeszcze bardziej wyrafinowane patenty - żarówki były normalnie zabocznikowane odpowiednim opornikiem, w przewodzie anodowym zasilacza lub katodowym lampy głośnikowej była włączona cewka przekaźnika, który odłączał ten opornik z chwilą popłynięcia odpowiedniego prądu anodowego. Z kolei Telefunken w czechosłowackim modelu Choral U stosował bereter z urdoksem (eisen urdox) i jeszcze dodatkowy urdoks w osobnej bańce.

  • #68 03 Gru 2013 13:32
    Tomek Janiszewski
    Poziom 32  

    OTLamp napisał:
    A w odbiornikach radiowych przede wszystkim ochrona żarówek oświetlających skalę, które mają zdecydowanie najmniejszą bezwładność cieplną w łańcuchu żarzenia.

    Może mam wyjątkowo wrażliwe egzemplarze UCH21 (Telam, nowsze wykonania w pończochach a nie w durszlakach) które rozbłyskiwały naprawdę halogenowym światłem, podczas gdy żaróweczki 6,3V 0,3A aż tak dramatycznie się nie zachowywały (mimo bezsprzecznie najmniejszej bezwładności): z uwagi na to że w pierwszej chwili po włączeniu zasilania, odmiennie niż w pracującym odbiorniku nie przepływa przez nie peąd anodowy. Tymczasem ich prąd znamionowy jest trzykrotnie większy od prądu żarzenia włączonych w szereg z nimi lamp, więc rezerwę na przeciążenie mają znaczną. Dlatego też w trosce o bezpieczeństwo lamp wstawiłem tam do obwodu żarzenia telewizyjny termistorm mimo że w oryginale go nie było (wykorzystana była sekcja 250Ω). Prąd żarzenia po tej zmianie bardzo od znamionowego nie odbiega, mimo dodtkowej oporności w obwodzie żarzenia, bo w sieci jest więcej niż być powinno.
    rezystora drutowego.
    Cytat:
    Philips na początku lat 40 (np. modele 815U, 612U) stosował jeszcze bardziej wyrafinowane patenty - żarówki były normalnie zabocznikowane odpowiednim opornikiem, w przewodzie anodowym zasilacza lub katodowym lampy głośnikowej była włączona cewka przekaźnika, który odłączał ten opornik z chwilą popłynięcia odpowiedniego prądu anodowego.

    W poźniejszych wykonaniach odbiorników uniwersalnych (z lampami novalowymi oraz zakresem UKF) standartem były dwa termistory: jeden włączony już tylko w obwód żarzenia (nie tak jak w Pionierze w cały obwód zasilnaia) normalnie chronił lampy i żarówki, drugi zaś - bocznikował same żarówki, po to aby odbiornik nie przestał działać w razie ich przepalenia. W takim wypadku cały prąd zarzenia płynał przez zimny dotąd termistor. który wkrótce rozgrzewał się na tyle że prąd zarzenia po przepaleniu się żarówek prawie się nie zmieniał. Tak zrobiono np. w odbiorniku Philips BD263U:
    http://elektrotanya.com/philips_bd263u_am-fm_ac-dc_radio_sch.pdf/download.html
    Oczywicie, w tym przypadku niezbędny był w obwodzie zasilania bezpiecznik: żarówki nie mogły już pełnić jego roli, tak jak to było w Pionierze.

  • #69 03 Gru 2013 19:08
    studisat
    Specjalista - lampowe odbiorniki radiowe

    kondensator napisał:

    Paragraf 46: 230V/400V z tolerancją
    Do 31.12.2008r: +6% / -10%
    Od 01.01.2009r: +10% -10%
    Paragraf 47: traci moc poprzednie Rozporządzenie z 2004r


    OK, dopasowano pod inne przepisy głownie pewnie z powodu otwarcia rynku dostaw energi elektrytcznej = a b yniekomplikować ujednolicono standard.
    Jest tam jedna istotna rzecz - daty. Poszerzenie dotyczyć będzie nowych wybudowanych albo zmodernizowanych po 10.01.2009 podstacji. Te starse jak zroboino wg porzedniej normy będą nadal spęłniać poprzednie wymogi.
    OK. koniec kropka.

    Cytat:

    Koszt przekaźnika napięciowego jest raczej mniejszy niż koszt wymiany unikatowych lamp

    On sam nie wystarcza chociażby z racji obciazalności styków. Czesto będzie konieczne dokładanie kolejnych aparatów. Owszme niewielki wzrost napiecie zadziła itd... A co ze znacznym krótkrwałym prezepięciem? Co jak go trafi szlag mówiać obrazowo? Czyli okaże się że on sam to zdecydowanie za mało.
    Zresztą w miejszanku masz już mieć instlaowane zabezpieczenie przeciwprzepięciowe - i będą to aparaty typu warystor lub iskiernik albo iskiernik z elektrodą zapłonową dla szybszebo pobudzenia wyładowania łukowego .


    Cytat:

    ----------------
    OFF-T: Przy za niskim napięciu zasilania mogą nie uruchomić się, spalić silniki np. pompy, hydroforu (osobiście nie posiadam takowych - informacje otrzymane od osób poszkodowanych gdzie często zdarzały się niskie napięcia)


    Widzisz, przy więszej mocy są to zazwyczaj silniki trójfazowe (bo zdecydowanie efektywniejsze od jednofazowych), brak jednej fazy, asymetria napięć fazowych powoduje że silnik nie będzie miał nalezytego moentu obrotowego (lub wrecz prawie wcale go nie będzie miał) a z braku odbioru mocy mechanicznej całośc pojdzie w ciepełko.

    Przy niższym napieciu silnik prądu przemiennego ruszy. Większośc silników da sobie radę z wyższym napieciem tym bardziej iż szczeolnie w przypakdu trójfazowych podaje podaje dane dla róznych standardów zasilania 50Hz/400V jak 50Hz/440V, 60Hz/440 i 60Hz/480V. Oczywiście moc sinika rośnie jak obroty z uwzględnieniem poślizgu.

    Palą sie ludziom silniki zazwyczaj z braku wyłączników silnikowych, "termików", lub jeśli jakimś cudem są to zazwyczaj są "podkręcone" by sie wyłączały, brak kontroli symetrii faz. Za "słabe" stycznikki itd.. Zdziwiłbyś sie jakie samoróby tzw "złote rączki" ludziom instalują. Jak dodamy dzidowanie z przezwajanim silników (silniki asynchroniczne są na tyle tanie że przezwojonie to ma uzasadnienie jedynie przy nietypowych szczegółach mechanicznych). Myśłisz że przezwojonoy silnik ma nadal spełnione parametry nominalne? - bo na pewno nie ma chociażby wystarczającej izolacji uzwojeń bo praktycznie nikt nie impregnuje ich próżniowo. Jeśłi silnik trafia pod falownik to szybko sie okazuje czy był przezwajany... A że taka usuga musi być tania to wiadomo jak będzie jej jakość. Co do impregnacji - zalewanie wodą, zatarte łożyska, skrzywione wały itd... Zdziwibłyś się co mozna spotkać w praktyce jako silnik....




    Ale to OT.

    Dodano po 30 [minuty]:

    [quote="OTLamp"]Korzystając z wolnej chwili postanowiłem przejrzeć posiadane materiały. Dwa skany z książki "Statystyczna ocena jakości i niezawodności lamp elektronowych" Dr inż. Szymon Firkowicz WNT Warszawa 1963:
    Cytat:


    Komentarz jest jednak koeniczny. Autor publikacji skupił sie aspekcie awarii. Czyli uszkodzenia lampy - niesprawna. Na przytoczony wykresach nie ma nic nt tego czy stopniowy przyrost warstwy pośredniej jest uszkodzeniem - raczej nie.

    Wczęsniej sam przyznałeś że przy wyższej temepraturze nikiel będzie szybiej redukował wartstwę pośrednią. czyli uzyskamy druga krzywą która będzie obrazować hamowanie przyrostu warstwy pośredniej wraz z temperaturą katody.

    Nawet na przytoczonych rycunkach - znaczący przyrost zrostu ryzyka awarii jet dopiero powyżej +10% przeżąrzenia. Jeśli dołożym fakt iż iteresuje nas też redukowanie wastwy pośredniej to sumaryczne krytetium spowoduje że w przedziale +/10% będziemy mieć praktycznie płąski przebieg naszego kryterium.

    Z jednej strony ma funckje gdzie wyższa tmepratura oznacza większe ryzyko awari, z drgiej zaś strony mamy inne zjawisko gdzie podwyższenie temrpatury powoduje przyśpieszenie reakcji odpowiadających za redukowanie wastwy pośredniej. Nie można opierać sie tlyko na jednym kryterium Owszem jeśłi spadek wzmocnienia lamp dla nas jest nieistotny to możemy się tylko podirać wyresami jakie przytoczyłeś, ale jak ważniejszym jest jak nakwolniejszy spadek nachylenia to preferencje do optymalnego żarzenia będą nieco inne.

    Nirmożna katody traktować jak coś zerojedynjowego. Jest wielel procesów chamicznych oraz fizycznych które zależą od temperatury i mają różny znak dla różniczki pochodnej wzgłdem tmepratury. Będzie istniał optymalny zakres temperatur katody - rózny przy innych wagach dla funkcji oceny optymalności.

    Do tego jeszcze trzeba uwzgłędnić rorzut wykonia, czystości surowca podczas produkcji. Bo okaże sie że np. dla niektórych partii np. ECL86 6.3V będzie niedożarzeniem a dla niektóych przeżarzeniem. Sam mam ezgemplarz ECL86 gdzie grzejnik częsti katodowej wystaje zbytnio ponad katodę - lampa wolnie się "nagrzewa" katoda ma wyraźnie niżśza tempraturę prszy 6.3V.

    To tylko statystyka. Wartości średnie też potrafią kłamać jeśłi nie poda się innych wielkości statystycznych. Wartość średia nie mówi nic o rozrzucie wartości i ich rozkładzie. np. (50 * 9 + 50 *11)/100 = 10 | (99 * 1 + 1 * 901) / 100 = 10.
    A chyba jest róznica miedzy 50-tką dziwiaek i 50-tką jedenastek kontra jedno 901 i 99 jedynek. Bo średnio (czylipotocznie przeciętnie, zazwyczaj...) jest to samo.

    Dodano po 26 [sekundy]:

    [quote="OTLamp"]Korzystając z wolnej chwili postanowiłem przejrzeć posiadane materiały. Dwa skany z książki "Statystyczna ocena jakości i niezawodności lamp elektronowych" Dr inż. Szymon Firkowicz WNT Warszawa 1963:
    Cytat:


    Komentarz jest jednak koeniczny. Autor publikacji skupił sie aspekcie awarii. Czyli uszkodzenia lampy - niesprawna. Na przytoczony wykresach nie ma nic nt tego czy stopniowy przyrost warstwy pośredniej jest uszkodzeniem - raczej nie.

    Wczęsniej sam przyznałeś że przy wyższej temepraturze nikiel będzie szybiej redukował wartstwę pośrednią. czyli uzyskamy druga krzywą która będzie obrazować hamowanie przyrostu warstwy pośredniej wraz z temperaturą katody.

    Nawet na przytoczonych rycunkach - znaczący przyrost zrostu ryzyka awarii jet dopiero powyżej +10% przeżąrzenia. Jeśli dołożym fakt iż iteresuje nas też redukowanie wastwy pośredniej to sumaryczne krytetium spowoduje że w przedziale +/10% będziemy mieć praktycznie płąski przebieg naszego kryterium.

    Z jednej strony ma funckje gdzie wyższa tmepratura oznacza większe ryzyko awari, z drgiej zaś strony mamy inne zjawisko gdzie podwyższenie temrpatury powoduje przyśpieszenie reakcji odpowiadających za redukowanie wastwy pośredniej. Nie można opierać sie tlyko na jednym kryterium Owszem jeśłi spadek wzmocnienia lamp dla nas jest nieistotny to możemy się tylko podirać wyresami jakie przytoczyłeś, ale jak ważniejszym jest jak nakwolniejszy spadek nachylenia to preferencje do optymalnego żarzenia będą nieco inne.

    Nirmożna katody traktować jak coś zerojedynjowego. Jest wielel procesów chamicznych oraz fizycznych które zależą od temperatury i mają różny znak dla różniczki pochodnej wzgłdem tmepratury. Będzie istniał optymalny zakres temperatur katody - rózny przy innych wagach dla funkcji oceny optymalności.

    Do tego jeszcze trzeba uwzgłędnić rorzut wykonia, czystości surowca podczas produkcji. Bo okaże sie że np. dla niektórych partii np. ECL86 6.3V będzie niedożarzeniem a dla niektóych przeżarzeniem. Sam mam ezgemplarz ECL86 gdzie grzejnik częsti katodowej wystaje zbytnio ponad katodę - lampa wolnie się "nagrzewa" katoda ma wyraźnie niżśza tempraturę prszy 6.3V.

    To tylko statystyka. Wartości średnie też potrafią kłamać jeśłi nie poda się innych wielkości statystycznych. Wartość średia nie mówi nic o rozrzucie wartości i ich rozkładzie. np. (50 * 9 + 50 *11)/100 = 10 | (99 * 1 + 1 * 901) / 100 = 10.
    A chyba jest róznica miedzy 50-tką dziwiaek i 50-tką jedenastek kontra jedno 901 i 99 jedynek. Bo średnio (czylipotocznie przeciętnie, zazwyczaj...) jest to samo.

  • #70 03 Gru 2013 23:49
    OTLamp
    Specjalista - urządzenia lampowe

    studisat napisał:

    Komentarz jest jednak koeniczny. Autor publikacji skupił sie aspekcie awarii. Czyli uszkodzenia lampy - niesprawna. Na przytoczony wykresach nie ma nic nt tego czy stopniowy przyrost warstwy pośredniej jest uszkodzeniem - raczej nie.


    Toniesz i chwytasz się brzytwy. Niesprawna czyli niezdatna do pracy, z powodu przyrostu warstwy pośredniej (czyli spadku nachylenia), emisji termoelektronowej z siatki i innych, wyraźnie jest to zaznaczone w rozdziale wymienionej książki, z którego pochodzą te skany. W rozdziale tym są przedstawione też wpływy innych czynników na niezawodność, jak obciążenie elektrod, udary mechaniczne, temperatura otoczenia itd. Są też osobne wykresy obrazujące wpływ Uż na przyrost warstwy pośredniej i moc wyjściową (otrzymywaną z lampy 6AQ5). Wynika z nich dokładnie to samo co z powyższych wykresów, zawyżone Uż jest szkodliwe, a lekkie niedożarzenie korzystne. Nie pisz więc, na czym skupił się autor, skoro nie znasz tej publikacji i jak widać nie chcesz poznać (a jest łatwo dostępna za grosze).

    studisat napisał:

    Wczęsniej sam przyznałeś że przy wyższej temepraturze nikiel będzie szybiej redukował wartstwę pośrednią. czyli uzyskamy druga krzywą która będzie obrazować hamowanie przyrostu warstwy pośredniej wraz z temperaturą katody.

    Co będzie redukował? Kiedy przyznałem? Coś ci się nieźle pomieszało. Warstwa pośrednia przyrasta ze wzrostem napięcia żarzenia, a nie się redukuje! Co więcej, przyrasta szybciej, gdy nie płynie prąd katodowy.


    Z załączonych wyżej wykresów wynika istotny wniosek związany ze starymi urządzeniami lampowymi, w szczególności zabytkowymi radiami. Powyżej 1000h pracy odsetek niezdatnych do pracy lamp szybko rośnie ze wzrostem napięcia żarzenia. Warto pamiętać, że lampy w takim kilkudziesięcioletnim odbiorniku 1000h pracy mają często już dawno za sobą.

  • #71 04 Gru 2013 11:32
    studisat
    Specjalista - lampowe odbiorniki radiowe

    OTLamp napisał:
    Wytłumaczenie jest bardzo proste: nastąpiła częściowa termiczna aktywacja katody, oraz jej odtrucie.


    Czuli jednak sam stwierdziłeś że temperatura katody przy okazji oferuje inne procesy konkurujące przrecwbieznie z tymi które są odpowiedzialne za zużycie katody.


    [quote="OTLamp"]
    Samo świecenie luminoforu po takim zabiegu i wzrost emisji to jeszcze nie sukces. Jeśli siatka sterująca będzie wykazywała emisję (z powodu naparowania materiału z katody), to taka lampa i tak będzie bezużyteczna, bo po paru minutach pracy stanie się niesterowalna i listki będą cały czas otwarte.
    [/quotr]
    Jakoś to nie wystąpiło. ... Pręty sterujące niestety nie nagrzewały podczas wyprażania ekranu z luminofore w piecu indukcyjnym.

    Dodam od siebie że lampach jak EM4 fragment katody przypadajacy na obsługę ekranu z luminoforem był konśtrukcyjnie znacząco niedożarzony aby blask katody nie konkurował ze światłem luminoforu. Co ciekawsze "padnięte" takie oczka miały jeszcze w miarę dobrą emisje cześci triodowej/częsci tirodowych (30% - 40%) zaś niemierzalną na miernikach emisję fragmentu dla częsaci wskażnikowej (~0.1%).

    Czyli jak to jest z tym niedożarzeniem jeśli zdecydowanie szybciej "zdychała" emisja tej niedożarzonej części katody?


    A jeszcze jedno. Niedożarzenie jak stwirdzasz jest korzystne (niemalże w tonie taki że kategorycznie korzystne) skąd wiec tak parcie na opoźnione załczenie napiecia anodowego? Przeciż to to mnie niż minuta gdy lampa jest niedożarzona. No jeszcze brak prądu anodowego też wpływa niekorzystnie na lampę.

  • #72 04 Gru 2013 12:21
    OTLamp
    Specjalista - urządzenia lampowe

    studisat napisał:

    Czuli jednak sam stwierdziłeś że temperatura katody przy okazji oferuje inne procesy konkurujące przrecwbieznie z tymi które są odpowiedzialne za zużycie katody.

    W odpowiednich warunkach grzania i zazwyczaj jednorazowo. Owszem, przy podwyższeniu temperatury katody następuje redukcja tlenku baru (a nie warstwy pośredniej!) i niestety jednocześnie przyrost warstwy pośredniej, która jest właśnie efektem ubocznym wspomnianej reakcji (domieszki w rdzeniu katody mają za zadanie właśnie ułatwiać termiczną redukcję tlenku baru na bar metaliczny). Dlatego termiczną aktywację katody wykonuje się w zasadzie tylko raz w fabryce i trwa ona co najwyżej kilkadziesiąt minut. Używanej lampy miniaturowej (nowal, heptal) w ten sposób już raczej nie zregenerujesz, bo niestety badania pokazują, że wpływ warstwy pośredniej ujawnia się też tym szybciej im mniejsza jest powierzchnia katody. Aktywacja prądowa też rzadko się niestety udaje. Prawdopodobnie przyrost warstwy pośredniej jest w tym przypadku dominujący.


    studisat napisał:

    Jakoś to nie wystąpiło. ...

    Co nie znaczy, że nie ma miejsca. Chcesz takie oczko? Podaruję ci w prezencie.





    studisat napisał:

    A jeszcze jedno. Niedożarzenie jak stwirdzasz jest korzystne (niemalże w tonie taki że kategorycznie korzystne)

    Owszem jest, dlatego np. w niektórym sprzęcie profesjonalnym lampy sygnałowe były żarzone obniżonym napięciem, np. w woltomierzach lub czułych wzmacniaczach prądu stałego. Przy okazji ograniczało to drastycznie inwersyjny prąd siatki.

    studisat napisał:

    skąd wiec tak parcie na opoźnione załczenie napiecia anodowego? Przeciż to to mnie niż minuta gdy lampa jest niedożarzona.


    Opóźnione załączenie napięcia anodowego jest pożądane w tych przypadkach, gdy lampy pracują impulsowo, a więc np. w dużych wzmacniaczach mocy w klasie B, zwłaszcza w układach OTL. Pełne wysterowanie przy niedostatecznie rozgrzanej katodzie (przy temperaturze odpowiadającej np. żarzeniu 0,5Użn) może w tym przypadku wywołać jej iskrzenie. Można jednak ochronić się przed iskrzeniem nie dopuszczając do wysterowania, zanim katoda nie osiągnie odpowiedniej temperatury.

  • #73 16 Gru 2013 19:30
    lechita
    Poziom 13  

    Jedni niech dumają twierdząc, że wydumany problem, a inni niech poczytają książkę p. Leonarda Niemcewicza o wpływie wielkości napięcia zasilania na trwałość lamp elektronowych, zmierzą napięcie w sieci zasilającej i tak jak ja (237V w dzień, czyli przy obciążeniu), przełączą odczep w radiu retro na 240 woltów.
    Pozdrawiam

  • #74 16 Gru 2013 20:47
    Futrzaczek
    Admin Grupy Retro

    lechita napisał:
    przełączą odczep w radiu retro na 240 woltów

    Co robić, jeżeli takowego nie ma? To nie jest remedium na wszystkie bolączki.

  • #75 27 Gru 2013 23:04
    Darkdarkman
    Poziom 29  

    Ja u siebie od wielu lat używam UPSa o architekturze online.
    Stan baterii w tym przypadku jest właściwie nieistotny, a napięcie mogę ustawić pomiędzy 220 a 240V ze skokiem co 5V.
    W całym zakresie mocy trzyma napięcie ±1%

    Na allegro można wyrwać takie coś za mniej niż 200zł czasami..

  • #76 28 Gru 2013 09:35
    Javoreczek
    Poziom 22  

    lechita napisał:
    przełączą odczep w radiu retro na 240 woltów.


    A co robić jak jest rozwiązany w ten sposób ?

    230V a odbiorniki retro -

    Rwać włosy z głowy z powodu zawyżonych napięć, czy też wzorem inzynierów z Hildesheim nie przejmować się ? :wink:

  • #77 28 Gru 2013 12:36
    OTLamp
    Specjalista - urządzenia lampowe

    Javoreczek napisał:


    A co robić jak jest rozwiązany w ten sposób ?

    Rozumiem że ironizujesz, bo w tym wątku padło już kilka propozycji, co z robić w wypadku braku odpowiedniego odczepu. W zasadzie o tym w głównej mierze jest ten wątek.


    Javoreczek napisał:

    Rwać włosy z głowy z powodu zawyżonych napięć, czy też wzorem inzynierów z Hildesheim nie przejmować się ? :wink:

    Możesz rwać co chcesz i skąd chcesz, robić co uważasz, przecież nikt tu nikogo do niczego nie zmusza. A jak za jakiś czas założysz wątek pt. "Dziwne zachowanie lamp"* i opiszesz, że działają poprawnie przez kilka minut po włączeniu, a potem radio stopniowo milknie (+ ewentualne dodatkowe efekty dźwiękowe i/lub zapachowe), to poddam ci link do tego tematu.
    Obrazek, który załączyłeś zupełnie mnie nie dziwi, ta firma miała w swej historii jeszcze bardziej poronione pomysły, zwłaszcza jeśli chodzi o konstrukcje mechaniczne i użyte materiały (np. prasowany karton o grubości 1cm jako chassis).

    *analogicznie jak wielokrotnie kol. studisat narzekał na "dziwne zwarcia" siatki z katodą po nagrzaniu w ECL86 itp.

  • #78 28 Gru 2013 19:12
    lechita
    Poziom 13  

    No właśnie, po to jest ten wątek aby znaleźć rozwiązanie dla obecnej sytuacji czyli braku lamp elektronowych.
    A niemieccy inżynierowie z Hildesheim mogli robić różne cudaczności, ponieważ lamp mieli pod dostatkiem i to dobrej jakości.

  • #79 28 Gru 2013 20:11
    Darkdarkman
    Poziom 29  

    Wszystkie rozwiązania zostały już podane:

    Opór redukujący, autotransformator, transformator redukujący, stabilizator napięcia, UPS online.

    Co do sensowności stosowania w/w zdania są podzielone. IMO obniżenie napięcia być może nie poprawi żywotności, ale na pewno też nie pogorszy.

  • #80 20 Lut 2014 19:06
    emiltb
    Poziom 12  

    Witam kolegów. Uważam, że problem podwyższonego napięcia sieciowego dotyczy wszystkich, nie tylko starych, lampowych sprzętów. Ponieważ dom mam dość "nasycony" urządzeniami z różnych okresów, postanowiłem rozwiązać problem radykalnie i całościowo. Na znanym portalu aukcyjnym nabyłem używany, sprawny transformator toroidalny do zasilania halogenów 12V. Włączyłem go bezpośrednio pomiędzy zaciskami wyjściowymi licznika elektrycznego, a bezpiecznikami w powszechnie znanym układzie autotransformatora obniżającego napięcie. Przed tą przeróbką woltomierz wyświetlał w gniazdku 234 do 237 V. Po przeróbce napięcie w domu to 220 do 222 V.
    Dorobiony transformator umieściłem w puszce rozetowej natynkowej przykręconej obok tablicy. Boki tej puszki podziurawiłem wiertłem Φ3.5mm dla przewietrzania.
    Obwody mieszkania mam na zabezpieczeniu 16A. Nie stwierdziłem nadmiernego grzania się (lekko ciepły) dorobionego autotransformatora przy włączonej pralce aut. i pracującej na max. mikrofalówce. Jeśli ktoś ma większe moce to można poszukać trafo o większej mocy...
    Pozostaje oczywiście problem zasilania odbiorników trójfazowych...
    Co do jednego jestem przekonany - po 3 latach pracy tego układu nie zauważyłem negatywnego wpływu na najbardziej nawet nowoczesne sprzęty.
    Jeszcze, żeby temat wyczerpać: Podobny układzik (transformator z odzysku połączony układowo do obniżenia napięcia) tym razem o około 40 woltów zastosowałem dużo wcześniej do zasilania lampek - girland choinkowych. Lampki takie zasilane napięciem ok. 190V świecą praktycznie normalnie, a przez kilka sezonów nie przepaliła mi się ani jedna z 600 żaróweczek (6 girland po 100 lampek).
    Zachęciło mnie to do dalszej zabawy. Kolejny taki "autotransformator" , także dający około 186 do 190 V zastosowałem przed rokiem do zasilania akwarium. Problem był następujący:
    -fabryczny daszek ze świetlówkami w układzie dławika klasycznego tak się grzał (dławik), że wytopił kawał obudowy = daszku = daszek do wyrzutu.
    Kupiłem nowy i stwierdziłem, że również dławik jest bardzo gorący. Nie chcąc tracić kolejnych 200 zł dorobiłem układzik z transformatorem z odzysku, o czym powyżej pisałem.
    - w przypadku świetlówek akwarystycznych stwierdziłem nie drastyczny, ale jednak spadek jasności. Wyrównałem to wyklejając czarne wnętrze daszku ogólnie dostępną gospodarczą alufolią (na butapren).
    Stwierdzam, po roku takiej pracy: - dławik jest ciepły w dotyku (ale mogę go trzymać w ręku, czyli chyba nie przekracza 50°C? Mam nadzieję, że świetlówki dłużej pożyją... Acha, ponieważ zasilam wszystkie obwody akwarium w ten sposób to przy okazji pompka napowietrzająca (brzęczyk) mniej się grzeje - wydatek powietrza regulujemy śrubką. Ostatni element, czyli grzałka akwarystyczna i tak ma wbudowany termostat, więc temperaturę trzyma...
    Ciekawi mnie czy może koledzy także eksperymentowali z obniżaniem napięcia w sieci? Mnie się wydaje, że choć większość urządzeń ma dużą tolerancję (np. zasilaczu laptopa, na którym to piszę producent napisał 100 - 270V), to chyba sporo sprzętów lepiej poradzi sobie z obniżonym napięciem, niż ze stale przekroczonym.

    Dodano po 13 [minuty]:

    Acha, bo się w poprzednim poście bardzo rozpisałem, to tylko dodam, że zastosowałem do zasilania trafo toroidalne o mocy katalogowej 150 W. Czyli nominalny prąd uzwojenia wtórnego (bo to najważniejszy, po mocy parametr) wynosi 12,5 A. Jak się okazało wytrzymuje 16 A (oczywiście nie w sposób ciągły).

  • #81 26 Lut 2014 00:06
    gustaw353
    Poziom 16  

    Propozycja kol. emiltb jest moim zdaniem najbardziej poprawna i łatwa w realizacji.
    Rozwiązanie takie było już wcześniej proponowane lecz jakoś w ferworze dyskusji nie znalazło należytego uznania.
    Polemika koncentrowała się na szkodliwości podwyższonego napięcia żarzenia na trwałość lamp.
    Nie zauważyłem by ktoś wspomniał o problemie zwiększonego prądu jałowego transformatorów sieciowych w uruchomianych odbiornikach. Dość często jest on bardziej kłopotliwy niż cieplejsze lampy.
    Ciekawszym choć trudniejszym do zrealizowania pomysłem byłoby posiadanie transformatora separacyjnego z możliwością obniżenia napięcia na wyjściu. By szczęście było całkowite to dobrze by mieć jeszcze możliwość jego regulacji, choćby skokowo.
    Przy odrobinie szczęścia można taką pomocną rzecz stworzyć z odzyskanego transformatora sieciowego od jakiegoś lampowca, w którym kombinacja uzwojeń wtórnych da nam oczekiwany zakres regulacji i zapewni odpowiednią obciążalność.
    Najlepszym byłby taki z przeciwsobnym uzwojeniem napięcia anodowego. Jeśli udałoby się obie połówki połączyć równolegle to wydajność prądowa będzie większa.
    Dlaczego proponuję regulowany transformator separacyjny?
    Powodów jest kilka :
    1.Uruchamiamy stare sprzęty i trzeba się liczyć z tym, że transformatory sieciowe w nich już nie mają najlepszej izolacji – mogą mieć przebicie na stronę wtórną.
    2.Bezpieczniej jest pracować przy radiu z zasilaniem uniwersalnym. Śmiało możemy wówczas podpinać się z przyrządami.
    3.Regulacja, nawet skokowa, umożliwi „humanitarne” warunki dla naszych staruszków.
    4.Dodatkowo można wyprowadzić co ciekawsze napięcia do jakiejś listwy z zaciskami. Mogą one być pomocne przy próbach i różnych eksperymentach.

    * Nie zapomnijcie o odczepie na 110/127 V – taki autotransformator też czasami przydaje się.

    Moja propozycja jest do zastosowania w warsztacie. Do codziennego zasilania retro-sprzętu powszechnego użytku lepszy będzie zaimprowizowany mały autotransformator.

  • #82 26 Lut 2014 09:06
    emiltb
    Poziom 12  

    Separację od sieci uważam za bardzo porządaną i sam ją stosuję na codzień w pracach warsztatowych. Wykorzystałem do tego stary fransformator sieciowy od lampowego telewizora radzieckiego (polskiego?) Rubin 704. Ma on katalogowo 150W i łącząc w szereg wszystkie uzwojenia wtórne (łącznie z tymi żarzenia) uzyskuję na wyjsciu 210 V.
    Ciekawsze rozwiązanie opisano kilkanaście lat temu w "Radioamatorze". Otóż autor proponuje tam wykorzystanie dwu identycznych transformatorów sieciowych o wystarczającej dla naszych potrzeb mocy. Pomysł polega na połaczeniu (zrównolegeniu ze sobą) wtórnych uzwojeń obu transformatorów. W przypadku opisanym w czasopiśmie były to trafa o napięciu wyściowym 17V. W ten sposób uzyskujemy następujący ciag: 230V > 17V >17V > 230V. Autor proponuje zewrzeć uzwojenia niskiego napięcia przez bezpiecznik o odpowiednio do mocy transformatorów dobranym pradzie zadziałania, co stanowi dodatkowe zabezpieczenie.
    Oczywiście pomysł jest świetny tylko w przypadku tradycyjnych transformatorów. W przypadku przetwornic elektronicznych pomysł niestety traci sens...

  • #83 26 Lut 2014 09:47
    Preskaler
    Poziom 37  

    gustaw353 napisał:
    Propozycja kol. emiltb jest moim zdaniem najbardziej poprawna i łatwa w realizacji.
    ...........................

    Co do poprawności technicznej nie mam zastrzeżeń ale z tą łatwością to jednak nie bardzo się zgadzam. Mieszkanie w blokach z WP i liczniki na klatce schodowej. Trzeba więc rozkuć ściany aby dostać się do instalacji i gdzie teraz ukryć ten transformator? Będzie wisieć nad głowami dodatkowa skrzynia w przedpokoju? No jeśli jest pawlacz to ew. można tam schować to trafo. We własnym domu też nie jest to proste, przynajmniej w nie wszystkich przypadkach.

  • #84 26 Lut 2014 19:58
    emiltb
    Poziom 12  

    Także mieszkam w bloku (z 1963), też liczniki na klatce, ale bezpieczniki w mieszkaniu. Z przeróbką nie miałem problemu - wystarczy wyłączyć zabezpieczenia przedlicznikowe. Żeby zakończyć temat, dodam tylko że właśnie wypatrzyłem na powszechnym handlowym portalu w dziale Pamiątki PRL-u opisany wyżej transformator sieciowy od telewizora Rubin - za 37zł + przesyłka.

  • #85 26 Lut 2014 21:45
    TELEWIZOREK52
    Poziom 26  

    emiltb napisał:
    wypatrzyłem na powszechnym handlowym portalu w dziale Pamiątki PRL-u opisany wyżej transformator sieciowy od telewizora Rubin - za 37zł
    A wypatrzyłeś czy nie jest nawinięty aluminiowym drutem? Bo i takie też były.

  • #86 26 Lut 2014 21:55
    emiltb
    Poziom 12  

    Jakby był aluminiowy, toby nie dotrwał... Poza tym to staruszek jeszcze z lampiaka (ma ruskie oznaczenia). Te wygłupy aluminiowe zaczęły się bodaj od modelu 710p , który częściowo stranzystorowano, więc mniejsza moc itp... Ten jest chyba od 704, albo 707... Trudno ustalić, bo w ramach przyjaźni elementy krążyły miedzy fabrykami dzielnie pokonując granice - zupełnie jak pociągi przyjaźni.

  • #87 07 Kwi 2014 09:54
    lechita
    Poziom 13  

    Pewnie wszystko wyjaśnione. Temat zamknięty.

  Szukaj w 5mln produktów