Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
TermopastyTermopasty
Proszę, dodaj wyjątek dla www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Naprawa klemy akumulatora

18 Lis 2013 14:33 7815 7
  • Poziom 14  
    Panowie, urwała mi się klema w akumulatorze motocyklowym.
    Czy da się jakoś nadlać ołowiem ta klemę?
    Ktoś pisał na forum, że tak, ale nieco mam pietra. :(

    Chciałem zrobić formę nad pozostałym fragmentem i zalać roztopionym ołowiem.
  • TermopastyTermopasty
  • Poziom 23  
    Samo zalanie foremki nic Ci nie da, ołów nie połączy się z drugim elemętem, musisz naciąć małych kawałków ołowiu, tak aby swobodnie wchodziły do foremki, potem za pomocą drugiego,większego akumulatora, kawałka grubego druta, przetapiaj kawałki ołowiu, oczywiście samym drutem nie dasz rady przetopić ołowiu, do tego musisz wykorzystać grafitowy środek od baterij(paluszek albo R14)
  • TermopastyTermopasty
  • Poziom 28  
    Formę możesz zrobić np. z gliny ;-)
  • Poziom 14  
    Jesteście wielcy. Dzięki spróbuję. Szkoda mi akumulatora bo jest praktycznie nowy. Podzielę się wnioskami z naprawy.
  • Poziom 35  
    Bez problemu nadlewałem kołki akumulatora dużych trakcyjnych akumulatorów.Na zniszczony kołek akumulatora ułożyłem uprzednio wykonaną formę którą uszczelniałem gliną.Węgiel retortowy uzyskany z baterii R20 zaostrzyłem z jednego końca na szlifierce na kształt ołówka.Drugi koniec tego węgla mocowałem w uchwycie połączonym przewodem o lince miedzianej która to linka zakończona była klemą i zamocowana na drugim kołku naprawianego i uprzednio naładowanego akumulatora.Przykładając zaostrzony koniec węgla retortowego następuje grzanie węgla do czerwoności i początek topienia zdezelowanego trzonka aku i posiadając uprzednio przygotowane paski ołowiu topię do wypełnienia wysokości formy.Proces nalania klemy trwa zaledwie kilka minut.Po ostygnięciu zdejmuję formę z nowo nalanego trzonka i po balu.Foremkę w postaci stożkowej tulejki o wymiarach zaczerpniętych z trzonka z nowego akumulatora należy pokryć jej wewnętrzną stronę cienką warstewką smaru łożyskowego.

    Dodano po 6 [minuty]:

    Należy zwrócić uwagę na zagadnienia BHP i ww pracę wykonywać bezwzględnie w przyłbicy służącej do szlifowania chroniąc oczy.
  • Poziom 31  
    Skoro doradztwo poszło tak daleko, to i ja dołożę kilka słów. Światło przy topieniu ołowiu jest bardzo jasne (żeby nie powiedzieć, prawie białe, grozi uszkodzeniem wzroku), dlatego doradzam okulary spawalnicze.
    Druga sprawa, przy takiej operacji akumulator mocno gazuje (wydziela się wodór), bezwzględnie trzeba odkręcić wszystkie korki w akumulatorze i prace wykonywać w dobrze wentylowanym pomieszczeniu. Doradzam nie patrzeć na akumulator z góry. W razie wybuchu, jeżeli akumulatora nie rozerwie, to wyssie elektrolit prosto w twarz.
    To są ostrzeżenia z praktyki zawodowej.
  • Poziom 14  
    A więc tak Panowie. Sezon już się zaczął i musiałem coś zrobić z tym akumulatorem.
    Kupiłem elektrodę weglową 4 mm - całe 90 groszy oraz glinę modelarską, 520g - 6 zł.
    Przygotowałem też gruby kabel , zakończony z jednej strony uszkiem a z drugiej kawałkiem blachy miedzianej z elementem do zamocowania elektrody.
    Naciąłem z kawałka płaskownika ołowianego nożem do tapet, wiórków ołowiowych.

    Muszę przyznać, że cykora miałem jak cholera, to lepsze od seksu :)
    Po tych waszych wypowiedziach.

    Ale poszło jak z płatka, nie należy się obawiać.

    Z gliny ulepiłem formę. Uformowałem ją na drewnianym płaskowniku, o przekroju zbliżonym do przekroju klemy. Nałożyłem na pozostałość klemy. Podociskałem, poprawiłem śrubokrętem kształt i przystąpiłem do dzieła.

    Formę wypełniłem wiórami do samej góry. Nadlewałem około 15 mm słupka, a więc sporo. Pomyliłem się z ilością przygotowanych wiórków, musiałem dorabiać i dwa razy dolewać słupek.

    Założyłem maskę na twarz, ale taką do koszenia trawy. Nie ma potrzeby zakładać maski do spawania.

    Przyłożyłem do kupki elektrodę, zajarzył się łuk, elektroda zrobiła się po chwili czerwona i ołów się roztopił i zawrzał. Dołożyłem wiórków i tak po kolei aż uzyskałem wymaganą wysokość słupka.

    Operację robiłem na świeżym powietrzu. Akumulator nawet się nie rozgrzał, a trwało to 5 minut. Nawet nie odkręcałem korków.

    Poza podniesioną adrenaliną nic się nie stało :) Ale to nawet zdrowo ponoć :)

    Na zdjęciach macie , jak to wyglądało. Nie ma tam tylko tego urwanego słupka, ale jest drugi i fragment który uleciał.
    Zdjęcia:
    1. Drugi słupek i pokazany fragment który uleciał.
    2. Zdjęcie nadlanego słupka.
    3. Zdjęcie nadlanego słupka.
    4. Zestaw "spawalniczy".

    Strachy na lachy :)