Od pewnego czasu zaczęły mi się następujące problemy, w tej chwili jest to już bardzo upierdliwe i koniecznie muszę coś z tym zrobić.
Auto ma problemy z odpaleniem, przy kręceniu silnikiem rozłącza całkowicie "prąd", kręci, kręci zdycha na pół sekundy i znowu łapie.
2 miesiące temu gdy był zimny palił od kopa, problem zanikania napięcia pojawił się
gdy zaczęło być wilgotno.
Gdy już się rozgrzeje, nie ma problemu zanikania napięcia, ale gdy silnik jest gorący nie chce odpalić. Na luzie skaczą obroty, jeżeli nie kontroluje gazu to może zgasnąć, na światłach to strasznie upierdliwe. Muszę jeździć na włączonym non stop ogrzewaniu wtedy gdy zgaśnie mogę szybciej odpalić. Co to może być?
edit: doczytałem że przyczyna może tkwić w czujniku położenia wała rozrządu, sprawdziłem, okazało się że był obrany z izolacji i przebijało. Bez kanału nie zrobi się tego ładnie dlatego muszę gdzieś skoczyć, ale tyle co mogłem zrobić jedną ręką to ogarnąłem i problemy, przynajmniej na dany moment ustały
Auto ma problemy z odpaleniem, przy kręceniu silnikiem rozłącza całkowicie "prąd", kręci, kręci zdycha na pół sekundy i znowu łapie.
2 miesiące temu gdy był zimny palił od kopa, problem zanikania napięcia pojawił się
gdy zaczęło być wilgotno.
Gdy już się rozgrzeje, nie ma problemu zanikania napięcia, ale gdy silnik jest gorący nie chce odpalić. Na luzie skaczą obroty, jeżeli nie kontroluje gazu to może zgasnąć, na światłach to strasznie upierdliwe. Muszę jeździć na włączonym non stop ogrzewaniu wtedy gdy zgaśnie mogę szybciej odpalić. Co to może być?
edit: doczytałem że przyczyna może tkwić w czujniku położenia wała rozrządu, sprawdziłem, okazało się że był obrany z izolacji i przebijało. Bez kanału nie zrobi się tego ładnie dlatego muszę gdzieś skoczyć, ale tyle co mogłem zrobić jedną ręką to ogarnąłem i problemy, przynajmniej na dany moment ustały