Mam problem z akumulatorem mianowicie jak się okazuje wszystko zaczęło się w marcu tego roku w zimowe, marcowe dni :/
Auto miało problem z odpalaniem rano więc póżniej musiałem podpinać je do prostownika na noc żeby rano je uruchomić. Po niedługim czasie stało się to na tyle uciążliwe, że w końcu zebrałem się do sprawdzenia o co chodzi. W pierwszej kolejności sprawdziłem pobór prądu i po 15 minutach od zamknięcia, po uśpieniu elektroniki auta, okazało się że pobór był na poziomie 0,1A - wcześniej wyjąłem bezpiecznik od i tak niechodzącego Webasto (z bezpiecznikiem od Webasto pobór na poziomie 0,7A). Elektryk powiedział że jak na E39 0,1A to pobór w normie, a juz napewno nie powinien taki pobór w kilkanaście godzin rozładowywać aku 95Ah, więc się uspokoiłem jednak problemy nie ustały. Postanowiłem sprawdzić żywotność akumulatora i był on już na wykończeniu więc zakupiłem nowy 95Ah 800A :/ Problemy ustały i przez całe wakacje i jesień do ostatnich kilku dni było OK. Jednak teraz, w momencie kiedy zaczęły się zimniejsze noce auto ponownie przejawia problemy z marca. Rano nie chce palić i słychać tylko charakterystyczne dla słabego aku tykanie. Mimo to kontrolki świecą jasno do momentu zakręcenia rozrusznika i komputer nie kasuje wskazań więc jakąś moc akumulator ma. Pojechałem to jednak sprawdzić i elektryk powiedział, że mam duży pobór przy rozruchu bo napięcie spada z okolicy 12V do 8V. Pytanie w czym może być problem i czy powodowałby on poranne nieodpalanie?? Mechanicy twierdzą, że albo rolki (?) w rozruszniku albo słaba masa na nim. Ale czy ten rozruch zabierałby aż tyle prądu że auto rano po około 10 godzinach nie zapala?? Czy to Waszym zdaniem może być przyczyna??
Dodam że wystarczy 10 minut jazdy i ponownie odpala już bardzo żwawo. Ja co prawda robię bardzo krótkie odcinki i auto pracuje maksymalnie 10-15 minut.
Pomóżcie proszę bo ma tego już dość... Jak się do tego zabrać, co sprawdzić, co najczęściej jest przyczyną.
Auto miało problem z odpalaniem rano więc póżniej musiałem podpinać je do prostownika na noc żeby rano je uruchomić. Po niedługim czasie stało się to na tyle uciążliwe, że w końcu zebrałem się do sprawdzenia o co chodzi. W pierwszej kolejności sprawdziłem pobór prądu i po 15 minutach od zamknięcia, po uśpieniu elektroniki auta, okazało się że pobór był na poziomie 0,1A - wcześniej wyjąłem bezpiecznik od i tak niechodzącego Webasto (z bezpiecznikiem od Webasto pobór na poziomie 0,7A). Elektryk powiedział że jak na E39 0,1A to pobór w normie, a juz napewno nie powinien taki pobór w kilkanaście godzin rozładowywać aku 95Ah, więc się uspokoiłem jednak problemy nie ustały. Postanowiłem sprawdzić żywotność akumulatora i był on już na wykończeniu więc zakupiłem nowy 95Ah 800A :/ Problemy ustały i przez całe wakacje i jesień do ostatnich kilku dni było OK. Jednak teraz, w momencie kiedy zaczęły się zimniejsze noce auto ponownie przejawia problemy z marca. Rano nie chce palić i słychać tylko charakterystyczne dla słabego aku tykanie. Mimo to kontrolki świecą jasno do momentu zakręcenia rozrusznika i komputer nie kasuje wskazań więc jakąś moc akumulator ma. Pojechałem to jednak sprawdzić i elektryk powiedział, że mam duży pobór przy rozruchu bo napięcie spada z okolicy 12V do 8V. Pytanie w czym może być problem i czy powodowałby on poranne nieodpalanie?? Mechanicy twierdzą, że albo rolki (?) w rozruszniku albo słaba masa na nim. Ale czy ten rozruch zabierałby aż tyle prądu że auto rano po około 10 godzinach nie zapala?? Czy to Waszym zdaniem może być przyczyna??
Dodam że wystarczy 10 minut jazdy i ponownie odpala już bardzo żwawo. Ja co prawda robię bardzo krótkie odcinki i auto pracuje maksymalnie 10-15 minut.
Pomóżcie proszę bo ma tego już dość... Jak się do tego zabrać, co sprawdzić, co najczęściej jest przyczyną.