Witam
Od jakiegoś czasu mam problem z zasilaniem w samochodzie.
Otóż, jeżeli samochód postoi chociażby przez noc, to rano ledwo ma siłę kręcić rozrusznikiem, jeżeli zostawiłbym go na kilka dni to o odpaleniu mogę zapomnieć bez prostownika, bo nie ma wtedy już wcale siły kręcić.
Jeżeli jednak samochód w ciągu dnia używam, to wszystko jest w porządku tzn. jest ładowanie.
Akumulator wyjąłem z samochodu, naładowałem na max i robiłem pomiary
Jest to VARTA D59 60Ah
Poniedziałek godz.22 - 12,88V
wtorek godz7 - 12,85V
godz 19 - 12,83V
godz 23:50 - 12,82V
środa godz 17 - 12,79V
W załączniku jest foto i ustawienia pomiaru
Czy taki spadek jest normalny ?
Chciałbym wiedzieć, czy wina leży po stronie elektroniki w samochodzie, czy akumulatora. Nadmienię, że samochód stał ponad pół roku nieużywany, wcześniej było wszystko w porządku.
Od jakiegoś czasu mam problem z zasilaniem w samochodzie.
Otóż, jeżeli samochód postoi chociażby przez noc, to rano ledwo ma siłę kręcić rozrusznikiem, jeżeli zostawiłbym go na kilka dni to o odpaleniu mogę zapomnieć bez prostownika, bo nie ma wtedy już wcale siły kręcić.
Jeżeli jednak samochód w ciągu dnia używam, to wszystko jest w porządku tzn. jest ładowanie.
Akumulator wyjąłem z samochodu, naładowałem na max i robiłem pomiary
Jest to VARTA D59 60Ah
Poniedziałek godz.22 - 12,88V
wtorek godz7 - 12,85V
godz 19 - 12,83V
godz 23:50 - 12,82V
środa godz 17 - 12,79V
W załączniku jest foto i ustawienia pomiaru
Czy taki spadek jest normalny ?
Chciałbym wiedzieć, czy wina leży po stronie elektroniki w samochodzie, czy akumulatora. Nadmienię, że samochód stał ponad pół roku nieużywany, wcześniej było wszystko w porządku.