Witam Wszystkich
Od dłuższego czasu zauważyłem że w moim seicento 900 benz+lpg rok prod 1999 silnik się poci, a mianowicie, co jakiś czas trzeba dolewać oleju, płynu chłodniczego. Więc postanowiłem to zmienić a mianowicie, wymieniłem uszczelkę pod głowicą, pokrywą rozrządu, kolektora wylotowego, dolotowego pod termostatem. Po złożeniu będąc dumnym z siebie że nic nie zabrakło nic nie zostało, odpalam i guzik, nie chce odpalać. Ostatnio próbowałem na różne sposoby ułożyć przewody wysokiego napięcia na świece ale i to nie pomogło. teram mam ustawione świece 32,41 licząc od góry cewki. Wału korbowego nie kręciłem czyli że też wałek rozrządu się nie zmienił, które są połączone ze sobą łańcuchem, po dokręceniu "klawiszy" zawory ustawiły się tak samo jak przed odkręcaniem. Świece odkręcałem, są mokre, czyli wtryskiwacz działa, zawory dolotowe się otwierają. Teraz jak odpalam seja to jest coś takiego że dopiero po 3 sekundach odpali, ale pyrka i po 3 sekundach gaśnie, odpala też tylko wtedy gdy przepustnica jest całkowicie otwarta, bo gdy nie wciskam pedału gazu to się dławi i gaśnie. Wcześniej też zalałem trochę za dużo oleju pokręciłem go parę razy bo nie wiedziałem że mogą być jakieś złe konsekwencje, później odlałem olej i też nic, bez zmian, ale powiem wam że w tych pierwszych razach odpalania po wymianie odpaliłem go bez wkręconej świecy na 2 cylindrze i o dziwo odpalił, ale pyrkał.