Witam, coś mi kradnie prąd.
Ale objawy są takiej, że jak wezmę po odłączeniu akumulatora w szereg amperomierz to jest ok, spada do około 0,05A.
Natomiast jak już uruchomie silnik i go wyłącze, to pobór jest 0.4A (mierzone cęgami). Nie mam alarmu, radio oryginalne. Ma ktoś pomysł co może być w takim przypadku prądożercą przy takim amperarzu? Samemu nie zmierzę, bo zwykłym miernikiem nie zmierzę prądu podczas lewego poboru (muszę uruchomić i wyłączyć silnik, aby odtworzyć sytuację)
Jeżdżę głównie po mieście - efekt jest taki, że po 3 tyg. napięcie spoczynkowe spada do 11.8V i trzeba go ładować bo ledwo kręci (aku 60Ah)
Ale objawy są takiej, że jak wezmę po odłączeniu akumulatora w szereg amperomierz to jest ok, spada do około 0,05A.
Natomiast jak już uruchomie silnik i go wyłącze, to pobór jest 0.4A (mierzone cęgami). Nie mam alarmu, radio oryginalne. Ma ktoś pomysł co może być w takim przypadku prądożercą przy takim amperarzu? Samemu nie zmierzę, bo zwykłym miernikiem nie zmierzę prądu podczas lewego poboru (muszę uruchomić i wyłączyć silnik, aby odtworzyć sytuację)
Jeżdżę głównie po mieście - efekt jest taki, że po 3 tyg. napięcie spoczynkowe spada do 11.8V i trzeba go ładować bo ledwo kręci (aku 60Ah)