Długa wersja (krótka poniżej))
Z półtora roku temu kupiłem Volvo v70 IIgen na alusach. Komfort jazdy jak po dywaniku mięciutko. Poprzedni właściciel zrobił zawieszenie jakoś pół roku przed sprzedażą. W zimie tamtego roku kupiłem 4 nowe zimówki (dębica) i stalowe felgi używane (niby wytłoczony na nich symbol Volvo). Po zmianie opon (oczywiście wyważone) auto trochę inaczej jechało,jakby ciut ciut drgało. Ale myślałem ,że wszystko nowe zima itp. EW zimie może z 6tras po 250km i może z 100km po mieście zrobione. Lato - alusy znowu komfort (tutaj sporo km zrobione) i wymieniony prawy drążek bo miał lekki luz którego nie czułem ale na przeglądzie zauważyli i chuchałem na zimne.
W tym roku zimówki przełożyłem na krzyż. Pojechałem w trasę 250km - drgania zauważalne powyżej 100km/h, wracając pod koniec chwilę piszczało coś delikatnie w prawym kole i przestało całkiem po kawałku. Drgania zauważalne przy 60km/h. Zajechałem do wyważania - niewyważone. Drgania przy 80km/h. Zajechałem na stacje kontroli pojazdów - zawieszenie w porządku. Pomyślałem że może felga ugięta(nie wiedziałem że powinno to wyjść na wyważaniu). Wszystko w porządku, sprawdziłem przy okazji wyważenie. Pan zauważył że felgi mają ciut większą średnice niż piasta i może to daje bicia. Porównałem do zapasu i faktycznie są ciut luźniejsze - mogą chodzić góra dół, łatwo schodzą z piasty.
(krótka wersja)
Auto drga/hopsa przy 80km/h na stalówkach z zimówkami rocznymi (nowa dębica). Zawieszenie niby w porządku, opony wyważone, felgi proste- ale jakby mają "ciutke" za duży otwór na piaste - stalówki niby Volvo.
Czy możliwe że ta "ciutka" w róźnicy piasty i felgi daje efekt "hopsania" auta? Co może to powodować? Doradźcie co robić bo sam nie wiem, pieniędzy też nie chcę w błoto wywalać, ale wiadomo że człowiek martwi się o auto - przede wszystkim o bezpieczeństwo siebie i innych na drodze.
Z półtora roku temu kupiłem Volvo v70 IIgen na alusach. Komfort jazdy jak po dywaniku mięciutko. Poprzedni właściciel zrobił zawieszenie jakoś pół roku przed sprzedażą. W zimie tamtego roku kupiłem 4 nowe zimówki (dębica) i stalowe felgi używane (niby wytłoczony na nich symbol Volvo). Po zmianie opon (oczywiście wyważone) auto trochę inaczej jechało,jakby ciut ciut drgało. Ale myślałem ,że wszystko nowe zima itp. EW zimie może z 6tras po 250km i może z 100km po mieście zrobione. Lato - alusy znowu komfort (tutaj sporo km zrobione) i wymieniony prawy drążek bo miał lekki luz którego nie czułem ale na przeglądzie zauważyli i chuchałem na zimne.
W tym roku zimówki przełożyłem na krzyż. Pojechałem w trasę 250km - drgania zauważalne powyżej 100km/h, wracając pod koniec chwilę piszczało coś delikatnie w prawym kole i przestało całkiem po kawałku. Drgania zauważalne przy 60km/h. Zajechałem do wyważania - niewyważone. Drgania przy 80km/h. Zajechałem na stacje kontroli pojazdów - zawieszenie w porządku. Pomyślałem że może felga ugięta(nie wiedziałem że powinno to wyjść na wyważaniu). Wszystko w porządku, sprawdziłem przy okazji wyważenie. Pan zauważył że felgi mają ciut większą średnice niż piasta i może to daje bicia. Porównałem do zapasu i faktycznie są ciut luźniejsze - mogą chodzić góra dół, łatwo schodzą z piasty.
(krótka wersja)
Auto drga/hopsa przy 80km/h na stalówkach z zimówkami rocznymi (nowa dębica). Zawieszenie niby w porządku, opony wyważone, felgi proste- ale jakby mają "ciutke" za duży otwór na piaste - stalówki niby Volvo.
Czy możliwe że ta "ciutka" w róźnicy piasty i felgi daje efekt "hopsania" auta? Co może to powodować? Doradźcie co robić bo sam nie wiem, pieniędzy też nie chcę w błoto wywalać, ale wiadomo że człowiek martwi się o auto - przede wszystkim o bezpieczeństwo siebie i innych na drodze.