Otóż mam problem z moim Mundkiem. W ubiegły piątek palił na dotyk. Wszystko było ok. stanąłem na zakupy... i... wróciłem myśląc o dalszej jeździe...Niestety. Autko kręci, kręci i za nic nie chce palić. A że w naprawach ze mnie noga, to go myk do magika. Magik popatrzył, poluzował wtrysk, autko z trudem zaczęło charczeć i pluć tym poluzowanym wtryskiem, aż odpaliło. Potem pocharczało, i wyrównało obroty. Zaczął normalnie pracować. Magik mówi, że filtr. No to myk i wymieniony. Nic nie dało. No to próbujemy odpalić z "bańki". Odpalił za pierwszym. Drugi raz też. Tylko, że po parunastu minutach znowu to samo. Kręci, kręci i nie pali. Po poluzowaniu wtrysku znowu ok. Tylko, że za każdym razem coraz gorzej. Zaczyna telepać i nierówno pracować. Sprawdzili przewody, łączenia, bak, smok. Wszystko ok. A autko nie pali. Dzisiaj zrobili próbę przelewową. Mówią, że pompa do wymiany, albo regeneracji, że niby tak wyszło z próby przelewowej. Czy to rzeczywiście pompa? I co mogło w niej się popsuć? i jak to będzie bolało finansowo? Pomóżcie, bo już mnie krew zalewa. Zawsze chciałem ten wózek, a ten mi takie numery...