Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
IGE-XAOIGE-XAO
Proszę, dodaj wyjątek dla www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

15% z OZE - wymagania UE - będzie kara ?

wnoto 20 Lut 2019 09:24 23661 615
  • #331
    gaz4
    Poziom 32  
    Według ustawy opusty mają być zlikwidowane w 2035r. Jeżeli nie poprawi sie współpracy systemu z OZE to po tej dacie można zapomnieć o jakiejkolwiek formie wsparcia prosumentów, zostaną rzuceni na wolny rynek czyli dostaną max 20 gr/kWh. Coraz więcej osób kobinuje z "ożenieniem" PV z PC przy pomocy opustów. Całkiem słusznie bo to doskonała metoda oszczędzania pieniędzy ale to będzie windowało zimowy popyt na moc. W porównaniu z ub. rokiem wzrósł o 100 MW pomimo tego, że zimy praktycznie nie było. W opustach nie ma żadnego mechanizmu wspierania poboru w godzinach nocnych, raczej odwrotnie. W Energa teoretycznie najpierw kasuje taryfę dzienną, a następnie nocną. W praktyce każdy kto używa ogrzewania w II-giej taryfie szybko skasuje dużo tanich kWh i zapłaci za drogie w I-szej taryfie. W takim układzie nie opłaca się dopasowanie PV do zużycia w I-szej taryfie, lepiej zrobić instalację na maxa i kasować wszystko. A skoro tak to maksymalne obciążenie przesunie sie na godziny popołudniowe czyli szczyt zapotrzebowania na moc. Gdy milion prosumentów zacznie w ten sposób wykorzystywać 10 GW mocy zainstalowanej (zaledwie 10 kW/dom!) system nie da rady. Przy założeniu, że dom potrzebuje 8 tys kWh energii z czego 5 tys kWh na ogrzewanie w czasie 20 stopniowych mrozów moc cieplna wynosi 2.5 kW. Razy milion i mamy 2.5 GW dodatkowej mocy, 3 gigantyczne bloki energetyczne! To tylko ew. udział prosumentów, jeżeli z powodu walki ze smogiem zacznie sie dopłacać do powietrznych PC można to przemnożyć przez 2. I nie rozwiąże tego problemu atom bo aby sie opłacał musi pracować cały rok. To mogą być tylko i wyłącznie bloki węglowe lub gazowe pracujące kilka dni/tygodni w roku. Najlepiej sprawdzi się kogeneracja lecz ME nie przewiduje rozwoju tego kierunku.

    Ktoś będzie musiał zapłacić za elektrownie które bedą produkowały kWh oddawane prosumentom ale kto? Prosumenci zuzywajacy ponad 2800 kWh rocznie zapłacą 40% wiecej za "rynek mocy". Zapłacą też używajacy II-giej taryfy do ogrzewania domu czy CWU bo w ustawie nie ma rozróżnienia na taryfy. Czyli politycy w swej mądrości koszty bilansowania mocy zrzucą także na tych co ową moc już bilansują popytem. Nie uśmiecha mi się takie traktowanie więc postanowiłem wypisać się z tego systemu przy pomocy PV. Zimą CWU mam z wężownicy więc całą moc jaka latem służyła do tego celu kieruję na ogrzewanie. Montując bardzo tanie PV mogę sobie pozwolić na to aby pracowały wyłącznie w sezonie gzrewczym. Jeżeli kWh w II-giej taryfie kosztuje ok. 30 groszy to produkując w sezonie grzewczym ok. 300 kWh z 1 kWp mam ok. 100 zł oszczędnosci. A gdy po 2021r wejdą opłaty za "rynek mocy" ze stawką bazową 10 zł/mc zejście poniżej 2800 kWh daje dodatkowo 50 zł rocznie. W 10 lat uzbiera się z tego ponad 1000 zł podczas gdy używane PV można kupić za mniej niż 1000 zł/kW - kilkuletni czas zwrotu :) A za zabawę w energetykę (trudno nazwać inaczej działania ME i lobbystów z Big Energy) niech płacą inni. Znając życie największe obciążenie spadnie na tych co nigdzie nie mogą uciec czyli najbiedniejszych mieszkańców bloków i kamienic :(

    Prawidłowe działanie powinno uwzględniać takie "drobiazgi" jak koszt dodatkowej mocy w szczycie. Z tego powodu lepsze byłoby rozliczanie opustów kwotowo, a nie w naturze. Czyli zamiast kasować 0.8 kWh za każdą kWh oddaną do sieci dopisywać na rachunku prosumenta cenę 0.8 kWh czyli obecnie 0.6*0.8=0.48 zł/kWh. Dla pełnej uczciwości można prosumentom zamontowac liczniki dwutaryfowe i za kWh wyprodukowaną w szczycie płacić 0.7*0.8=0.56zł/kWh, a poza szczytem (w praktyce godziny 13-15 bo produkcja przed 6-tą rano jest szczątkowa) 0.3*0.8=0.24 zł/kWh. To prosument będzie decydował czy zużyje je do zakupu prądu w II-giej taryfie wspierajac w ten sposób bilansowanie mocy czy zaszaleje i zużyje drogie kWh w I-szej. A politycy powinni rozróżnić popyt na moc w nocy oraz w dzień i jeżeli już wprowadzają "rynek mocy" to niech płacą ci co jej potrzebują. Niby niewiele wymagam ale nie sądzę bym dożył dnia gdy tak sie stanie. Szybciej dojdzie do kolejnych prób "rozmywania" kosztów by ci co powinni płacić najwięcej nie przestraszyli się swoich rachunków za prąd.
  • IGE-XAOIGE-XAO
  • #332
    dzibus1
    Poziom 14  
    gaz4 napisał:
    Nie uśmiecha mi się takie traktowanie więc postanowiłem wypisać się z tego systemu przy pomocy PV. Zimą CWU mam z wężownicy więc całą moc jaka latem służyła do tego celu kieruję na ogrzewanie. Montując bardzo tanie PV mogę sobie pozwolić na to aby pracowały wyłącznie w sezonie gzrewczym.


    No tak tylko w grudni ubiegłego roku tych dni słonecznych było chyba raptem 5 (u mnie oczywiście). PV raczej się nie sprawdzi w takich warunkach. Ja potrzebuje śrdenio na ogrzewanie ok 20kWh na dzień przy takiej zimie jak rok temu. Ciężko "uzbierać" te 20kWh w zimie z PV.
  • #333
    gaz4
    Poziom 32  
    Nie wiem dlaczego wszyscy tak sie uparli na grudzień? Sezon grzewczy zaczyna się na przełomie września i października oraz kończy pod koniec kwietnia lub nawet na początku maja. Dwa lata temu 9-go maja tak nas zasypało śniegiem, że dwa dni leżał. Ten sezon jest dużo lepszy bo zaczął się w połowie października i prawdopodobnie skończy w połowie kwietnia. Jadnak pomimo bardzo słabego grudnia PV radzi sobie coraz lepiej. W lutym 2x zrezygnowałem z rozpalania w kominku ogrzewajac dom wyłącznie PV i prądem na II-giej taryfie. Mniej więcej pół na pół po 10 kWh.

    Nie ma czegoś takiego jak darmowy obiad i nie ma czegoś takiego jak darmowy magazyn energii. Każdy kto decyduje się na wykorzystanie zgromadzonych opustów w zimowe popołudnia musi wiedzieć, że ma to konkretną cenę. To cena za moc uruchamianą wyłącznie kilka dni w czasie największych mrozów. Politycy postanowili rozbić te koszty "rozsmarowując je" po każdym kto zużywa dużo prądu. Nieważne kiedy, przy zużyciu >2800 kWh rocznie zapłaci sie za moc 40% więcej, a przy zużyciu <1200 kWh 40% mniej niż kwota bazowa.

    https://www.money.pl/gospodarka/wiadomosci/ar...-mocy-2022-pge-enea-energa,140,0,2423692.html

    "Według Ministerstwa Energii średniej wielkości gospodarstwo domowe zapłacić miało około 10 zł miesięcznie, ale z racji tego, że zamiast 4,1 mamy 5,4 mld zł, opłata powinna wzrosnąć do około 13 zł."

    Ta kwota jest orientacyjna bo ile zapłacimy zależy od woli prezesa URE który de facto też jest politykiem. Może ustalić 13 zł/mc co dla zużycia <1200 kWh oznacza ok. 8 zł/mc ale dla zużywajacych >2800 kWh ok. 18 zł/mc czyli ponad dwie stówy rocznie. Równie dobrze może gospodarstwom przywalić 20 zł/mc by ulżyć przemysłowi jak i zostawić 10 zł/mc dowalając dwie dychy firmom. Tak czy siak za dodatkową moc zapłaci każdy, nawet ten co jej nie potrzebuje. Już wkrótce bo te opłaty pojawią sie na fakturach od 2021r.

    Kolejna metoda jaką politycy walą w użytkowników energii elektrycznych to opłata za OZE. Jego udział w produkcji energii elektrycznej jest bliski 15% jednak ME organizuje kolejne aukcje bo UE liczy OZE względem energii końcowej. Czyli także gazu, węgla oraz paliw zużytyuch w samochodach. Tylko ciepłownictwo ma wyższy udział OZE niż wymagany co oznacza, że dwie branże pracują na całą resztę. A płaci wyłącznie jedna gdyż OZE w ciepłownictwie to tania biomasa, a w energetyce wykoszono jedyne tanie źródło jakim są wiatraki lądowe. Na razie opłata za OZE z aukcji wynosi 0 zł/MWh ale w przyszłym roku będzie kilkanaście (byle nie kilkadziesiat) za MWh. Dlaczego mam płacić za to, że ktoś w Polsce ogrzewa dom gazem lub węglem? Dlaczego jako odbiorca energii elektrycznej będę płacił pomimo, że już finansuję ok. 15% (zielone certyfikaty) i mieszkam tuż obok tych "złych" wiatraków? Dlatego, że biopaliwa lane do baku samochodów są zbyt drogie więc ktoś w nieograniczonej mądrości postanowił przerzucić ich koszt na konsumentów energii elektrycznej. A gdyby koszt OZE wpuszczono w gaz nastąpiłaby rewolucja bo jego użytkownicy są bardzo wrażliwi na cenę.

    A to nie wszystko bo dochodzi CO2 i sprytna metoda rozliczania emisji. Ta z elektrowni jest "opodatkowana" EU ETS podczas gdy emisja w domowym kotle gazowym nie. W ten prosty sposób do każdej MWh prądu dopłacam ok. 20 euro. Do budżetu więc politycy łaskawie postanowili je oddać ale zapętlili sie w tworzonym prawie i ciagle nie wiedzą jak to zrobić by UE sie zgodziła. O takich "wynalazkach" jak opłata przejściowa za kontrakty długoterminowe rozwiązane dawno dawno temu nie wspominajac. Jeżeli po jej niedawnym obniżeniu rząd nie wypłaca rekompensat z budżetu za kilka lat wróci ona na rachunki wyższa o odsetki...

    Ja już dawno połknąłem "czerwoną pigułkę" i orientuję się w tym za co płacimy. Reszta woli łykać niebieskie i kiedyś zdziwi się jak bardzo rzeczywistość różni się od wyobrażeń.
  • #334
    dzibus1
    Poziom 14  
    gaz4 napisał:
    Nie wiem dlaczego wszyscy tak sie uparli na grudzień? Sezon grzewczy zaczyna się na przełomie września i października oraz kończy pod koniec kwietnia lub nawet na początku maja. Dwa lata temu 9-go maja tak nas zasypało śniegiem, że dwa dni leżał. Ten sezon jest dużo lepszy bo zaczął się w połowie października i prawdopodobnie skończy w połowie kwietnia. Jadnak pomimo bardzo słabego grudnia PV radzi sobie coraz lepiej. W lutym 2x zrezygnowałem z rozpalania w kominku ogrzewajac dom wyłącznie PV i prądem na II-giej taryfie. Mniej więcej pół na pół po 10 kWh.

    No bo w zimie tej energii nam brakuje. Ja na off-gird nie mam szan. 12MWh na rok wszystko na prąd i krucze elektryka też planuje może jakąś przeróbkę. No ale mam taki mały warsztacik dla samoroba i tam np. spawarka mig 3f i piła 3f itp itd. Idzie, tego trochę, więc nie ma szans na off. Ja niestety muszę w tym uczestniczyć, tylko chciałbym z jak najmniejszymi kosztami.
    gaz4 napisał:
    Kolejna metoda jaką politycy walą w użytkowników energii elektrycznych to opłata za OZE

    No i chyba jeszcze będzie opłata kogeneracyjna od tego roku. Tak?
  • #335
    gaz4
    Poziom 32  
    dzibus1 napisał:
    No bo w zimie tej energii nam brakuje. Ja na off-gird nie mam szan. 12MWh na rok wszystko na prąd i krucze elektryka też planuje może jakąś przeróbkę. No ale mam taki mały warsztacik dla samoroba i tam np. spawarka mig 3f i piła 3f itp itd. Idzie, tego trochę, więc nie ma szans na off. Ja niestety muszę w tym uczestniczyć, tylko chciałbym z jak najmniejszymi kosztami.


    Pomimo krytyki opustów uważam, ze to dobry kierunek ale pod pewnymi warunkami. Poza opisanymi wyżej problemami z kosztem uruchomienia zimowych mocy są inne wady. Np. nikt nie wie co będzie po 15 latach gdy opusty się skończą. Na 99.9% puszczą prosumentów na "wolny rynek" z ceną 20 groszy/kWh. Dla wielu będzie to szok nie mniejszy niż zakończenie błogiego żywota nieświadomej "bateryjki" by "narodzić się" w prawdziwym świecie. Zwłaszcza w 2036r gdy 1 stycznia hurtowo skończą się opusty dla wszystkich, nawet tych co mają 1 roczne instalacje. Ale jeżeli ktoś uważa, że w 15 lat on grid się spłaci i nie obawia się tego co będzie za kilkanaście lat spokojnie może wchodzic w ten biznes. Może w tym czasie pojawi sie ktoś kto z głową zaprojektuje cały system gdzie prosumenci powinni mieć ważne miejsce? Mamy kilka milionów dachów, dobry mix (z kogeneracją wspartą magazynami ciepła) umożliwiłby współpracę z systemem nawet 20GW PV. Wystarczy doszlifować cenę, sposób płacenia i inne by wilk był syty oraz owca cała. Teraz Big Energy próbuje ciągnąć w swoją, a ME pod naciskiem wymagań UE oraz w wyniku błędnej decyzji w/s wiatraków lądowych ciągnie w przeciwną. Wszyscy stracą gdyż sama PV w żaden sposób nie uchroni nas przed transferami liczonymi w mld euro, a prosumenci są nieświadomi tego co będzie za naście lat. A większość zwykłych konsumentów prądu może co najwyżej płakać i płacić...

    dzibus1 napisał:
    gaz4 napisał:
    Kolejna metoda jaką politycy walą w użytkowników energii elektrycznych to opłata za OZE

    No i chyba jeszcze będzie opłata kogeneracyjna od tego roku. Tak?


    Rzeczywiście, niemal o niej zapomniałem bo jest niska, zaledwie 1.58zł/MWh. Ale i tak zostaje pytanie na co zostanie przeznaczona skoro ME nie przewiduje wzrostu kogeneracji? Aha, do wsparcia zużycia gazu... brawo wy! Rynek tego paliwa robi się niezwykle ciekwy, w tej chwili rosyjski gaz jest dużo droższy (ok. 8$/MMBtu kontra ok. 6$ z innych kierunków oraz LNG dla Europy), a oni chcą jeszcze zwiększać zużycie? I myślą, że marne 7.5 mld m3 LNG + 10 mld m3 BP wystarczy by zrezygnować z kierunku wschodniego? Przy zużyciu które już dziś wynosi niemal 20 mld m3 oraz krajowym wydobyciu na poziomie 4 mld m3? Pogratulować takiej strategii. Chyba jednak łyknę niebieską pigułkę, świat bateryjek nieświadomych swojego losu nie jest taki zły :)
  • IGE-XAOIGE-XAO
  • #336
    Erbit
    Poziom 36  
    gaz4 napisał:
    ... Ale jeżeli ktoś uważa, że w 15 lat on grid się spłaci i nie obawia się tego co będzie za kilkanaście lat spokojnie może wchodzić...


    Obecnie inwestycja w PV zwraca się po 9 latach (nowy sprzęt na gwarancji), zaś przy używanym sprzęcie i własnym wkładzie w montaż nawet po 3-5 latach się zwraca.

    [edya]
    No i w tym roku doszły odliczenia od podstawy do opodatkowania, między innymi instalację PV można odliczyć - biorąc pod uwagę najniższy próg podatkowy zyskujemy 18% czyli z 9 lat robi się nam 7,5 roku.
  • #337
    dzibus1
    Poziom 14  
    gaz4 napisał:
    Ale jeżeli ktoś uważa, że w 15 lat on grid się spłaci i nie obawia się tego co będzie za kilkanaście lat spokojnie może wchodzic w ten biznes.

    Za te 15 lat mamy pewności co będzie z tego co pisze, czyli bez opustów. Ja ostatnio się coś tam naczytałem i mam inne obaw. Jeżeli chodzi o baterie to i tak trzeba auto zatankować i czymś jeździć, no ale jak mamy np. G12as to dlaczego nie w nocy i nie jeździć elektrykiem. Chociaż wszyscy wiedzą jaka ta taryfa jest, że nie jest dobra, ale może coś się kiedyś zmieni.
  • #338
    retrofood
    Moderator
    dzibus1 napisał:
    gaz4 napisał:
    Ale jeżeli ktoś uważa, że w 15 lat on grid się spłaci i nie obawia się tego co będzie za kilkanaście lat spokojnie może wchodzic w ten biznes.

    Za te 15 lat mamy pewności co będzie z tego co pisze, czyli bez opustów.

    Nie fantazjujcie, że istnieje jakaś pewność, bo niedawno tak było, że jutro rano prawo miało wejść w życie (uchwalone wiele miesięcy wcześniej), ale wieczór kot skrzywił ogon i w nocy przepisy się zmieniły. Było tak, szanowni prosumenci czy nie było? Życie was niczego nie nauczyło?
  • #339
    dzibus1
    Poziom 14  
    retrofood napisał:

    Nie fantazjujcie, że istnieje jakaś pewność, bo niedawno tak było, że jutro rano prawo miało wejść w życie (uchwalone wiele miesięcy wcześniej), ale wieczór kot skrzywił ogon i w nocy przepisy się zmieniły. Było tak, szanowni prosumenci czy nie było? Życie was niczego nie nauczyło?

    To co napisałeś można różnie interpretować., bo czytałem opinie, ze mogą ustawę zmienić i za "chwile" może nie być opustów. No masz racje jedno jest w życiu pewne. Źle to napisałem. Życie prawie każdego coś uczy.
  • #340
    retrofood
    Moderator
    Tak dla porównania, świeża informacja z parlamentu.
    Cytat:

    Obecny na posiedzeniu komisji (chodzi o sejmową komisję energii) Prezes URE Maciej Bando podkreślił, że "ustawa cofa nas o 30 lat" i stanowi "koniec rynku". Jak mówił, nie widzi dobrego rozwiązania na kolejne lata i obawia się, że negatywne efekty odsuną się w czasie, a podwyżka cen energii może się okazać bardziej dotkliwa niż ta, która nastąpiłaby teraz.

    Domyślacie się chyba, że chodzi o nowelizację ustawy ws. cen prądu. Czy kilka miesiący temu ktoś pomyślał, że takie coś jest możliwe? Czy komuś przyszło to do głowy? A jednak...

    PS. Proszę nie kontynuować tutaj wątku wzrostu cen, mnie tutaj nie o ceny chodzi a o sposób tworzenia prawa. Przede wszystkim gospodarczego, w tym podatkowego. Bo prosumenci nie są bankami, które już ostrzegają rząd, że jeśli uchwali ustawę korzystną dla frankowiczów to zażądają od państwa odszkodowania. I mają dużą szansę na wygraną, gdyż obowiązują porozumienia międzynarodowe o wzajemnej ochronie inwestycji. Prosumentów nie chroni nikt i nic, więc planowanie stabilności prawa w przedziale 15 lat to już nawet nie futurystyka, to czysta fantazja, bajkowa wręcz.
  • #341
    gaz4
    Poziom 32  
    Już raz prosumenci oberwali po d... gdy zamiast FiT wprowadzono opusty. Ci co liczyli na wypłatę żywej kasy zainwestowali w duże PV i zostali ze znacznie przewymiarowanymi instalacjami. Ale mówiąc uczciwie za bardzo się pospieszyli ufajac w obietnice polityków. Tu trzeba dużej rozwagi i ufać tylko w papier noszący nazwę "ustawa" (nie mylić z "uchwała"), ogłoszona i podpisana. A w ustawie wyraźnie napisali, że gwarantują 15 lat opustów i że te opusty wynoszą tyle i tyle. Jeżeli zmienią zasady to dla nowych prosumentów, starzy przed każdym sądem wygrają. Nawet kosząc wiatraki nie odważyli sie iść na całość co rozwścieczyło stopwiatrakowców. Pozwolili nie tylko na pracę już istniejacych ale także na dokończenie rozpoczętych inwestycji. Franki to insza inszość ale pokazuje jak łatwo można się nabrać na coś co wydaje się żyłą złota. Dla ostrzeżenia taki oto tekst z 2006r gdy domagali się zostawienia kredytów frankowych w spokoju bo są.. tańsze niż złotowe! Poczytajcie komentarze bo coś mi się wydaje, że za kilkanaście lat możemy mieć powtórkę z rozrywki, tym razem na polu opustów (np wprowadzą opłaty za energię bierną):

    https://www.money.pl/banki/protest/

    Fakt istnienia prosumentów w systemie energetycznym jest ze wszech miar pożądany. Ale powinni oni działać na zasadach jak najbardziej zbliżonych do rynkowych. Nie "rynkowych" bo w starciu z monopolem jakim jest elektroenergetyka nie mają żadnych szans. Rozbijanie tego monopolu też jest bez szans co nawet kilkaset lat wcześnie zauważył Adam Smith: nie ma sensu tworzenia całej sieci prywatnych dróg i mostów, lepiej oddać je w gestię państwa by jeździć po nich "za darmo". Cudzysłów bo nie ma darmowych obiadów, takie rzeczy są utrzymywane z podatków. Skoro mamy kolejny "naturalny monopol" jakim są sieci energetyczne nie ma sensu z nim walczyć ale warto się do tego dostosować. Politycy tworząc ustawy chroniace prosumentów nie mogą im dać za dużo ale jak zagwarantują za mało nikt nie bedzie zainteresowany PV on grid. Wszyscy stracą gdyż państwo wchodząc do UE zobowiązało się osiagnać 15% OZE w 2020r oraz dlatego, że PV mogą być doskonałym uzupełnieniem elektrowni. Problem w tym, ze nawet drobny błąd w ustawie i zamiast wsparcia dla systemu możemy mieć jego obciążenie. Wbrew temu co niektórzy myślą sieć energetyczna nie jest nieskończenie pojemnym i do tego darmowym akumulatorem.

    Od czasu gdy Fenicjanie wynaleźli pieniądze inne formy wsparcia stały się zbędne. Za każdą kWh dajmy 0.7-0.8 ceny kWh zamiast kasować je "w naturze" i będzie inaczej. Te same uwagi mam do G12as gdzie wymyślono limity by ktoś nie "zarobił" na prądzie zużytym w nocy przez lodówkę. Zamist skomplikowanego systemu rozliczania taryf (Energa chyba jeszcze go nie zrobiła!) wystarczyło podnieść cenę II-giej taryfy o niecały grosz: konsument nawet nie zauważy, a energetyka nie musi tworzyć kolejnego sytemu rozliczeń.
  • #345
    Erbit
    Poziom 36  
    cuuube napisał:
    ...dla pociotek na pewno ... , a dla reszty ? ...

    Niby czym mają się przejmować? W końcu odszkodowania i tak będzie musiał pokryć konsument/podatnik, a nie prezes Tauron z własnej kieszeni (czy też inny decydent).
  • #347
    gaz4
    Poziom 32  
    cuuube napisał:
    Teraz już chybą większość pozna prawdę dlaczego lądowe wiatraki 'be' , bo nie są państwowe i nie można było z nich doić . Co tam cel OZE , mamy wszystko w dupiu , bo jesteśmy przy korycie +


    Niestety nie dlatego. Gdyby tak było wystarczy zmiana ekipy rządzącej i najtańsze OZE znowu wróciłoby do łask. Za ubicie wiatraków odpowiada grupa oszołomów skupiona wokół stopwiatrakom.eu. Jeszcze za poprzedniej władzy próbowali lobbować za zakazem. Dodatkowo jeździli wszędzie tam gdzie miały być stawiane siejąc ferment wśród miejscowej ludności. Szef tej "fundacji" proponował pomoc prawną w blokowaniu inwestycji więc wiele uwalono, np. w sąsiednim powiecie. Gdy utworzono ME traf chciał, że na jego czele stanęła marionetka dużej energetyki niechętna wiatrakom. Zaczął na prawo i lewo kolportować bzdury a'la stopwiatrakom od "drogiego prądu" zaczynając więc bez problemu przepchnął przez Sejm tego gniota. Nie chce mi się szukać tamtej dyskusji oraz tego jak kto głosował lecz na 90% w każdej formacji znalazły się osoby głosujące za. A szef stopwiatrakowców w nagrodę został urzędnikiem w ME i nie widzi w tym żadnego konfliktu interesów.

    Wszędzie znajdą się grupy lobbystów przepychajace te lub inne ustawy i projekty. W rzekomo najbardziej praworządnych Niemczech były kanclerz Gerhard Schroder w ostatnich dniach urzędowania pozwolił na budowę NS. Pomimo całej masy konfliktów z prawem UE projekt dokończono chociaż władza w Niemczech zmieniła się na inną. Lobby gazowo-budowlane było zbyt silne, tak samo jest u nas. Nawet objęcie przez niego dobrze płatnej fuchy w Gazpromie nic nie zmienia chociaż to na kilometr śmierdzi korupcją.

    Lądowe wiatraki poza produkcją taniego OZE mogą zaoszczędzić dużo paliwa, węgla i gazu.Od lat mamy bardzo silne lobby wspierające oba przy czym drugie jest po prostu genialne w przekładaniu tego na prawo. Wiele razy o tym pisałem ale powtórzę bo doskonale pokazuje mechanizmy "ustawowego wsparcia" stosowane przez lobbystów. Gdy obowiązywał zwrot części VAT na materiały budowlane można go było odpisać za niemal wczysztko żyrandoli nie wyłączajac. Ale specjalnym wyjątkiem wykluczono kolektory, bardzo się przy tym natrudzono bo ten sam numer PKWiU miały inne urządzenia na które zwrot się należał. Dodatkowo kotły i elementy instalacji gazowych zostały objęte 2x wyższym zwrotem. W ten sposób "w białych rękawiczkach" ukręcono łeb energii ze Słońca i wypromowano wzrost zużycia gazu...
  • #348
    retrofood
    Moderator
    gaz4 napisał:
    W ten sposób "w białych rękawiczkach" ukręcono łeb energii ze Słońca i wypromowano wzrost zużycia gazu...

    Dlatego uprzedzam i ostrzegam. Nie wierzcie nawet w ustawowy, 15-letni zapis. Niczego pewnym być nie można, bo wieczorem kot skrzywi ogon...
  • #349
    cuuube
    Poziom 26  
    gaz4 napisał:
    Niestety nie dlatego.
    oj , chyba jednak właśnie dlatego . Sam piszesz ,że szef 'fundacji' dostał posadkę w ME . Przygotował im grunt czyli zniechęcił ludność , od której prywatne firmy mogły łatwo zdobyć tereny pod inwestycje wiatrakowe . Operatorzy wtedy przespali kurę znoszącą złote jajka , a jak farmy zaczęły upadać to zaczęli je przejmować stąd pozwy , o których pisałem wyżej ( kiedyś stomatowi przedstawiałem linki do ogłoszeń operatorów na przejęcia farm) , a teraz odbudowują zaległości na grubszą skalę na morzu bo sami sobie tworzą ku temu możliwości . Na morzu byle rolnik tfuu , rybak nie postawi sobie wiatraczka bo woda nie jego .
  • #350
    gaz4
    Poziom 32  
    Nie ta kolejność. Stopwiatrakowcy długo dobijali sie do polityków i w 2016r dokonali swego. Tereny pod uwalone inwestycje są i będą niewykorzystane bo w Polsce nie ma miejsc gdzie zgodnie z prawem można postawić nowoczesny MW wiatrak. Dopiero po uchwaleniu tej nieszczęsnej ustawy został zatrudniony w ME, wcześniej był zwykłym lobbystą. Za PO-PSL też próbował wpływać na prawo ale nieskutecznie. Poszukałem tamtej debaty i głosowania: PO, PSL i N w całosci byli przeciw, "za" cały PIS oraz znaczna ilość posów pozostałych formacji z "uciekinierami" z PO włącznie (WiS) . Sama debata pokazuje na czym polega demagogia a'la stopwiatrakom.eu:

    http://orka2.sejm.gov.pl/StenoInter8.nsf/0/16...C1257FB9008352F2/%24File/19_c_ksiazka_bis.pdf

    O wiatrakach od str. 354. Można pominąć większosć wypowiedzi bo poza Michałem Stasińskim (nieliczny głos rozsądku czyli z pewnoscią prowiatrakowy lobbysta ;)) niewiele wnoszą. Najciekawsze są wypowiedzi Anny Zalewskiej bo na samym wstępie przyznała, ze od dawna współpracuje ze stopwiatrakowcami w blokowaniu inwestycji. Później klasyczne banialuki z w/w strony o wyprzedzaniu celu OZE i przepłacaniu bo mamy 2p% nadwyżki. Ceny z sufitu czyli w/w strony: 250 zł za energię + 270 zł za certyfikat... Nie trzeba sięgać po cenniki z tamtego okresu by wiedzieć jakie to banialuki: za energię OZE płaci się średnią z ub. roku więc jeżeli wynosiła 170-175 zł/MWh jak podała pani poseł to tyle dostawali + tańszy certyfikat, a nie 250 +270 zł. Gadka o złomie to typowy chwyt z poradnika "jak walczyć z wiatrakami" nie mający żadnego odzwierciedlenia w praktyce. Złom inwestowano na samym początku, w czasie gdy była debata większość (wszystkie?) wiatraki były nówkami, często posiadajace elementy z polskich fabryk (maszty czy śmigła). Na koniec popis manipulacji samego ministra energii czyli podawanie niepowiązanych ze sobą faktów i typowych fake newsów jako spójnej całości. Już za rok UE powie "sprawdzam" i z tego "wyprzedzania celu" zostanie ok. 2 mld euro rocznej "kary". W dodatku pana ministra boli 13-14% jakie rzekomo dopłacaliśmy wtedy do OZE (z tego co pamietam na gospodarstwo domowe przypadało średnio 13-14 zł, dziadek baaardzo się pomylił) ale nie przeszkadza obecna opłata za OZE z aukcji. 2 lata temu były 3 zł/MWh czyli ok. 6 zł/dom. W 2019r jest zero bo od kilku lat aukcje nie działają ale w nastepnym roku z pewnoscią przekroczy kilkanaście zł dla przeciętnego Kowalskiego. I nawet nie zauważył, że te pieniądze powinni płacić spalacze gazu, węgla czy benzyny bo 15% w energii elektrycznej raczej osiągniemy. Politycy tak dbają o nasze pieniądze, że nie wiadomo gdzie je przed nimi chować. Nihil novi, kilka lat wcześniej premier powiedział, że z szacunku dla kieszeni Polaków nie spieszy się z inwestowaniem w OZE. Wielkie dzięki za ten szacunek, rocznie będzie kosztował dwie stówy na łebka. Od oseska zaczynając na stulatkach kończąc czyli produktywny pracownik (nie mylić z urzędnikami itp) wyskoczy z ponad tysiaka na rzecz Duńczyków czy Szwedów...
  • #351
    cuuube
    Poziom 26  
    gaz4 napisał:
    wiatraki były nówkami, często posiadajace elementy z polskich fabryk (maszty czy śmigła).
    a to ciekawe co piszesz , bo gdy powstawały farmy , miałem te przyjemność (na złość antywiatrakowcom )pomagać kumplowi w pilotowaniu gabarytów , w większości właśnie wiatraków . Wszystko co zwoziliśmy , odbieraliśmy od niemca w Świecku ...woziliśmy pod Malbork , Bełchatów , Gostyń , Leszno , Oborniki WLKP itd
  • #352
    retrofood
    Moderator
    Nie mamy farm na morzu, ale mamy 5% rynku europejskiego w konstrukcjach fundamentów wiatraków (morskich). Też dopiero wczoraj o tym wyczytałem.
  • #353
    szod
    Poziom 32  
    Erbit napisał:

    No i w tym roku doszły odliczenia od podstawy do opodatkowania, między innymi instalację PV można odliczyć - biorąc pod uwagę najniższy próg podatkowy zyskujemy 18% czyli z 9 lat robi się nam 7,5 roku.

    Tak, tylko ten zwrot będziesz musiał w następnym roku doliczyć do dochodu i zapłacić od niego podatek. Policz jeszcze raz :P
  • #354
    Erbit
    Poziom 36  
    szod napisał:
    ...
    Tak, tylko ten zwrot będziesz musiał w następnym roku doliczyć do dochodu i zapłacić od niego podatek....

    Niby dlaczego?
  • #356
    Erbit
    Poziom 36  
    Ależ kolego. Podatek to nie jest dochód! Jeśli odliczę od podstawy do opodatkowania to zwrócą mi część mojej własnej zaliczki na podatek dochodowy, którą w ciągu roku zapłaciłem.

    Cytat:

    Przy tym podatnik, który po roku, w którym dokonał odliczeń, otrzymał zwrot odliczonych wydatków na realizację przedsięwzięcia termomodernizacyjnego, będzie zobowiązany do doliczenia odpowiednio kwot poprzednio odliczonych do dochodu za rok podatkowy, w którym otrzymał ten zwrot.


    To jakaś bzdura! Podatek od podatku ? Podatek dochodowy płaci się od dochodu a nie od podatków. To chyba kolejny bubel prawny.

    [edyta]
    Już wyjaśniam.

    W ustawie Dz.U. 2018 poz. 2246, Art. 26h. punkt 8.
    Cytat:
    Podatnik, który po roku, w którym dokonał odliczeń, otrzymał zwrot odliczonych wydatków na realizację
    przedsięwzięcia termomodernizacyjnego, jest obowiązany doliczyć odpowiednio kwoty poprzednio odliczone do dochodu
    za rok podatkowy, w którym otrzymał ten zwrot.


    Mowa tu o zwrocie wydatków a nie o zwrocie podatku. Np. złożyłeś podanie "gdzieś", rok podatkowy się zamknął, odliczeń dokonałeś a w nowym roku "podanie zatwierdzono" i dostałeś częściowy lub całkowity zwrot - wtedy musisz doliczać w "następnym roku".
  • #357
    tantalos1
    Poziom 16  
    Erbit napisał:
    Ależ kolego. Podatek to nie jest dochód! Jeśli odliczę od podstawy do opodatkowania to zwrócą mi część mojej własnej zaliczki na podatek dochodowy, którą w ciągu roku zapłaciłem.

    W ustawie Dz.U. 2018 poz. 2246, Art. 26h. punkt 8.
    Cytat:
    Podatnik, który po roku, w którym dokonał odliczeń, otrzymał zwrot odliczonych wydatków na realizację
    przedsięwzięcia termomodernizacyjnego, jest obowiązany doliczyć odpowiednio kwoty poprzednio odliczone do dochodu
    za rok podatkowy, w którym otrzymał ten zwrot.


    Mowa tu o zwrocie wydatków a nie o zwrocie podatku. Np. złożyłeś podanie "gdzieś", rok podatkowy się zamknął, odliczeń dokonałeś a w nowym roku "podanie zatwierdzono" i dostałeś częściowy lub całkowity zwrot - wtedy musisz doliczać w "następnym roku".

    Tu raczej chodzi o dotacje. Jeżeli ktoś dostanie dotację w roku następnym na inwestycję od której już odliczył podatek, to będzie musiał zwrócić odliczony podatek.
  • #358
    Erbit
    Poziom 36  
    tantalos1 napisał:
    ...
    Tu raczej chodzi o dotacje.

    O tym napisałem. Chodzi o to aby odliczenie było możliwe tylko wtedy gdy źrodłem finansowania jest własna kieszeń. Jeśli ktoś uzyska inne źródło (kredyt, dotacja, etc) nie będzie mógł odliczyć a odliczone wcześniej będzie musiał zwrócić.
  • #359
    gaz4
    Poziom 32  
    Erbit napisał:
    Mowa tu o zwrocie wydatków a nie o zwrocie podatku. Np. złożyłeś podanie "gdzieś", rok podatkowy się zamknął, odliczeń dokonałeś a w nowym roku "podanie zatwierdzono" i dostałeś częściowy lub całkowity zwrot - wtedy musisz doliczać w "następnym roku".


    Też zauważyłem tę IMHO błędną interpretację zwrotu podatków. Prawidłowa jest bliska tego co napisałeś tylko należy zamienić "gdzieś" na "zbyt mało poodatku". Podobny mechanizm zwrotów niektórych wydatków funkcjonował na początku lat 90-tych. Polegało to na tym, że odpisywało się je od podatku i jeżeli odpis był wyższy niż należne podatki pozostała kwota przechodziła na nastepny rok. Przykład:

    Możemy dostać zwrot w wysokości 1000 zł ale w danym roku mamy zapłacić 800 zł podatku. US nie odda nam okrągłego tysiaka lecz tylko 800 zł, a 200 zł można będzie odpisać w następnym roku.
  • #360
    Erbit
    Poziom 36  
    gaz4 napisał:
    ... Prawidłowa jest bliska tego co napisałeś tylko należy zamienić "gdzieś" na "zbyt mało poodatku". Podobny mechanizm zwrotów niektórych wydatków funkcjonował na początku lat 90-tych. Polegało to na tym, że odpisywało się je od podatku i jeżeli odpis był wyższy niż należne podatki pozostała kwota przechodziła na nastepny rok.


    W omawianej ustawie także możesz rozliczyć inwestycję w kilku kolejnych latach (trzech lub sześciu - nie pamiętam) o ile zabraknie dochodu (podatków).

    Zaś omawiany wcześniej punkt tyczy się "oddania fiskusowi" nienależnego odliczenia, które może powstać w wyniku otrzymania wsparcia finansowego z innych źródeł (np. dotacji). Dlatego opisałem, że taka sytuacja może powstać gdy ktoś złożył wniosek w jednym roku a otrzymał dotację w następnym roku, a nie wiedząc czy ją otrzyma dokonał już odliczenia. Opisałem to tylko dlatego, że kolega @szod źle interpretując ustawę w #355 sugerował, że trzeba będzie płacić w następnym roku podatek od otrzymanego zwrotu (podatek od podatku).