Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Fotowoltaika
Proszę, dodaj wyjątek dla www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

15% z OZE - wymagania UE - będzie kara ?

wnoto 01 Mar 2019 09:48 21228 512
  • Pomocny post
    #361
    gaz4
    Poziom 32  
    ME prawie przeprosiło się z wiatrakami:

    https://www.energetyka24.com/wiadomosci/me-pr...y-o-oze-ma-zapobiec-placeniu-przez-polske-kar

    Prawie bo z obecną ustawą odległościową marnie widzę los tych aukcji. Chyba, że przedłużą terminy dla tych wiatraków które wcześniej uzyskały pozwolenia ale "czym się nie najesz tym się nie naliżesz". Zgodnie z tą ustawą można wybudować tylko "stare" wiatraki sprzed dekady. Czyli o dosyć marnych parametrach, nowoczesne >3 GW na wysokich masztach wymagają nowych pozwoleń.

    Widać też bardzo życzeniowe podejście ME do produkcji energii. Planują, że 2.5 GW wiatraków i 0.75 GW PV mają w sumie wyprodukować 9.2 TWh energii. Po odjęciu 0.75 TWh z PV zostaje 8.5 TWh z lądowych wiatraków. Daje to bez mała 40% wykorzystanie mocy zainstalowanej. Wracamy do punktu wyjścia czyli ustawy odległościowej: takie parametry mają najnowocześniejsze 3 GW wiatraki na ponad stumetrowych wieżach. Jeżeli ME w trybie natychmiastowym nie wyrzuci tej ustawy do kosza i nie zagwarantuje niezmienności prawa przez conajmniej 30 lat w 2020r zapłacimy ok. 2 mld euro. Zresztą nawet gdyby postawili wiatraki co mają 100% wykorzystanie mocy ciągle będzie brakowało kilkadziesiat TWh wartych ponad 1 mld euro!

    Jedyne szybkie działanie to nałożenie przez ministra i jego pomagierów worów na gołe ciała i piesza pielgrzymka do Częstochowy. Na bosaka! Intencja jest prosta: aby w 2020r w Europie wiało i świeciło na maksa. Tylko tak zwiększy się produkcja OZE, a dzieki nadpodaży w Europie ceny transferów będą względnie niskie. Transferów i tak nie unikniemy ale będziemy mieli szansę na zmieszczenie się w 1 miliardzie euro.
  • Fotowoltaika
  • #362
    gaz4
    Poziom 32  
    Chyba za dużo kraczę bo znowu wykrakałem:

    http://gramwzielone.pl/trendy/34672/mamy-mnie...i-odnawialnej-w-cieplownictwie-i-chlodnictwie

    Wbrew temu co piszą komentujący ten spadek (wyjątkowo tylko ten) nie wynika z polityki. Po prostu zwiększa się konsumpcja energii końcowej, najmocniej w ciepłownictwie i transporcie. Gdy przyrost OZE przestaje za nią nadążać mamy mniejszy udział. Od lat było wiadomo, że OZE w ciepłownictwie doszło do ściany: opiera się głównie na biomasie której mamy ograniczone ilości. Tym co mnie bulwersuje jest zrzucanie obciążeń związanych z OZE wyłącznie na energię elektryczną. Jak spada udział w transporcie czy ciepłownictwie to natychmiast pada pomysł nowych aukcji OZE, koszt w fakturze za prąd. Jak tak dalej pójdzie za rok-dwa za OZE nie będziemy płacili pojedyńczych zł za MWh (w 2017 było 3.7zł/MWh) ale kilkanaście lub nawet kilkadziesiat! OZE w transporcie leży i kwiczy, a biopaliwa podniosłyby cenę benzyny do (niemal przysłowiowych) 7 zł/l. W ciepłownictwie ściana jest poniżej 15% czyli elektroenergetyka musi nadgonić nawet dotychczasowego lidera OZE...

    Bez gruntownej zmiany zasad funkcjonowania OZE oraz pobierania opłat za 15% cel w 2021 prąd będzie pieruńsko drogi. Do "opłaty za OZE" dojdzie jeszcze "rynek mocy", "opłata za kogenrację" (już jest, na szczęście niska), a wróble ćwierkają o "opłacie atomowej". Nie mam nic przeciwko temu by produkować (tani) prąd na bazie aukcji OZE zamiast pchać się w (drogie) biopaliwa. Ale dlaczego zjadacz kWh ma płacić bo ktoś zużywa gaz do ogrzewania domu czy benzynę do wożenia...
  • #363
    dzibus1
    Poziom 13  
    gaz4 napisał:
    Ale dlaczego zjadacz kWh ma płacić bo ktoś zużywa gaz do ogrzewania domu czy benzynę do wożenia...

    Tylko czy cena gazu też nie poszybuje go góry?
    Mnie też to wszystko irytuje. Wybudowałem nowy dom bardzo energooszczędny. Mam tylko przyłącze od ZE. Nie podłączałem gazu, bo chciałem płacić jak najmniej opłat. No i teraz okazuje się, że najlepiej to odciąć też ten kabel. Tylko niestety nie jest niemożliwe.
  • #364
    Sstalone
    Poziom 28  
    ME chce i boi się. Pozoruje działania, aby nie zostać posądzonym o zaniechania. Ma opinię NIK, w odpowiednim czasie NIK wróci do tematu. Stara metoda urzędnicza, musisz mieć "dupochron". :D
  • #365
    gaz4
    Poziom 32  
    dzibus1 napisał:
    gaz4 napisał:
    Ale dlaczego zjadacz kWh ma płacić bo ktoś zużywa gaz do ogrzewania domu czy benzynę do wożenia...

    Tylko czy cena gazu też nie poszybuje go góry?
    Mnie też to wszystko irytuje. Wybudowałem nowy dom bardzo energooszczędny. Mam tylko przyłącze od ZE. Nie podłączałem gazu, bo chciałem płacić jak najmniej opłat. No i teraz okazuje się, że najlepiej to odciąć też ten kabel. Tylko niestety nie jest niemożliwe.


    Na razie użytkownicy gazu nie płacą za OZE oraz za CO2 więc mają bardzo tanio. Wątpię by szybko ich obciążono jak użytkowników prądu. W Polsce jest antysmogowa histeria, a w gazie widzą panaceum. W Niemczech niska emisja jest tak duża, że rozszerzenie EU ETS (opłaty za CO2) na wszystko po prostu nie wchodzi w grę. Przeciętny Hans miałby do zapłacenia takie kwoty, że nawet pruski ordnung nie pomoże, wybuchłaby rewolucja. Najlepszymi "chłopcami do bicia" są prąd i paliwa samochodowe ale drugie już są zbyt drogie by obciążać je kosztem OZE. Co zostaje :?:

    W/g ustaw opłata za OZE jest naliczana za MWh. Jest to opłata za koszty energii z aukcji OZE, wcześniejsze z tzw "zielonych certyfikatów" już są w cenie prądu! Jak domowe zużycie wynosi 3 tys kWh to przy wysokiej stawce 10 zł/MWh mamy ledwo 30 zł/rok. Nawet gdyby z powodu paniki zakontraktowano w aukcjach strasznie drogi "zielony prąd" i za MWh trzeba było płacić 20 zł to mamy 60 zł/rok. Co innego z "rynkiem mocy", pierwotnie szacowano kwotę bazową w wysokości 10 zł/mc czyli 120 zł/rok. Ale to dotyczy zużycia 1200-2800 kWh rocznie, zużywajacy 3 tys kWh zapłaca 14 zł/mc czyli 168 zł/rok. Niestety cena z tych aukcji była wyższa niż planowana więc owe 14 zł/mc jest patykiem po wodzie pisane, niezależne szacunki mówią o ok. 18 zł.

    W sumie ni stąd ni z owąd w 2021r nasze rachunki za prąd mogą wzrosnąć o >200 zł rocznie. Zużywajacy <1200 kWh rocznie za moc zapłacą 40% mniej czyli w okolicy 72 zł/rok. Przy tym zużyciu nawet bardzo wysoka opłata za OZE czyli 20 zł/MWh daje zaledwie 24 zł/rok , w sumie <100 zł. Te 100 zł oszczędnosci to mało ale po przemnożeniu przez 10 lat daje samodzielnie złożone 0.5 kW PV. I właśnie tym tropem idę budujac off grid przeznaczony głównie do CWU, on grid w tym wypadku odpada. IMHO prosumenci nie będą zwolnieni z opłaty za "rynek mocy" , być może nie zpałacą za OZE ale w to też wątpię. Kilka lat temu zużywałem >5 tys kWh co przy "średnich" stawkach 10 zł/MWh za OZE i 10 zł/mc za moc daje >200 zł/rok. Dzięki PV właśnie udało mi się zejść poniżej 2800 kWh czyli już dziś mogę powiedzieć, że za "rynek mocy" nie będę płacił wiecej niż inni. Kto wie, może znajdę patent na bezbolesne zejście do niecałych 1200 kWh/rok? Wtedy moje rachunki wzrosną o 80 złrok, nota bene przy okazji wzrośnie stawka bazowa bo tak wynika ze wzoru zawartego w ustawie. Im wiecej gospodarstw zredukuje zużycie do <500, <1200 i <2800 kWh/rok (poszczególne progi) tym większa będzie stawka miesięczna. Gdy zbyt dużo ludzi ucieknie do <1200 kWh może wzrosnąć nawet do 20 zł. Wtedy zużywajacy <2800 kWh zapłacą 240 zł rocznie, a zużywający >2800 kWh 336 zł/rok!
  • #366
    Slak68
    Poziom 20  
    Mimo wszystko nie są to rażąco wysokie kwoty, wszyscy się przyzwyczają...
  • #367
    gaz4
    Poziom 32  
    Slak68 napisał:
    Mimo wszystko nie są to rażąco wysokie kwoty, wszyscy się przyzwyczają...


    I o to im chodzi, metoda powolnego gotowania żaby. Będą podnosili koszty na tyle wolno, że wszyscy się przyzwyczają i nie zauwążą kiedy zostaną ugotowani. Sęk w tym że zaczną od podnoszenia cen kWh gdyż utrzymanie dopłat by prąd nie podrożał już w 2020r może być zbyt kosztowne. Tuż po wyborach po cichu się z tego wycofaję, niezależnie od ich wyniku. Kto wie, może z tego powodu rachunek wzrośnie o kolejne 200 zł. 15% OZE musi być już w 2020, a jak nie do końca roku należy kupić transfery. Szcowane na 8 mld zł czyli mamy następne 2 stówy na łebka. Płacone z budżetu lecz nie wiadomo jak je zbiorą, być może na fakturze za prąd umieszczą "opłatę transferową" (tfu przez lewe ramie aby nie wykrakać!). Gdyby jednak komuś przyszedł tak głupi pomysł do głowy to dla rodziny zużywajacej 3 tys kWh mamy: 200 zł za aukcje OZE i "rynek mocy" + 200 zł z powodu wzrostu cen węgla i EU ETS (CO2) + kilka stów za transfery = rachunek za prąd wyższy o ponad 1000 zł.

    Jakby nie było i tak za to wszystko zapłacimy, bezpośrednio albo pośrednio via podatki. Co gorsza ostatnie dane o bilansie handlowym i saldzie obrotów bieżących są fatalne, od pół roku jedziemy na minusie. To szybko może się odbić na kursie złotego i jeżeli ropa nie stanieje saldo raczej nie wyjdzie na plus. Wtedy podrożeje euro co podniesie cenę transferów w złotych... Szczęście w nieszczęściu jest takie, że kolejne państwa mają ujemne PKB (z dużch doszła Indonezja), z grupy G20 w "technicznej recesji" są Włochy oraz Turcja. Im więcej konsumentów ropy wpadnie w recesję tym lepiej dla Polski... Niestety to takie samo pocieszenie jak liczenie, że gdy silne A przegra ze słabym B to wyjdziemy z grupy. Od początku należało dobrze grać w tę grę, a nie p...ć o "dbaniu o kieszenie obywateli".
  • #368
    dzibus1
    Poziom 13  
    gaz4 napisał:
    Na razie użytkownicy gazu nie płacą za OZE oraz za CO2 więc mają bardzo tanio.

    No tak za to nie płacą, ale popyt na gaz będzie coraz większy. Czy w związku z tym cena gazu nie będzie rosła?
    gaz4 napisał:
    m wiecej gospodarstw zredukuje zużycie do <500, <1200 i <2800 kWh/rok (poszczególne progi) tym większa będzie stawka miesięczna. Gdy zbyt dużo ludzi ucieknie do <1200 kWh może wzrosnąć nawet do 20 zł. Wtedy zużywajacy <2800 kWh zapłacą 240 zł rocznie, a zużywający >2800 kWh 336 zł/rok!

    No to ja ze swoim zużyciem dom i warsztacik nie mam szans zejść nawet poniżej tego najwyższego progu.
  • Fotowoltaika
  • #369
    gaz4
    Poziom 32  
    dzibus1 napisał:
    gaz4 napisał:
    Na razie użytkownicy gazu nie płacą za OZE oraz za CO2 więc mają bardzo tanio.

    No tak za to nie płacą, ale popyt na gaz będzie coraz większy. Czy w związku z tym cena gazu nie będzie rosła?


    Już urosła ale tylko u alternatywnych sprzedawców. PGNiG ma duże zyski z innych działalności więc może dopłacać do sprzedaży. Po wyborach może być różnie, pewnie podrożeje. Tym bardziej, że do 2021r musą kupować w Rosji ponad 8 mld m3, a tam gaz jest bardzo drogi. W tej chwili niemal 2x droższy niż gaz na europejskim rynku spot.

    Przypomniało mi się coś a'propos tematu. Podobno w Niemczech gaz był tak tani względem prądu, że używanie powietrznych pomp ciepła przestało sie opłacać. Masowo zaczęli wywalać je na szrot i montować kotły gazowe. UE do OZE zalicza także PC pod warunkiem, że ich średnioroczny COP jest powyżej pewnego poziomu. Nie jest on ściśle określony, zależy od średniej sprawności źródła zasilania PC. Jeżeli przyjmiemy średnią sprawnosć el. w Polsce na poziomie 35% to UE do OZE zaliczy COP>3.3. Bez poprawy sprawnosci elektrowni powietrzne pompy w Polsce raczej nie będą zaliczone do OZE. Jeżeli przyjmiemy, że w Niemczech średnia sprawność elektrowni wynosi 45% (strzelam, mają dużo gazowych więc chyba w tej okolicy będzie) to wystarczy COP>2.55. Jak widać spora różnica, w dodatku średnie temp. w Niemczech są trochę wyższe więc uzyskanie tego wyniku w powietrznych PC jest bardzo łatwe. Ale jak je wymienią na gaz będą mieli to co u nas: spada produkcja w OZE i jednocześnie rośnie zużycie "czarnej energii". Z najnowszych raportów wynika, że w 2020r Niemcy też nie wykonają swojego limitu OZE i będą kupowali transfery. A to podniesie ich cenę, jak Polska zapłaci "tylko" 8 mld będzie bardzo dobrze!
  • #370
    stomat
    Poziom 35  
    gaz4 napisał:
    W Niemczech niska emisja jest tak duża, że rozszerzenie EU ETS (opłaty za CO2) na wszystko po prostu nie wchodzi w grę. Przeciętny Hans miałby do zapłacenia takie kwoty, że nawet pruski ordnung nie pomoże

    Czy ty byłeś w Niemczech? Śmiem wątpić. Tam nie do pomyślenia jest takie kopcenie jakie odchodzi u nas. Po przekroczeniu granicy od razu czujesz jak Polska śmierdzi, potem się przyzwyczajasz.
  • #371
    yogi009
    Poziom 42  
    I jednocześnie ci sami Niemcy ładują właśnie teraz dużą kasę w rozbudowę odkrywkowych kopalni węgla brunatnego, który jak wiadomo ma niższą wydajność, niż nasz węgiel kamienny. Oni są ekologiczni dopóki na tym zarabiają.
  • #372
    gromleon
    Poziom 33  
    Albo wywożą śmieci do nas a co bardziej trujące fabryki przenieśli do trzeciego świata, brawo Niemcy. Hipokryzja. Ciekawe po co im nowe kopalnie jak mają oze . To jest tak sprytnie pomyślany biznes, że ci co pierwsi zainwestowali w oze a potem napisali odpowiednie prawo teraz będą doić resztę w imię ekologii bo nigdy ich nie dogonimy. Finansujemy tylko ich gospodarki. W odwecie powinniśmy ogłosić że nasze rolnictwo jest eko i niech oni dorownaja do naszego poziomu użytych nawozów i chemii czyli w dół. A jak nie to kara.
  • #373
    gaz4
    Poziom 32  
    stomat napisał:
    gaz4 napisał:
    W Niemczech niska emisja jest tak duża, że rozszerzenie EU ETS (opłaty za CO2) na wszystko po prostu nie wchodzi w grę. Przeciętny Hans miałby do zapłacenia takie kwoty, że nawet pruski ordnung nie pomoże

    Czy ty byłeś w Niemczech? Śmiem wątpić. Tam nie do pomyślenia jest takie kopcenie jakie odchodzi u nas. Po przekroczeniu granicy od razu czujesz jak Polska śmierdzi, potem się przyzwyczajasz.


    Bo oni zamienili kopcenie na bezwonne podtruwanie. Jak nie wierzysz poszukaj mapek z zanieczyszczeniami: Polska aż czerwona od PM i B(a)P, a Niemcy od ozonu i NOx. Ale spoko, gdy wymienimy kotły węglowe na gazowe lada dzień ich dogonimy. W tym sezonie grzewczym było bardzo mało przekroczeń poziomu informowania i żadnego alarmowego. Z tego powodu antysmogowcy sugerują by wprowadzić normy WHO, znacznie ostrzejsze od polskich. Sęk w tym, że są też ostrzejsze od unijnych. Gdyby tak zrobiono kilka miejscowości [b]już w marcu przekroczyłoby dozwolony poziom 8h O3[/i].

    Na szczęście mieszkam w Warmińsko Mazurskim gdzie nikt nie walczy z paliwami stałymi. W sposób "naturalny" węgiel jest coraz mocniej wypierany przez drewno opałowe, nieliczni podłączaja sie do gazu. Osobiście wolę drewno bo poza tematem 15% OZE (opałowe też jest liczone) unika się letniej emisji NOx. To ona odpowiada za wzrost zanieczyszczenia ozonem, bardzo groźnego. Użytkownik kotła na paliwa stałe latem szybciej wykąpie się w zimnej wodzie niż w nim rozpali. Zresztą już nie musi. PV staniało do tego stopnia, że po zainstalowaniu na dachu 1 kW (na upartego da sie zrobić nawet za 1000 zł) przez większą część lata można mieć CWU. Bez wyemitowania nawet grama NOx czyli bez bezwonnego podtruwania sąsiadów. Nota bene ja wyczuwam zarówno NOx jak i O3, wpływają na mnie znacznie gorzej niż śmierdzący dym z węgla (łzawienie oczu oraz duszności). Olsztyn należy do najczystszych miast w Europie ale po wyprowadzeniu się na prowincję dopiero poczułem, że oddycham. Nawet zimą, na palcach drwala można policzyć naprawdę smrodzące lokalne kominy :)
  • #374
    retrofood
    Moderator
    gaz4 napisał:

    Na szczęście mieszkam w Warmińsko Mazurskim gdzie nikt nie walczy z paliwami stałymi. W sposób "naturalny" węgiel jest coraz mocniej wypierany przez drewno opałowe,

    No właśnie. Ponieważ sam palę w piecach wyłącznie drewnem (a czym mam palić, skoro jestem udziałowcem dwóch wspólnot leśnych i mam prawie 30 arów własnego lasu? :D ), na różnych forach kłócę się z ignorantami, którzy próbują mi udowodnić, że zatruwam środowisko. Przecież drewno jest paliwem na wskroś ekologicznym! W drewnie nie ma niczego (w produktach jego spalania również) co nie zostało wzięte z tej samej naszej atmosfery i gleby! To jest cykl zamknięty tu i teraz. Słowo "teraz" jest bardzo ważne, bo w węglu jest to, co natura skreśliła z rejestrów miliony lat temu, więc dodawanie do atmosfery produktów spalania narusza bilans aktualny. Z drewnem tak nie jest, to wszystko kręci się na bieżąco. Co jest w tym tak trudnego do zrozumienia, że pseudo-ekolodzy uważają inaczej?
  • #375
    yogi009
    Poziom 42  
    retrofood napisał:
    W drewnie nie ma niczego (w produktach jego spalania również) co nie zostało wzięte z tej samej naszej atmosfery i gleby!


    A w węglu jest coś nienaturalnego? :-) To tylko gówniana polityka tych, co chcą nam opchnąć swoje stare elektrownie jądrowe.
  • #376
    gaz4
    Poziom 32  
    yogi009 napisał:
    retrofood napisał:
    W drewnie nie ma niczego (w produktach jego spalania również) co nie zostało wzięte z tej samej naszej atmosfery i gleby!


    A w węglu jest coś nienaturalnego? :-) To tylko gówniana polityka tych, co chcą nam opchnąć swoje stare elektrownie jądrowe.


    Trochę się tego uzbiera ale problem leży w innym miejscu. Nawet gdyby był najczystszym paliwem to jest nieodnawialny. Trzeba go używać oszczędnie bo kiedyś może być na wagę złota, np. dla hutnictwa. Drewno jako surowiec odnawialny może być uzywane w maksymalnym stopniu, a odpady z przemysłu drzewnego w pewnym sensie są "gratis". Dlatego cieszy mnie każdy kto po ociepleniu domu przechodzi z węgla na drewno, a jak popiół wysypie do ogrodu zamiast do śmietnika jest super. Zamykamy obieg materii więc nie ma ryzyka wyczerpania jakiegoś nieodnawialnego surowca. Gdy doda się do tego jakieś PV do CWU w kontekście 15% OZE mamy podwójny zysk:

    1) Ilość dostępnej biomasy jest ograniczona. Zaoszczędzona latem może zostać spalona zimą u innych użytkowników.
    2) Zwiększamy udział OZE w miksie. Nawet jak nikt nie policzy energii z PV do CWU to OZE pośrednio i tak się zwiększy gdyż spadnie zużycie "czarnej" energii. Tu też albo bezpośrednio (np. ktoś latem przeszedł z grzałek zasilanych z sieci na PV) albo pośrednio (zaoszczędzone drewno wyprze węgiel lub gaz).
  • #377
    retrofood
    Moderator
    yogi009 napisał:
    retrofood napisał:
    W drewnie nie ma niczego (w produktach jego spalania również) co nie zostało wzięte z tej samej naszej atmosfery i gleby!


    A w węglu jest coś nienaturalnego? :-) To tylko gówniana polityka tych, co chcą nam opchnąć swoje stare elektrownie jądrowe.


    W węglu, szanowny Kolego, przed setkami milionów lat, natura umieściła miliardy ton dwutlenku węgla (że o innych substancjach nie wspomnę) i złożyła wszystko pod ziemią, wykreślając je z rejestru bieżącego.

    15% z OZE - wymagania UE - będzie kara ?

    Nie wiem czy znasz ten wykres. Pokazuje ile tlenu było w ziemskiej atmosferze w dziejach ziemi oraz ile dwutlenku węgla. To wszystkie "górki" nigdzie nie odfrunęły. One zostały odprowadzone pod ziemię i pod dna oceanów. A cały wic polega na tym, aby dzisiaj nie wyfrunęły na światło dzienne. To jest zadanie ludzkości, która nie może na to pozwolić. Inaczej... ludzkości nie będzie.

    15% z OZE - wymagania UE - będzie kara ?

    Abyś nie musiał szukać, to dopasuj sobie okresy w dziejach Ziemi do liter na osi poziomej. Bo literami są zaznaczone (liczby oznaczają miliony lat, tak dla ułatwienia).
  • #378
    yogi009
    Poziom 42  
    retrofood napisał:
    A cały wic polega na tym, aby dzisiaj nie wyfrunęły na światło dzienne. To jest zadanie ludzkości, która nie może na to pozwolić. Inaczej... ludzkości nie będzie.


    Zapewne. Ale cały "wic" polega na tym, żeby najpierw przestali truć ci najwięksi szkodzący. A to są gospodarki Chin, USA, Indii, i tak dalej. Oni nie podpisali umowy w tak zwanym Kyoto.
  • #379
    retrofood
    Moderator
    yogi009 napisał:
    retrofood napisał:
    A cały wic polega na tym, aby dzisiaj nie wyfrunęły na światło dzienne. To jest zadanie ludzkości, która nie może na to pozwolić. Inaczej... ludzkości nie będzie.


    Zapewne. Ale cały "wic" polega na tym, żeby najpierw przestali truć ci najwięksi szkodzący. A to są gospodarki Chin, USA, Indii, i tak dalej. Oni nie podpisali umowy w tak zwanym Kyoto.

    To jest zupełnie inny temat. W tym wątku nie rozmawiamy o Chinach, ani innej Antarktydzie. Rozmawialiśmy w pobocznym wątku o spalaniu ekologicznego drewna i nieekologicznego węgla. I wyjaśnialiśmy dlaczego węgiel jest paliwem nieekologicznym. A kto go spala, to natura już się tym nie interesuje. Naturze to ganz egal.
  • #380
    Sstalone
    Poziom 28  
    retrofood napisał:
    No właśnie. Ponieważ sam palę w piecach wyłącznie drewnem, na różnych forach kłócę się z ignorantami, którzy próbują mi udowodnić, że zatruwam środowisko. Przecież drewno jest paliwem na wskroś ekologicznym! W drewnie nie ma niczego (w produktach jego spalania również) co nie zostało wzięte z tej samej naszej atmosfery i gleby! To jest cykl zamknięty tu i teraz. Słowo "teraz" jest bardzo ważne, bo w węglu jest to, co natura skreśliła z rejestrów miliony lat temu, więc dodawanie do atmosfery produktów spalania narusza bilans aktualny. Z drewnem tak nie jest, to wszystko kręci się na bieżąco. Co jest w tym tak trudnego do zrozumienia, że pseudo-ekolodzy uważają inaczej?


    A jaki to piec? W produktach spalania drewna może się pojawić smoła, nie koniecznie przyjazna dla człowieka.

    Bilans materii organicznej jest pojęciem względnym, coraz więcej jest jej zawartej w NAS, a mniej jest odkładane na przyszłość. Niektórzy chcieliby powrócić do natury, a to oznacza redukcję populacji...

    Węgiel niby jest nieekologiczny, ale np. dodatek węgla podczas spalania drewna pozwala bardziej czysto spalać drewno w kotłach dolnego spalania. No właśnie rozsypywanie popiołu w ogrodzie może być przyczyną większej zawartości pyłów w powietrzu, rozsypywać trzeba mokry popiół i zaraz przekopywać... :D
  • #381
    retrofood
    Moderator
    Sstalone napisał:

    A jaki to piec? W produktach spalania drewna może się pojawić smoła, nie koniecznie przyjazna dla człowieka.
    Kaflowy. Spokojnie. Ludzie spalają drewno od miliona lat i jeszcze się nie przesmołowali.
    Sstalone napisał:

    Bilans materii organicznej jest pojęciem względnym, coraz więcej jest jej zawartej w NAS, a mniej jest odkładane na przyszłość. Niektórzy chcieliby powrócić do natury, a to oznacza redukcję populacji...

    Zmień na chwilę myślenie. To co piszesz dotyczy jednostek, a rozważamy tutaj sprawy w sensie globalnym. A globalnie - dopóki materia pozostaje w obiegu zamkniętym, żaden z procesów temu zjawisku towarzyszących, ludzkości nie zagraża. Bo bilans wychodzi zerowy. Ludzkość może spać spokojnie (to nie znaczy, że niektórzy nie zachorują).
    Sstalone napisał:
    Węgiel niby jest nieekologiczny,

    Węgiel jest nieekologiczy!!! W każdej ilości! Bo wprowadza do obiegu materię, o której natura "zapomniała". Przed milionami lat zgromadziła go w pokładach nie biorących udziału w obiegu materii i dostosowała się już do sytuacji, że tego NIE MA!!! Spójrz na wykres ile było tlenu, a ile dwutlenku wegla w czasach kiedy węgla nie było. Gdy go wydobędziemy i spalimy, będzie tyle samo co wtedy. O lodach wtedy zapomnisz.
    Sstalone napisał:
    No właśnie rozsypywanie popiołu w ogrodzie może być przyczyną większej zawartości pyłów w powietrzu, rozsypywać trzeba mokry popiół i zaraz przekopywać... :D

    Nie kpij i nie porównuj mrówki z populacją słoni. Wiesz ile wytworzyłem popiołu ze spalania drewna? Dwie węglarki za całą zimę. Od listopada. Obydwie wysypałem na ogródku w śnieg. Nie trzeba będzie stosować nawożenia potasowego.
  • #382
    yogi009
    Poziom 42  
    retrofood napisał:
    To jest zupełnie inny temat. W tym wątku nie rozmawiamy o Chinach, ani innej Antarktydzie. Rozmawialiśmy w pobocznym wątku o spalaniu ekologicznego drewna i nieekologicznego węgla. I wyjaśnialiśmy dlaczego węgiel jest paliwem nieekologicznym. A kto go spala, to natura już się tym nie interesuje. Naturze to ganz egal.


    No dobrze, zostawmy Chiny. A Niemcy? Właśnie ładują dużą kasę w rozbudowę odkrywkowych kopalni węgla brunatnego, który jak wiadomo jest bardziej szkodliwy od kamiennego. Swoją drogą pajace w Brukseli będą musieli niezły szpagat zrobić, żeby udowodnić, że Niemcy palą ekologicznym węglem, a my nieekologicznym...

    Dodano po 1 [minuty]:

    I jeszcze jedno. Wbrew Twoim sugestiom, uważam że oderwanie tematu merytorycznego od strony ekonomicznej jest teoretyzowaniem. Żeby zadziałała realna ekologia, trzeba chęci wielkich graczy. Jeżeli mali ją zastosują i będą mieli wszystko drogie, to ekologicznie wyginą, a ekosystem ekologicznie posprząta ich doczesne szczątki. Nie lubię teoretyzowania.
  • #383
    retrofood
    Moderator
    yogi009 napisał:
    retrofood napisał:
    To jest zupełnie inny temat. W tym wątku nie rozmawiamy o Chinach, ani innej Antarktydzie. Rozmawialiśmy w pobocznym wątku o spalaniu ekologicznego drewna i nieekologicznego węgla. I wyjaśnialiśmy dlaczego węgiel jest paliwem nieekologicznym. A kto go spala, to natura już się tym nie interesuje. Naturze to ganz egal.


    No dobrze, zostawmy Chiny. A Niemcy? Właśnie ładują dużą kasę w rozbudowę odkrywkowych kopalni węgla brunatnego, który jak wiadomo jest bardziej szkodliwy od kamiennego. Swoją drogą pajace w Brukseli będą musieli niezły szpagat zrobić, żeby udowodnić, że Niemcy palą ekologicznym węglem, a my nieekologicznym...
    Nie rzucaj wokół epitetami, bo zamiast rzeczowej dyskusji robi się pyskówka gospodyń wiejskich. I wcale nie wyglądasz przez to lepiej.
    A węgiel brunatny jest tak samo nieekologiczny jak wszystko, co dodaje się do bieżącego bilansu materii w przyrodzie. I gwarantuję, że każda namiarowa tona dwutlenku węgla w atmosferze ma taki sam negatywny wpływ na nasze przyszłe losy. Niezależnie od tego czy jest niemiecka, amerykańska, polska, czy z Kamerunu.
    yogi009 napisał:

    I jeszcze jedno. Wbrew Twoim sugestiom, uważam że oderwanie tematu merytorycznego od strony ekonomicznej jest teoretyzowaniem.

    Nie, jest wyjaśnianiem procesów zachodzących na Ziemi bez obwiniania kogokolwiek.
    yogi009 napisał:

    Żeby zadziałała realna ekologia, trzeba chęci wielkich graczy.

    Nie neguję.
    yogi009 napisał:

    Jeżeli mali ją zastosują i będą mieli wszystko drogie, to ekologicznie wyginą, a ekosystem ekologicznie posprząta ich doczesne szczątki.

    Gorzej jeśli mali robią na przekór i tylko jazgoczą niczym ratlerki, sprzeciwiając się wielkim dla samego jazgotania. Niestety, wielkości im z tego nie przybędzie, zaś natura nie rozróżnia wielkich i małych.
  • #384
    gaz4
    Poziom 32  
    yogi009 napisał:
    I jeszcze jedno. Wbrew Twoim sugestiom, uważam że oderwanie tematu merytorycznego od strony ekonomicznej jest teoretyzowaniem. Żeby zadziałała realna ekologia, trzeba chęci wielkich graczy. Jeżeli mali ją zastosują i będą mieli wszystko drogie, to ekologicznie wyginą, a ekosystem ekologicznie posprząta ich doczesne szczątki. Nie lubię teoretyzowania.


    Ale co tu jest do teoretyzowania? Polska nie wykorzystuje swoich zasobów w optymalny sposób co z automatu czyni je droższymi. Owszem, są tańsze gdy liczy się tylko koszty bieżące ale te można znacząco zmniejszyć po zainwestowaniu w efektywność. Czyli kurczowe trzymanie się węgla wynika tylko i wyłącznie z krótkowzrocznmości decydentów: dla nich liczy się tu i teraz, przyszłość nikogo nie interesuje. Do czasu aż nie dobierze sie do d..., wtedy przeważnie jest zbyt późno.

    Wiele lat temu pokusiłem się o obliczenie efektów optymalnego ekonomicznie miksu energetycznego. Wyszło mi, że w perspektywie 2030r emisja CO2 w elektroenergetyce i ciepłownictwie może spaść do niecałych 150 mln ton rocznie czyli ok. 2x mniej niż obecnie. Wtedy PV była droga, a lądowe wiatraki dopiero zbliżały sie do "czarnej" energii. Obecnie podobne obliczenia mogą zejść z emisją do niecałych 100 mln ton rocznie, a ciągle piszę o opłacalnych inwestycjach. Nie trzeba dużo: kogeneracja, termomodernizacja, większy udział różnego rodzaju OZE. Podstawowy problem to znalezienie pieniędzy i chęci na to by zainwestować. Gdy zrobi się to z głową koszty życia znacząco spadną. Daję sobie rękę uciąć, że tak będzie bo przetestowałem u siebie. Sąsiedzi zap... w pocie czoła by zarobić na 4-6 ton węgla, a ja takie samo mieszkanie ogrzewam za równowartość 1 tony :)

    Gdyby ściśle trzymać się znaczenia słowa "ekologia" to najpaskudniejsze paliwe też takie są. Niestety mogą zrobić taki ekosystem, że przeżyją karaluchy, niesporczaki i bakterie. Zwykły rozsądek podpowiada aby nie oglądajac się na innych postępować tak by w ekosystemie było miejsce także dla człowieka. Zwłaszcza tym najbliższym, Polsce. Tak się złożyło, że klimat umiarkowany ma największe pole manewru jeżeli chodzi o dostosowanie się rolnictwa, w związku z tym nie obchodzi mnie co robią Chiny czy USA. Jak chcą żyć na jednym wielkim śmietniku lub pustyni ich sprawa ;)
  • #385
    dzibus1
    Poziom 13  
    W piątek czytałem, że Tempus Energy zaskarżyła decyzję Komisji Europejskiej akceptującą polski rynek mocy. Może być ciekawie.
  • #386
    yogi009
    Poziom 42  
    Kolego gaz4, ja naprawdę rozumiem argumenty dotyczące sprawności, poziomów emisji zanieczyszczeń, itd. Pilnuję tylko, żeby to nie było jedynie narządzie do osiągnięcia całkiem innych celów. Sprawdziłbym dokładnie kto powołał Tempus Energy, kiedy, za czyje pieniądze i kto siedzi obecnie w zarządzie. Tylko po to, żeby nasza policzona ekologia nie zamieniła się po cichu w policzoną cudzą mamonę.
  • #387
    retrofood
    Moderator
    Cytat:
    Tempus Energy uznał, że polski rynek mocy dyskryminuje DSR, czyli technologię zarządzania popytem na energię. Wcześniej ta mała firma wysadziła w powietrze rynek mocy w Wielkiej Brytanii.

    Skarga może być sporym zaskoczeniem, bo Tempus Energy w ogóle nie uczestniczył w aukcjach na polskim rynku mocy, nawet nie starał się o certyfikację czyli dopuszczenie do nich.
    W wydanym 15 marca komunikacie Tempus zwraca uwagę na nierówne traktowanie firm z sektora DSR oraz tradycyjnych wytwórców prądu w aukcjach na rynku mocy.

    DSR czyli zapłacimy ci jak się wyłączysz


    DSR (demand side response czyli zarządzanie popytem) to technologia pozwalająca np. odbiorcom zakładom przemysłowym czy centrom handlowym zmniejszyć zapotrzebowanie na prąd w godzinach szczytu. Oczywiście może to wiązać się ze stratami w produkcji. Żeby im te straty zrekompensować, operator sieci przesyłowej płaci wynagrodzenie. DSR-em zajmują się tzw. integratorzy, którzy zawierają umowy z wieloma przedsiębiorstwami, a następnie oferują ich łączną redukcję mocy operatorowi sieci.

    Tempus Energy dostarcza oprogramowanie dla takich firm-integratorów. Jak powiedziała portalowi WysokieNapiecie.pl szefowa i współzałożycielka firmy, Sara Bell, Tempus uznał, że warunki polskich aukcji na rynku mocy preferowały duże elektrownie na paliwa kopalne, które mogły dostać 15 -letnie kontrakty a integratorzy DSR dostali tylko roczne. Do tego brytyjskiej firmie nie podobały się limity mocy wprowadzone dla DSR – żeby wystartować w aukcji trzeba zaoferować co najmniej 1 MW mocy. – W USA na rynku PJM skupiającym wschodnie i środkowe stany wystarczy 100 KW – mówi Sara Bell. – W rezultacie już 16 proc. ogólnej mocy oferuje tam DSR.

    Tempus Energy twierdzi też, że polski rynek mocy nadmierne wspiera paliwa kopalne, a także będzie miał wpływ na połączone z Polską Szwecję i Niemcy, na których firma jest aktywna.

    Brytyjskie niewiadome

    Brytyjska firma działa głównie w Australii, gdzie współpracuje z klientami, którzy mają podpisane umowy na 20 MW zarządzania popytem. Choć w Europie jej rynek to zaledwie 2 MW, to właśnie tutaj stała się sławna dzięki skardze na brytyjski rynek mocy, który również uznała za dyskryminujący. Rynek mocy w Zjednoczonym Królestwie funkcjonował od kilku lat, zatwierdziła go też Komisja Europejska. Tempus zaskarżył go w 2014 r. Po czterech latach unijny Sąd Pierwszej Instancji uznał, że Komisja podjęła decyzję zbyt pochopnie, uchylił ją i zobowiązał Brukselę do wszczęcia szczegółowej procedury dotyczącej Wielkiej Brytanii. Komisja rozpoczęła ją kilka tygodni temu, ale jednocześnie zaskarżyła wyrok Sądu Pierwszej Instancji do Trybunału Sprawiedliwości UE.

    15% z OZE - wymagania UE - będzie kara ?

    Jak powiedziała nam Sara Bell, w rezultacie decyzji unijnego sądu w Zjednoczonym Królestwie panuje kuriozalna sytuacja. Rząd wstrzymał płatności mocowe, ale nadal domaga się od firm aby wypełniały swoje obowiązki dostarczenia mocy, bo od tego zależy bezpieczeństwo dostaw prądu. – Złożyliśmy w tej sprawie kolejny pozew, tym razem do brytyjskiego sądu – wyjaśnia Sara Bell.

    Na działania Tempus Energy wpływ może mieć też ewentualne wyjście Wielkiej Brytanii z UE. – Jeśli odbędzie się to na warunkach wynegocjowanych przez rząd w Londynie, to nic się nie zmienia, reguły pomocy publicznej zostają w mocy – mówi portalowi WysokieNapiecie.pl Sara Bell. – Oczywiście inaczej będzie, gdy dojdzie do tzw. „No Deal Brexit”.

    Polski rynek mocy na razie niezagrożony


    Na ile pozew przeciwko polskiemu rynkowi mocy może zmienić sytuację w naszym kraju? Jeśli by rzeczywiście unijny sąd uznał, że polski rynek mocy jest również wadliwy, to spółki energetyczne stanęłyby przed nie lada problemem, bo rentowność wszystkich nowych inwestycji w naszej energetyce konwencjonalnej ( m.in. nowych bloków w Opolu, Jaworznie czy Kozienicach) zależy od rynku mocy. Ale postępowanie może potrwać wiele lat, więc na razie trudno spodziewać się jakichś zmian w funkcjonowaniu rynku mocy.

    Polskie Sieci Elektroenergetyczne od dwóch lat wspierają DSR i próbują zachęcać firmy do udziału w nim, zarówno finansowo jak i przy pomocy specjalnego godła. Na razie zorganizowano kilka przetargów specjalnie dla tej technologii, tzw. interwencyjnych. W pierwszej aukcji na rynku mocy jesienią ub. r. roczne kontrakty mocowe zdobyło prawie 600 MW w technologii DSR.

    Czy rzeczywiście DSR jest dyskryminowany w porównaniu z tradycyjnymi elektrowniami? Jeden z menedżerów z prywatnej firmy działającej na tym rynku powiedział nam, że niektóre rozwiązania dotyczące DSR na rynku mocy nie są doskonałe, ale można je poprawić. - A działania w celu całkowitego zablokowania rynku mocy są niekonstruktywne i nie są wspierane przez agregatorów - dodaje.

    Oprócz niektórych zbyt restrykcyjnych regulacji, brakuje też np. rzetelnych analiz i informacji dotyczących ogłaszania stanów zagrożenia czy godzin, w których będą naliczane opłaty mocowe. Odbiorcy obawiają się (niesłusznie), że okresy zagrożenia, w których będą musieli redukować moc i wyłączać swoje urządzenia, będą ogłaszane zbyt często, co przy braku płatności za zrealizowane redukcje byłoby dla nich trudne do przełknięcia, bo powodowałoby zbyt duże straty - tłumaczy nasz rozmówca.


    Link
  • #389
    dzibus1
    Poziom 13  
    Ja czytałem o tym tutaj.
    Cytat:
    Polski rynek mocy jest wzorowany bezpośrednio na mechanizmie, który funkcjonował w Wielkiej Brytanii, dlatego analogiczny wyrok TSUE jest prawdopodobny. Oznaczałoby to, że 2,7 mld złotych pomocy publicznej dla Ostrołęki C nie zostanie wypłacone. Ta elektrownia nawet z dopłatami z rynku mocy jest głęboko nieopłacalna i nierentowna. Bez nich okaże się totalną finansową katastrofą, która pogrąży polskie spółki odpowiedzialne za jej budowę i zagrozi polskiej energetyce.


    Bando na pożegnanie wyraża swoją opinię. Link

    Jak czytam to wszystko, to ja laik jestem zadowolony, że na razie mam prąd w gniazdku. No i nasuwa mi się jedno podsumowanie takie z klasyka: "Ja widzę ... , że wy tu niezły burdel macie w tym ..."

    A z tym 15% OZE to się obudzili. Tylko czy coś to da.
    Cytat:
    „Pracujemy nad sektorem odnawialnych źródeł energii. W tym roku będziemy mieli drugą nowelizację ustawy o OZE. Po przeprowadzeniu aukcji OZE powinniśmy mieć zakontraktowane całe 15%, jeśli chodzi o 2020 r.” – powiedział Tobiszowski dziennikarzom w Katowicach. Dodał, że trwają prace nad kolejną nowelizacją tej ustawy. „Dążę do tego, żeby nowelizacja ustawy OZE była w maju” – powiedział.
  • #390
    stomat
    Poziom 35  
    No świetnie. Firemka która oferuje redukcję mocy o nic nie znaczące 100kW blokuje budowę elektrowni o mocy kilkuset MW. Przecież redukcja nawet o 10 MW to jest kropla w morzu potrzeb. A jak trzeba będzie redukować więcej, a nie będzie elektrowni żeby zapewnić dość mocy to co? Wyłączenia jak w Wenezueli?