Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Elektroda.pl
Computer Controls
Proszę, dodaj wyjątek dla www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

15% z OZE - wymagania UE - będzie kara ?

wnoto 06 Kwi 2019 12:35 18084 460
  • #421
    Slak68
    Poziom 19  
    No to czemu tam takich elektrowni w zasadzie nie ma?
  • Computer Controls
  • #422
    Erbit
    Poziom 33  
    Slak68 napisał:
    No to czemu tam takich elektrowni w zasadzie nie ma?


    Nie wiem ile masz lat ale zadaj sobie pytanie dlaczego w blokowiskach brakuje parkingów albo dlaczego mamy ma mało autostrad (dopiero się budują), itd, itp. Odpowiedź jest ta sama.
  • #423
    retrofood
    Moderator
    Erbit napisał:
    Slak68 napisał:
    Chodzi mi o to, że ciężko znaleźć teren pod elektrownię szczytowo-pompową, gdzie nie trzeba ryć za grube pieniądze...

    Kolega raczy żartować. Spora część pomorze zachodniego to górki i dołki, że o sztucznych dołkach na południu polski (nieczynnych kopalniach) nie wspomnę.

    Slak68 napisał:
    ... i nikt tego nie oprotestuje.

    To prawda - gdzie polaków dwóch tam trzy opinie ale uważam, że to nie jest argument.

    Bardzo bym prosił. Nie "pomorza zachodniego" a Pomorza, nie " na południu polski" a na południu Polski, nie "polaków", a Polaków!!!!

    Patriotyzm to także, a może przede wszystkim, szacunek m.in. dla ojczystego języka. Tak jak dla godła, flagi i hymnu.
  • #424
    stomat
    Specjalista elektryk
    Erbit napisał:
    Mnie chodziło jedynie o sam fakt, że są już dawno temu wymyślone magazyny energii a nie jak kolega stomat sugerował, że trzeba je wymyślać.

    Podaj choć trzy przykłady PRACUJĄCYCH magazynów energii o pojemności choć porównywalnej z elektrownią szczytowo-pompową.
  • #425
    retrofood
    Moderator
    stomat napisał:
    Erbit napisał:
    Mnie chodziło jedynie o sam fakt, że są już dawno temu wymyślone magazyny energii a nie jak kolega stomat sugerował, że trzeba je wymyślać.

    Podaj choć trzy przykłady PRACUJĄCYCH magazynów energii o pojemności choć porównywalnej z elektrownią szczytowo-pompową.

    Teraz to już marudzisz. Największe światowe firmy energetyczne realizują takie projekty i są to technologie realne, chociaż wciąż określane jako przyszłościowe, gdyż na razie dość drogie. Ale to wszystko już dawno przekroczyło etap doświadczalny.
  • Computer Controls
  • #426
    Erbit
    Poziom 33  
    stomat napisał:
    ...
    Podaj choć trzy przykłady PRACUJĄCYCH magazynów energii o pojemności choć porównywalnej z elektrownią szczytowo-pompową.


    Nie rozumiem dlaczego z pojęcia "magazynów energii" wyłączyłeś elektrownie szczytowo-pompowe.
    Czyżby to nie były magazyny energii?
  • #427
    Slak68
    Poziom 19  
    Erbit napisał:
    Slak68 napisał:
    No to czemu tam takich elektrowni w zasadzie nie ma?


    Nie wiem ile masz lat ale zadaj sobie pytanie dlaczego w blokowiskach brakuje parkingów albo dlaczego mamy ma mało autostrad (dopiero się budują), itd, itp. Odpowiedź jest ta sama.


    O taką odpowiedź mi chodziło..., to po co w takim razie być w takim kraju, skoro wszyscy się uwzięli, żeby tu nigdy za dobrze nie było?
  • #428
    retrofood
    Moderator
    Slak68 napisał:

    O taką odpowiedź mi chodziło..., to po co w takim razie być w takim kraju, skoro wszyscy się uwzięli, żeby tu nigdy za dobrze nie było?

    Nie przesadzaj, nie wszystkim jest tutaj niedobrze. Zresztą, w innych krajach jest podobnie. W niektórych nawet gorzej.
  • #429
    Erbit
    Poziom 33  
    Slak68 napisał:
    ..., to po co w takim razie być w takim kraju,...

    Wielu poszło dalej zamiast tylko gadać. Część z nich wróciło, też znajdź na to odpowiedź ale granice jeszcze są otwarte.

    EOT.
  • #430
    cuuube
    Poziom 18  
    Slak68 napisał:
    Chodzi mi o to, że ciężko znaleźć teren pod elektrownię szczytowo-pompową, gdzie nie trzeba ryć za grube pieniądze i nikt tego nie oprotestuje.

    O szczytówce w Bełchatowie myślano już ponad 10 lat temu
    https://docplayer.pl/45832515-Analiza-technic...towo-pompowej-w-odkrywkach-kwb-belchatow.html

    Podchody robiono również w JSW
    https://gornictwo.wnp.pl/elektrownia-szczytow...widowanej-kopalni-krupinski,301452_1_0_1.html

    Dodano po 17 [minuty]:

    stomat napisał:
    Erbit napisał:
    Mnie chodziło jedynie o sam fakt, że są już dawno temu wymyślone magazyny energii a nie jak kolega stomat sugerował, że trzeba je wymyślać.

    Podaj choć trzy przykłady PRACUJĄCYCH magazynów energii o pojemności choć porównywalnej z elektrownią szczytowo-pompową.
    jeśli myślisz o Polsce , to wiadomo ,że u nas jest kiepsko z magazynami bo nikt nie ma w tym interesu przez nasze czarne złoto . Jeśli chodzi o inne kraje to pisałem kilka postów wcześniej o magazynach Siemens'a .
  • #431
    stomat
    Specjalista elektryk
    retrofood napisał:
    Największe światowe firmy energetyczne realizują takie projekty i są to technologie realne,

    No to podaj kilka przykładów. W czym masz problem?
    Realne technologie to np. zdalnie sterowany mikrorobot poruszający się w okładzie kwrionośnym i operujący serce, a tymczasem w realu nie można dostać się na zwykłe badanie USG tętnic a ludzie umierają w kolejkach. Zejdźcie na ziemię koledzy.
  • #432
    retrofood
    Moderator
    stomat napisał:
    retrofood napisał:
    Największe światowe firmy energetyczne realizują takie projekty i są to technologie realne,

    No to podaj kilka przykładów. W czym masz problem?

    A czemu to ja mam się wysilać, a nie Ty? Ja czytałem niedawno, widziałem mapkę z opisem, dlatego wiem to co wiem. A Ty jeśli chcesz wiedzieć to poszukaj. Mnie się nie chce.
  • #433
    stomat
    Specjalista elektryk
    Rozumiem że technologie są realne w takim stopniu że aby je znaleźć w prawdziwym zastosowaniu trzeba się sporo natrudzić. O potwierdzenie tego właśnie mi chodziło.
  • #434
    retrofood
    Moderator
    Panuje wolność w kwestii tłumaczenia sobie faktów i zjawisk.
  • #435
    stomat
    Specjalista elektryk
    cuuube napisał:
    Jeśli chodzi o inne kraje to pisałem kilka postów wcześniej o magazynach Siemens'a .

    Tak, pisałeś. Z ciekawości sobie poszukałem.
    cuuube napisał:
    W projekcie o roboczej nazwie Future Energy System (FES), realizowanym przez Siemens Gamesa Renewable Energy we współpracy z firmą Hamburg Energie, nadwyżka energii odnawialnej zostanie zamieniona w ciepło poprzez ogrzanie (do 600° )otoczonych materiałem izolacyjnym skał. Pojemność takiego magazynu energii wyniesie 800 m3, a jego waga sięgnie tysiąca ton. .Zmagazynowane w skałach ciepło będzie można zamienić na energię elektryczną dzięki generatorowi o mocy 1,5 MW. Pojemność „skalnego” magazynu sięgnie 30 MWh energii elektrycznej.
    Siemens przewidywał rozpoczęcie budowy „skalnego” magazynu energii jeszcze z końcem 2017 r., a jego uruchomienie ma nastąpić wiosną 2019 r.

    Teraz porównaj to z elektrownią szczytowo-pompową, np. Żar: 500MW czas pracy nie chce mi się dokładnie szukać ale coś mi się kołacze że przy pełnej mocy ok.4 godziny. Jak łatwo policzyć będzie to 2000MWh. Jeśli to jest wg Ciebie porównywalne to przelej proszę na moje konto 2000 zł, a ja ci prześlę porównywalną kwotę 30 zł. Ciekawe też byłoby porównanie kosztów, może są porównywalne? E, nie sądzę, magazyn droższy. Zatem:
    cuuube napisał:
    niektórzy mają bujną wyobraznię
    Gowin i jego 5 mln prosumentów
    Morawiecki i jego milion samochodów elektrycznych
    wymieniać dalej ?
    Ducktower's
    ...

    Magazyny energii :)
    A czy Siemens uruchomił wiosną tą EKSPERYMENTALNĄ instalację?
  • #436
    cuuube
    Poziom 18  
    To nie Polska i temat został zamknięty pół roku temu , tzn skończyli budowę https://www.energetyka24.com/niemcy-zakonczyl...owe-innowacyjnego-magazynu-energii-w-hamburgu

    Szkoda , że nie zacytowałeś reszty posta gdzie
    cuuube napisał:
    Magazyn o pojemności 1 GWh będzie zbudowany do 2025 roku.
    Plany są na magazyny skalne o zakresie mocy wejściowej i wyjściowej od 30 MW do 750 MW, przy pojemności magazynowej od 250 MWh do 12 GWh.


    Jak przy tym wygląda te 2000MWh ? Jesteśmy w czarnej dooopie... I tam zostaniemy.
  • #437
    stomat
    Specjalista elektryk
    "Instalacja może zgromadzić 120 MWh energii w formie ciepła. Moc grzałek to 5 MW, moc generatora jest rzędu 1,2 MW. Ze zmagazynowanego ciepła powinno dać się odzyskać ok. 35 MWh energii elektrycznej." Poza tym, tytuł brzmi "zakończyli" a w treści pierwsze słowa to "budowa dobiega końca". Takie drobne marketingowe sztuczki. Jak widać działają. "Gamesa prowadzi już rozmowy z dużymi firmami energetycznymi na temat budowy pełnoskalowego magazynu. Taka instalacja ma mieć powierzchnię boiska piłkarskiego, moc wejściową rzędu 50 MW i 12-15 MW na wyjściu. Tak że, ten tego.
    Troszeczkę mały współczynnik sprawności. To jest instalacja eksperymentalna, nie ma mowy o wdrożeniu podobnych instalacji na skalę przemysłową. A to że mają plany, chyba w planach to Polska spokojnie może konkurować nawet z Chinami. Wiesz kiedy my mieliśmy plany budowy EJ ? Teraz mamy plany budowy największego lotniska w Europie itp. Kiedyś były plany budowy podobnego w Białej Podlaskiej http://www.bialapodlaska.myoptimus.com/albums/Biala-Podlaska-2001-2006-Project/frame2.htm wraz ze stadionem olimpijskim i torem formuły 1, tak że w planach bez wątpienia jesteśmy potęgą.
  • #438
    retrofood
    Moderator
    Cytat:
    Niemcy dogadali się odnośnie wyłączenia wszystkich swoich elektrowni węglowych. I mają też pomysł, co zrobić z największymi opalanymi węglem brunatnym.

    Ponad pół roku niemieccy politycy, przedstawiciele przemysłu i organizacji pozarządowych rozmawiali w ramach specjalnej komisji, jak wyłączyć wszystkie elektrownie węglowe. Rozmowy zakończyły się z początkiem roku i pod ustaleniami zapisanymi w dużym raporcie liczącym 336 stron podpisało się 27 z 28 oficjalnych przedstawicieli stron uczestniczących w rozmowach.

    Nie zaakceptował ich wyłącznie reprezentant kilku wsi znajdujących się na terenie Łużyc, ponieważ ich zdaniem nie dostali gwarancji, że ich wsie nie zostaną zlikwidowane w niedługim czasie pod rozbudowę pobliskiej kopalni węgla brunatnego.
    W raporcie zapisano przede wszystkim, że niemieckie elektrownie węglowe mają być ostatecznie wyłączone do 2038 roku z opcją, że stanie się to już w 2035 rok.

    Nie będzie to jednak łatwy i bezbolesny proces. Niemieckie elektrownie węglowe dostarczają teraz ponad 35 proc. energii produkowanej u naszego zachodniego sąsiada. Ich łączna moc przekracza 45 GW, z czego nieco ponad połowa przypada na węgiel kamienny, reszta brunatny.
    Kamienny Niemcy już w całości importują – ostatnia kopalnia węgla kamiennego została zamknięta w Niemczech w grudniu ubiegłego roku. Inaczej jest z kopalniami węgla brunatnymi. Te działają cały czas na wielką skalę. Niemcy wydobywają teraz ponad 170 mln jego ton, najwięcej na świecie. Dla porównania Polska około 65 mln ton. W niemieckim przemyśle górnictwa odkrywkowego związanego z wydobyciem węgla brunatnego pracuje kilkanaście tysięcy osób – niektóre źródła mówią nawet o ponad 20 tys. zatrudnionych.

    Spalanie ogromnych ilości węgla brunatnego na wielką skalę jest bardzo destrukcyjne dla środowiska – dość powiedzieć, że w gronie 10 największych emitentów CO2 w Europie jest aż siedem niemieckich elektrowni zasilanych węglem brunatnym. Łącznie emitują one do atmosfery ponad 131 mln ton dwutlenku węgla. Dla porównania na tej liście największych trucicieli są też dwie elektrownie z Polski –z Bełchatowa opalana węglem brunatnym na miejscu pierwszym niechlubnego rankingu z emisją CO2 na poziomie 34,9 mln ton dwutlenku węgla i druga, na węgiel kamienny, w Kozienicach, na miejscu siódmym z emisją na poziomie 12 mln ton szkodliwego gazu.

    Niemiecki rząd chce, by proces odchodzenia od węgla był maksymalnie łagodny. Dlatego zamierza wydać na zmniejszenie negatywnych skutków likwidacji elektrowni węglowych i kopalń węgla brunatnego 40 mld euro.
    W opracowaniu niemieckiego ministra gospodarki i energii, gdzie mówi się o szczegółach całego planu likwidacji energetyki węglowej, zapisano między innymi, że od połowy przyszłego dekady na terenach pogórniczych i w wielkich wygaszanych elektrowniach zostaną uruchomione „innowacyjne magazyny energii”.

    Chodzi o to, że największą wadą elektrowni wiatrowych i słonecznych jest niestabilność ich produkcji – mówiąc krótko nie działają, kiedy nie wieje wiatr lub kiedy nie świeci słońce. Dlatego w tym czasie prąd do sieci musi być dostarczany przez inne elektrownie – gazowe, jądrowe, węglowe lub spalające biomasę.

    Może też pochodzić z wielkich baterii – co na razie na dużą skalę pozostaje wyłącznie projektem hipotetycznym, teraz tego rodzaju rozwiązanie byłoby niezwykle kosztowne. Niemiecki rząd, sugerując zmianę elektrowni węglowych na magazyny energii, nie mówi w jakiej technologii mają działać w przyszłości w roli magazynów energii. Prawdopodobnie dlatego, że niezbędne tutaj rozwiązania technologiczne są jeszcze na dość wczesnym etapie rozwoju.

    Niemniej kierunek został już wyznaczony. Węgiel ma w ciągu 20 lat zniknąć z niemieckiej energetyki, a część energetyków i górników ma znaleźć pracę w nowym przemyśle odnawialnej energii.


    Link
  • #439
    MAŁSZYK
    Poziom 16  
    To niech Niemcy śrubują se normy ja mogą se na to pozwolić a tak bezstresowo wara od Polski. Prześledźcie eksport import z Polski do innych krajów i czy to MY jesteśmy tanią siłą roboczą i tak jak ja to wywnioskujecie.
  • Pomocny post
    #441
    gaz4
    Poziom 31  
    Zadziwiające jest doskonałe samopoczucie ministra Tchórzewskiego. Czy on naprawdę nic nie rozumie, czy mu wisi bo w 2020r będzie na emeryturze? W Polsce rośnie zużycie energii końcowej. Z tego powodu optymistyczny scenariusz może być zrealizowany tylko dzieki wyjątkowo ciepłej zimie, to jedyna ucieczka przed miliardowymi transferami. Jak ktoś uważa, że PV rośnie szybko to nie zna skali problemu: zabraknie nam ok. 40 TWh co oznacza 40 GW w PV. Nawet gdyby było jej aż tyle to jak tę moc wykorzystać przy max letnim zapotrzebowaniu nie przekraczajacym 25 GW?

    Sęk w tym, że pesymistyczny scenariusz dla Polski tak naprawdę jest optymistyczny. Raport nie zawiera elementów ważnych dla przecietnego Kowalskiego jak koszt OZE. Wiatrowe na lądzie już osiągnęły ceny takie jak energia z węgla (na ostatniej aukcji 200 zł/MWh) ale nie wolno ich budować. Prosumencka PV początkowo wydawała się równie tania bo wspomagała pracę systemu w letnim szczycie. Ale z chwilą gdy zaczęto montować na dachach więcej kW z myślą o ogrzewaniu zimą letni zysk zostanie zjedzony wzrostem popytu na moc w czasie mrozów. Czyli wyższe ceny aukcji za moc i co za tym idzie wyższa niż początkowo planowano opłata mocowa w 2021r i tak może być niska. Konieczność wybudowania el. gazowych które będą pracowały kilka dni w roku szybko odbije się na naszych rachunkach, a to jeszcze nie koniec. Jak słusznie zauważyli autorzy raportu udział OZE mocno zależy od zużycia energii w państwie. O ile w elektroenergetyce spokojnie uzyskamy >13% to w skali kraju na 99% będzie <11%. Co ważne owe 13% OZE w większosci pochodzi ze starego systemu "zielonych certyfikatów". Ich koszt jest wliczony do ceny kWh, OZE z aukcji ma osobną pozycję na rachunkach. Problem w tym, że ci co zużywają prąd zapłacą za tych co jeżdżą samochodami lub ogrzewają domy indywidualnymi kotłami, tu najmocniej rośnie udział gazu.

    Gdy antysmogowcy dopną swego i zakażą paliw stałych z drewnem włącznie 100% OZE w ciepłwonictwie będzie pochodziło z MW obiektów. To obniży efektywność wykorzystania biomasy i tak dalej... Problem w tym, że za wszystko zapłacimy w rachunkach za prąd bo brakująca energia będzie kontraktowana w aukcjach czyli opłata za OZE na naszych fakturach będzie coraz wyższa. Przez to może wzrastać presja na zamianę prądu na gaz który nie jest obciążony OZE czy CO2 i mamy dodatnie sprzężenie zwrotne: drożejący w oczach prąd bo rośnie indywidualne zużycie gazu, kto może ucieka w gaz więc prąd jeszcze bardziej drożeje... Ale kto myśli o takich niuansach? Kilka lat temu popełniłem pierwsze wpisy wskazujące na niemal 100% pewność miliardowych transferów. Czułem sie wtedy jak "wołający na puszczy", teraz to sie zmienia. Im bliżej 2020r tym więcej będzie alarmujacych tekstów o transferach ale zero o problemach jakie wyżej opisałem. Te objawią się w okolicy 2025r i znowu będzie "mądry Polak po szkodzie". Znowu kraczę ale i tak jestem optymistą. Oby nie było jak u Kochanowskiego "Nową przypowieść Polak sobie kupi Że i przed szkodą, i po szkodzie głupi".
  • #442
    stomat
    Specjalista elektryk
    gaz4 napisał:
    Zadziwiające jest doskonałe samopoczucie ministra Tchórzewskiego. Czy on naprawdę nic nie rozumie,

    "A orkiestra, która grała, do tej chwili gra". On rozumie, ale przecież "rząd się jakoś wyżywi" jak mówił klasyk, gorzej że naród nic nie rozumie.
  • Pomocny post
    #443
    kj1
    Specjalista elektryk
    Cytat:
    Gabriela Łazarczyk
    25 kwietnia 2019 | 18:04

    Z rynku wykruszają się mniejsi sprzedawcy energii, a do rzeczników praw konsumentów zgłasza się coraz więcej poszkodowanych w wyniku... zamrożenia cen prądu. - To koniec rynku energii elektrycznej - ocenia prezes URE Maciej Bando.

    Ręcznie sterując rynkiem energii, rząd chciał uchronić Polaków przed wzrostem cen prądu. Efekt jest jednak odwrotny. Do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów trafiają pierwsze skargi na drastyczne, nawet 3-krotne podwyżki rachunków. Poinformował o tym prezes UOKiK Marek Niechciał podczas konferencji Euro Power.

    – Wraca kwestia tzw. dostaw rezerwowych. W ich pułapkę wpadają odbiorcy końcowi np. gdy ich dotychczasowy sprzedawca zbankrutował, a żaden inny nie chce im dostarczyć prądu. Wielu z nich już zobaczyło na rachunkach nawet 3-krotne podwyżki, a wielu innych nawet nie wie o bankructwie sprzedawcy i nadal wysyła mu pieniądze – alarmował.


    Drakońskie stawki sprzedawcy rezerwowego
    O dostawach rezerwowych głośno było chociażby w 2013 roku, gdy z rynku zniknął jeden z dostawców prądu. Jego byli klienci zostali zmuszeni do płacenia drakońskich stawek za energię elektryczną dostarczaną przez państwową spółkę Tauron, który był ich sprzedawcą rezerwowym.

    UOKiK nakazał wówczas zmiany w umowach, uznając ich warunki za krzywdzące dla odbiorców.

    Przypomnijmy: sprzedaż rezerwowa to mechanizm mający zapewnić odbiorcom ciągłość w dostawach energii. Ma chronić przed odcięciem od prądu, gdy jego dotychczasowy sprzedawca nie jest w stanie go dostarczyć, a żaden inny nie chce go dobrowolnie zastąpić.

    Podpisując umowę na zakup prądu, konsumenci mają prawo sami wskazać sprzedawcę rezerwowego, jednak większość z nich o nim nie wie. I bezwiednie zgadzają się na ofertę wskazanego w umowie sprzedawcy, który bardzo często dyktuje kilkukrotnie wyższe stawki.

    W maju ustawa zostanie znowu znowelizowana. Zamrożone pozostaną ceny prądu dla gospodarstw domowych na obecny rok, reszta najprawdopodobniej zostanie uwolniona.https://wysokienapiecie.pl/18854-resort-energii-czesciowo-wycofa-sie-z-ustawy-o-cenach-pradu/[/url" target="_blank" rel="nofollow" class="postlink "> …

    UOKiK nie był w stanie podać nam wczoraj liczby skarg, jakie spłynęły od początku roku, ale potwierdził, że wśród skarżących są zarówno firmy, jak i indywidualni odbiorcy prądu.

    Koniec rynku energii elektrycznej
    Pojedynczy sprzedawcy prądu zaczęli wycofywać się z rynku już w ubiegłym roku, po drastycznym skoku cen energii na giełdzie.

    Problem pogłębiły jednak, paradoksalnie, wprowadzone od stycznia przepisy zamrażające ceny prądu (a w zasadzie kryzys wywołany ich niestosowaniem).
    Od pięciu miesięcy resort energii nie wydał bowiem rozporządzenia, które pozwoliłoby przywrócić ceny z ubiegłego roku, skorygować opłacone przez odbiorców faktury, a sprzedawcom odzyskać utracone wpływy od państwa.

    – Trudno oczekiwać, że spółki obrotu, które nie wiedzą, do czego konkretnie mają się cofnąć, ani czy dostaną obiecane rekompensaty, nie chcą przedstawiać nowych ofert – komentuje Marek Kulesa z Towarzystwa Obrotu Energią.

    A kolejni sprzedawcy zwijają się z rynku. Od stycznia koncesję na obrót energią elektryczną cofnięto czterem firmom (nie wszystkie decyzje są prawomocne).

    Maciej Bando, prezes Urzędu Regulacji Energetyki nie ma wątpliwości, że to efekt ręcznego sterowania rynkiem, którego apogeum była ustawa prądowa. – Możemy mówić o końcu rynku energii elektrycznej. W jednej chwili cofnęliśmy się o 30 lat, w których obserwowaliśmy powolną jego liberalizację – ocenia.

    Nie kryje, że z powodu braku obiecanych rekompensat spółki obrotu notują gigantyczne straty i część z nich nie doczeka momentu, w którym rekompensaty zaczną być wypłacane. – Najbardziej szkoda mi małych i średnich przedsiębiorstw, które są zwyczajnie wypychane z rynku – przyznaje.

    Nie zazdrości jednak także zarządom państwowych koncernów. – Od 1 stycznia żyją w niepewności. Na razie zawiązują rezerwy, ale mogą dojść do momentu, w którym konieczne będą radykalne dla spółek decyzje. A za nie członkowie zarządów będą osobiście odpowiedzialni – ostrzega.
    [url=http://wyborcza.pl/7,155287,24700193,prezes-ure-o-ustawie-pradowej-cofnelismy-sie-o-30-lat-to.html#S.srodkowaNajwieksza-K.C-P.-B.5-L.2.maly]Link
  • #444
    Erbit
    Poziom 33  
    kj1 napisał:
    Cytat:
    Gabriela Łazarczyk

    ... Ręcznie sterując rynkiem energii, rząd chciał uchronić Polaków przed wzrostem cen prądu. Efekt jest jednak odwrotny. Do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów trafiają pierwsze skargi na drastyczne, nawet 3-krotne podwyżki rachunków....




    No.. to się zaczyna dziać.
  • #445
    retrofood
    Moderator
    Cytat:
    "Zamrożenie cen prądu" miało pomóc przemysłowi zachować rentowność, a spółkom energetycznym utrzymać klientów. Jednak chaos prawny i niepewność co do cen skłaniają coraz więcej odbiorców do inwestowania we własną produkcję. Firmy energetyczne tracą rynek i pieniądze.

    Przemysł i wielu mniejszych odbiorców straciło zaufanie do rynku energetycznego. Wzrost cen, następnie chaotyczne próby ich "zamrożenia", a w końcu ogromna niepewność co do realizacji ustawy prądowej choćby w tym roku, a tym bardziej przyszłorocznych stawek, skłaniają coraz więcej odbiorców do produkcji energii na własną rękę.
    - W przemyśle widać ogromne zainteresowanie produkcją energii na własne potrzeby. Zwłaszcza w kogeneracji gazowej i przede wszystkim tam, gdzie potrzebna jest jednocześnie para technologiczna, jak np. w zakładach chemicznych czy hutach. Przemysł chce ograniczyć ryzyko zmian cen energii elektrycznej, a przy okazji zwiększyć niezawodność zasilania - tłumaczył w rozmowie z WysokieNapiecie.pl już jesienią Grzegorz Należyty, członek zarządu Siemens Polska.

    Przemysł idzie na swoje
    W lutym 2019 roku elektrownie przemysłowe odpowiadały już za 8,3 proc. krajowej produkcji energii elektrycznej, w stosunku do 7,7 proc. w takim samym miesiącu rok wcześniej i zaledwie 4,1 proc. w lutym 2009 roku - wynika z danych Agencji Rynku Energii przeanalizowanych przez portal WysokieNapiecie.pl. W całym 2018 roku przemysł odpowiadał za aż 8,4 proc. krajowej generacji - najwięcej po 1989 roku.

    15% z OZE - wymagania UE - będzie kara ?

    Teoretycznie przemysł wciąż zaspokaja niedużą część swojego zapotrzebowania. Jednak każdy procent utraty tego rynku jest szczególnie dotkliwy dla największych koncernów energetycznych, bo fabryki są bardzo dobrym klientem - ich zapotrzebowanie na moc jest stabilne przez całą dobę. Przemysł dostarcza więc równomierne przychody elektrowniom węglowym i właścicielom sieci elektroenergetycznych. Najszybciej też jest w stanie odejść, bo inwestycje we własną produkcję, jak np. dwa duże bloki gazowe Orlenu we Włocławku i Płocku, najłatwiej sfinansować mając jednocześnie zapotrzebowanie na ciepło, będące odpadem z produkcji energii elektrycznej.

    Spirala śmierci dla energetyki
    Gdy zakłady przemysłowe wybierają produkcję energii na własną rękę (choćby częściowo), elektrownie zawodowe muszą ograniczać produkcję (zwłaszcza w nocy), a firmy sieciowe podnosić stawki za swoje usługi, aby pokryć koszty. Gdy ich taryfy rosną, coraz większej liczbie klientów opłaca się ograniczanie poboru energii z ogólnokrajowego systemu i stawki sieciowe znów muszą rosnąć, a to skłania do przechodzenia na własną produkcję kolejnych odbiorców. W ten sposób rozpoczyna się spirala śmierci dla tradycyjnej energetyki, której energetycy coraz bardziej się obawiają.
    Jak rząd przyczynia się do nakręcania spirali? Kto i jak zamierza produkować swoją energię? Ile pieniędzy straciły największe koncerny? O tym w dalszej części artykułu na portalu WysokieNapiecie.pl


    Rząd składa pocałunek śmierci energetyce

    Cytat:
    Kilka tygodni temu prezes Jastrzębskiej Spółki Węglowej Daniel Ozon opowiadał, że JSW chce się kompletnie uniezależnić od prądu z sieci dzięki kilku średniej wielkości instalacjom kogeneracyjnym wykorzystującym wydobywany wraz z węglem metan. JSW jest sporym konsumentem- zużywa dziś 1 TWh, więc taka ilość energii zniknie z rynku.

    Także największy pożeracz prądu w naszym kraju czyli KGHM planuje spore inwestycje we własne źródła. Zużywający 2,5 TWh rocznie miedziowy potentat już 25 proc. energii czerpie z własnych źródeł, m.in. oddanych pięć lat temu elektrociepłowni gazowych w Polkowicach i Głogowie (42 MW każda). Do 2030 r. KGHM chce sam zaspokajać połowę swoich potrzeb.
  • #446
    Slak68
    Poziom 19  
    He, he, he - zaczyna się? To już jest dawno.
    Znam firmę - kilkadziesiąt stanowisk pracy (fizycznej) i wszystko na generatorach diesla - cała produkcja wyjeżdża na Zachód, tylko fiskus o tym nic nie wie...
    I się opłaca tak produkować.
  • #447
    retrofood
    Moderator
    Cytat:
    Węglowo-jądrowa strategia energetyczna lansowana przez rząd pochłonie w ciągu 15 lat 37 mld zł więcej niż wariant odejścia węgla - wynika z najnowszych badań. Eksperci podkreślają, że nie ma przeszkód, by wyrzec się czarnego paliwa. - To kwestia wyłącznie woli politycznej - przekonują.

    – Jeśli Polskę stać na budowę wiatraków, to tym bardziej stać ją na elektrownię jądrową – przekonywał ostatnio prof. Andrzej Strupczewski z Narodowego Centrum Badań Jądrowych. Według jego wyliczeń budowa bloku atomowego o mocy 1 GW kosztuje dziś 5 mld euro, a projekt polskiej polityki energetycznej (PEP2040) przewiduje do 2040 roku budowę kilku takich elektrowni o łącznej mocy 5,6 GW. Zdaniem profesora to opłacalna inwestycja, bo zapewni nam stabilność dostaw prądu – Jądrówka to źródło elastyczne i mogące produkować energie niemalże bez przerwy. Do tego bezemisyjne – podkreślał. Czy jednak nas na to stać? – Tak, o ile technologię pozyskamy spoza Europy, a banki zaproponują tanie kredyty. Tak się stanie, gdy będą miały pewność, że do budowy dojdzie i nie zostanie ona przerwana tuż przed zakończeniem. No i przetargi musiałyby ruszyć już teraz, by prąd z pierwszej elektrowni – zgodnie z planem – popłynął w 2033 roku – zastrzegł.

    Brak planu B
    Problem w tym, że atom – choć wpisany do projektu strategii energetycznej do 2040 roku – wciąż widnieje tylko na papierze. Resort energii traktuje go jak remedium na zbyt wysoki udział węgla w miksie energetycznym i wymówkę do dalszego blokowania inwestycji w elektrownie wiatrowe na lądzie oraz dotowania górnictwa.
    – Projekt atomowy jest pod dużym znakiem zapytania, a my nie mamy planu B - na wypadek, gdyby nie został zrealizowany. Planowana elektrownia Ostrołęka C nie rozwiąże problemu, bo zapotrzebowanie na prąd rośnie, a w perspektywie są zamknięcia przestarzałych bloków węglowych – podkreśla Dorota Dębińska-Pokorska, ekspertka w dziedzinie energetyki, partner w PwC.

    Planem B – jak się okazuje – mógłby być scenariusz, którego rząd wystrzega się jak ognia, a który przyjęło w ostatnim czasie kilka państw UE uzależnionych gospodarczo od węgla. Najnowsza analiza Enervis, firmy doradczej specjalizującej się w sektorze energetycznym, udowadnia, że całkowite wycofanie węgla w sektorze energetycznym do 2035 r. jest w Polsce wykonalne, technicznie możliwe i bezpieczne. Co więcej, byłoby to rozwiązanie bardziej ekonomiczne niż rządowy projekt PEP2040.

    Wiatr, gaz i elastyczność popytu
    W wyliczeniach eksperci Enervis za datę graniczną odejścia od węgla przyjęli 2035 rok, choć ich zdaniem byłoby to możliwe wcześniej. Odrzucili całkowicie nadzieje na powstanie mocy jądrowych, nie krytykując technologii, ale biorąc pod uwagę opinie wielu polskich ekspertów, że nie da się ich wybudować na czas. Pozostawili założenia z PEP2040 co do wzrostu popytu na prąd (średnio 1,7 proc. rocznie w latach 2018-2040) oraz co do przyrostu mocy w instalacjach fotowoltaicznych i morskich farmach wiatrowych. W systemie widzą natomiast nowe wiatraki na lądzie oraz bloki na gaz, które przez jakiś czas mają pełnić funkcję gwaranta stabilności i elastyczności systemu elektroenergetycznego. – Szybka rozbudowa OZE stabilizowanych przez źródła gazowe pozwoli Polsce na uniknięcie drastycznego wzrostu kosztów CO2 oraz przygotowanie się do kolejnej fazy transformacji energetyki po 2035 roku, kiedy w związku z wymuszoną przez politykę klimatyczną elektryfikacją gospodarki popyt na zeroemisyjny prąd będzie szybko wzrastał – tłumaczy Aleksander Śniegocki, kierownik programu „Klimat i energia” w WiseEuropa, komentując analizę na prośbę „Wyborczej”. Szacuje on, że do 2050 r. zapotrzebowanie na prąd w Polsce może przekroczyć nawet 300 terawatogodzin (w tym roku wyniósł ok. 176 TWh).

    Autorzy analizy założyli, że w momencie całkowitego odejścia od produkcji prądu z węgla moce bloków gazowych sięgną 23-24 GW, podobnie jak w przypadku elektrowni wiatrowych na lądzie. – Jest to dość ostrożne założenie, jeżeli chodzi o potencjał pozyskiwania energii z wiatru. I dobrze, bo doświadczenia Niemiec pokazują, że dostosowanie sieci energetycznej do dużych farm wiatrowych oraz rozproszonych źródeł odnawialnych jest czasochłonne i może być głównym ograniczeniem tempa rozwoju OZE – uważa Śniegocki.

    Ostatnim elementem układanki jest tzw. elastyczność strony popytowej (DSR), czyli w uproszczeniu redukcja zapotrzebowania na prąd przez odbiorców, np. przemysłowych, gdy zachodzi taka potrzeba. Rząd nie wziął jej pod uwagę, ale będzie ona naturalnym elementem z uwagi na wzrost wartości rynkowej rozwiązań zwiększających elastyczność systemu energetycznego.

    Lepszy bilans Polski

    Enervis wyliczył, że odejście od węgla byłoby rozwiązaniem tańszym dla państwa o 37 mld zł (średnio 1,8 mld zł rocznie) niż realizacja przedstawionej z końcem ubiegłego roku strategii resortu energii PE2040. Na oszczędności składa się m.in. duży spadek importu energii elektrycznej, a także ograniczenie wydatków związanych ze spalaniem węgla: kosztów importu paliwa oraz uprawnień do emisji CO2. – Mówiąc krótko: im mniej węgla spalimy, tym bilans Polski na rynku handlu prawami do emisji będzie lepszy. To samo dotyczy rynku paliw, bo choć gaz jest droższy od węgla, będziemy go zużywać dużo mniej – podkreśla ekspert WiseEuropa. Inwestycje w źródła gazowe są też tańsze niż w węglowe i realizuje się je szybciej.

    15% z OZE - wymagania UE - będzie kara ?

    Oszczędności wynikające z odejścia od węgla odczuć mają także odbiorcy prądu, którego ceny będą nadal rosły, a podskoczą dodatkowo wraz z inwestycjami w atom.
    Inne korzyści wstąpienia na ścieżkę dekarbonizacji? Eliminacja ryzyka niedoboru mocy po roku 2030 (gdy nie będzie jeszcze jądrówki, a część starych elektrowni będzie już zamkniętych) i redukcja emisji CO2 o ponad 50 proc. już pod koniec lat 20.

    Kwestia wyłącznie polityczne
    – Korzyści są wymierne, a scenariusz, choć dość ambitny, możliwy do realizacji – ocenia Śniegocki. Nawet jeśli odejście od węgla miałoby się przesunąć o rok, dwa, musimy mieć datę graniczną, bo inaczej będziemy od niego odchodzić w nieskończoność. To może skończyć się koniecznością szukania rozwiązań na gwałt, podczas gdy już dziś wiadomo, że UE będzie dążyć do klimatycznej neutralności – dodaje.

    Jedyną barierą dla zmian jest nieuzasadniony upór resortu energii, który wstrzymał rozwój energetyki wiatrowej, a ogromne środki nadal pompuje w węgiel. – Projekt PEP2040 spotkał się z krytyką ekspertów, przedsiębiorców, a nawet części rządu. Bankructwo scenariusza węglowego jest nieuniknione, staje się on dla rządzących coraz bardziej problematyczny. Pozostaje pytanie, kiedy pojawi się impuls do zmiany kursu – obecnie nie jest to już dylemat ekonomiczny lub techniczny, lecz wyłącznie kwestia polityczna – kwituje ekspert.

    Atom? Eksperci go nie przekreślają. W latach 40. może okazać się zbawienny, gdy Europa będzie powoli odchodzić od gazu.


    Link
  • #448
    gromleon
    Poziom 33  
    Elektrownia atomowa bezemisyjna, takie opinie z ust profesora? To tekst jakiś bardziej polityczny niż naukowy. Sztucznie stworzone regulację( emisja co2 ) to ten element wpływa na cenę , ten tekst eksponuje pewne problemy niewygodne dla opisanej polityki ukrywa i na tej podstawie mamy jakieś niczym nie poparte wnioski. Chyba nie ma już ani rzetelnego dziennikarstwa a i stopnie naukowe to tylko papierek by reszta wiedziała ile zapłacić za opinię , stawki wedle stopnia naukowego. Ten gaz jaki proponują to po przejęciu Ukrainy przez cccp będziemy ciągnąć z nordstream ?
  • #449
    retrofood
    Moderator
    gromleon napisał:
    ten tekst eksponuje pewne problemy niewygodne dla opisanej polityki ukrywa i na tej podstawie mamy jakieś niczym nie poparte wnioski.

    Twój wniosek jest czymś poparty?
  • #450
    gromleon
    Poziom 33  
    Np tym że pomija sie tu aspekty zwiazane z magazynowaniem zużytego paliwa jądrowego co nie jest takie bez znaczenie. Pomija sie zwiazki spalania gazu emitowane do środowiska jak by efektem tego spalania było tylko h2o. Nie widzisz tego. Zmiana jednej trucizny na inna nie zmienia nic dla środowiska poza sztucznie stworzonymi opłatami nie ma racjonalnego argumentu za konkretnym paliwem. Juz teraz doszliśmy do takiego absurdu , że cieżko zakupić piec by opalać drewnem legalnie pozyskanym a samo drewno jest paliwem nieekologicznym.