Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
IGE-XAOIGE-XAO
Proszę, dodaj wyjątek dla www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

15% z OZE - wymagania UE - będzie kara ?

wnoto 03 Maj 2019 15:56 24213 618
  • #451
    cuuube
    Poziom 26  
    Ślad węglowy Atomu
    Cytat:
    Stal i beton użyte do budowy elektrowni jądrowej o mocy 1 GW mają ślad węglowy rzędu 300 000 t CO2.


    pod koniec artykułu
    https://ziemianarozdrozu.pl/encyklopedia/161/energia-jadrowa
    nieco niżej o odpadach z reaktorów .

    Rozbiórka samej elektrowni też nie jest tania (podawałem kiedyś przykład - Ignalin) i obojętna dla środowiska .

    Dodano po 5 [godziny] 38 [minuty]:

    Donek po powrocie sporo mówi o OZE , to już za pózno na wyrobienie celu na 2020 , ale jeśli pójdzie w politykę , a zapewne pójdzie to jest szansa ,że będzie lepiej...
  • IGE-XAOIGE-XAO
  • #452
    gaz4
    Poziom 32  
    cuuube napisał:
    Donek po powrocie sporo mówi o OZE , to już za pózno na wyrobienie celu na 2020 , ale jeśli pójdzie w politykę , a zapewne pójdzie to jest szansa ,że będzie lepiej...


    Ten sam Donek gdy był premierem powiedział coś takiego "Jestem za OZE ale dbam też o kieszenie Polaków więc nie będę się spieszył z jego budową". Primum non nocere, nie wierzę zarówno tym co chcą zakazywać jak i tym co chcą rozdawać kasę by "wspierać".

    https://energetyka.wnp.pl/tusk-cel-dla-oze-ch...anszym-kosztem-dla-odbiorcy,193753_1_0_0.html
    https://biznesalert.pl/jak-polska-realizuje-unijne-zobowiazania-dotyczace-energii-z-oze/

    Pierwszy tekst z 2013r, drugi ze stycznia 2016r podumowujący dokonania poprzedniej ekipy. Wystarczy zobaczyć przyrost produkcji między 2013 i 2014r by pozbyć się złudzeń. W/g dynamiki jaka była do 2014r mogliśmy wykonać 12.9% OZE, obecnie możliwe jest ok. 11%. Winna jest nie tylko ustawa odległościowa ale także wzrost zużycia energii końcowej.

    Likwidacja węgla w energetyce nie ma żadnego uzasadnienia. Zamiast tego warto skupić się na jak najefektywniejszym wykorzystaniu tego paliwa. Oznacza to ograniczenie mocy el. na węgiel brunatny tak, aby starczył on na jak najdłużej. Do tego już wybudowane el. na kamienny powinny pracować min 40 lat, a politycy chcą je zezłomować po max 20 latach - gdzie tu sens ekologiczny? Na koniec >20 GW w szczytowych el. gazowych oznacza gigantyczy popyt na to paliwo w sezonie grzewczym. Nawet w rosyjskich mediach pojawiają się informacje, że po uruchomieniu NS2 Europa musi sobie poradzić przy pomocy własnych magazynów gazu. Nie będzie miała wyjścia gdyż 30 mld m3 w ukraińskich stanie sie niedostępne. A jak wyglądają nasze?

    https://agsi.gie.eu/#/graphs/PL

    W tej chwili mamy 3 mld m3 pojemności, a progres w budowie coraz słabszy. Po prostu kończą się nam możliwości dyktowane geologią, takiego przyrostu jak w 2014r chyba nigdy nie będzie. W tempie z ostatnich lat do planowanych 6 mld m3 dojdziemy może w okolicy 2050r. Jak sobie ci analitycy wyobrażają pracę sieci gazowej obciążonej gazowymi elektrowniami szczytowymi? Obecnie maksymalny możliwy pobór z magazynów wynosi ok. 50 mln m3 dziennie, >20 GW w el. szczytowo-pompowych będzie potrzebowała ok. 100 mln m3 na dobę. Zdublowanie naszych magazynów ledwo starczy dla elektroenergetyki, a gdzie ogrzewanie? Tam w czasie mrozów popyt będzie jeszcze większy i co ważne całodobowy!

    Z jednej strony antysmogowe szaleństwo z parciem na gaz jako "czyste" paliwo. Z drugiej chęć wyeliminowania węgla bo "emituje CO2". Współczynnik emisji dla węgla kamiennego wynosi 90 kg/GJ, a gazu ziemnego 53 kg/GJ. Sprawność el. gazowo parowej typowo wynosi 55%, max 60% czyli mamy emisję 88-96 kg. Węglowa kogeneracja osiąga 80%, max 90% czyli emisja wyniesie 100-112 kg. Sorki, ale nie kumam "ekologii" która skazuje nas na zezłomowanie nowych obiektów, zamknięcia kopalni z dostepnymi zasobami, zakup drogiego importowanego paliwa które wymaga budowy kolejnych obiektów + dodatkowej infrastruktury by zaoszczędzić góra 20% na emisji CO2.
  • #453
    retrofood
    Moderator
    gaz4 napisał:
    Sorki, ale nie kumam "ekologii" która skazuje nas na zezłomowanie nowych obiektów, zamknięcia kopalni z dostepnymi zasobami,
    Z dostępnymi? Wiesz w jakim tempie rośnie import węgla? Niech zostają te, które pracują na krajowym węglu. Brunatnym czy kamiennym. Ale jeśli import węgla ma rosnąć w tempie 500% za trzy lata, to ja już wolę import gazu. Przynajmniej można go wykorzystać do pracy w reżimie szczytowym właśnie.
  • #454
    gaz4
    Poziom 32  
    retrofood napisał:
    gaz4 napisał:
    Sorki, ale nie kumam "ekologii" która skazuje nas na zezłomowanie nowych obiektów, zamknięcia kopalni z dostepnymi zasobami,
    Z dostępnymi? Wiesz w jakim tempie rośnie import węgla? Niech zostają te, które pracują na krajowym węglu. Brunatnym czy kamiennym. Ale jeśli import węgla ma rosnąć w tempie 500% za trzy lata, to ja już wolę import gazu. Przynajmniej można go wykorzystać do pracy w reżimie szczytowym właśnie.


    https://wysokienapiecie.pl/18638-rachunek-za-importowany-wegiel-wyniosl-w-2018-ok-7-mld-zl

    "W 2018 r. sprowadzono do Polski prawie 20 mln ton węgla. – Rynek jest zawalony surowcem, nadwyżka sięga 5 mln ton i tego nie ma gdzie upchnąć"

    Import zamyka się w okolicy 20 mln ton co po spaleniu w EC może dać ponad 100 TWh energii elektrycznej i cieplnej. Za ten (sprowadzony w nadmiarze!) węgiel zapłaciliśmy 7 mld zł czyli 1.8 mld $. Obecnie gaz sprowadzany z Rosji kosztuje ok. 300$/1000 m3 czyli moglibyśmy kupić 6 mld m3 co po spaleniu w elektrociepłowni daje ponad 50 TWh energii. Problem w tym, że żaden rząd po 1989r nie traktował poważnie kogeneracji. Nawet niezależne ekspertyzy najwyraźniej od niej stronią czyli gaz kupiony za 7 mld zł ma zostać spalony z ok. 55% sprawnością. Otrzymamy wtedy ok. 33 TWh energii elektrycznej. 100 TWh energii z importowanego węgla kontra 33 TWh prądu z importowanego gazu. Dla mnie wybór jest oczywisty bo plac pod zwały węgla w porównaniu z magazynem gazu jest bezkosztowy.

    Nawet nieelastyczne elektrociepłownie węglowe ze swej natury pracują w szczycie. Po prostu im zimniej tym większa moc, a wzrost popytu na prąd jest ściśle związany z temp. na zewnątrz. Nadmiar prądu w nocy powinien zostać wykorzystany do ogrzewania co przy okazji zredukuje smog znacznie skuteczniej niż przejscie na gaz. Przy 80% sprawnosci kogeneracji takie wykorzystanie prądu oznacza też oszczędnosć węgla bo domowe kotły rzadko przekraczają 70%. Z kolei 70% to minimalna sprawnosć ogólna jaką w/g polskiego prawa ma mieć elektrociepłownia. Moc cieplna w Polsce (konecesjonowa czyli obiekty >2 MWt) wynosi ponad 50 GWt co oznacza, że osiągnięcie w kogeneracji 25 GWe nie jest szczególnie trudnym wyzwaniem.
  • #455
    cuuube
    Poziom 26  
    gaz4 napisał:
    Donek gdy był premierem powiedział coś takiego "Jestem za OZE ale dbam też o kieszenie Polaków
    dzisiaj powiedział ,że wiele 'tam' zrozumiał ...pożyjemy zobaczymy . Polacy już też zrozumieli ,że warto inwestować w OZE i potencjał podskoczył - realia się zmieniły . Moje 6kWp zaoszczędziło emisji CO2 w rok 4689 kg
  • #456
    MAŁSZYK
    Poziom 19  
    gaz4 napisał:
    W 2018 r. sprowadzono do Polski prawie 20 mln ton węgla. – Rynek jest zawalony surowcem, nadwyżka sięga 5 mln ton i tego nie ma gdzie upchnąć

    Polityka polityka tak więc gdy w przypadku transportu niekorzystne było to iż nasi świadczyli tańsze usługi kraje UE szybko ustawą poratowały swych przewoźników.
  • #457
    kj1
    Specjalista elektryk
    Cytat:
    Krajobraz po katastrofie na rynku energii: "Nie zazdroszczę tym, którzy będą musieli posprzątać"
    Gabriela Łazarczyk
    13 maja 2019 | 05:40
    Prezes Urzędu Regulacji Energetyki Maciej Bando. W

    - Siłą brniemy w najgorszy możliwy scenariusz, jakim jest kultywowanie energetyki opartej na paliwach kopalnych, a przede wszystkim na węglu. Okopujemy się i robimy z siebie skansen energetyczny, który może i ma potencjał turystyczny, ale na pewno nie gospodarczy - mówi Maciej Bando (jeszcze przez trzy tygodnie) prezes Urzędu Regulacji Energetyki.


    Gabriela Łazarczyk: Od 28 grudnia obowiązuje ustawa zamrażającą ceny prądu. Po niemal pół roku jedyne, co z niej wynika, to zamieszanie. Po co to było?
    Maciej Bando: Skoro za przyjęciem ustawy głosowało 389 posłów, zarówno z partii rządzącej, jak i opozycji, to chyba oznacza, że potrzeba była. Inną sprawą jest, jaka to potrzeba. Niektórzy nazywają ją kiełbasą wyborczą.

    Mówiłem to nieraz: tego jednego dnia drzwi, które nigdy nie powinny zostać otwarte, zostały wyjęte z zawiasów. Nie było wcześniejszych prób działań łagodzących wzrost cen energii ani szukania innych rozwiązań.

    Jakich na przykład?
    - Jeśli mógłbym dać jakąś radę, to zaproponowałbym stosunkowo proste rozwiązanie: dajcie pracować regulatorom. Nie tyczy się to jedynie cen prądu, ale także prowizji bankowych czy telekomunikacji.

    Skoro regulator jest elementem administracji rządowej, to ma swoją rolę. Zamiast ją marginalizować i samemu grać rolę dobrego szeryfa, wypadałoby najpierw sprawdzić, jak się w niej spisujemy jako regulatorzy, a dopiero potem oceniać i w razie potrzeby podejmować bardziej radykalne kroki.

    Zaczął pan ustalać taryfy na ten rok. O ile więcej zapłaciłaby statystyczna rodzina, gdyby nie interwencja rządu?
    - O kilkanaście złotych miesięcznie.

    No i tego rząd chciał uniknąć przed wyborami.
    - Rozumiem, że ustawa powstała na potrzeby wyborów, ale teraz nikt nie wie, co z nią dalej zrobić. Nie zazdroszczę tym, którzy będą musieli to jakoś posprzątać, a przecież w grudniu znów zrobi się gorąco, bo przed końcem roku trzeba będzie zmierzyć się z cenami prądu na rok kolejny.

    Na rozporządzenie będziemy czekać aż do grudnia?
    - Wcześniej się go nie spodziewam.

    Przez ostatnie lata nikt nie przejmował się cenami energii, choć ich wzrost był do przewidzenia. Czemu wszyscy są zaskoczeni?
    - Może nie z dokładnością co do euro, ale wzrost cen uprawnień do emisji CO2 można było przewidzieć już dwa lata temu. Ten, kto był tym zaskoczony, zwyczajnie udawał.

    Ceny węgla? Nie można nigdy zakładać, że będą się utrzymywać na niskim poziomie, skoro historia wyraźnie pokazuje sinusoidę ich zmian. To były ewidentne trendy, ale ich ignorowanie nie było według mnie największym grzechem. Była nim koncentracja w jednym ręku władzy prawodawczej i władzy właścicielskiej w spółkach państwowych, szczególnie energetycznych, co zaowocowało tworzeniem prawa dedykowanego tym właśnie spółkom.

    To m.in. w efekcie hołubienia państwowego sektora i niszczenia prywatnych podmiotów mieliśmy w czwartym kwartale tak wysokie ceny.

    Już w ubiegłym roku ostrzegałem zarówno kancelarię premiera, jak i ministra, że spółki pozwalają sobie na zbyt wiele. Dowody na to, że kilka transakcji na zakup prądu na giełdzie nosiło znamiona spekulacji, przekazałem do prokuratury, a ta śledztwo podjęła. Alarmowałem o wzroście marży, gdy raptem spółki zaczęły zarabiać na 1 MWh 90 zł, choć dotąd było to 30 zł. Ktoś powie - i słusznie - że zarabianie pieniędzy jest ich głównym zadaniem. Problem w tym, że te pieniądze służyć mają finansowaniu gałęzi rozwijanej przez państwo i od niego uzależnionej. Ten specyficzny właściciel, jakim jest państwo, wiedząc o takich ruchach, powinien wkroczyć z kontrolą. Transparentność i dbałość o konsumenta powinna być mottem spółek państwowych.

    Państwowe koncerny odwołały się ostatnio do sądu na umorzenie przez Pana postępowań taryfowych. Ale przecież ceny na ubiegłorocznym poziomie podyktował rząd.
    - Ciekawa sytuacja! Jeszcze nie podjąłem decyzji, jak zareagujemy, bo to świeża sprawa, ale przecież nie miałem innego wyjścia, jak umorzyć postępowania dotyczące cen energii, skoro ustawą przywrócono ceny z ubiegłego roku. A zarządy tę ustawę kwestionują, przy czym jej autorem jest minister pełniący w ich spółkach nadzór właścicielski. Bardzo ciekawe, choć z perspektywy zarządów nie do pozazdroszczenia. Przecież działalność na szkodę spółki - a w dzisiejszych warunkach na rynku energii ponoszenie strat jest nieuniknione - jest karalna z kodeksu karnego! Dlatego strach i paraliż, który dziś obserwujemy w spółkach państwowych, są oczywiste. Zwłaszcza że parasol roztaczany nad osobami pełniącymi w nich najwyższe funkcję może zniknąć.

    Powiedzmy sobie uczciwie: ceny prądu będą dalej rosnąć, bo rząd wciąż upiera się przy węglu. Chce budować kolejny blok elektrowni w Ostrołęce, a inwestowanie w OZE uczynił ryzykownym.
    - Siłą brniemy w najgorszy możliwy scenariusz, jakim jest kultywowanie energetyki opartej na paliwach kopalnianych, a przede wszystkim na węglu. Okopujemy się i robimy z siebie skansen energetyczny, który może i ma potencjał turystyczny, ale na pewno nie gospodarczy.

    Polska, mówiąc w sposób stanowczy, że nic innego niż węgiel nas nie interesuje, odstrasza partnerów do rozmowy w UE, choć wcześniej sama uczestniczyła w tworzeniu polityki klimatycznej. To samo jest z celem OZE [na 2020 r. 15 proc. OZE w konsumpcji energii]. Do połowy ubiegłego roku było mówione, że owszem spełnimy, a teraz się obrażamy, bo cel jest rzekomo zbyt ambitny. Dlaczego nie powiemy jasno, że na skutek błędnej polityki prowadzonej w obszarze energetyki odnawialnej nie wykonamy założonego celu? I nie skupimy się po prostu na zmniejszeniu dzielącego nas od tego celu dystansu?

    Zauważył pan, że w Polsce dużo mówi się o samym węglu i ratowaniu górnictwa, a o konsekwencjach jego wydobycia i spalania niewiele?

    - Konwencjonalna energetyka w negatywny sposób oddziałuje na środowisko naturalne. To zaskakujące, że na własne życzenie je niszczymy, spalając paliwa kopalne. Indywidualne ogrzewanie na węgiel czyni nas krajem o największym zanieczyszczeniu powietrza w UE. Wydobycie węgla i przemysł ciężki - w tym produkcja energii - zużywają 70 proc. zasobów słodkiej wody w kraju. Polska pustynnieje w zastraszającym tempie, ale nikt o tym nie mówi! Dziś dobrze sprzedają się filtry powietrza, ale niebawem ustawią się kolejki po butelkę z tlenem i czystą wodą.

    Argumentem za węglem rzucanym najczęściej przez rząd jest bezpieczeństwo energetyczne, którego dać nam nie mogą niestabilne OZE. Co pan myśli o takim argumencie?
    - Epatowanie zagrożeniem stabilności czy tworzenie wrażenia, że walczymy z jakimś najeźdźcą, to znany trik. Nic nie jednoczy tak, jak wspólny wróg zagrażający poczuciu bezpieczeństwa, a już zwłaszcza energetycznego. To nie jest adekwatne zachowanie, nic takiego nam nie grozi.
    Miejsce na OZE w systemie jest i całe szczęście, że dostrzegli je obywatele. Mimo ciągłego podgrzewania atmosfery odważnie inwestują w małe instalacje. Z drugiej strony własne źródła budują zakłady przemysłowe.

    To bardzo niewygodne dla państwowego sektora elektroenergetycznego, bo każdy prosument [produkujących energię na własny użytek] czy odbiorca przemysłowy z własną elektrownią to mniejsza ilość prądu sprzedanego przez koncerny i przesłanego przez kable.

    Słyszę opinie, że nasi rządzący powoli dojrzewają do „bankructwa” scenariusza węglowego w energetyce, ale musi nadejść moment przesilenia, by zmienili kurs na zbieżny z unijnym. Widzi pan taki moment na horyzoncie?
    - Przełomowe dla powstania owego momentu przesilenia mogą być dwa wydarzenia. Pierwszym z nich będzie rozstrzygnięcie co do ustawy z 28 grudnia, a o drugim nawet nie chcę myśleć. Tylko że to zagrożenie jest realne. Nawet w tym roku. Jeśli powtórzy się sytuacja sprzed czterech lat, gdy trzeba było wprowadzić ograniczenia w dostawach prądu, dla rządu musi to być ewidentny sygnał, że dotychczasowa polityka poniosła klęskę.

    Ja nie chcę straszyć takim czarnym scenariuszem. Po prostu uważam, że na nieprzewidywalne zdarzenia, jak np. niesprzyjająca systemowi elektroenergetycznemu aura, trzeba być przygotowanym. Deklaracje, że nie ma powodów do obaw, to jedno, a pewność, że zawsze i w każdym obszarze jesteśmy gotowi na coś, co może wydarzyć się nagle, to drugie.

    A nie było już sygnałów ostrzegawczych?
    Martwi mnie, że nie ma specjalnej reakcji rządu na ostrzeżenie przemysłu sprzed kilku dni. Deklaracja Arcelor Mittal o zaprzestaniu pracy wielkiego pieca w krakowskiej hucie (na moje oko raczej długotrwałym niż przejściowym) powinna zapalić czerwoną lampkę. To znak, że przemysł mówi polityce rządu: dość!

    Mittal na wszelkie sposoby i wiele razy zwracał rządzącym uwagę, że należy zastanowić się nad cenami energii i sposobem wydawania wpływów ze sprzedaży praw do emisji. Oczywiście można je wydać na ochronę socjalną, to jest dopuszczalne. Ale lista pilnych wydatków na modernizację energetyki jest coraz dłuższa.
    Link
  • IGE-XAOIGE-XAO
  • #459
    Erbit
    Poziom 36  
    cuuube napisał:
    Jeśli takie osoby chcą zajmować się energią odnawialną , to ...


    Który z nich (ministrów) ma w ogóle kompetencje do zajmowania stanowisk, które piastują? Toż to "kolesiostwo" i nic więcej.

    Tak jest od dawna - szkoda sobie strzępić klawiatury.
  • #460
    gaz4
    Poziom 32  
    Z Zalewską jest pewien dodatkowy problem. Jest ściśle związana z oszołomami ze stopwiatrakom.eu. Obok Tchórzewskiego najsilniej lobbowała za ustawą odległościową, z jej powodu moc wiatraków lądowych jest mniejsza o pi razy drzwi 5 GW. Daje to ok. 10 TWh niewyprodukowanej "zielonej" energii = 2 mld zł transferów statystycznych. Każdego roku! Nasz minister energii z racji wykształcenia powinien znać się na energetyce. Ale najwyraźniej im wyższy stołek tym wiecej wiedzy się zapomina, brakującą energię proponują zastąpić prosumentami. Dobre sobie, 10 GW w PV to granica powyżej której nasz system zacznie sie walić. Gdy lobbyści związani ze stopwiatrakom.eu przepychali ustawę odległosciową już było wiadomo o brakujących 30 TWh energii, daleko poza zasięgiem PV.

    To, że w międzyczasie luka OZE się powiększyła wynika ze wzrostu zużycia "czarnej" energii. Tego także nikt nie przewidział chociaż było oczywiste. Gdyby w ramach walki ze smogiem zamiast wciskania każdemu kotła gazowego zaczęto od termomodernizacji być może mówilibyśmy o 10 TWh OZE których nie trzeba wyprodukować. Zostałoby 20 TWh co daje koszt transferów w okolicy 4 mld zł lecz po wprowadzeniu kolejnych kompleksowych rozwiazań (prosumenci, pompy ciepła, kontynuowanie termomodernizacji i innych form oszczędzania energii) do 2025r spokojnie możnaby dociagnąć do 15% OZE. Obecnie nie ma takiej możliwości, nawet wiatraki na morzu na nic się zdadzą bo od 2030r będą obowiązyłały nowe limity...

    Niedawno zajrzałem na stopwiatrakom.eu i nihil novi sub sole. Ciągle piszą o wysokich kosztach budowy lądowych wiatraków. Ani słowa o tym, że ostatnie aukcje opiewały na ok. 200 zł/MWh czyli mniej niż aktualna cena na giełdzie. Brawa dla lobbystów i tych co dali się zwieść. W przyszłym roku będziemy płacili dwie stówy za MWh na "zielonym papierze" + 200 za realną MWh w sieci energetycznej. Tak drogo było kilkanaście lat temu gdy wchodziły "zielone certyfikaty" i elektrownie zaczęły wprowadzać proceder współspalania. Wiatraki w Polsce można było liczyć na palcach drwala, gdy się upowszechniły całkowity koszt energii z OZE spadł do ok. 300 zł, w dołku ledwo przekraczał 200 zł. A te oszołomy ciągle coś bredzą o lepszej opcji z transferami (sic!).
  • #461
    dzibus1
    Poziom 14  
    gaz4 napisał:
    Gdyby w ramach walki ze smogiem zamiast wciskania każdemu kotła gazowego zaczęto od termomodernizacji ...

    Dokładnie to jest klucz do wszystkiego. Energię trzeba oszczędzać i wykorzystywać ją efektywniej, nie tylko w gospodarstwach domowych. Obecnie to chyba możemy mieć kasę na termomodernizację i OZE lub atom. Nie ma szans na te dwie rzeczy. Pytanie jeszcze co zastąpi brunatny? Gaz tak jak u Szwabów?

    gaz4 napisał:
    Nasz minister energii z racji wykształcenia powinien znać się na energetyce.

    Proszę Cię w 1974 r skończył studia a przez ostatnie lata ponad 20 typowy "stołkowy".
    No ale takie teksty to powalają
    Cytat:
    – Polski nie stać na gwałtowny rozwój odnawialnych źródeł energii. Wprowadzanie OZE będzie w Polsce przebiegało w sposób ewolucyjny powiedział minister energii Krzysztof Tchórzewski

    Cytat:
    Minister energii Krzysztof Tchórzewski mówił o powodach długich prac nad strategią energetyczną Polski. Jego zdaniem Odnawialne Źródła Energii sa nieprzewidywalne, a nauka planowania ich użycia w systemie zajmuje czas


    Jeszcze Emilewicz
    Cytat:
    – Program Energia+ to odpowiedź na rosnące ceny energii i potrzeby polskiej gospodarki

    Cytat:
    Rozwój energetyki prosumenckiej wspomoże ten proces. To szybkie i najłatwiejsze narzędzie, aby osiągnąć cele OZE na 2020 rok

    Cytat:
    – Naszym marzeniem jest zastąpić blok 200 MW instalacjami fotowoltaicznymi. W pierwszym kwartale tego roku w Polsce powstało ich 11 tys. o łącznej mocy 72 MW. Zostało zatem tylko 128 MW do osiągnięcia tego celu – dodała

    Cytat:
    Program Energia Plus to odpowiedź na realne potrzeby rozwijającej się gospodarki, która może być ,,lekką jazdą, rozszczelniającą dotychczasową energetykę systemową”.

    No ale Pani Emilewicz zapomina np. o transporcie gdzie udział OZE to 4% a ma być chyba 10%.
    Edit
    Do tego
    Cytat:
    Zużycie trzech głównych gatunków paliw (benzyna, olej napędowy, LPG) po trzech miesiącach 2019 r. wzrosło o 4 proc. rdr
  • #462
    cuuube
    Poziom 26  
    Cytat:
    . Urząd Regulacji Energetyki podał dane na temat krajowego miksu wytwarzania energii elektrycznej za rok 2018, z których wynika, że w ubiegłym roku udział OZE zmniejszył się z około 11 proc. w roku 2017 (w tym 2 proc. to zawodowe elektrownie wodne) do ok. 8 proc. w roku ubiegłym (w tym 1 proc. to zawodowa hydroenergetyka).


    Tchórzewski nadal jest optymistą , że cel wykonamy...
    http://gramwzielone.pl/trendy/100788/udzial-o...ej-energetyce-coraz-nizszy-minister-optymista


    Z kolei Tobiszewski pytany na korytarzu Sejmu o podwyżki cen prądu wypowiedział się w stylu " europosłowie nie wypowiadają się o lokalnej energetyce"
  • #463
    gaz4
    Poziom 32  
    Można zapytać co on pali, że ma takie wizje ;) Albo zapytać czy rozumie o czym mówi bo może myśleć jak komentujacy @MojaPV:

    "A jaka była wietrzność w zeszłym roku? a jaka była w I kwartale tego roku? Niestety taki "urok" niestabilnych źródeł. Nie ma to jak nabudować źróeł wiatrowych i ronić krokodyle łzy, że udział oze spada gdy nie wieje - postawa wsiowych głupków."

    A co to unię obchodzi, ze wiało albo nie wiało? Nakazali nam zrobić 15% w OZE i jak mamy problemy to kupimy energię od tych co mają w nadmiarze. Tak sie składa, że bedą to Duńczycy co jak wsiowe głupki nastawiali se niestabilnych źródeł i będą liczyć dudki za "zielony papier". Ciekawe co wtedy @MojaPV będzie pisał?

    Problem ze zrozumieniem istoty rzeczy chyba ma też nasz minister:

    "Ministerstwo zapowiada, że w wyniku tegorocznych aukcji wsparciem mogą zostać objęte projekty wiatrowe i fotowoltaiczne o mocy odpowiednio 2,5 GW i 0,7 GW, a wszystkie tegoroczne aukcje mają dać razem 3,4 GW. ME przekonuje, że zakontraktowana energia będzie odpowiadać ilości energii brakującej do pokrycia celu na rok 2020."

    Czyli uważa on, że brakuje zaledwie 6 TWh energii? Może w elektroeneergetyce będzie taki deficyt, w Polsce sięgnie on 40 TWh. Optymizm po "zielonej stronie" też jest nieuzasadniony. Mogą sobie dowolnie zmieniać przepisy, a na PV nigdy nie zrobimy 40 TWh bo system energetyczne po prostu tego nie wchłonie. Nie da się tego zrobić na biomasie bo już jest wliczona w owe 10% OZE jakie osiągniemy. Wiatraków nie wolno budować więc jak wyprodukować dziesiątki TWh? A jak zużycie energii będzie rosło to 10% może sie okazać marzeniem ścietej głowy, 15% cel liczy sie od energii końcowej z gazem, paliwami ciekłymi oraz indywidualnie spalanym węglem włącznie.

    W tej chwili zamiast myśleć czy zrobimy cel warto zastanowić się jak zmnieszyć koszty transferów. Oraz jak sprawiedliwie obciążyć nimi obywateli. IMHO jedyne rozsądne działanie to wliczenie opłat za aukcje w cenę paliw zużywanych indywidualnie. W tej chwili w niemal 100% koszty 15% spadły na elektroenergetykę i jak dojdą do tego opłaty za aukcje OZE zostanie ona dokumentnie dorżnięta. Za to wzrośnie zużycie gazu czyli potrzeba będzie jeszcze więcej OZE. Nie ma mocnych, bez powstrzymania wzrostu zuzycia gazu i paliw koszt braku OZE będzie zabójczy, a jedyna siła jaka może zadziałać to wysokie ceny. Niestety jest to jedyne rozwiazanie. Można pomyśleć o obciązeniu kosztem CO2 także tych co w myśl unijnych przepisów są z nich zwolnieni. Bez tego z 4-tej gospodarki o najszybszym wzroście na świecie szybko staniemy się 4-tą w najwolniejszym. Utrata 2 mld euro rocznie w zamian za papier musi uderzyć w gospodarkę, choćby poprzez gwałtowną utratę wartości złotego. Gdy lobbowano za ustawowym uwaleniem lądowych wiatraków nikt nie chciał przyjąć do wiadomości takiego scenariusza, co oni palili?
  • #464
    cuuube
    Poziom 26  
    https://wysokienapiecie.pl/feeds/pse-zapotrze...oc-bylo-rekordowe-11-vi-i-wynioslo-23-718-mw/

    Ja dziś wyprodukowałem blisko 32kWh i tyle też 'zjadłem . Przez licznik przeszło do nich 10 kWh , pobrałem 8.
    Co by się działo gdyby nie było Pv i ludziska wszystko doili z sieci 🤔 zawał w PSE ?

    Dodano po 9 [godziny] 2 [minuty]:

    dzień pózniej kolejny http://gramwzielone.pl/trendy/100912/rekordowe-zapotrzebowanie-na-moc-w-polsce
  • Pomocny post
    #465
    gaz4
    Poziom 32  
    cuuube napisał:
    https://wysokienapiecie.pl/feeds/pse-zapotrze...oc-bylo-rekordowe-11-vi-i-wynioslo-23-718-mw/

    Ja dziś wyprodukowałem blisko 32kWh i tyle też 'zjadłem . Przez licznik przeszło do nich 10 kWh , pobrałem 8.
    Co by się działo gdyby nie było Pv i ludziska wszystko doili z sieci 🤔 zawał w PSE ?

    Dodano po 9 [godziny] 2 [minuty]:

    dzień pózniej kolejny http://gramwzielone.pl/trendy/100912/rekordowe-zapotrzebowanie-na-moc-w-polsce


    Do zawału raczej by nie doszło ale wysoka gorączka (>15 stopnia zasilania) niemal pewna. W tekście na "gramwzielone" jest informacja, że w czasie szczytu 0.5 GW pochodziło z PV. Zapewne jest to informacja z odczytu liczników dwukierunkowych, bez własnej konsumpcji. PV ociera się już o 1 GW czyli jeden duży blok energetyczny. Bez fotowoltaiki byłoby bardzo trudno, a z nią jest całkiem spokojnie bo poza zmniejszeniem popytu na moc z elektrowni (wczoraj wynosił on ok. 23.7 GW czyli nieco więcej niż ubiegłoroczny rekord) odciąża też sieci przesyłowe.

    https://www.bp.com/content/dam/bp/business-si...l-review/bp-stats-review-2019-full-report.pdf

    Wyżej najnowszy raport BP o światowej energetyce. Bardzo rozbudowano część poświeconą energii odnawialnej, nie bez powodu. Wzrost produkcji był gigantyczny, na świecie z OZE wyprodukowano 561.3 mtoe (490.2 mtoe w 2017), a w el. wodnych 948.8 mtoe. Dla porównania w elektrowniach jądrowych 611.3 mtoe czyli już w tym roku produkcja energii z "wiatraczków i solarków" prawdopodobnie przekroczy atom.

    Wracajac do tematu - raport maluje najczarniejszy scenariusz dla 15% celu. Co prawda BP ma inną metodologię niż UE ale trend da się z niego odczytać. W 2017 z OZE pochodziło 4.9 mtoe + 0.6 z hydro. W ubiegłym roku było to odpowiednio 4.4 i 0.4 mtoe. Znaczący spadek produkcji ale to nie wszystko. Konsumpcja energii pierwotnej w Polsce wzrosła ze 103.4 mtoe w 2017 do 105.2 mtoe w 2018. A więc z jednej strony maleje nam licznik, a z drugiej rośnie mianownik... jeżeli w 2020r będzie >10% OZE uznam to za cud :(
  • #467
    retrofood
    Moderator
    Wczoraj w radiu, program I, pan poseł Lipiec, imienia nie pamiętam, oznajmił iż coraz więcej węgla z Rosji importować musimy, gdyż taki kontrakt zawarł rząd Tuska. I ten kontrakt nas do tego zmusza. Protesty rozmówców odrzucił oświadczając, że on wie lepiej, bo uczestniczył w posiedzeniu komisji sejmowej gdzie o tym mówiono.
    Ktoś coś wie o tym?
  • #469
    retrofood
    Moderator
    gromleon napisał:
    To co oprócz gazu Pawlak nam i węgiel po taniości załatwił.
    A Ty wierzysz, że na węgiel istnieją kontrakty wieloletnie? Bo ja dziesięć lat przepracowałem w handlu zagranicznym, ale o czymś takim nie słyszałem.
  • #470
    gaz4
    Poziom 32  
    Zapewne ten poseł słyszał iż dzwoni ale nie wiedział w którym kościele. Węgiel z Rosji sprowadza masa mniejszych i większych firm, to nie rynek gazu z monopolem PGNiG. Niestety trudno upilnować jego jakość o czym pisałem w jednym z tematów. Przygraniczna Gołdap nigdy nie miała problemów z PM10 aż do przełomu 2017/18. Od tego czasu jest najbardziej zasmrodzonym miastem w Warmińsko-Mazurskim. Właśnie wtedy był kryzys węglowy z cenami 1000zł/t, zapewne jakiś lokalny biznesmen postanowił sprowadzić tani towar. Ostatni sezon grzewczy w Polsce był łagodny ale to miasteczko ciągle zasyfione, nawet na Mazowszu (poza Warszawą) jest czyściej. Tak kończą się akcje z zaostrzaniem norm dla węgla krajowego i brak jakiejkolwiek kontroli nad importowanym - robi się bardzo tani więc jest popyt :(

    Na szczęście mieszkam na zachód od Gołdapi, w dodatku dosyć daleko aby produkowany tam smród do mnie nie dotarł. A w mojej pipidówie aż huczy od inwestycji. Ocieplono dwie duże kamienice, a na kolejnych budynkach montowane są PV. Jedna ok. 10 kW instalacja trafiła tam gdzie był bardzo smrodzący komin więc jakość powietrza (i tak dobra) powinna poprawić się skokowo. Jakiś czas temu czytałem, że do końca roku będzie 1.5 GW w PV. Trudno w to uwierzyć, bo oznaczałoby to wzost mocy ok. 1 GW w ciągu roku! Ale jak osiągniemy ten pułap do końca 2020r może być 3 GW czyli szacowany 40 TWh deficyt OZE zmniejszy się o ok. 1 TWh. Niiewiele, na horyzoncie nie widać innego wzrostu OZE ale i tak cieszy. Tym bardziej, że każda termomodernizacja zniejsza popyt na energię końcową co także poprawia bilans. Może (podkreślam może) najczarniejszy scenariusz się nie ziści i będzie >10%.

    Gdyby tempo montażu PV się utrzymało już w 2030r osiągniemy 20 GW co PEP planuje dopiero na 2040. Wywróciłoby to do góry nogami całą "strategię" bo w takim wypadku w 2040r byłoby ponad 30 GW, pewnie w okolicy 40 GW. Oczywiście system energetyczny nie przyjmie takiej ilości, zresztą opusty skończą się już w 2035. Ale wtedy gros użytkowników PV przejdzie na off grid, nawet w wersji bez aku by zasilać maszyny, klimę i grzać wodę. To wystarczy do wygenerowania takiego spadku popytu na moc, że 5 GW nowych el. węglowych jakie ostatnio oddawane są do użytku latem starczy z nawiązką. PEP2040 w trybie natychmiastowym powinien trafić do kosza, obok ustawy odległościowej przez którą już wkrótce będziemy transferowali na zachód grube miliardy.
  • #471
    stomat
    Poziom 35  
    Kolejny, bardzo ciekawy głos w dyskusji o OZE Link. Czy naprawdę czeka nas przyszłość jak z filmu "Idiokracja"?
  • #472
    Erbit
    Poziom 36  
    stomat napisał:
    Kolejny, bardzo ciekawy głos w dyskusji o OZE ...


    Nie często to czynię ale trudno się z Kolegą (i artykułem) nie zgodzić. Generalizując jesteśmy manipulowani w bardzo wielu sprawach (najczęściej w imię czyjegoś biznesu) i tak samo może być w tym wypadku. Zaznaczam "może być" gdyż przy takim natłoku informacji i braku wiedzy trudno jest o rzetelną analizę i wyciągnięcie właściwych wniosków.
  • #473
    dzibus1
    Poziom 14  
    stomat napisał:
    Kolejny, bardzo ciekawy głos w dyskusji o OZE Link. Czy naprawdę czeka nas przyszłość jak z filmu "Idiokracja"?


    No tak autorem jest "Główny Ekonomista PGNiG". Wszystko jasne.
    Pan oczywiście nie policzył np. ile ropy spalają te "malutkie" gazowce do do nas przypływają, jakie zniszczenia dla środowiska po gazie z łupków, ile na budowę nowej infrastruktury, gaz porty i nowe rury, itp. itd. Putin ostatnio też stwierdził, że wiatraki szkodzą robakom w ziemi. Można i tak.
  • Pomocny post
    #474
    gaz4
    Poziom 32  
    stomat napisał:
    Kolejny, bardzo ciekawy głos w dyskusji o OZE Link. Czy naprawdę czeka nas przyszłość jak z filmu "Idiokracja"?


    O tak, jeżeli o przyszłości bedą decydowali ludzie tacy jak autor powyższego tekstu to szybko dobijemy do stanu z filmu. Jest on na bakier z fizyką, chemią, biologią oraz ekonomią. Zdaniem autora biomasa nie jest lepsza od węgla bo podczas spalania też emituje CO2. Ponieważ rośliny nie wybierają jaki CO2 pobierają (z węgla czy biomasy) nie ma znaczenia co spalamy. I snuje opowieści o wierzbie która rośnie wchłaniając CO2 z paliw kopalnych zakonczoną taką tezą:

    "Biomasa powinna uczestniczyć w obiegu naturalnym, rozkładając się i użyźniejąc glebę dla następnych pokoleń"

    Wytłuszczyłem kluczowy fragment pokzaujący kompletną ignorancję w dziedzinie chemii i biologii. O zasadzie zachowania materii autor słyszał? Rozkładajaca się biomasa wyemituje do atmosfery dokładnie tyle samo CO2 ile wchłoneła w czasie wegetacji. I dokładnie taką samą ilość CO2 emitujemy podczas spalania biomasy, zamknięty obieg CO2 jest tylko w tym wypadku.

    Braki w dziedzinie fizyki widać w opisie działania wiartaków. Rany Julek, energia działajaca na śmigła zależy od wiatru który wieje niemal bez przerwy, a nie 30% czasu! Czyli wiatrak będzie działał od momentu przekropczenia szybkosci startowej, dla nowoczesnych lądowych w okolicy 3 m/s co w dobrych lokacjach jest >90% czasu. Moc będzie się zwiększała wraz z prędkoscią wiatru dokładnie w/g wzoru na energię kinetyczną aż do 12 m/s. Właśnie na taką prędkość projektuje się wieskzość wiatraków, wtedy osiagną max. Nie mogą oddać więcej mocy gdyż prądnica nie pozwala, gdyby wstawiano większe max miałyby np. przy 15 m/s. Nawiasem mówiąc niektórzy producenci małego kW badziewia podają moc max dla prędkosci >12 m/s bo łatwiej na to złapać niezorientowanego klienta.

    Z ekonomią też jest na bakier gdyż pomija kilka kluczowych spraw. Tekst jest stary (opisane na początku zielone certyfikaty od 4 lat nie są wydawane) ale można było śledzić spadek cen PV. I z trendu można było wywnioskować, że w pewnym momencie cena energii z PV zacznie być konkurencyjna. W dodatku należy zapytać jakiej ceny? W ekonomii jest pojęcie kosztów krańcowych czyli ile należy zapłacić aby całkowicie pokryć zapotrzebowanie. W elektroenergetyce koszty krańcowe uwidaczniają się podczas szczytów zapotrzebowania na moc, w czerwcu w dzień kilka razy osiągały 1000 zł. Oczywiście to ekstremalne sytuacje, średnia cena hurtowa ostatnio kształtuje się w okolicy 250 zł/MWh przy czym w dzień (gdy pracuje PV) jest najwyższa. Netto bez przesyłu, a klienci płacą brutto z przesyłem i innymi daninami. Dla mnie opłaca się zastępować PV off grid energię z II-giej taryfy którą kupuję po 27 groszy za kWh. Od 2021r dzięki PV obniżę także koszt "rynku mocy". Czyli jak tam panie jest z tym OZE, są droższe od energii z węgla czy tańsze?

    Jest jeszcze jedna kwestia - gaz z Rosji od dłuższego czasu kosztuje ok. 300$/1000m3 i nic nie wskazuje na to by miał stanieć. Przynajmniej w przeliczeniu na złote bo dolar powoli ale systematycznie zyskuje do naszej waluty. To samo dotyczy ropy, jak tylko cena trochę spadnie OPEC z Rosją ustalają cięcia, w cieśnienie Ormuz zaginie jakiś statek itp, itd. Szanse na <60$ są niemal zerowe, nawet w obliczu coraz wyraźniejszej światowej stagnacji gospodarczej. Na razie Polska notuje szybki wzrost gospodarczy co neutralizuje wpływ rosnących cen energii bo płace też szybko rosną. Problem w tym, że dynamika zaczyna siadać co oznacza, że już niedługo zobaczymy ile realnie kosztuje energia z kopalin. Jak ktoś chce wierzyć autorom podobnych tekstów jego sprawa. Ja idę w OZE i efektywnosć, IMHO na tym po prostu nie można stracić :)
  • #476
    gaz4
    Poziom 32  
    stomat napisał:
    gaz4 napisał:
    Rany Julek, energia działajaca na śmigła zależy od wiatru który wieje niemal bez przerwy, a nie 30% czasu! Czyli wiatrak będzie działał od momentu przekropczenia szybkosci startowej,

    Bzdura na resorach. Nie zastępuj wiedzy zdobytej w wieloletnich doświadczeniach chciejstwem i ideologią. https://www.cire.pl/pliki/2/2017/wiatraki_na_wykresach_uporzadkowanych.pdf


    Wyżej podałem wiedzę opartą na fizyce, a Ty podlinkowałeś tekst który udowadnia ją na pierwszym wykresie. Przykładowe wiatraki przez 1000h pracowały z mocą większą niż 60%. Ponad 10% osiągalnej mocy oddawały przez 7000 godzin, a 8000h ponad 5%. Czyli dokładnie tak jak napisałem, wiatr wieje niemal bez przerwy ale z różną prędkością co przekłada się na zmianę mocy wiatraków.

    Niestety autor nie zauważył co wynika z wykresu nr 12. Porównano tam uporządkowany wykres produkcji wiatraków i ciepła. Co ważne sporo w/w produkcji nakłada się w rzeczywistości bo maksymalne szybkości wiatru przypadają na wiosnę i jesień, w czasie sezonu grzewczego. Wtedy też przypadają największe wahania produkcji wiatraków więc elektrociepłownie idealnie nadają sie do ich kompensowania. To, że w czasie dużych mrozów słabo wieje nie ma znaczenia bo wtedy EC i tak pracują na pełnych obrotach. Z kolei latem gros energii mogą dostarczać tak wykpiwane PV. Porównywanie kosztów jak w podlinkowanym tekście nie ma żadnego sensu. Należy zadać pytanie czy PV, wiatraki i elektrociepłownie z magazynami ciepła w ogólnym rachunku są tańsze od elektrowni? IMHO tak gdyż ciepło i tak musimy produkować (sory taki mamy klimat), a kogenracja jest najlepszą metodą oszczędzania paliwa.
  • #478
    stomat
    Poziom 35  
    Gdzie tam różnice, przecież kolega Gaz4 pisze że wieje non-stop więc wiatraki produkują cały czas moc maksymalną. Kolega chyba nie rozróżnia "kręcenia się" wiatraka od pracy z pełną mocą. Zresztą odbiorcy też pobierają energię cały czas, co jest dużo bliższe prawdy, a jednak nie cały czas jednakową. I w tym jest cały problem.
    Ale zauważa jednak ze najczęściej (8000 h) wiatraki pracują nawet nie na ćwierć gwizdka. Ponad 5%. Zarąbisty sukces.
  • #479
    gaz4
    Poziom 32  
    stomat napisał:
    Gdzie tam różnice, przecież kolega Gaz4 pisze że wieje non-stop więc wiatraki produkują cały czas moc maksymalną. Kolega chyba nie rozróżnia "kręcenia się" wiatraka od pracy z pełną mocą. Zresztą odbiorcy też pobierają energię cały czas, co jest dużo bliższe prawdy, a jednak nie cały czas jednakową. I w tym jest cały problem.
    Ale zauważa jednak ze najczęściej (8000 h) wiatraki pracują nawet nie na ćwierć gwizdka. Ponad 5%. Zarąbisty sukces.


    Czy potrafisz czytać wykresy? Napisałem, że wynika z niego, że 8 tys h pracują z mocą ponad 5%. Oznacza to, że także 10%, 50% oraz 100%. Nie wmawiaj mi, że napisałem o ciągłej pracy na pełnej mocy:

    "Moc będzie się zwiększała wraz z prędkoscią wiatru dokładnie w/g wzoru na energię kinetyczną aż do 12 m/s"

    Jeszcze raz, tym razem wytłuściłem całe zdanie. Za to autor z poprzedniego linku wyraźnie pisał, że moc wiatraków jest dostępna przez 30% czasu. Czyli kto się mylił? Wzór na energię kinetyczną po przekszatłceniu do postaci użytecznej w badaniu mocy wiatraków to:

    prędkość wiatru do trzeciej potęgi * gęstoś powietrza * powierzchnia zataczana przez łopaty wiatraka / 2.

    Wynika z niego, że przy wietrze wiejącym z prędkością 3 m/s wiatrak będzie pracował z mocą min. 64x mniejszą (dochodzi gorsza sprawnosć aerodynamiczna, wieksze procentowe straty na tarciu itp). To zwykła fizyka ale jak widzę opór przed jej uznaniem jest bardzo duży.

    Owszem, odbiorcy cały zcas potrzebują energii ale nie cały czas w tej samej ilości. Energetyka niewiele robi by złagodzić dołki popytu często sięgające 10 GW na dobę ale drze szaty, że wiatraki kilka razy w roku dają 6 GW i kilka razy w roku 0 GW. Wynika to z tego, że siła wiatru jest zbliżona do typowego rozkładu Gaussa czyli ekstremalne wartości występują najrzadziej. Najczęsciej mamy doczynienia ze średnimi co oznacza, że lądowy głównie będzie pracował z mocą 10-20% nominalnej. Jak zauważył autor poprzedniego linku można ograniczać moc wiatraka "od góry" czyli gdy podaż jest zbyt duża. Oznacza to, że techniczny problem tkwi tylko i wyłącznie w braku podaży gdy nie wieje. Takie sytuacje najczęściej występują latem, tu idealnie sprawdzi się PV - będą montowane czy energetyka tego chce czy nie. Drugi raz w czasie największych mrozów gdy nad Polską jest rozbudowany wyż, wtedy pracuje ok. 50 GW mocy termicznej w ciepłownictwie sieciowym. Ile przy okazji można uzyskać energii elektrycznej i jak to się ma do maksymalnego popytu na moc elektryczną wynoszącego poniżej 27 GW?