Pójdę boso napisał: Znajomy wozi auta z zagranicy i tam się kupuje auta które zaczynają się sypać, silniki turbiny itp. Kupuje auto uszkodzone w jakimś stopniu i cofa licznik nawet o 500.000km i sprzedaje z przebiegiem np 189tyś km jako bezwypadek. Auto ma pozdzierane fotele, kierownicę itp. Wszystko się wymienia lub naprawia i jest jak nowe a taki polak cieszy się że ma nowe b5 z niskim przebiegiem w tdi. Często auta mają zaprawki bo taniej kupisz tam auto po małej kolizji i zrobisz tutaj. Tak to wygląda. Tu auto jest perłą. Takie realia. Po miesiącu regenerujesz turbiny, wtryski itp.
Tak nie do końca. Nawiązując do Twojej wypowiedzi oraz
Alfred_92 napisał: Podłączając się pod temat, przeglądając po świętach działy motoryzacyjne w portalach ogłoszeniowych natrafiłem na masę aut sprowadzonych z Niemiec oraz Anglii (szczerze to spodziewałem się że na święta sprowadzanych będzie więcej-wiadomo ktoś wraca do polski na święta to jakieś auto przywiezie i sprzeda). Nurtuje mnie natomiast pytanie ile np. taki Passat b5 1.9 TDI kosztuje faktycznie w tureckich komisach skoro nawet na mobile.de takie auta kosztują w przeliczeniu około 6 tys. zł. a te które już przyjechały do polski kosztują już od 4,5 tys. zł, a jak wiadomo auto trzeba zatankować i przyjechać nim i jeszcze coś na nim zarobić. Co dziwne większość tych aut po świętach nie są przywiezione przez handlarzy tylko przez osoby prywatne wracające do polski na święta.
wiem, jak to jest/było w UK.
Auto używane oddajesz w rozliczeniu, jako forma pozbycia się kłopotów z jego złomowaniem. To nie jest tak tanie jak w Polsce, a handlarze, nie koniecznie tureccy, odbierając takie autko od kupującego nowy pojazd, dostają dość duży opust na nowe u dealera. Summa summarum, stać ich na to, by raz:
- obniżyć dość znacznie cenę na nowe auto za gotówkę lub przyzwoite raty;
- wystawić/sprzedać stare autko w dość dobrym stanie, także za jakąś okazyjną cenę (bardziej się to opłaca, niż złomowanie, koszty parkowania, amortyzacji, przeglądów itd)
Stąd takie autka bardzo szybko znajdują nabywców, nie tylko Polaków, ale młodych Anglików, bo za na prawdę grosze i łatwość opłat (poczta + malutkie raty za OC), stać ich na swoje pierwsze 4 kółka.
Dla przykładu, Polacy wracający na stałe do kraju, jadą sobie takim autem, kupionym za niewielkie pieniądze (powiedzmy 300 - 500 pandów (2 tygodniówki)) i sprzedają je z zyskiem. A Ty masz auto taniej, w dobrym stanie (brak zimy, brak dziur w jezdni (rzadkość), dobre paliwo i tanie (jak na tamte zarobki)
Oczywiście cwaniacy także są, próbujący szybko się wzbogacić i najgorsze jest to, że im się to udaje.