Moje drugie podejście do cichego sprzętu w formacie ITX. Pierwsze nie było do końca udane (Chieftec BT-02B, Pentium G645, Vertex HD7750) - albo głośno, albo wysokie temperatury. Wykorzystałem trochę wolnych dni (święta, początek roku) i Coś trzeba było poskładać. Dłuższą chwilę trwało zdobycie wszystkich komponentów, zwłaszcza że czekałem na różne okazje, typu: "wyciągnięte z nowego komputera", "wersja oem w woreczku, kilkanaście % taniej", itp. czyli części nowe lub prawie nowe.
Dla części osób lekkim szokiem może być koszt trzech wentylatorów na poziomie ~200zł, ale jak ma się lekkie zboczenie na punkcie ciszy, to niestety trochę trzeba wydać...
Pytanie o koszty i tak padnie, więc od razu odpowiem - jakby wszystko zebrać do kupy to wydałem ok. 2300zł (+129zł za wcześniej zakupiony Win8 Pro upgrade).
Skompletowałem taki sprzęt:
* AsRock B75M-ITX + i3-3250 + Scythe Kozuti,
* 8GB RAM, Samsung 840 250GB,
* k. graficzna Zotac 650Ti/OC,
* obudowa Lian Li PC-Q07 + BeQuiet 300W/SFX/80+,
* napęd LG MDISC GH24NS95,
* całość pod kontrolą Win8.
Motywem przewodnim modyfikacji jest cisza i energooszczędność. Wszystkie napięcia, które dało się ruszyć, są obniżone, wszystkie zbędne przewody usunięte (dla lepszego przepływu powietrza).
--- --- ---
Modyfikacji odcinek pierwszy - obudowa i cpu:
* nie lubię białych/niebieskich diod podświetlających przycisk "power" w obudowie, wykorzystałem więc diodę sygnalizującą pracę dysku (kolor czerwony), przy okazji przewody dostały oplot:
* obudowa z przodu ma w standardzie porty USB2.0, kupiłem śledzia z portami USB3, po drobnej przeróbce pasuje:
* cooler Scythe Kozuti, radiator nieco przesłaniał slot PCI-e, już nie przesłania
, natomiast fabryczny wentylator 80mm jest po prostu głośny, zamiast niego użyłem coś dużo lepszego: Noctua NF-A9x14 (92mm średnicy, 14mm grubości), sterowany przez PWM, mocowany na opaski zaciskowe:
* procesory z serii Ivy Bridge potrafią mieć nierówny IHS - wcześniej przy podobnym procesorze (i3-3220) uzyskałem 6* mniej w stresie, tutaj tylko 2-3*, czyli "czapka" była równa:
Dodano po 4 [godziny] 49 [minuty]:
Odcinek nr 2 - karta graficzna.
Zotac GTX650Ti 1GB / 2x 80mm.
* śledź podwójny stał się pojedynczym
* radiator zostaje (rurki cieplne to niezbyt częsty widok w przypadku coolerów montowanych na 650Ti), wentylatory (2x80mm) zdejmuję, zajmują za dużo miejsca, zamiast nich przychodzi znane już śmigło, czyli Noctua NF-A9x14, dokładnie ten sam model co w schładzaczu procesora. Tym razem bez PWM, podłączenie jedynie dwoma przewodami, karta steruje napięciem/obrotami. w BIOSie karty nieznacznie zwiększam minimalną prędkość wentylatora (15->18%). Skoro radiator zdjęty to wykorzystuję okazję i rdzeń smaruję pastą Arctic Silver. W spoczynku temperatura się nie zmienia, w stresie spada o 3-4*, ale co ważniejsze karty właściwie nie słychać.
* podkręcenie - zainstalowałem EVGA Precision, zacząłem podnosić zegary i testować. Dojechałem do granicy - od ~1130MHz na rdzeniu zdarzały się okresowe zwisy sterownika, a od ~1640MHz na pamięciach zaczynały być widoczne artefakty. Stwierdziłem więc że nie się co bić o pojedyncze MHz i zostawiłem równe i okrągłe 1100/1600.
Wszystko byłoby ok, tyle że cały sprzęt był poza obudową. Po zamontowaniu zrobiło się cieplej, trochę głośniej oraz test w Unigine Valley pokazał, że 1100/1600 to nie jest ustawienie w 100% wolne od artefaktów (Wiedźmin2 ok, Skyrim ok, 3d Mark ok, Valley nie-ok). Mało tego - trzy czy cztery razy (odkąd mam tę kartę) przy nic-nie-robieniu dostawałem komunikat: "Sterownik ekranu przestał odpowiadać, ale odzyskał sprawność". Sprawdziłem kilka różnych wersji, ale na każdej to samo. Opcje są dwie: albo karta jest uszkodzona, albo trafiłem na chip, któremu 0.875V w 2D nie wystarczy do w pełni poprawnego działania.
Tak więc wyposażyłem się w kartkę papieru i długopis (do zapisywania aktualnej konfiguracji - MHz, V i W), miernik uniwersalny (nie wierzę wskazaniom programów), dla potwierdzenia miernik zużywanej energii.
Podejście pierwsze - zamiast 0.875V ustawiam 0.9V w idle, zamiast 1.1V optymistycznie ustawiam 1.0V dla trybu 3D. Mierniki potwierdzają, że jest nieźle, bo karta nie robi problemów ze zmianą napięć. Rdzeń dostaje 1.04V (wcześniej 1.14V), pobór mocy całej jednostki spadł ze 126 na 113W. Kilkanaście sekund i zwis
Kolejne testy i następne trudności. O ile napięcie w trybie 2D nie jest problemem (utrzymuje stabilne 0.9V), to jest niewiele kombinacji zegarów gpu/mem, dla których karta obniża napięcie 3D (najczęściej ignoruje ustawienia w biosie i jest 1.1V = 1.12V na rdzeniu).
W pełni stabilne okazało się ustawienie 1000 na rdzeniu (w rzeczywistości 993). Podsumowując - zejście o ~80MHz (1072 -> 993), połączone z obniżeniem napięcia 1.12 -> 1.06V dało zysk energetyczny na poziomie 11-12 watów i symboliczną stratę w wydajności.
Trochę się namęczyłem, ale jestem zadowolony. Karta działa szybciej niż standardowo taktowany GTX650Ti (933/1350), jest cichsza i jednocześnie pobiera mniej energii.

Dla części osób lekkim szokiem może być koszt trzech wentylatorów na poziomie ~200zł, ale jak ma się lekkie zboczenie na punkcie ciszy, to niestety trochę trzeba wydać...
Pytanie o koszty i tak padnie, więc od razu odpowiem - jakby wszystko zebrać do kupy to wydałem ok. 2300zł (+129zł za wcześniej zakupiony Win8 Pro upgrade).
Skompletowałem taki sprzęt:
* AsRock B75M-ITX + i3-3250 + Scythe Kozuti,
* 8GB RAM, Samsung 840 250GB,
* k. graficzna Zotac 650Ti/OC,
* obudowa Lian Li PC-Q07 + BeQuiet 300W/SFX/80+,
* napęd LG MDISC GH24NS95,
* całość pod kontrolą Win8.
Motywem przewodnim modyfikacji jest cisza i energooszczędność. Wszystkie napięcia, które dało się ruszyć, są obniżone, wszystkie zbędne przewody usunięte (dla lepszego przepływu powietrza).
--- --- ---
Modyfikacji odcinek pierwszy - obudowa i cpu:
* nie lubię białych/niebieskich diod podświetlających przycisk "power" w obudowie, wykorzystałem więc diodę sygnalizującą pracę dysku (kolor czerwony), przy okazji przewody dostały oplot:
* obudowa z przodu ma w standardzie porty USB2.0, kupiłem śledzia z portami USB3, po drobnej przeróbce pasuje:
* cooler Scythe Kozuti, radiator nieco przesłaniał slot PCI-e, już nie przesłania
* procesory z serii Ivy Bridge potrafią mieć nierówny IHS - wcześniej przy podobnym procesorze (i3-3220) uzyskałem 6* mniej w stresie, tutaj tylko 2-3*, czyli "czapka" była równa:
Dodano po 4 [godziny] 49 [minuty]:
Odcinek nr 2 - karta graficzna.
Zotac GTX650Ti 1GB / 2x 80mm.
* śledź podwójny stał się pojedynczym
* radiator zostaje (rurki cieplne to niezbyt częsty widok w przypadku coolerów montowanych na 650Ti), wentylatory (2x80mm) zdejmuję, zajmują za dużo miejsca, zamiast nich przychodzi znane już śmigło, czyli Noctua NF-A9x14, dokładnie ten sam model co w schładzaczu procesora. Tym razem bez PWM, podłączenie jedynie dwoma przewodami, karta steruje napięciem/obrotami. w BIOSie karty nieznacznie zwiększam minimalną prędkość wentylatora (15->18%). Skoro radiator zdjęty to wykorzystuję okazję i rdzeń smaruję pastą Arctic Silver. W spoczynku temperatura się nie zmienia, w stresie spada o 3-4*, ale co ważniejsze karty właściwie nie słychać.
* podkręcenie - zainstalowałem EVGA Precision, zacząłem podnosić zegary i testować. Dojechałem do granicy - od ~1130MHz na rdzeniu zdarzały się okresowe zwisy sterownika, a od ~1640MHz na pamięciach zaczynały być widoczne artefakty. Stwierdziłem więc że nie się co bić o pojedyncze MHz i zostawiłem równe i okrągłe 1100/1600.
Wszystko byłoby ok, tyle że cały sprzęt był poza obudową. Po zamontowaniu zrobiło się cieplej, trochę głośniej oraz test w Unigine Valley pokazał, że 1100/1600 to nie jest ustawienie w 100% wolne od artefaktów (Wiedźmin2 ok, Skyrim ok, 3d Mark ok, Valley nie-ok). Mało tego - trzy czy cztery razy (odkąd mam tę kartę) przy nic-nie-robieniu dostawałem komunikat: "Sterownik ekranu przestał odpowiadać, ale odzyskał sprawność". Sprawdziłem kilka różnych wersji, ale na każdej to samo. Opcje są dwie: albo karta jest uszkodzona, albo trafiłem na chip, któremu 0.875V w 2D nie wystarczy do w pełni poprawnego działania.
Tak więc wyposażyłem się w kartkę papieru i długopis (do zapisywania aktualnej konfiguracji - MHz, V i W), miernik uniwersalny (nie wierzę wskazaniom programów), dla potwierdzenia miernik zużywanej energii.
Podejście pierwsze - zamiast 0.875V ustawiam 0.9V w idle, zamiast 1.1V optymistycznie ustawiam 1.0V dla trybu 3D. Mierniki potwierdzają, że jest nieźle, bo karta nie robi problemów ze zmianą napięć. Rdzeń dostaje 1.04V (wcześniej 1.14V), pobór mocy całej jednostki spadł ze 126 na 113W. Kilkanaście sekund i zwis
Kolejne testy i następne trudności. O ile napięcie w trybie 2D nie jest problemem (utrzymuje stabilne 0.9V), to jest niewiele kombinacji zegarów gpu/mem, dla których karta obniża napięcie 3D (najczęściej ignoruje ustawienia w biosie i jest 1.1V = 1.12V na rdzeniu).
W pełni stabilne okazało się ustawienie 1000 na rdzeniu (w rzeczywistości 993). Podsumowując - zejście o ~80MHz (1072 -> 993), połączone z obniżeniem napięcia 1.12 -> 1.06V dało zysk energetyczny na poziomie 11-12 watów i symboliczną stratę w wydajności.
Trochę się namęczyłem, ale jestem zadowolony. Karta działa szybciej niż standardowo taktowany GTX650Ti (933/1350), jest cichsza i jednocześnie pobiera mniej energii.
