Witam
Skrobnę dla potomnych, by mieli pełniejszy wgląd w działanie telefonu Evolveo StrongPhone Q4
Telefon mam od początku roku 2014 (czyli obecnie około 10 miesięcy). Kupiony specjalnie, żeby był smartfon i żeby był super odporny. Uczucia mam co najmniej mieszane... Sam telefon przez większą cześć naszego wspólnego życia działa. Ale też i wkurza, bo wywala się w najbardziej nie przewidywalnych momentach (zwłaszcza wtedy, kiedy jest potrzebny

.
Zalety każdy widzi, zwłaszcza na fotkach i w marketingowym spisie producenta. Ja napiszę o zauważonych przeze mnie wadach, aby potencjalny kupiec miał pełniejszy wgląd w cechy tego smartfona.
- adres MAC co włączenie losuje się inny. zatem nie można logować się do sieci WiFi, które mają filtrowanie po sieci MAC
- głośność na pierwszym stopniu spokojnie pozwala słuchać telefonu w promieniu kilku metrów (zdecydowanie za głośno jak na pierwszy stopień)
- gniazda (słuchawkowe i ładowania) są ze względu na masywną obudowę za głęboko w stosunku do zwykłych kabli. Więc trzeba zdobywać specjalne kable. Kable usb mini udało mi się zdobyć przez znajomych z Czech, w Polsce nie dało się ich dostać (szukałem ich wiosną 2014, teraz wygląda, że są). Kable mini jack (takie ze specjalnie długim jackiem mini) nie do dostania nawet w Czechach (więc niby jest gniazdo słuchawkowe, ale skazanym się jest na dość badziewne słuchawki producenta; nie podepniesz tego telefonu do wejścia AuxIn w samochodzie, bo brak kabla mini jack o niestandardowej długości wtyku)
- blokuje się automatyczne (zależne od orientacji telefonu) obracanie ekranu; jedyny sposób aby powróciło obracanie - podpiąć telefon na chwilę do ładowania, co w warunkach, do których niby przeznaczony jest ten telefon (outdoor) bywa problematyczne. Więc tkwisz w górach, palce grabieją, masz niby nowoczesnego smartfona, dość spory ekran - ale nie możesz napisać SMS-a przy ułożeniu ekranu poziomym (klawiaturka ekranowa jest wszak wówczas większa), bo tel akurat zdecydował się zawiesić obracanie ekranu. Jednocześnie w tym samym czasie czujnik obrotu nadal działa, bo w aplikacji do robienia zdjęć ikonki nadal obracają się śledząc położenie telefonu.....
- GPS - czasem łapie godzinę, czasem wogóle - a czasem natychmiast.... pełna losowość
- denerwująca funkcja wyciszania połączenia poprzez odwrócenie telefonu ekranem do dołu. to może jest super w biurze na stoliku, ale bardzo często telefon (np tkwiąc podczas marszu w plecaku czy saszetce z ekranem przez przypadek w dół) zadzwoni sobie tylko raz, a potem uzna, że jest właśnie odwracany w dół (bo się rusza wraz z plecakiem/saszetką/kieszenią) - i wycisza dzwonienie! Przy ustawionym dzwonku narastającym nie masz szans usłyszeć, że ktos do ciebie dzwonił. Nie da się tej funkcji wyłączyć.
- wybudzanie telefonu fizycznymi przyciskami - mam wrażenie, że w kieszenie i w saszetce ekran włączony jest na stałe, bo fizyczne klawisze odstają i łatwo się naciskają przez przypadek. W każdym bądź razie zawsze jak zajrzę do saszetki po coś (dokumenty, klucze) - to ekran jest włączony. Nie da się wyłączyć tej funkcji.
- te same odstające fizyczne przyciski powodują, że przypadkowo naciśniete przy wyjmowaniu z kieszeni/plecaka/saszetki odrzucają lub przyjmują połączenie
- nie próbujcie wsadzać mini karty SIM w ramce (telefon przyjmuje karty SIM w rozmiarze tym starszym), bo ramka zostanie w gnieździe
- tłumaczenie interfejsu użytkownika - niepełne, a do tego użyto chyba google translatora, a potem zapomniano zerknąć, co z tego wyszło (nagminne 'Ustalować' i 'Anulować'

)
- najgorszy wk.rw: telefon wziąłem na 1,5msc wyprawę do Azji centralnej. chciałem mu ufać, a ufność niby wzbudzał (przeca pancerny i odporny, a do tego gra muzykę, robi foty, przyjmie dwie karty SIM - moją i jakąś lokalną, karta SD też hula jak się patrzy). Ale pewnego dnia po prostu przestał się ładować! Podpinany dwoma różnymi kablami usb (tymi specjalnymi, zdobytymi przez znajomych z Czech) do czterech różnych ładowarek nie ładował się (pozostałe urządzenia na usb ładowały się każdą możliwą konfiguracją z powyższych, więc to NIE był problem ładowarek czy kabli). Telefon zdechł śmiercią naturalną po wyładowaniu baterii (a było to w stepach Kazachstanu, paręset kilometrów od cywilizacji) - dobrze, że miałem małego Samsunga Solid jako backup. Po powrocie chciałem odesłać do serwisu - w tym celu ponownie sprawdziłem, czy się nie ładuje. Za pierwszym i drugim razem się nie ładował. Dwa dni później, kiedy planowałem już go wysłać (połowa września)- eureka! zaczął się ładować! I działa do dziś. Także outdooru i wypraw ten telefon raczej chyba nie lubi....
Obecnie działa - i nawet nie miałbym jak go reklamować, bo przecież się ładuje, dzwoni, gra, robi fotki etc. Ale na kolejną wyprawę już go raczej nie wezmę - bo jak mu ufać?? Także z mojego punktu widzenia zakup był chybiony (mogłem pozostać przy samsungu solidzie na wyjazdy i jakimś niepancernym płaszczaku na miasto).