BuChomik napisał: -jaki płyn zastosować, kupić
W większości sklepów ze sprzętem dyskotekowym masz co najmniej po kilka rodzai. W zależności o d tego jaki efekt chcesz uzyskać - wybierz optymalny.
Przeważnie są trzy typy płynów - strong - o dużej gęstości wytwarzanego dymu i długo się utrzymujący, medium - średni do większości zastosowań - dość gęsty i dość długo się "trzyma", i ostatni najmniej gęsty - do sal w których nie powinno się zbyt wiele dymić, ale pozwalający na znacznie lepsze (niż bez dymu) zobrazowanie świateł.
Osobiście kupowałem różne - najczęściej z f-my THEATRUM - co prawda można spotkać o nim niezbyt pochlebne opinie (że niby zatyka dysze), ale mnie się coś takiego nie przydarzyło - mimo, że bywało, że 5 litrów płynu wychodziło w czasie 3 imprez...
Proponowałbym po prostu nie kupować (ani tym bardziej próbować robić samodzielnie) od sprawdzonych dostawców/sklepów, wybierając nie najtańszy (możliwe jakieś "wynalazki") i nie najdroższy... Przede wszystkim powinien posiadać atest MZ (ministerstwa zdrowia) - wtedy masz przynajmniej pewność, ze nikt się nie pochoruje...
Zarówno rurkę doprowadzającą płyn, jak i samą komorę grzewczą można (i powinno się!) co jakiś czas wyczyścić - w tym celu można zastosować zwykły ocet rozmieszany z wodą destylowaną (najlepiej) w proporcji mniej więcej 1/1. Wlewasz ten roztwór do zbiornika zamiast płynu, włączasz maszynę i "dymisz" aż nie zużyjesz 1/2 litra. Oczywiście - ze względu na niezbyt przyjemny aromat należy to robić na dworze, a po oczyszczeniu w ten sposób maszyny zalać płyn do zbiornika i dwa - trzy razy (aż do ustania nieprzyjemnej woni octu) "dmuchnąć".
Zamiast octu można też użyć kwasku cytrynowego (podobno - ja nie stosowałem) - torebka na litr destylowanej wody. Efekt powinien być taki sam, ale mniejszy "aromat"... Wada to dłuższy czas potrzebny na taki zabieg - trzeba "wydymić" cały litr.
Często zdarzało mi się, że za miast tak drastycznej metody wlewałem i "dymiłem" samą destylowaną wodą - wypłukuje ona osad (szczególnie z pompki), ale nie rozpuszcza (jak w wypadku octu) nagaru po resztkach spalonego płynu z samej komory grzewczej.