Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Fotowoltaika
Proszę, dodaj wyjątek dla www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Gaz czy groszek - dylemat wyboru źródła ogrzewania

Piasek80 28 Sty 2014 14:16 26343 204
  • #61
    amator2000
    Poziom 21  
    Piasek80 napisał:
    Nie trzeba skrobać. Wystarczy dać dobrego węgla i trochę "czadu" (bujnąć kocioł do 80-85*C). Sam się wypali. W domu u rodziców jest miałowiec zatem po miesiącu palenia kocioł w środku jest normalnie zaasfaltowany. Zasypujemy go raz na miesiac groszkiem i OGNIA !! Wypala się wszystko do zera.


    andrzej lukaszewicz napisał:
    Bo każdy kocioł stałopalny powinien pracować z takimi temperaturami. I tylko wtedy ma katalogowa sprawność.



    Mam już kocioł węglowy od co najmniej 20 lat (chyba 3 albo 4), i z doświadczenia wiem, ze gdyby utrzymywać na nim taką temperaturę non stop, to :

    1 - przepali się po 2 sezonach
    2 - zużycie węgla znacznie przekroczy sensowne ilości, bo 85 °C to prawie gotująca się woda, i nie ma sensu tak rozpalać, kiedy na zewn. jest -5° lub cieplej


    Osoba, która umie wypalić szlam ze ścianek podnosząc temperaturę wewnątrz kotła, powinna to opatentować, bo wg mnie to są niepalne substancje, produkty spalania brudnego węgla oraz drewna i papieru. Poza tym, kocioł ma różne zakamarki (np. odcinek między płytami wodnymi od paleniska do wylotu), gdzie nie da się wypalić szlamu nawet specjalnymi płynami, które też niby podnoszą temp. spalania. Radzę dokładnie obejrzeć cały kocioł wewnątrz (nie tylko komorę paleniska), i się samemu przekonać.

    Tak więc katalogowy wskaźnik sprawności kotła jest czysto teoretyczny, tylko dla czystej komory paleniskowej, oraz dla określonych temperatur, które jak wiadomo użytkownikom rzadko są stosowane. Okres dużych mrozów to średnio 2 tygodnie, a cała reszta sezonu grzewczego to temperatury w okolicach -5 do +5.


    Biorą powyższe pod uwagę, oraz abstrakcyjne ceny węgla (chyba, ze ktoś mieszka na Śląsku, bo wiem że tam węgiel jest wyraźnie tańszy), uciążliwości (mało kto pamięta o czyszczeniu komina przynajmniej raz w roku) to lepiej dopłacić nawet te 50% (wg moich obliczeń maks. tyle więcej) do ogrzewania GZ. Zresztą mam też kocioł gazowy i swoje opinie opieram na PRAKTYCE.

    Poza tym piecem gazowym łatwo sterować, a węglowy zawsze musi się wypalić a w dodatku ma niestabilne warunki pracy (zależne od jakości węgla, stopnia wysuszenia drewna, ciśnienia w kominie i na zewnątrz, temperatury, itp.).
  • Fotowoltaika
  • Fotowoltaika
  • #63
    andrzej lukaszewicz
    Poziom 39  
    amator2000 napisał:
    1 - przepali się po 2 sezonach
    2 - zużycie węgla znacznie przekroczy sensowne ilości, bo 85 °C to prawie gotująca się woda, i nie ma sensu tak rozpalać, kiedy na zewn. jest -5° lub cieplej

    No to niewiele wiesz o kotłach. Stal kotłowa nie boi sie 30 st wyższej temperatury niz ta , którą uważasz za optymalną. Dużo większym zagrożeniem jest korozja niskotemperaturowa, która w skrajnych przypadkach naprawdę może zniszczyć kocioł w 2 sezony.
    To, że 85 st jest dlaCiebie za duzo, to nie znaczy, że nie mozesz zastosować mieszacza lub ( co bardziej zalecane) bufora ciepła.
  • #64
    arturccc
    Poziom 14  
    Nie wiem czemu 85 stopni to według kolegi za wysoka temperatura i co by się miało przepalić, skoro płomień osiąga nawet 1000 stopni, no może trochę przesadziłem 600-800. Tak samo jak temperatura na kotle, nie przekłada się na ilości spalonego węgla, może mieć wysoką temperaturę i mało spalić, bo moc kotła będzie niewielka i odwrotnie można mieć relatywnie niską temperaturę i spalić dużo, bo kocioł będzie pracował z większą mocą. Chłopskie mądrości nic więcej!
  • #65
    amator2000
    Poziom 21  
    arturccc napisał:
    Artykuł dot. sprawności kotłów węglowych, należy pobrać pdf.

    http://www.instalator.pl/index.php?optio...kach-eksploatacyjnych&Itemid=137&lang=pl


    arturccc napisał:
    Chłopskie mądrości nic więcej!



    cyt. z poleconego przez autora niechłopskich mądrości, artykułu ...

    Najbardziej istotnym czynnikiem operacyjnym, wpływającym na efektywność procesu wymiany ciepła, jest stan powierzchni wymiennika, na który użytkownik/operator może wpływać poprzez sposób eksploatacji kotła. Powierzchnie wymiennika korodują (są zrobione z żelaza) oraz zarastają produktami spalania (pyły, sadza, wykroplone substancje smołowe). Zjawiska te występują niezależne od woli operatora kotła, jednakże niepoprawne spalanie paliwa w palenisku i komorze spalania, zbyt niskie temperatury spalin i wody oraz nieregularne i zbyt rzadkie lub niedokładne czyszczenie powierzchni wymiennika znacząco intensyfikują ich niekorzystny wpływ, prowadząc – w mniejszym lub większym stopniu – do narastania skutków nieodwracalnych. Kamień kotłowy i narosty pyłowo-smołowe mają współczynniki przewodzenia ciepła kilkadziesiąt razy mniejsze od stali czy żeliwa, toteż sprawność kotła maleje w trakcie eksploatacji, szczególnie szybko w przypadku naruszania jej zasad.

    czyli kropka w kropkę to, co napisałem wcześniej.



    Aha - i jeszcze jedno : jeśli ktoś potrafi utrzymać w kotle na wyjściu temperaturę 85°C przez 24h/dobę, mimo że w kaloryferach jest mu potrzebna np. 45° C (nie zwiększając niepotrzebnie jednostkowego zużycia węgla), to mu serdecznie gratuluję. Jest to osiągnięcie na miarę nagrody Nobla z dziedziny fizyki.
  • #66
    arturccc
    Poziom 14  
    Odnosiłem się jedynie do cytowanych fragmentów wypowiedzi tj. przepaleniu i spalaniu, pozostałych kwestii dotyczących wymiennika nie neguję, co więc je zgadzam się z nimi stąd, ten adres do instalatora.
  • #67
    William Bonawentura
    Poziom 32  
    amator2000 napisał:
    Mam już kocioł węglowy od co najmniej 20 lat (chyba 3 albo 4), i z doświadczenia wiem, ze gdyby utrzymywać na nim taką temperaturę non stop, to :

    1 - przepali się po 2 sezonach
    2 - zużycie węgla znacznie przekroczy sensowne ilości, bo 85 °C to prawie gotująca się woda, i nie ma sensu tak rozpalać, kiedy na zewn. jest -5° lub cieplej


    Jeśli w 20 lat zużyłeś już 3 kotły to uwierz dlatego, że źle w nich palisz (za niska temperatura). Jeśli będziesz palił zgodnie ze sztuką, czyli zawsze "żywym" ogniem i z temperaturą powyżej 70 stopni to kocioł będzie ci służył 30 lat a nie 7. Temperatura na kotle nie ma też nic wspólnego z temperaturą zasilania grzejników (która trzeba dostosować do temperatury na zewnątrz). Od tego masz zawory mieszające, by przy 80 stopniach na kotle mieć np. 45 stopni w instalacji.
  • #68
    andrzej lukaszewicz
    Poziom 39  
    U znajomego jest 23 letni kocioł, który służył 10 lat w suterynie, a od 13 lat grzeje w sporym domu ( do którego jest za mały) i przez to utrzymywana na nim jest stosunkowo wysoka temperatura i to właśnie powoduje, że działa bezawaryjnie tyle lat.
  • #69
    Piasek80
    Poziom 29  
    Trwałość kotła węglowego zależy od zbyt wielu czynników żeby można było generalizować że tyle a tyle lat wytrzyma. Rzeczywistość pokazuje że często gwarancji nie potrafią wytrzymać a i są głosy że chodzi już ponad 20 sezonów...
    W domu u moich rodziców w ciągu 33 lat jak stoi dom mają już 3ci kocioł c.o. (na wykończeniu). Każdy co 10 lat wymieniany (zazwyczaj po przegniciu jakiejś grodzi gdzie się wyciek wody pojawił a naprawa była niemożliwa lub nieopłacalna)
    Ale to w dużej mierze wina użytkowania bo kocioł pracuje w sezonie grzewczym, poza - stoi nieużywany, nieczyszczony, korozja robi swoje.
  • #70
    arturccc
    Poziom 14  
    Jeśli dobieracie kotły niewspółmiernie dużej mocy do faktycznego zapotrzebowania, to ani wysoka temperatura, ani zawory, ani sam pan Bóg nie pomoże. Wilgoć w kotłowni poza sezonem grzewczym potęguje proces korozji, ale wymiana kotła raz na 10 lat to nie jest jakaś tragedia. Nieważna jest temperatura na kotle, ważna jest temperatura spalin.
  • #71
    Wawrzyniec
    Poziom 34  
    arturccc napisał:
    Jeśli dobieracie kotły niewspółmiernie dużej mocy do faktycznego zapotrzebowania, to ani wysoka temperatura, ani zawory, ani sam pan Bóg nie pomoże.

    Święte słowa. Kocioł przewymiarowany to duży problem. Nie spali mniej, będzie się w nim tliło a nie paliło, niska temp spalin, zarasta piec i komin smołą. Ciężko przepalić w nim mocniej , bo zagotuje, a i niszczy się szybciej (korozja niskotemperaturowa).
    William Bonawentura napisał:
    Mam już kocioł węglowy od co najmniej 20 lat (chyba 3 albo 4)

    Myślę, że autor chciał powiedzieć że kocioł ma 23 albo 24 lata, a nie że jest to trzeci lub czwarty kocioł w ciągu 20 lat.
  • #72
    Piasek80
    Poziom 29  
    arturccc napisał:
    Jeśli dobieracie kotły niewspółmiernie dużej mocy do faktycznego zapotrzebowania, to ani wysoka temperatura, ani zawory, ani sam pan Bóg nie pomoże. Wilgoć w kotłowni poza sezonem grzewczym potęguje proces korozji, ale wymiana kotła raz na 10 lat to nie jest jakaś tragedia. Nieważna jest temperatura na kotle, ważna jest temperatura spalin.

    Zacznijmy od tego że pierwsze 2 to były jakieś spawane przez nie wiadomo kogo, ze stali jaka była pod ręką - takie czasy były. Trzeci to wyrób Pleszewski - śmieć jak wszystkie kotły jakie tam produkują...
  • #73
    Wawrzyniec
    Poziom 34  
    Mojemu idzie 18 roczek, HEF 27kW, 2m3. Kosztował 1500zł. SASy wtedy były po ok 700zł. Podobno palenisko ze stali kotłowej 6mm (tak pisało). Waga 360kg. Zobaczymy jak długo jeszcze posłuży.
  • #74
    Piasek80
    Poziom 29  
    Wujek ma org. Moderatora z Hajnówki, kupił to jak miało już 5 czy 6 sezonów grzewczych za sobą a u niego już dobrze ponad 15cie kolejnych grzeje.
    Jeżeli nadal robią takie kotły to u rodziców następny właśnie od nich będzie.
  • #75
    piku1975
    Poziom 8  
    witam
    gaz i tylko gaz, cały rok na gazie, kuchenka, zmywarka na ciepła wodę,woda użytkowa miałem 4600. dom 150m² garaż w budynku,poddasze temp w domu 23-24 na dole góra chłodniejsza. Sąsiad ekogroszek co 2 tyg czyszczenie dosypywanie itp,
    latem i tak wodę gazem grzeje może będzie miał taniej 500 zł. Aha na chacie max 20
    bo niby nie lubią jak jest gorąco. :D
  • #76
    amator2000
    Poziom 21  
    Piasek80 napisał:
    Rzeczywistość pokazuje że często gwarancji nie potrafią wytrzymać a i są głosy że chodzi już ponad 20 sezonów...


    I tu się zgadzam - ludzie bajki wypisują, twierdząc że jeden kocioł mają już 20 sezon - co by oznaczało, że kupili kocioł (co najmniej) 20 lat temu - a wiadomo, jaka była technika 20 lat temu. Chyba, że mieli farta, albo przez ostatnie 20 lat przepalili w kotle ze 3 sezony, bo szybko doszli do wniosku, że lepiej ocieplić dom, wstawić plastiki i palić gazem.
    :D :D :D

    20 lat temu rzemieślnicy spawali co było pod ręka, zwykłymi spawarkami, a nowoczesne techniki cięcia i spawania blach (np. laserem albo wiązką elektronów) to była czysta SCIENCE FICTION. Nie stosowana przy produkcji kotłów dla gospodarstw domowych.
    Nie przeczę, że kotły dla przemysłu były robione solidniej (wiadomo - znacznie wyższe moce kotła to i normy musza być spełnione), ale dla zastosowań domowych to był SHIT. Zresztą najlepszy dowód jest w długości gwarancji - gdyby kotły domowe wytrzymywały 10-15-20 lat to gwarancja nie wynosiłaby 2 lata tylko więcej..



    William Bonawentura napisał:
    Temperatura na kotle nie ma też nic wspólnego z temperaturą zasilania grzejników (która trzeba dostosować do temperatury na zewnątrz). Od tego masz zawory mieszające, by przy 80 stopniach na kotle mieć np. 45 stopni w instalacji.


    U mnie ma, bo kocioł jest połączony bezpośrednio z instalacją. I temperatura na wyjściu z kotła jest temperaturą zasilania grzejników.

    Zawory mieszające czy inne wymienniki ciepła nie są w stanie oszukać fizyki. Taki wymiennik czy zawór to dodatkowe straty w obiegu. Czyli kolejny spadek sprawności instalacji - w dodatku i tak dość niskiej, w porównaniu z piecami gazowymi.
    No i ponownie przypominam, że aby utrzymać +85 °C trzeba spalić więcej węgla.
    W dodatku przy temperaturach +85° wewnątrz kotła szybciej osadza się kamień niż przy +50°, a wiadomo jak kamień wpływa na sprawność kotła.


    Tak więc wyższe temperatury na wyjściu z kotła (kiedy na grzejniku potrzebuję mniej) to generalnie czysty zysk, ale nie dla właściciela instalacji - tylko dla zupełnie kogoś innego, niestety ...
    :D :D :D
  • #77
    Grzegorz Siemienowicz
    Poziom 36  
    Współczuję większości całkowitego braku wiedzy o kotłach stałopalnych i zasad ich użytkowania.

    Na szczęście zanim kupiłem do swojej hybrydy kocioł (o mocy aż 5 kW do domu o powierzchni mieszkalnej ponad 180 mkw. ) nie pytałem się ani w sklepie ani na forum.

    Może jeśli zamieszczę wykres :

    Gaz czy groszek - dylemat wyboru źródła ogrzewania

    znajdzie się kilka osób, które zaczną czytać ze zrozumieniem książki zamiast pisać na forum bzdury. :cry:
  • #78
    William Bonawentura
    Poziom 32  
    amator2000 napisał:
    Zawory mieszające czy inne wymienniki ciepła nie są w stanie oszukać fizyki. Taki wymiennik czy zawór to dodatkowe straty w obiegu. [..]


    Rozumiem, że masz na myśli straty energii ? Jeśli tak to napisz gdzie zostaje oddana ta "zmarnowana" przez wymiennik lub zawór mieszający energia. Może magicznie jest wysyłana w kosmos ?
  • #79
    Wawrzyniec
    Poziom 34  
    Grzegorz Siemienowicz napisał:
    Współczuję większości całkowitego braku wiedzy o kotłach stałopalnych i zasad ich użytkowania.

    Na szczęście zanim kupiłem do swojej hybrydy kocioł (o mocy aż 5 kW do domu o powierzchni mieszkalnej ponad 180 mkw. ) nie pytałem się ani w sklepie ani na forum.

    Może jeśli zamieszczę wykres :

    Gaz czy groszek - dylemat wyboru źródła ogrzewania

    znajdzie się kilka osób, które zaczną czytać ze zrozumieniem książki zamiast pisać na forum bzdury. :cry:


    Kolego, patrząc na wykres który zamieściłeś, przyjmując że mam kocioł (piec) o mocy 10kW, i paląc w nim ostro (bo mróz) oddaje mi przykładowo 9kW, czyli 90% mocy. Sprawność pieca 90% Spalę na dzień przykładowo 20kg węgla. Ociepliło się. Piec pracuje na pół gwizdka, bo nie mam żadnych zaworów mieszających i nie potrzebuję 80 stopni na piecu, wystarczy mi 50. Piec pracuje na 45% mocy i oddaje mi 4,5kW. Według twojego wykresu ma sprawność 45%. Czyli według tego, ponieważ tak spadła sprawność pieca (2x) spalę tyle samo, czyli też 20kg węgla. BZDURA. Tak może myśleć tylko teoretyk, albo ktoś kto się naczytał bzdur, a myśleć nie potrafi. Koledzy, nie stosujcie też żadnych mieszalników, wymienników bo to na nic. To same straty. W/g tego co Grzegorz Siemienowicz zamieścił, mieszalnik też nie spełnia żadnej funkcji oszczędnościowej, poza komfortem, bo utrzymywanie 85 stopni na piecu nie uchroni nas przed dużym spadkiem sprawności pieca, gdy piec nie będzie oddawał mocy nominalnej (zmniejszony pobór mocy - patrz wykres). Ale jest na to rada: Jak potrzebujemy na duże mrozy 20kW, to trzeba kupić 10 pieców 2kW, i palić na wszystkie. W miarę ocieplania wygaszamy je po kolei, tak aby zapewnić sobie potrzebną moc, a piece by pracowały z nominalną mocą. I tym sposobem Zamiast spalić za całą zimę 7 ton węgla spalimy maksymalnie 2 tony. A ja jednak pozostanę przy swoim przyzwyczajeniu, i w miarę ocieplania się będę zmniejszał temperaturę na piecu i spalał coraz mniej węgla dziennie, na przekór temu wykresowi.
    Pozdrawiam praktyków (użytkowników kotłowni węglowych)

    Ps. W/g tego, co pisze Grzegorz Siemienowicz na początku swojego postu, przyjmując moc typowego grzejnika na 150W/żeberko to dla ogrzania pokoju wielkości 20m2 wystarcza z zapasem grzejnik z pięcioma żeberkami. Owszem, może we Włoszech, ale nie w naszych warunkach klimatycznych, gdzie część domów nie jest ocieplona.
  • #80
    Grzegorz Siemienowicz
    Poziom 36  
    Wawrzyniec napisał:


    Kolego, patrząc na wykres który zamieściłeś, przyjmując że mam kocioł (piec) o mocy 10kW, i paląc w nim ostro (bo mróz) oddaje mi przykładowo 9kW, czyli 90% mocy. Sprawność pieca 90% Spalę na dzień przykładowo 20kg węgla. Ociepliło się. Piec pracuje na pół gwizdka, bo nie mam żadnych zaworów mieszających i nie potrzebuję 80 stopni na piecu, wystarczy mi 50. Piec pracuje na 45% mocy i oddaje mi 4,5kW. Według twojego wykresu ma sprawność 45%. Czyli według tego, ponieważ tak spadła sprawność pieca (2x) spalę tyle samo, czyli też 20kg węgla. BZDURA. Tak może myśleć tylko teoretyk, albo ktoś kto się naczytał bzdur, a myśleć nie potrafi.


    Jak mówi przysłowie .... "uderz w stół ... "
    Wykres sprawności kotła stałopalnego jest zbliżony do wykresu sprawności starych kotłów atmosferycznych.
    Wykres dla nich można zobaczyć np. tu :
    Gaz czy groszek - dylemat wyboru źródła ogrzewania

    Wykresy te zostały wykonane przez inżynierów Viessman -a na ich stanowiskach pomiarowych.
    Dlaczego sprawność bardziej drastycznie spada w kotłach stałopalnych można przeczytać w dowolnej książce dotyczącej takiej tematyki.
    Problemem jest pewnie, że najpierw ..... trzeba ją przeczytać ze zrozumieniem.
    Jeśli ktoś rozumie zagadnienie to pewnie będzie umiał bez problemu to nawet u siebie sprawdzić.
  • #81
    Wawrzyniec
    Poziom 34  
    Teoria teorią, a praktyka pokazuje ile jest warta teoria. Owszem piec pracując ze zmniejszoną mocą zmniejsza swoją sprawność, ale nie aż tak drastycznie.
  • #82
    irus.m
    Specjalista - systemy grzewcze
    Wawrzyniec napisał:
    Teoria teorią, a praktyka pokazuje ile jest warta teoria.


    Cały widz polega na tym, by umieć zastosować teorię w praktyce.
    Ale by to zrobić, należy znać teorię i ją rozumieć.

    pozdrawiam
  • #83
    Wawrzyniec
    Poziom 34  
    irus.m napisał:
    Cały widz polega na tym, by umieć zastosować teorię w praktyce.
    Ale by to zrobić, należy znać teorię i ją rozumieć.

    I tak, i nie. Ktoś kto nie zna teorii i nigdy nie palił w takim piecu zmuszony do tego po kilku tygodniach będzie wiedział jak palić w piecu by mieć ciepło i nie spalić za dużo węgla. Oczywiście jeżeli wie, że jak przydusi piec to mu sprawność spadnie, szybciej nauczy się go ustawiać. Każdy piec ma inny też wykres sprawności.
  • #84
    Grzegorz Siemienowicz
    Poziom 36  
    Wawrzyniec napisał:
    Teoria teorią, a praktyka pokazuje ile jest warta teoria. Owszem piec pracując ze zmniejszoną mocą zmniejsza swoją sprawność, ale nie aż tak drastycznie.


    Wiedza teoretyczna nie zgadza się z praktyką .... wyłącznie osobom, nie posiadającym wiedzy teoretycznej. :D

    Przeczytałem Twoją poradę w innym temacie i jestem pewien, że brak Ci teorii.
    Gdybyś ją posiadał to być wiedział, że ciśnienie reguluje się od dołu a nie od góry .... dlaczego to wie każdy teoretyk ale .... może to sprawdzić każdy empirycznie. :D
  • #85
    Wawrzyniec
    Poziom 34  
    Grzegorz Siemienowicz napisał:
    być wiedział, że ciśnienie reguluje się od dołu a nie od góry .... dlaczego to wie każdy teoretyk ale .... może to sprawdzić każdy empirycznie.

    A czy ja tam wspominałem cokolwiek o ciśnieniu? Przeczytaj ze zrozumieniem.
  • #86
    Grzegorz Siemienowicz
    Poziom 36  
    Wawrzyniec napisał:

    A czy ja tam wspominałem cokolwiek o ciśnieniu? Przeczytaj ze zrozumieniem.


    Zacytuję :
    "Najlepiej byłoby to zrobić gdybyś miał rurkę z wodowskazem: uzupełniasz wodę do poziomu max i pompujesz powietrze do ciśnienia wyłączenia ustawionego na wyłączniku ciśnieniowym silnika."

    Gdybyś przeczytał chociaż jedną instrukcję lub zrozumiał byś teorię z fizyki zakres szkoły podstawowej to być wiedział, że ciśnienie w zbiorniku hydroforowym ustawia się, gdy jest minimalna ilość wody w zbiorniku.
  • #87
    jack63
    Poziom 42  
    Grzegorzu zmień link, bo ten "praktyk" Cię zlinczuje...
    Wawrzyniec napisał:
    Teoria teorią, a praktyka pokazuje ile jest warta teoria. Owszem piec pracując ze zmniejszoną mocą zmniejsza swoją sprawność, ale nie aż tak drastycznie.

    Niestety nawet z praktyki jesteś cienki.
    Podczas 10 letniego "dymienia piecem" wykres Grzegorza sprawdziłem "na własnej skórze".
    Zużycie węgla rosło powoli ze spadkiem temperatury. Obsługiwałem czeski kocioł z dolnym spalaniem bez (niestety) zaworu 4D ani bufora. W tym kotle dokładnie widać ile węgla się wypaliło po zasypaniu, bo zasyp "zjeżdżał" na ruszt.
    Mam tylko zastrzeżenie do max sprawności. W naszym kotle było katalogowo max 68 %.
    Także szanse na ponad 80 % dla kotła węglowego uważam za niewielkie.

    Poza tym,
    Wawrzyniec napisał:
    Kolego, patrząc na wykres który zamieściłeś, przyjmując że mam kocioł (piec) o mocy 10kW, i paląc w nim ostro (bo mróz) oddaje mi przykładowo 9kW, czyli 90% mocy.

    nie rozumiesz pojęcia sprawności kotła.
    Moc kotła jest mierzona i podawana na tabliczce znamionowej jako moc na króćcach wodnych przy określonym przepływie. Palący się węgiel ma moc WIĘKSZĄ od mocy cieplnej przekazanej wodzie. Reszta idzie w komin.
    Jednak to jest chyba zbyt skomplikowane dla ciebie...
    Po około stu latach praktyki zrozumiesz po co są zawory 4D i bufory, które z resztą zalecają Czesi i Niemcy do swoich kotłów. Czyżby znali tylko teorię???
    Niestety ta "teoria" kosztuje i to czasem więcej niż sam kocioł!
  • #88
    Wawrzyniec
    Poziom 34  
    Grzegorz Siemienowicz napisał:
    Wawrzyniec napisał:

    A czy ja tam wspominałem cokolwiek o ciśnieniu? Przeczytaj ze zrozumieniem.


    Zacytuję :
    "Najlepiej byłoby to zrobić gdybyś miał rurkę z wodowskazem: uzupełniasz wodę do poziomu max i pompujesz powietrze do ciśnienia wyłączenia ustawionego na wyłączniku ciśnieniowym silnika."

    Gdybyś przeczytał chociaż jedną instrukcję lub zrozumiał byś teorię z fizyki zakres szkoły podstawowej to być wiedział, że ciśnienie w zbiorniku hydroforowym ustawia się, gdy jest minimalna ilość wody w zbiorniku.

    Taaak, najlepiej jak jest całkowicie pusty i pompujemy do wartości przy jakiej ma się wyłączać. I później mamy ręczny hydrofor (pompę kiwajkę) :D . A co mi powiesz na to: Mam piec HEFa 27kW i ogrzewam 360 m2. (Dom nieocieplony. W ubiegłym roku w grudniu wymieniłem wszystkie okna na plastiki). Zamontowałem go w 1996r. W dokumentacji pisało 12 godzin stałopalności. Wchodzi do niego 25 kg węgla. I rzeczywiście, na dużych mrozach jak paliłem ostro, utrzymywał temp 85 stopni przez ok 12 godzin( nie powiem, żeby było za gorąco w domu przy -28). Później trzeba było następny woreczek. Teraz jak mam temp w dzień około zera, a w nocy spada do -5, utrzymuję temp na piecu w granicach 55 - 60 i dosypuję woreczek co 26, 28 godzin?

    Dodano po 35 [minuty]:

    jack63 napisał:
    Moc kotła jest mierzona i podawana na tabliczce znamionowej jako moc na króćcach wodnych

    A co ja tutaj napisałem?
    Wawrzyniec napisał:
    przyjmując że mam kocioł (piec) o mocy 10kW, i paląc w nim ostro (bo mróz) oddaje mi przykładowo 9kW

    jack63 napisał:
    Palący się węgiel ma moc

    Węgiel nie ma mocy. Węgiel ma energię.
    Wawrzyniec napisał:
    oddaje mi przykładowo 9kW
    Czy ja napisałem że wytwarza 9kW, czy oddaje? Czytaj ze zrozumieniem. A piec też mam z dolnym spalaniem.
  • #89
    Grzegorz Siemienowicz
    Poziom 36  
    Wawrzyniec ,

    Jeżeli ktoś na siłę nie chce się niczego nauczyć to nie ma siły aby się nauczył.

    Rozumiem, że prawo jest w stanie zmusić aby rodzice do 18 roku życia posyłali dzieci do szkoły ale nie jest w stanie zmusić do tego aby dziecko się czegokolwiek tam nauczyło. :cry:

    Jeśli kogoś przerasta przeczytanie ze zrozumieniem instrukcji obsługi to żadne argumenty do niego nie trafią.

    Zacytuję jeszcze z innego forum wypowiedź :

    " U mnie budynek 200m izolacja częściowa nie opisuję bo bardzo skomplikowane. kocioł Defro eko komfort , ekogroszek - wesoła, w plusowe temp 0 < +5 ok 25 kg na dobę , a ostatnie mrozy > - 20 ok 35 kg "

    Każda inteligentna osoba zauważy, że na oddanie do budynku 2 razy więcej ciepła potrzeba jest praktycznie tyle samo energii :D

    Mam nadzieję, że każdy wie na co idzie te 10 kg węgla ( 35 kg - 25 kg ) ... jeśli nie to współczuję. :cry:
  • #90
    jack63
    Poziom 42  
    Węgiel jako paliwo tylko brudzi ręce... i ma w sobie POTENCJALNĄ energię cieplną. Ta energia wydziela się podczas spalania. Jak podzielimy ilość wydzielonej energii przez czas jej wydzielania się mamy moc. Dlatego napisałem że: "palący się węgiel ma moc ..."
    Dalej nie rozumiesz definicji mocy kotła (max lub chwilowej).
    Moc kotła mówi o tym ile energii przekazuje wodzie w jednostce czasu w danych warunkach.
    Nie ma tu nic mowy o paliwie! To ile w tym samym czasie należy spalić paliwa aby uzyskać tą samą ilość energii zależy od warunków spalania.
    Więc to, że kocioł ma 10kW (w domyśle mocy max) i w danej chwili pracuje oddając 9 kW nic nie mówi o jego sprawności!!!
    Mało tego sprawność kotła nie zależy tylko od warunków spalania ale też od warunków pracy wymiennika który jest integralną częścią kotła.