Mam dosyć dziwny przypadek.
Silnik 1,8 115km B184S 1731ccm 85KW na gazie sekwencja (ale ona nie ma tu nic do rzeczy)
Miałem 2 przygody z nim niepowiązane.
Pierwsza to taka że auto w pewien dzień samo zaczęło gasnąć gdy się tylko rozgrzało. Tz zimne pracowało na ssaniu a potem jak się rozgrzało to nie trzymało tych 500-750obr a obroty spadały i poprostu gasło na benzynie i na gazie. Tak że trzeba było cały czas gazować pedałem gazu. Po odpięciu akumulatora na 1min wszystko wróciło do normy i już pół roku jest wporządku obr 750 czasami 500. Co to było?
Druga sprawa to taka że podczas podróży nocnej z roboty w połowie drogi coś strzeliło i auto zaczęło pracować jak traktor ursus, ledwo dojechałem do domku, w domu widzę ze 3 fajka od świecy wydmuchało a świeca była troszkę nie dokręcona. Dokręciłem świece, podłączyłem fajkę i silnik na jałowych pracował ok ale przy gazowaniu był mocny strzał jakby z pod auta i za każdym razem. Gdy jechałem to podczas przyspieszania szarpanie było niemiłosiernie mocne i jakby na 2 cylindrach auto jechało, ale przy jezdzie ze stałą prędkością auto jechało jak zwykle czyli normalne tylko przy przyspieszaniu szarpało.
Spalanie 30/100 mi wtedy wyszło zamiast 10 już miałem jechać do mechanika a jednak mówię odłaczę akumulator na chwilkę no i po tym zabiegu od 3 miesięcy jest jak najzwyczajniej OK, nic nie szarpię ani odrobinę.
Wyjaśni mi ktoś czy to jakieś czary?
Silnik 1,8 115km B184S 1731ccm 85KW na gazie sekwencja (ale ona nie ma tu nic do rzeczy)
Miałem 2 przygody z nim niepowiązane.
Pierwsza to taka że auto w pewien dzień samo zaczęło gasnąć gdy się tylko rozgrzało. Tz zimne pracowało na ssaniu a potem jak się rozgrzało to nie trzymało tych 500-750obr a obroty spadały i poprostu gasło na benzynie i na gazie. Tak że trzeba było cały czas gazować pedałem gazu. Po odpięciu akumulatora na 1min wszystko wróciło do normy i już pół roku jest wporządku obr 750 czasami 500. Co to było?
Druga sprawa to taka że podczas podróży nocnej z roboty w połowie drogi coś strzeliło i auto zaczęło pracować jak traktor ursus, ledwo dojechałem do domku, w domu widzę ze 3 fajka od świecy wydmuchało a świeca była troszkę nie dokręcona. Dokręciłem świece, podłączyłem fajkę i silnik na jałowych pracował ok ale przy gazowaniu był mocny strzał jakby z pod auta i za każdym razem. Gdy jechałem to podczas przyspieszania szarpanie było niemiłosiernie mocne i jakby na 2 cylindrach auto jechało, ale przy jezdzie ze stałą prędkością auto jechało jak zwykle czyli normalne tylko przy przyspieszaniu szarpało.
Spalanie 30/100 mi wtedy wyszło zamiast 10 już miałem jechać do mechanika a jednak mówię odłaczę akumulator na chwilkę no i po tym zabiegu od 3 miesięcy jest jak najzwyczajniej OK, nic nie szarpię ani odrobinę.
Wyjaśni mi ktoś czy to jakieś czary?