Toner regenerowany Impega (zapewne przeleżał swoje w pudełku), tuż po wyjęciu z opakowania drukuje tak jak na zdjęciu. Z jednej strony - po stronie zębatek - podaje po prostu kilkadziesiąt razy więcej tonera niż powinien, kartka nie jest czarna, co wręcz pokryta warstwą zapieczonego tonera. Przy wstrząśnięciu toner się usypuje, a po drukowaniu wałek pozostaje brudny. Aha, wałek chodzi strasznie ciężko w porównaniu z innymi tonerami.
Da się to jakoś naprawić czy do kosza? W rezerwie mam puste tonery z uszkodzonymi wałkami światłoczułymi.

Da się to jakoś naprawić czy do kosza? W rezerwie mam puste tonery z uszkodzonymi wałkami światłoczułymi.