Witam
Posiadam Passata B5 98r 1,9TDI 110KM. Problem polega na tym, że coś bierze prąd i to aż 350mA. Po jednym dniu autko nie odpala. Wyciągałem wszystkie bezpieczniki, odłączałem alternator, światła, klapę z tyłu (zamek), moduł komfortu, radio, pod maską przekaźniki i bezpieczniki, komputer. Bez efektu, cały czas 350mA więc cholernie za duzo. Czy ma ktoś jeszcze jakieś pomysły co może być przyczyną? sucho jest pod dywanikami, więc chyba nie powinno być żadnego przebicia w wiązce. Dodam, że w każdym passacie są dwa kable PLUSOWE i ten cieńszy gdy odłączę spada do 0,00ma czyli było by rawidłowo, ale ten kabel idzie koło komputera i tak jak by wchodził do deski rozdzielczej. Może coś tam siedzi?
Zostały mi na myśl jeszcze przekaźniki pod deską. Może któryś cały czas jest zwarty i bierze prąd, ale nie wiem czy to jest możliwe
Czekam na jakąś solidną odpowiedź
Posiadam Passata B5 98r 1,9TDI 110KM. Problem polega na tym, że coś bierze prąd i to aż 350mA. Po jednym dniu autko nie odpala. Wyciągałem wszystkie bezpieczniki, odłączałem alternator, światła, klapę z tyłu (zamek), moduł komfortu, radio, pod maską przekaźniki i bezpieczniki, komputer. Bez efektu, cały czas 350mA więc cholernie za duzo. Czy ma ktoś jeszcze jakieś pomysły co może być przyczyną? sucho jest pod dywanikami, więc chyba nie powinno być żadnego przebicia w wiązce. Dodam, że w każdym passacie są dwa kable PLUSOWE i ten cieńszy gdy odłączę spada do 0,00ma czyli było by rawidłowo, ale ten kabel idzie koło komputera i tak jak by wchodził do deski rozdzielczej. Może coś tam siedzi?
Zostały mi na myśl jeszcze przekaźniki pod deską. Może któryś cały czas jest zwarty i bierze prąd, ale nie wiem czy to jest możliwe
Czekam na jakąś solidną odpowiedź