Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Proszę, dodaj wyjątek dla www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Regeneracja maskownicy w kolumnie - sposób na "przyklejenie" tkaniny

11 Lut 2014 23:54 8985 7
  • Poziom 24  
    Witam,
    założyłem ten "mini" temat dla potomnych, aby (po godzinie usilnych poszukiwań w sieci, podczas których przebrnąłem przez dziesiątki różnych pomysłów jak pinezki, zszywki, kleje, rozciąganie listewkami, dociskanie książkami i inne...) przedstawić swój własny sposób, jaki z powodzeniem zastosowałem w przypadku wymiany tkanin w maskownicach kolumn głośnikowych Kenwood LS-76. A więc:

    1. Zdzieramy starą tkaninę.
    2. Przykładamy i docinamy nową tkaninę z pewnym zapasem na zakładki.
    3. Bierzemy w dłoń igłę i nitkę i za pomocą nich naciągamy tkaninę na kratownicę (jak na rysunku niżej).
    4. A teraz najważniejsze - w dłoń bierzemy lutownicę "transformatorówkę", do której wyginamy z drutu podłużny grot o długości ok. 3 cm, którym następnie rozgrzewamy tkaninę wzdłuż wewnętrznego brzegu maskownicy, tak, aby tkanina lekko się roztopiła i przykleiła do kratownicy (na załączonym zdjęciu widoczny jest wtopiony fragment tkaniny).
    Regeneracja maskownicy w kolumnie - sposób na "przyklejenie" tkaniny Regeneracja maskownicy w kolumnie - sposób na "przyklejenie" tkaniny Regeneracja maskownicy w kolumnie - sposób na "przyklejenie" tkaniny

    ps. W posiadanych przeze mnie kolumnach kratownica maskownicy jest wykonana z tworzywa, jak również sam materiał także okazał się "sztuczny" i łatwo topiący się pod wpływem wysokiej temperatury, co w połączeniu ze sobą dało naprawdę super efekt - później wystarczyło już tylko odciąć nadmiar tkaniny.

    To byłoby na tyle... Pozdrawiam :-)
  • VIP Zasłużony dla elektroda
    Powiem ci, że średnia to metoda. Przede wszystkim sprawdza się tylko w określonych warunkach - odpowiednia tkanina i odpowiednia ramka. Z drewnianą już tak nie zrobisz.
    Poza tym, lutownicą bardo łatwo przepalić materiał i wtedy w tym miejscu odkształci się on widocznie. Do tego, taki stopiony materiał robi się twardy i kruchy w tym miejscu, co skutkować może pękaniem i odrywaniem się od miejsca zamocowania. Szczególnie, że kolumna jednak swoje drga...
  • Użytkownik usunął konto  
  • Poziom 24  
    Oczywiście, że metoda nie jest uniwersalna i z pewnością nie można jej zastosować przy połączeniu np. kratownicy wykonanej z drewna oraz materiału naturalnego, ale ja wcale tak nie napisałem ;-)
    Chciałbym natomiast jeszcze dodać (nie wspomniałem o tym wcześniej, gdyż w sumie wydawało mi się to nie ważne), że metoda, jaką zastosowałem, polegająca na "przytapianiu" materiału do kratownicy, została przeze mnie zastosowana głównie z jednego powodu - maskownice kolumn Kenwood LS-76 posiadają od wewnętrznej strony niewielki rant, sprawiający, że materiał po naciągnięciu odstaje od kratownicy, co praktycznie uniemożliwia zastosowanie kleju (chyba, że wziąć pod uwagę wykonanie formy, która dokładnie wpasuje się w maskownicę, dociskając materiał podczas schnięcia kleju), dlatego byłem zmuszony poszukać alternatywy, która (moim zdaniem) okazała się na tyle skuteczna, że postanowiłem o tym wspomnieć. Zaznaczę także, że praca z maskownicą była poprzedzona kilkoma próbami z fragmentami materiału w połączeniu z różnymi podłożami.
    Pozdrawiam :-)
  • Poziom 35  
    No i ze zdjęć widać że sporo odpadu będziesz miał z jednej maskownicy - nie dużej.
    Sam docinam materiał na wymiar i naciągam, klejąc po kolei każdy bok. Wychodzi bardzo ładnie.
  • Poziom 24  
    Nie staram się nikogo przekonać o wyższości metody "zgrzewania" materiału do kratownicy nad jej klejeniem, uważam ją po prostu za alternatywę, o której warto wspomnieć, stąd mój "mini" temat.
    Dziś zregenerowałem w ten sam sposób maskownice do moich innych kolumn, Onkyo D062A. W tym przypadku klej również nie wchodził w grę ze względu na rant. Efekt uważam za bardzo dobry. Całość prac zajęła poniżej 2h. Pozdrawiam :-)
  • Użytkownik usunął konto  
  • Poziom 24  
    dj-MatyAS napisał:
    Faktem jest jednak, że trzeba mieć trochę "sprytu w rękach" i zbędnej gotówki... Sprytu - bo trzeba umiejętnie operować lutownicą, umieć dobrać długość drutu na grot, żeby nie popalić tkaniny, a i samej tkaniny dużo zostaje w postaci odpadu.
    Zgadza się.
    dj-MatyAS napisał:
    Przyznaję - w wypadku utrudnień typu "rant" może się ta metoda wydawać celowa.
    dj-MatyAS napisał:
    (...) gdy nie ma innej możliwości, a lubimy swoje kolumny - nie sposób się nie zgodzić, że pomysł wart chociażby przemyślenia.
    dj-MatyAS napisał:
    Metoda znana - w zastosowaniach fabrycznych dość często się spotkać można z podobnym sposobem mocowania tkaniny.
    Zgadza się.
    Pozdrawiam i zamykam ;-)