Witam serdecznie. Mam problem z samochodem Ford Mondeo MKII, liftback, rocznik 1998, silnik 1.8TD Endura, skrzynia manualna. Przed wczoraj wymieniłem sprzęgło (tarczę + docisk). Wszystko zrobiłem według książki sam naprawiam by nie popełnić błędu. Nie było to moje pierwsze sprzęgło więc wiedziałem co robię. Niestety, samochód nie jeździ tak jak powinien. Sprzęgło się ślizga. Najczęściej na 1,2 i trzecim biegu. Już mniej na 4 i 5. Dziś rano auto o mało nie miało wypadku. Napisałem że auto ponieważ samo odjechało. Niedawno go nabyłem i tak doprowadzam do ładu. Zaparkowałem samochód przodem do drzwi na podjeździe do garaży. Niestety, ręczny w tym aucie też nie działa więc zostawiłem auto na pierwszym biegu. Dziękuję Bogu że oglądam się w kierunku auta gdy od niego odchodzę. Auto zaczęło się toczyć pomału do przodu na pierwszym biegu!
Zdążyłem jednak dobiec, wsiąść i wcisnąć hamulce bo był by dzwon w drzwi.
Sprzęgło to LUK. Docisk także. Wszystko nowe i odpowiednich wymiarów.
Nie wiem gdzie popełniłem błąd.
Wysprzęglik został ten sam. Wymieniany był rok temu i przejechał 43000km. Był cały i suchy. Układ odpowietrzyłem po wymianie. Mam tylko wrażenie że baaardzo słabo z odpowietrznika wyciekał płyn hamulcowy. Tak jak by było czymś zapchane lecz sprzęgło bierze od dołu i ładnie pracuje.
Czytałem różne fora i wyczytałem że źle założyłem tarczę.
Nie rozumiem. Tam jest napis która strona w którym kierunku. Tarczę wycentrowałem i docisnąłem docisk właściwym momentem. Koło zamachowe wyglądało ok.
W chwili obecnej mam takie wrażenie że tarcza nie jest w 100% dociskana do koła zamachowego. Czuję jak bym jechał na lekko wciśniętym sprzęgle. Tarcza pracuje baaardzo głośno. Tak na ucho mam wrażenie że 2-krotnie głośniej od samego silnika Diesla.
Proszę Was o pomoc ponieważ już 300zł na sprzęgło było ciosem w kieszeń. Nie mam bladego pojęcia gdzie popełniłem błąd.
Zdążyłem jednak dobiec, wsiąść i wcisnąć hamulce bo był by dzwon w drzwi.
Sprzęgło to LUK. Docisk także. Wszystko nowe i odpowiednich wymiarów.
Nie wiem gdzie popełniłem błąd.
Wysprzęglik został ten sam. Wymieniany był rok temu i przejechał 43000km. Był cały i suchy. Układ odpowietrzyłem po wymianie. Mam tylko wrażenie że baaardzo słabo z odpowietrznika wyciekał płyn hamulcowy. Tak jak by było czymś zapchane lecz sprzęgło bierze od dołu i ładnie pracuje.
Czytałem różne fora i wyczytałem że źle założyłem tarczę.
Nie rozumiem. Tam jest napis która strona w którym kierunku. Tarczę wycentrowałem i docisnąłem docisk właściwym momentem. Koło zamachowe wyglądało ok.
W chwili obecnej mam takie wrażenie że tarcza nie jest w 100% dociskana do koła zamachowego. Czuję jak bym jechał na lekko wciśniętym sprzęgle. Tarcza pracuje baaardzo głośno. Tak na ucho mam wrażenie że 2-krotnie głośniej od samego silnika Diesla.
Proszę Was o pomoc ponieważ już 300zł na sprzęgło było ciosem w kieszeń. Nie mam bladego pojęcia gdzie popełniłem błąd.