Witam ! mam taki problem .Coś mnie podkusiło wymienić czujkę w bloku silnika w fordzie scorpio III 2.0 16v DOHC z gazem. Naczytałem się na forach że po tym zabiegu nie będę go musiał przez jakieś 2-3 minuty trzymać na delikatnym gazie aż się zagrzeje bo od pwnego czasu tak musiałem robić no i odłączyłem wężyk od erg to przestaną falować obroty zresztą czasami tak było czasami nie ,a czsami silnik przez chwilę wskakiwał na wyższe ale nie był jakiś tam dokuczliwy.Więć z zapałem wymieniłem ten zawór i ten wężyk ale w tym celu musiałem zdemontować przepustnicę i kilka podłączeń po odłanczać . Póżniej poskładałem i odpaliłem ,chodził sam bez pod gazowywania ale spostrzegłem że wskazówka temp. wychylona na max
znowu poczytałem i się okazało żę jak z tego drugiego czujnika zdejmę wtyk i ona spadnie to czujnik walnięty i tak było widocznie przy odłąnczaniu przewodów albo odkręcaniu tamtego coś chyba naruszyłem w tym bo ten dzyndzel tak latał lużno na boki chciałem go wykręcić i urwałem chociaż delikatne dwoma palcami cisnąłem pykneło i tyle popsułem rozwiertakiem chciałem wykręcić to cały gwint wszedł i naprawdę już było ciężko więc odpuściłem i tak go zostawiłem bo nie wiem czy się nie przebiłem i będzie ciekło chciałem zajrzeć przez odkręcenie obudowy termostatu to też jeden łeb urwałem masakra reszcie dałem spokój jeszcze kilka przewodów poowijałem taśmą między innymi tych co dochodzą do tych rzeczy bo gołe były i stykały się ze sobą.Oczywiście przed pierwszym odpaleniem gdzie chodził i nic się działo te przewody też poizolowałem termokurczem i taśmą a za drugim razem to poprawiłem takie centymetrowe odcinki bo rurka plastik się obkruszyła i sie odsłoniły takie postykane zaśniedziałe więc delikatnie śrubokręcikiem je po odzielałem i podłożyłem taśmę resztę poskładałem do kupy i z duszą na ramieniu zabrałem się za uruchomienie i sprawdziły się moje najczarniejsze myśli - kręci i nie odpala ani na benz ani na gaz dioda mrugnie prawidłowo raz zgaśnie i wtedy mruga non stop przy tym pika z 5 lub 6 razy dzwiękowo ale tak robił zawsze po wyłączeniu też takim innym sygnałem zadżwięczy 3 razy ale też tak zawsze było a i coś tam z pod kokpitu dochodzi jaby komp się załanczał ale to też zawsze było poszukałem w bezpiecznikach i wywalony był z poz.37 sterowanie silnikiem myśłałem że wcześniej już tak było ale wsadziłem drugi chciałem uruchomić i dalej to samo a drugi bezp. też wywaliło i jestem w liściach kasy mało a samochód zamiast poprawić to unieruchomiłem na amen .Przeklinam tę chwilę kiedy mi do łba strzeliło wymienić ten czujnik bo samochód wcześniej jeżdził w miarę a teraz kicha ! Proszę pomóżcie - który to kabel robi to zwarcie gdzie on może być i jak wygląda- jest na wierzchu przy w tej wiązce przy wtryskach gazu to co izolowałem czy w tej poniżej czy może ta co idzie w uchwytach obok kolekotra bo też tamtą trochę przemieszczałem tylko to zwarcie do głowy mi przychodzi bo to że wykretak zostawiłem wkręcony to chyba nie gra roli wtyczki tej od urwanej czujki nie podłanczałem bo nie ma do czego a może płyn trochę zmoczył ją lub alternator . Proszę jeszcze raz bardzo pomóżcie..
.
znowu poczytałem i się okazało żę jak z tego drugiego czujnika zdejmę wtyk i ona spadnie to czujnik walnięty i tak było widocznie przy odłąnczaniu przewodów albo odkręcaniu tamtego coś chyba naruszyłem w tym bo ten dzyndzel tak latał lużno na boki chciałem go wykręcić i urwałem chociaż delikatne dwoma palcami cisnąłem pykneło i tyle popsułem rozwiertakiem chciałem wykręcić to cały gwint wszedł i naprawdę już było ciężko więc odpuściłem i tak go zostawiłem bo nie wiem czy się nie przebiłem i będzie ciekło chciałem zajrzeć przez odkręcenie obudowy termostatu to też jeden łeb urwałem masakra reszcie dałem spokój jeszcze kilka przewodów poowijałem taśmą między innymi tych co dochodzą do tych rzeczy bo gołe były i stykały się ze sobą.Oczywiście przed pierwszym odpaleniem gdzie chodził i nic się działo te przewody też poizolowałem termokurczem i taśmą a za drugim razem to poprawiłem takie centymetrowe odcinki bo rurka plastik się obkruszyła i sie odsłoniły takie postykane zaśniedziałe więc delikatnie śrubokręcikiem je po odzielałem i podłożyłem taśmę resztę poskładałem do kupy i z duszą na ramieniu zabrałem się za uruchomienie i sprawdziły się moje najczarniejsze myśli - kręci i nie odpala ani na benz ani na gaz dioda mrugnie prawidłowo raz zgaśnie i wtedy mruga non stop przy tym pika z 5 lub 6 razy dzwiękowo ale tak robił zawsze po wyłączeniu też takim innym sygnałem zadżwięczy 3 razy ale też tak zawsze było a i coś tam z pod kokpitu dochodzi jaby komp się załanczał ale to też zawsze było poszukałem w bezpiecznikach i wywalony był z poz.37 sterowanie silnikiem myśłałem że wcześniej już tak było ale wsadziłem drugi chciałem uruchomić i dalej to samo a drugi bezp. też wywaliło i jestem w liściach kasy mało a samochód zamiast poprawić to unieruchomiłem na amen .Przeklinam tę chwilę kiedy mi do łba strzeliło wymienić ten czujnik bo samochód wcześniej jeżdził w miarę a teraz kicha ! Proszę pomóżcie - który to kabel robi to zwarcie gdzie on może być i jak wygląda- jest na wierzchu przy w tej wiązce przy wtryskach gazu to co izolowałem czy w tej poniżej czy może ta co idzie w uchwytach obok kolekotra bo też tamtą trochę przemieszczałem tylko to zwarcie do głowy mi przychodzi bo to że wykretak zostawiłem wkręcony to chyba nie gra roli wtyczki tej od urwanej czujki nie podłanczałem bo nie ma do czego a może płyn trochę zmoczył ją lub alternator . Proszę jeszcze raz bardzo pomóżcie..