Witam,
W grudniu 2012 kupiłem nową Yuasę Professional 75Ah. Pierwszą zimę przejeździła bez problemu. Na ten sezon naprawiłem jednak ogrzewanie postojowe i zaczęły się problemy. Początkowo grzałem po 10-15 min i wszystko było ok. Żona jeździła do pracy codziennie po 25km. Jednak zauważyliśmy, że z rana rozrusznik słabo kręcił, choć auto odpalało. Postanowiłem przyjrzeć się ładowaniu i upływowi prądu na postoju.
Ładowanie wynosiło ok 13,9-14V więc w normie, ale dla pewności podbiłem je do 14,4 diodami shottky w sprzężeniu zwrotnym alternatora.
Upływ prądu 80mA- sporo, ale sterownik gsm i inne urządzenia trochę "żrą". Jednak auto użytkowane codziennie, więc nie powinno być problemu.
Akumulator zabrałem do domu i doładowałem prostownikiem mikroprocesorowym. Wsadziłem do auta i testowałem. Następnego dnia żona pojechał do pracy, a jakieś 2 godziny po powrocie zmierzyłem napięcie- było 12,8 czyli pełni naładowany. Rano było już tylko 12,4V. Po odpaleniu i zgaszeniu auta było 12,6.
Podczas dużych mrozów po nocy napięcie było 12,2V a po 15 minutach grzania potrafiło spaść do 11,9. Podejrzewałem spadek pojemności i oddałem auto do sklepu.
Test obciążeniem- spadek na zimnym aku do 9,17, a na ciepłym do 9,34. Bez tragedii, ale jak na roczne aku to trochę słabo. Sprzedawca twierdził, że wszystko ok. Wziął na sprawdzenie, naładował i dzwoni po 4 dniach. Aku od naładowania trzyma napięcie na poziomie 12,7V. Nie dochodzi do samo rozładowania. Tyle, że ja samorozładowania nie podejrzewałem. Co ciekawe, jak odbierałem aku od sprzedawcy to miał 12,8V- czyli sprzedawca musiał niedługo wcześniej jeszcze go podładować, choć oczywiście zaprzeczał.
Zabrałem akumulator, naładowałem dla pewności i podłączyłem 2 żarówki po 21W. Prąd ok 3,4-3,5A mierzony multimetrem. No i po 12 godzinach napięcie 10,5V.
Wychodzi na to, że jest tylko ok 40Ah pojemności. Po tym rozładowaniu ładuję go prądem 0,86A. Po 53 godzinach napięcie na prostowniku jest już 13,9V, więc niewiele już zostało do pełnego naładowania. Możliwe, że te 50Ah dobije, ale to i tak dużo mniej niż parametry akumulatora.
Niepokoi mnie elektrolit. Co prawda nie ma żadnego koloru, ale po potrząśnięciu akumulatora mętnieje- bezbarwny, ale niezbyt klarowny.
Czy uderzać z nim na gwarancję, czy aku jest po prostu zasiarczony i gwarancja zostanie odrzucona?
Co prawda z ogrzewaniem postojowym nie miał lekko, ale żeby 2 miesiące dogrzewania zabiły roczne aku to chyba trochę słabo.
W grudniu 2012 kupiłem nową Yuasę Professional 75Ah. Pierwszą zimę przejeździła bez problemu. Na ten sezon naprawiłem jednak ogrzewanie postojowe i zaczęły się problemy. Początkowo grzałem po 10-15 min i wszystko było ok. Żona jeździła do pracy codziennie po 25km. Jednak zauważyliśmy, że z rana rozrusznik słabo kręcił, choć auto odpalało. Postanowiłem przyjrzeć się ładowaniu i upływowi prądu na postoju.
Ładowanie wynosiło ok 13,9-14V więc w normie, ale dla pewności podbiłem je do 14,4 diodami shottky w sprzężeniu zwrotnym alternatora.
Upływ prądu 80mA- sporo, ale sterownik gsm i inne urządzenia trochę "żrą". Jednak auto użytkowane codziennie, więc nie powinno być problemu.
Akumulator zabrałem do domu i doładowałem prostownikiem mikroprocesorowym. Wsadziłem do auta i testowałem. Następnego dnia żona pojechał do pracy, a jakieś 2 godziny po powrocie zmierzyłem napięcie- było 12,8 czyli pełni naładowany. Rano było już tylko 12,4V. Po odpaleniu i zgaszeniu auta było 12,6.
Podczas dużych mrozów po nocy napięcie było 12,2V a po 15 minutach grzania potrafiło spaść do 11,9. Podejrzewałem spadek pojemności i oddałem auto do sklepu.
Test obciążeniem- spadek na zimnym aku do 9,17, a na ciepłym do 9,34. Bez tragedii, ale jak na roczne aku to trochę słabo. Sprzedawca twierdził, że wszystko ok. Wziął na sprawdzenie, naładował i dzwoni po 4 dniach. Aku od naładowania trzyma napięcie na poziomie 12,7V. Nie dochodzi do samo rozładowania. Tyle, że ja samorozładowania nie podejrzewałem. Co ciekawe, jak odbierałem aku od sprzedawcy to miał 12,8V- czyli sprzedawca musiał niedługo wcześniej jeszcze go podładować, choć oczywiście zaprzeczał.
Zabrałem akumulator, naładowałem dla pewności i podłączyłem 2 żarówki po 21W. Prąd ok 3,4-3,5A mierzony multimetrem. No i po 12 godzinach napięcie 10,5V.
Wychodzi na to, że jest tylko ok 40Ah pojemności. Po tym rozładowaniu ładuję go prądem 0,86A. Po 53 godzinach napięcie na prostowniku jest już 13,9V, więc niewiele już zostało do pełnego naładowania. Możliwe, że te 50Ah dobije, ale to i tak dużo mniej niż parametry akumulatora.
Niepokoi mnie elektrolit. Co prawda nie ma żadnego koloru, ale po potrząśnięciu akumulatora mętnieje- bezbarwny, ale niezbyt klarowny.
Czy uderzać z nim na gwarancję, czy aku jest po prostu zasiarczony i gwarancja zostanie odrzucona?
Co prawda z ogrzewaniem postojowym nie miał lekko, ale żeby 2 miesiące dogrzewania zabiły roczne aku to chyba trochę słabo.