Witajcie, mam problem z akumulatorem w starym dieslu. Wygląda na to, że akumulator padł z dnia na dzień, ładowanie nie przynosi efektu. Ostatnio robiłem drobne regulacje w silniku więc później odpalałem auto wielokrotnie na próbę. Któregoś dnia padł mi akumulator więc go podładowałem amatorskim prostownikiem do akumulatorów samochodowych. Czas ładowania kilkanaście godzin, prąd ok 3A-5A, napięcie ładowania 14,5V. W miarę upływu czasu ładowania prąd ładowania spadał prawie aż do zera, wewnątrz słychać było gazowanie (cichy odgłos musowania) ale akumulator nagrzewał się tylko nieznacznie. Jest to akumulator marki 4-max o parametrach 72Ah 680A. Ma już kilka lat i już zdarzało się, że się rozładowywał ale po naładowaniu było ok i trzymał prąd przez długi czas. Tym razem po naładowaniu (napięcie po naładowaniu ok 12,5 V) już podczas grzania świec żarowych napięcie spadało na 10V, wałem lekko obrócił, przygasły kontrolki napięcie spadło na ok 8V i cisza. Podładowałem go ponownie. Tym razem już miernik po kilkunastu godzinach ładowania pokazał mi tylko 11,5V a potem spadło na 11. Jest to akumulator tzw bezobsługowy ale zdecydowałem się powiercić mu małe dziurki w pokrywie i sprawdzić poziom elektrolitu, było na minimum więc dolałem wody do znaczka "max". Teraz go znów ładuję i czekam na efekty ale wątpię aby to pomogło.
Co mu się mogło stać? Wiem, że nie jest już nowy i pewnie już zużyty ale czy to możliwe aby padł tak całkowicie z dnia na dzień? Zawsze jak padał mi akumulator w aucie to raczej stopniowo i najpierw zaczynał się problem w zimie. Ten w zimie pracował dość dobrze a teraz nagle coś mu się stało. Jest jakaś szansa żeby go uratować? Auto to stary grat i niewykluczone, że przed kolejną zimą pójdzie już na złom więc żal mi teraz wydać na nowy akumulator 300 zł.
Co mu się mogło stać? Wiem, że nie jest już nowy i pewnie już zużyty ale czy to możliwe aby padł tak całkowicie z dnia na dzień? Zawsze jak padał mi akumulator w aucie to raczej stopniowo i najpierw zaczynał się problem w zimie. Ten w zimie pracował dość dobrze a teraz nagle coś mu się stało. Jest jakaś szansa żeby go uratować? Auto to stary grat i niewykluczone, że przed kolejną zimą pójdzie już na złom więc żal mi teraz wydać na nowy akumulator 300 zł.