Elektroda.pl
Elektroda.pl
X

Wyszukiwarki naszych partnerów

Wyszukaj w ofercie 200 tys. produktów TME
Sklep HeluKabel
Proszę, dodaj wyjątek www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Elektrownia Wiatrowa budowa domowym sposobem cz.1 (Archiwum)

dzik6 04 Sie 2005 12:05 4732028 12804
  • #241 04 Sie 2005 12:05
    Żytni
    Poziom 21  

    Radekk, Nie ma racji choćby z tego względu że plącze Mu się maszyna synchroniczna z asynchroniczną. Nie twierdzę że inne rozwiązania (inne niż silnik trójfazowy) są bez sensu. Każde z nich ma swoje zalety. Ja pokazuję zalety rozwiazania z silnikiem trójfazowym jako prądnicą gdyż jest to sposób zmniejszenia nieuwzględnianych przez Koleżeństwo kosztów towarzyszących, bo koszty MEW to nie tylko maszt wirnik i prądnica. Sprawa przekładni masztu sterowania śmigami - tyczy wszystkich rozwiazań wiec nie są wadą tego akurat. Wiatrak projektuje się do wiatrów najczęstszych w danym miejscu, więc praca przy silnych wiatrach nie polega na odzyskaniu całej dostępnej w tym momencie mocy a raczej na niedopuszczeniu do zniszczenia instalacji i to wszelkimi dostepnymi sposobami (zmiana kata natarcia czy nawet składania śmigów). Sterowanie momentem przy zachowaniu +/- stałych obrotów jest tak samo skomplikowane jak każde inne a mechanizm regulacji kąta natarcia jest i tak gdyż być musi z innych względów. Na koniec: Co Ci przeszkadza klapiący stycznik (nawet co 5 sekund) gdzieś na maszcie kilkadziesiat metrów od domu? I tak w szumie śmigów go nie usłyszysz ;)

  • Sklep HeluKabel
  • #242 04 Sie 2005 20:40
    pol032
    Poziom 24  

    Jaka jest różnica między maszyną synchroniczną a asynchroniczną ?
    bo ja tez już ma m mętlik w głowie.
    Jak odróżnić silnik synchroniczny od asynchronicznego ?

  • #243 05 Sie 2005 11:35
    marek_Łódź
    Poziom 36  

    radekk napisał:
    nie jest prosto zrobić przekładnie tak by utrzymywała zakładany poślizg ... ... kąta ustawienia łopat wirnika tak by przy zmianie wektora wypadkowego...


    Krótko mówiąc w pierwszym etapie trzeba dokonać dość głębokiej analizy fizyki tych zjawisk zarówno po stronie elektrycznej, jak i aerodynamicznej. Następnie skonstruować układ mechaniczny zapewniający odpowiednie możliwości sterowania - minimum to sterowanie w biegu zmianą kąta natarcia łopat i sterowanie przekładnią bezstopniową przed prądnicą.
    Kolejny etap to oczujnikowanie układu - myślę, że szczególnie użyteczny byłby zestaw czujników prędkości wiatru (ew. ciśnienia) bezpośrednio przed śmigłem w odległości do kilku metrów, przy czym gęstsze pokrycie czujnikami zapewni pełniejszą identyfikację chwilowych wartości rozkładu tego pola. Dalej pozostaje zaprojektowanie regulatora, który zapewniłby uzyskanie optymalnych parametrów regulacji (proponuję DSP albo jakąś płytę PC). W takim układzie regulator antycypowałby (przewidywałby) nadchodzący podmuch i ustawiał we właściwym momencie łopaty pod właściwym kątem.

    Drugie rozwiązanie (chyba prostsze???) to zastosowanie prądnicy prądu stałego (lub zmiennego z prostownikiem), która przy każdym ruchu śmigła odda swoje dżule regulatorowi prądu stałego (stabilizującemu napięcie bądź prąd ładowania), który doładuje baterię akumulatorów. Dalej za tym buforem przetwornica elektroniczna lub elektromechaniczna (silnik-prądnica) z przejściem na 230V AC i wyjściem do sieci (oczywiście z automatyką włączająco-wyłączającą). W przypadku silniejszych wiatrów przetwornica pracuje w trybie ciągłym (ewentualnie przejmując część energi do akumulatorów), w przeciwnym przypadku - okresowo (w cyklu doładowanie-zrzut).

    Elementy tracące energię (radiatory, obudowa silnika i prądnicy) można wyposażyć w wymienniki ciepła przekazujące energię na nagrzewanie wody użytkowej i tym samym zminimalizować (prawie do zera) straty w tym układzie.

    Po tym wywodzie przedstawię tezę: optymalnym zastosowaniem elektrowiatraka jest wpięcie go w system ogrzewania, gdzie odpadają wszystkie problemy związane z dopasowaniem parametrów elektrycznych (oczywiście w pewnym zakresie), co oczywiście nie zwalnia nas do końca z ewentualnej regulacji (optymalizacji) jego pracy. Nadwyżki ciepła mozna akumulować na zimę w w ogródku (pompa cieplna).

    e11 napisał:
    Marek-łódź podłączenie prądnicy do sieci jest bardzo proste :- uzgodnienie faz – wiatrak podobnie jak wodna turbina ma śmigła wyprofilowane że kręcą się zawsze w tą samą stronę jeżeli znasz kierunek wirowania wiatraka lub turbiny podłączasz silnik do sieci i musi się kręcić w tą samą stronę co przy napędzie wodnym lub wiatrowym. Wystarczy zachować kolejność przewodów
    - Obroty przy których silnik indukcyjny staje się prądnicą są znane dla każdego silnika wystarczy zastosować miernik obrotów z wyjściem załączającym stycznik główny a po zmniejszeniu obrotów wyłączyć stycznik aby generator nie stał się zwykłym silnikiem i nie zaczął pobierać energii z sieci






    Małe korepetycje z elektrotechniki - zgodność fazy, czyli synchronizacja z siecią nie polega na zgodnym połączeniu przewodów fazowych i uzyskaniu prędkości synchronicznej na generatorze. Żeby się zsynchronizować z siecią trzeba doprowadzić do uzgodnienia fazy (w czasie) sinusoidy sieciowej i generatora, czyli inaczej mówiąc nałożyć na siebie te sinusoidy. Oczywiście układ z obrotomierzem i stycznikiem tego nie załatwi (za to jest to świetny układ do wywalania bezpieczników). Procedurę już raz opisałem i opiszę jeszcze raz - trzeba doprowadzić do zgodności prędkości i potem wykorzystując niewielkie ich różnice wykryć moment nałożenia sinusoid (miernik fazy albo napięcia). Jest to moment włączenia generatora do sieci.

    Jeśli zrozumiałeś to, co napisałem powyżej (prościej nie potrafię) to zastanów się jak powinien wyglądać i jaką mieć dynamikę regulator, który w układzie aerodynamicznym ze zmiennym dopływem energii zapewni ci kilkusekundową stabilizację obrotów.

    Mogę Ci za friko sprzedać pewien patent - być może wystarczy "wolne koło" (takie jak w rowerze oczywiście odpowiednio większe), szybkoobrotowe koło zamachowe (koło dołączone do układu przez przekładnie podwyższającą obroty) i przekładnia bezstopniowa (albo lepiej dwie - na zasilaniu i odbiorze) sterowana z regulatora. Taki układ zapewniłby w miarę stabilne obroty, odbiór energi w chwilach gdy występuje nadwyżka (podmuch) i możliwość w miarę stabilnego odbioru do sieci.
    Do tego wszystkiego oczywiście jeszcze opisany wyżej regulator kąta natarcia łopat.

    Ponieważ jak piszesz działasz w branży energetyki wodnej, sprzedam Ci jeszcze jeden patent na wiatraki. Stawiasz je na brzegu zbiornika, łączysz z pompą wodną (elektryczną albo mechaniczną) i pompujesz wodę ze zbiornika dolnego do górnego akumulując tam dodatkową energię. W ten sposób możesz zwiększyć przepływ swego koła wodnego o kilka-kilkanaście-kilkadziesiąt procent, co po dołączeniu większej prądnicy (jeśli to będzie konieczne) odpowiednio zwiększy moc tej elektrowni wodno-wiatrowej. Energia potencjalna wody jest doskonałą formą magazynowania energii, a taka wiatrakownia szczytowo-pompowa (wykorzystująca szczytowe podmuchy wiatru) pozwala maksymalnie wykorzystać energię wiatru.

  • Sklep HeluKabel
  • #244 05 Sie 2005 14:00
    Apollo
    Poziom 15  

    Witam Szanownych Kolegów :-)

    E 11 - Podałem Ci swój adres (26.07. 15,45 str.6) i zaprosiłem do odwiedzenia mnie i obejrzenia mojej elektrowni wiatrowej i regulatora mojej konstrukcji, ponieważ to Ciebie interesowało - nie odpowiedziałes (?)
    Z adresu mojego skorzystał jedynie kol. bhp, i wymieniamy teraz swoje spostrzeżenia i uwagi.
    ------------------------------------------------------------------------
    Próbowałem różnych typów regulatorów z pomiarem wiatru włącznie i niestety na wysokości 12 metrów nie sprawdziły się. Regulatory takie sprawdzają się na wysokości 30 - 40 metrów, gdzie wieje w miarę równy wiatr.
    Mam obecnie regulator własnej konstrukcji, który sprawdza się na wysokości 12 metrów i w terenie górzystym. Specjalnie zamówiłem aparat cyfrowy na Alegro, żeby pokazać Wam (robicie ściepkę :-) ) mój regulator.
    Szanowni Koledzy, ja również wierzyłem w teorie - teraz jestem tylko praktykiem, a mam wieloletnie doświadczenie ze swoją elektrownią wiatrową.

    Serdecznie pozdrawiam.

  • #245 05 Sie 2005 14:24
    radekk
    Poziom 12  

    Koledzy mili. zdaje się że wy mylicie się. Pisałem o silniku indukcyjnym (taki z wirnikiem który ma klatkę aluminiowa zazwyczaj) który jest silnikiem ASYNCHRONICZNYM!!!. jednak silniki asynchroniczne w idealnym biegu jałowym mają obroty synchroniczne w czasie których pole wirujące w stojanie ma ta sama prędkość kątową jak wirnik.Dodatkowo w klatce wirnika nie indukuje się wtedy pole wirujące (stąd nazwa indukcyjne), które pojawia się w każdej innej pracy silnika niz idealny bieg jałowy, czyli: rzeczywisty bieg jałowy, praca generatorowa(prądnicowa), praca silnikowa. wtedy obroty silnika sa mniejsze lub większe od prędkości wirowania pola stojana (stąd nazwa asynchroniczne).Indukuje sie tam pole o częstotliwości zależnej od poślizgu a wzór KLOSSA to opisuje i dotyczy właśnie silników klatkowych(asynchronicznych). Silniki synchroniczne(pierścieniowe) mają natomiast stojan i wirnik uzwojony. tam prędkości wirowania pola stojana podobnie jak w wirniku są stałe i prędkość obrotowa też jest stała w funkcji obciążenia. wiem ze konstrukcje turbin wiatrowych i generatorów sa różne, ale w większości rozwiązan i tu słuszna uwaga do mnie bo niedopisałem , stosuje sie regulacje kąta natarcia aby utrzymać stałą moc znamionową i jej ograniczenie przy dużych prędkościach wiatru( ustawienie bokiem całego wirnika do wiatru, składanie łopatek, zmiana kąta natarcia). większość turbinm oblicza się na moc znamionową uzyskiwana przy prędkości wiatru 12m/s. powyżej tej prędkości układ sterujący reguluje kąt natarcia łopatek itp tak aby uzyskać moc znamionową i nie przekroczyć niebezpiecznej wartości prędkości obrotowej wirnika i generatora. Komercyjne rozwiązania turbin przeznaczonych do sprzęgu z systemem energetycznym maja najczęściej generatory połączone z przekładnią o stałym przełożeniu a wiadomo że wtedy nie jest możliwe utrzymanie stałej częstotliwości na wyjściu generatora i bezpośrednie włączenie do systemu energetycznego bo wirnik także ma zmienne obroty w funkcji prędkości wiatru.Napięcie wyjściowe z generatora jest przekształcane w przekształtnikach(falownikach) na takie aby umożliwic włączenie elektrowni wiatrowej do systemu energetycznego. Takie wymagania stawia energetyka odnośnie elektrowni wiatrowej.Trzeba zastosować przekształtnik aby sprzęgał system elektroenergetyczny z elektrownia wiatrową. Jedynym zmiennym parametrem na wyjściu falownika jest prąd a zatem moc oddawana do systemu bo częstotliwość i napięcie jest niezmienne czego nie można powiedzieć o tym uzyskiwanym z generatora elektrowni. W komercyjnych turbinach generatory są wzbudzane najczęściej napięciem stałym lub stosuje się magnesy trwałe (w tych o mniejszych mocach do kilkunastu kW). Nawet gdyby regulować napięcie wyjściowe generatora napięciem wzbudzenia to i tak nie uzyskamy częstotliwości systemu. Co do elektrowni wodnych jak najbardziej polecam i stosuje się silniki indukcyjne najczęściej w MEW-ach. tam łatwej jest uzyskać ciągłą prace prądnicową silnika indukcyjnego czyli obroty nadsynchroniczne o czym pisano wcześniej na forum. Jeśli ktoś nie rozumie zasady pracy silników bo nie wszyscy są orłami i ja też nie jestem niech poczytają o tym w teorii maszyn elektrycznych czy innych podręcznikach akademickich, i o wzorze KLOSSA który jak powtarzam wyjaśnia zasadę pracy silnika indukcyjnego czego wynikiem jest charakterystyka mechaniczna sinlika indukcyjnego. Wracając do MEW,tam utrzymanie stałej prędkości nadsynchronicznej zapewnia stały przepływ wody przez turbine wodna a zbiornik powyzej zapory jest naturalnym akumlatorem energii który wyrównuje wachania przepływy wody kilkumiesięczne a nie jak bateria akumlatorów kilkugodzinne.

  • #246 05 Sie 2005 21:20
    e11
    Poziom 17  

    marek-Łódź
    Bardzo ładnie to opisałeś teoretycznie z pewną złośliwością . Ale na forum nie brakuje ludzi którzy są zdania że „ja wiem najlepiej a inni to gamonie” . Najgorzej jeśli sam sobie założę że człowiek z którym wymieniam poglądy już coś wie i rozumie tekst pisany. Dziękuje za wykład z elektrotechniki raczej mi się nie przyda. Po pierwsze obrotomierz nie jest mi potrzebny do zsynchronizowania z siecią tylko do tego żeby wiedzieć kiedy silnik przechodzi do pracy generatorowej . Obrotomierz w tym przypadku decyduje o momencie załączenia stycznika głównego i ma wpływ na otwarcie aparatu kierowniczego ( w przypadku wiatrowej MEW kontem ustawienia łopat) w celu utrzymania stałych obrotów. Oczywiście że najlepiej byłoby żeby układ kontrolował przejście sinusoidy przez zero i w tym momencie załączał generator. Ale czy nie uważasz że generator może osiągnąć odpowiednią częstotliwość i poziom napięcia a jednocześnie być przesunięty w fazie w stosunku do sieci i co wtedy będziesz zatrzymywał układ i „wstrzeliwał” się jeszcze raz . Widzę że kolega teorie ma bardzo dobrze opanowaną . W praktyce niestety jest tak że po osiągnięciu odpowiednich obrotów załącza się generator na sieć. Nie powiem że jest to przyjemny moment dla układu ale sieć jako mocniejsze źródło stabilizuje napięcie i częstotliwość . Piszę cały czas o Małych Elektrowniach Wodnych żeby było jasne .W kilku postach widziałem że piszesz o „100% wywalaniu bezpieczników” wszystkie zabezpieczenia typu Bi ,BM ,S mają tzw. współczynnik „k” który mówi o możliwości przeciążenia zabezpieczenia o pewną wartość BM-y nawet pięciokrotnie to pozwala nam załączyć generator nie zsynchronizowany na sieć i nic się nie dzieje pod warunkiem że zabezpieczenia zostały dobrze wyliczone do płynących prądów. Załączamy generatory 10,20 ,30 kW na sieć i wszystko hula większe moce załącza się raczej poprzez transformator SN.Z patentów twoich nie skorzystam będę konserwatystą i trzymał się swoich rozwiązań praktycznych a jeśli chodzi o Elektrownie Wodne to już nie koło nie ta sprawność ale twój pomysł podoba mi się do zastosowania na działce.
    Pozdrawiam

  • #248 05 Sie 2005 22:41
    marek_Łódź
    Poziom 36  

    e11 napisał:
    Oczywiście że najlepiej byłoby żeby układ kontrolował przejście sinusoidy przez zero i w tym momencie załączał generator. Ale czy nie uważasz że generator może osiągnąć odpowiednią częstotliwość i poziom napięcia a jednocześnie być przesunięty w fazie w stosunku do sieci i co wtedy będziesz zatrzymywał układ i „wstrzeliwał” się jeszcze raz . Widzę że kolega teorie ma bardzo dobrze opanowaną .


    Widziałeś kiedyś prawidłowo i bezboleśnie przeprowadzoną operację synchronizacji prądnicy z siecią? Akurat to co opisuję, przerabiałem PRAKTYCZNIE na studiach (tak tak, dawniej były na studiach laborki na których się coś robiło). Oczywiście nie ma takiej możliwości żeby prądnica i sieć pracowały idealnie z tą samą prędkością, więc ich częstotliwości pracy się zdudniają dając wypadkową na poziomie ułamków Hertza np. 0.1 Hz (1 okres na 10 sekund). Przy tak powolnym przebiegu można spokojnie odczekać na uzgodnienie faz i załączenie w chwili gdy sinusoidy się na siebie nałożą.

    Miałem też niewątpliwą przyjemność oglądania jak wygląda załączenie prądnicy nie w pełni zsynchronizowanej z siecią. Zgadnij jaki był efekt.

    Chyba jest oczywiste, że mając taką możliwość nikt rozsądnie myślący nie będzie załączał prądnicy, która jest w przeciwfazie narażając ją i obwody zasilania na wielokrotne przeciążenia. Zwłaszcza w przypadku prądnic dużej mocy może to być wręcz niebezpieczne.

    Tak więc jak widzisz nie ma konieczności wielokrotnego wstrzeliwania się w synchronizm. Wystarczy chwilę poczekać obserwując wskazania mierników.

    ps W opisanej wyżej procedurze eksperymentowaliśmy niewielką prądnicą (rzędu 10kW). Myślę, że stosując urządzenia większej mocy prawidłowa synchronizacja staje się jeszcze ważniejsza, bo proporcjonalnie rośnie ewentualne uderzenie prądu).

  • #249 06 Sie 2005 00:39
    Żytni
    Poziom 21  

    Marku, zastanów się chwilkę. Jesli załączasz silnik indukcyjny który się nie obraca to co się dzieje? Jest uderzenie prądu przy rozruchu. Ale jak ten silnik już ma obroty ok.synchroniczne i taki już krecacy się podłączysz to nawet tego uderzenia prądu co przy rozruchu nie będzie bo skąd? Zrób taką próbę i pochwal się co Ci wyszło. ok? Twoje obawy są słuszne przy prądnicy synchronicznej. Cały cymes z silnikiem indukcyjnym w roli prądnicy polega na tym że mnóstwo regulacji odpada. Nawet jak obroty sporo przekroczą predkość optymalną to nastąpi samoograniczenie odbieranej od wirnika mocy, albo niezbyt mądrze interpretuje charakterystyki silnika.
    Ustawianie wiatraka bokiem to niezbyt dobry sposób.. lepiej śmigi dać z tyłu za masztem i jak dobrze spod chmurki wiaterek przyłoży to można je (prócz regulacji kąta natarcia) składać do osi obrotu minimalizując parcie wiatru.

  • Sklep HeluKabel
  • #250 06 Sie 2005 10:07
    pol032
    Poziom 24  

    Witam dzięki wam że założyliście równoległy temat budowy elektrowni wiatrowej a nie elektrowni wodnej
    może tutaj wreszcie z Waszą pomocą postawię mój wiatrak.

  • #251 06 Sie 2005 11:43
    marek_Łódź
    Poziom 36  

    Ta dyskusja staje się nudna, poza tym odbiega od tematu. Opisałem z grubsza jak wygląda prawidłowa synchronizacja prądnicy z siecią. Jeśli ktoś chce robić inaczej - jego problem. Przy rozruchu silnika stosuje się różne metody łagodzące impuls prądu (np. przełącznik trójkąt-gwiazda). W przypadku załączania prądnicy jest jeszcze ten dodatkowy problem, że napięcie fazy w najgorszym przypadku (przebiegi w przeciwfazie) będzie równe podwojonemu napięciu sieciowemu, czyli impuls prądu będzie proporcjonalnie większy. W przypadku prawidłowej synchronizacji tego impulsu nie ma wcale.

    Chciałbym zobaczyć taką prądnicę, która wytrzyma przez dłuższy czas takie klikanie (przy odpowiednio przewymiarowanych bezpiecznikach) i zakład energetyczny, który nerwowo wytrzyma takie klikanie w swojej sieci (nie mówiąc o samym łączniku).

    W przypadku prądnicy asynchronicznej często stosuje się układy tyrystorowe, chociaż przy nowym podejściu do jakości napięcia sieci pewnie będą wycofywane z użytku.

    http://www.elektrownie-wiatrowe.org.pl/t_generatory.htm napisał:
    Gdy generator asynchroniczny jest włączony bezpośrednio, powstaje duży prąd włączenia. Ten prąd może być 7-8 razy większy od prądu nominalnego. Tak duży prąd może spowodować zakłócenia w sieci. Aby uniknąć takich zakłóceń, generator jest włączany przy prędkości asynchronicznej za pośrednictwem tyrystorów. Tyrystorowe włączanie polega na tym, że tyrystory powoli otwierają przepływ prądu, co zajmuje około 1,5 sekundy. Gdy tyrystory są całkowicie otwarte, wówczas zamykany jest łącznik obejścia pozwalający na pominięcie układu tyrystorowego. Przy odłączaniu generatora od sieci tyrystory są w pełni otwarte przed rozłączeniem łącznika obejścia. Następnie tyrystory są zamykane (80 ms), aż prąd osiągnie zero, a następnie generator jest odłączany. Dzięki temu łącznik nie musi rozłączać żadnego prądu i wewnątrz niego nie powstaje łuk.

    Wynikiem działania tego układu jest łagodniejsze dołączanie i odłączanie od sieci oraz wydłużony czas pracy łącznika.

  • #252 06 Sie 2005 13:05
    numerek12
    Poziom 21  

    panowie fachowcy z Waszej burzy "mózgóff " wynika że ......
    nie wiadomo co robić :)
    prądnice synchroniczne asynchroniczne podłączanie do sieci itp

    a co jesli ktoś nie chce się podłączać do sieci ?

    zgodnie z tematem postu robimy elektrownię domowym sposobem czyli małą na wlasne potrzeby
    z ostatniej dyskusji wynika że robimy wielka elektrownię tak circa ~100 Kw i sprzedajemy prąd

    skupmy się może na wykonaniu domowym sposobem jakiejś prądnicy która bedzie dzialać ( nie mam na mysli silnika od pralki)
    tak samo z wiatrakiem niby sa opisy jak to zrobić ale jak zwykle diabeł tkwi w szczegółach i wymiarowanie platow jak i samej prądnicy jest bardzo ważne

    może Waszą niewątpliwie wielka wiedzę spożytkujecie aby podpowiedzieć jakie maja byc druty,magnesy,obroty wielkość płatów itp czy jak najbardziej szczegóły techniczne

    co Wy na to ?

    mam tysiące pytań bo juz się zaangażowalem ( finansowo ) się w budowę takiego wiatraka ale nie znam szczegółów i prosiłbym o pomoc

  • #253 06 Sie 2005 17:37
    dzik6
    Poziom 14  

    witam zgadzam się z kolegą numerek 12 zakładając ten temat myślałem o małej elektrowni wiatrowej która była by do wykonania domowym sposobem aby koszt takiej elektrowmi zwrucił się w miare krótkim czasie ale ta( burza mózgów ) jest potrzebna i ciekawa można dużo się dowiedzieć i z tej dyskusji wiem że prądnice muszę zrobić sam coś na taki sposób
    http://www.scoraigwind.com/limoux04/coils/index.htm
    ale mam kłopot z ustaleniem ilości zwoi tak aby napięcie było około 200v magnesy dam 50x20x20 42N
    mam potrzebne materiały do zrobienia tyrbiny i prądnicy dziś deszcz przerwał stawianie masztu na dachu może w poniedziałek się uda
    miło by było gdyby ktoś znający się na tym lepiej odemie podpowiedział ile tych zwoi i grubość drutu jest potrzebna.
    pozdrawiam

  • #254 06 Sie 2005 23:54
    Apollo
    Poziom 15  

    Elektrownia Wiatrowa budowa domowym sposobem cz.1 (Archiwum)

    Dodano po 7 [minuty]:

    Najprostszy regulator na świecie. Wystarczy w tą ukośną rurkę wstawić ogon. Regulacja odbywa się przez skracanie lub wydłużaniem ogona.

    Dodano po 24 [minuty]:


    Rzeczywiście ostatnio jest tu więcej polityki niż rozmowy o wiatrakach, dzik ma 100% racji, więc zaczynamy od nowa.

    Dzik, Pytałeś o ilość zwoi. Zazwyczaj na tych stronach z amerykańskimi alternatorami podają ilość zwoi na jedną cewkę, ale podają inne napięcia niż Ciebie interesuje. Dzielisz zwoje przez napięcie i wyjdzie Ci ilość zwoi na 1V następnie mnożysz przez np. 230V.
    Np. 70 zw podzielone przez 24V równa się 2,92 zw. na Volt razy 230V równa się 671zw.

    Dodano po 3 [godziny] 17 [minuty]:

    Elektrownia Wiatrowa budowa domowym sposobem cz.1 (Archiwum)

    Tu widać gdzie będzie piasta. Widać również wstawioną rurę ogonową.

    Dodano po 50 [minuty]:

    Elektrownia Wiatrowa budowa domowym sposobem cz.1 (Archiwum)

    Tak wygląda regulacja obrotów w zależności od siły wiatru (widok z gory)

  • #255 07 Sie 2005 17:50
    morzedzungli
    Poziom 14  

    Witam!
    Apollo niebardzo rozumiem ile zwoi nawinąć na cewke rzeby uzyskać napięcie 12v lub 24v. Widziałem gdzieś na stronach prądnice gdzie magnesy były po obu stronach wyglądało to tak: magnes "N" cewka magnes "S" nie lepiej dać magnesy tak aby cewka była raz w jednym polu a raz w drugim, a nie żeby była jednocześnie z jednej strony w jednym polu a z drugiej strony w drugim polu. możecie mi to wytlumazcyć?

  • #256 07 Sie 2005 21:06
    numerek12
    Poziom 21  

    witam ponownie

    po przemyśleniu paru spraw doszedlem do wniosku że konstruowanie MEWiatr należy rozpocząć od budowy wiatraka a dopiero potem dobrać prądnice
    to że byśmy chcieli aby prądnica dawala jak najwięcej jest normalne - ja tez bym chciał aby mozna było wyciągnąć np 5 Kw ale.....czy wiartak podoła ?

    no więc przeoralem google w poszukiwaniu modelu na którym mozna by skonstruowac smigla ........efekty mizerne
    dodam że chcę zrobic smigla regulowane tak aby w czasi wielkich wiatrow śmigła obrocic w "chorągiewkę" i zatrzymać wiatrak za pomoca hamulca


    no to się wybralem podpatrzec jak wyglądaja śmigla w oryginalnej elektrowni i co zobaczyłem to przeroslo moje wyobrazenie :)
    wiatru nie było wcale tzn na poziomie ziemi nie wyczulem żednego podmuchu a smigla obracały się około 30 obr/min
    czyli ten kształ smigiel jest najbardziej efektywny (fotka pt wiatrak6 )

    na podstawie dostepnych danych opracowałem szkic śmigła (rys pt. smigło.jpg) ale na elektrowni ksztalt był nieco inny
    no i wlasnie mam problem nie moge nigdzie znaleść jakichś danych wzorow ani nawet szkicow jak wykonać takie przegięcie płata smigla aby było najbardziej zbliżone do oryginału

    macie może jakieś namiary na opracowania ktore mógłbym wykorzystać ?
    wykonanie tego od strony technicznej jest dla mnie proste i nie stwarza problemów natomiast samo opracowanie kształtu spedza mi sen z powiek :(

    wypowiedzcie się co o tym myslicie ?

  • #257 07 Sie 2005 21:43
    Żytni
    Poziom 21  

    Niestety wszystkie elementy muszą do siebie pasować wiec stwierdzenie że zaczynasz od wiatraka jest tak samo niesłuszne jak stwierdzenie że od pradnicy (choćby ilość śmigów wirnika też z czegoś wynika, i nie jest przypadkowa. Zaczyna się od rachunków, i tu będziesz miał obiektywną w miarę informację, nikt tego za Ciebie nie zrobi. O śmigach poszukaj informacji w profilach lotniczych (według mnie to właśnie warto kupić a resztę robić). Moc zakładaj do wiatrów najczestszych w miejscu gdzie chcesz to robić, i do takich warunków rób projekt. Pamiętaj o wibracjach (rezonansach masztu na przykład) niewywazeniu przy oblodzeniach lub w wyniku awarii, hałasie a prądnica to nie wszystko. Jeszcze są koszty przystosowania sprzętów do odbioru i magazynowania energii. Powodzenia

  • #258 08 Sie 2005 00:23
    Apollo
    Poziom 15  

    Morzedżunglii, Witaj

    Nikt Ci nie powie ile zwoi należy nawinąc ponieważ zależy to od wielu czynników: od siły magnesów, od ilości cewek na fazę, od szczelin między cewką a magnesami (powinne być jak najmniejsze) i wreszcie od założonych obrotów.
    Magnesy NS są po obu stronach cewki, ponieważ cewka jest tzw. powietrzna, czyli bez rdzenia. Biegunowość magnesów się zmienia w czasie obrotu tarcz NS SN NS SN NS. Zmiana ta jest potrzebna do powstania sinusoidy. Ilość magnesów musi być zawsze parzysta! (ważne)

    Po wykonaniu piasty i dwóch tarcz z magnesami nawijasz 1 cewkę, umieszczasz tę cewkę w otworze kawałka sklejki i mocujesz to między tarczami. osiągasz założone obroty tarcz np 60/min. i robisz pomiar napięcia na cewce. Następnie ilość zwoi dzielisz przez napięcie i wychodzi Ci ilość zwoi na 1V i już jesteś w domu :-)
    Pozdrawiam

  • #259 08 Sie 2005 07:15
    radekk
    Poziom 12  

    cześć koledzy.
    Nie pisałem ze złośliwością. chciałem po prostu przekazać to co wiem o silnikach tym co nie wiedzą. napisałem że orłem nie jestem ale także nie myliłem się w pierwszym poście odnośnie silników.
    Nie jest trudno wydzielić obwody w domu. Większośc osób chętnych do zrobienia MEWtr (tak nazwę skrót dla małej elektrowni wiatrowej by nie mylić z wodną, może zaakceptujecie ta nazwe) musi mieć miejsce na postawienie masztu, zrobienie ewentualnych odciągów, bądz fundamentów pod słup w zalezności od konstrukcji masztu. więc być może większość z was ma domy jednorodzinne z działką przydomową (nie mylić z taką co warzywka siejemy) a to jest duzy plus bo jest miejsce na maszt oraz takie domy mają często instalacje trójfazową z wydzieleniem faz na oswietlenie, gniazdka pokojowe oraz siłowe dla duzych odbiorników np. kuchnie elektryczne, rzadziej boilery. Ja mieszkam na wsi w bloku i też mam instalację o dziwo trójfazową z rozdzieleniem odbiorników. przewód neutralny jest jak wiadomo wspólny a przewodami fazowymi z róznych faz zasilane są odbiorniki o największej mocy: kuchnia gazowa z piekarnikiem elektrycznym, boiler elektryczny z wężownicą do pieca CO, automat, a gdy dodam do tego jeszcze dwutaryfowy licznik energii to śmiało mogę przez dwie godziny w dzień uzywać w miarę potrzeby jednocześnie wszystkich urządzeń nie wywalając korków. ale nie o tym mowa miała byc, choć taka konfiguracja zasilania ma duże plusy. można wspomniany boiler użyc po dodaniu zaworów jako wymiennik ciepła z grzałki zasilanej z MEWtr do podgrzania np na jesień wody w CO wykorzystując pompkę wymuszającą obieg wody w CO choś w ten sposób niewiele zdziałamy ze względu na zapotrzebowanie mocy cieplnej w mieszkaniu wynoszącej 40-140W/m2 w zależności od pogody i stopnia ocieplenia budynku (technicznie nazywa się to chyba terminem przewodności cieplnej ścian budynku).Ale takie rozwiązanie wspomagające piece doskonale sprawdza się dla wielofunkcyjnych piecy gazowych, które mają regulatory sterujące ilością gazu do spalania w zależności od ustawionej temperatury. Gdy ktoś latem, wiosną jesienią uzywa piec tylko do podgrzewania wody w boilerze i ma tam czujnik temp sprzężony ze sterowaniem pieca(jednak zazwyczaj wtedy używa piec jako podgrzewacz przepływowy) może zaoszczędzić sobie.
    Do wszelkiego rodzaju grzałek nie potrzeba jak juz często pisano napięcia 230V 50Hz. Wystarczy to co daje MEWtr w rozsądnych granicach oczywiście tak aby nie spalić grzałek oraz aby one grzały trochę.
    Marek_łódź znowu ci przyznam rację: kiedy wartości napięcia (wartości wskazów) na fazach prądnicy i sieci będą różne a w najgorszym przypadku przeciwne nawet dla jednakowych prędkości to na pewno zabezpieczenia zadziałają. z prądnicą zbudowaną z silnika indukcyjnego główny problem to charakter pracy tego silnika albo jako prądnica dla poślizgu ujemnego albo silnik dla poślizgu dodatniego.
    Spróbuję rozwinąć problem sterowania zasilaniem urządzeń grzejnych dla obwodu wydzielonego dla zasilania urządzeń grzejnych oraz sterownika kąta natarcia łopatek wirnika i tutaj proszę współprace głównie APOLLO, WASIĄ, MARKIEM_ŁÓDŹ, DZIKA6 jako osoby z pewnym doświadczeniem jednak wszyscy chętni dołączajcie się.
    Moje propozycje sa następujące:
    1)odnośnie zasilania urządzeń grzejnych.
    Nie zmienimy rezystancji grzałki stosując tylko jedną w np.boilerze. można tylko transformować bardzo wachające się w funkcji czasu napięcie wyjściowe z prądnicy. Wiadomo że prądnice samowzbudne maja przeważnie liniową charakterystykę Uwyj=f(fwyj) zależna od obrotów. Jest to bardzo ważna właściwość ponieważ w taki sam sposób (częstotliwościowy) dokonuje się rozruch silników indukcyjnych w wielu maszynach stosując falowniki z tzw. rampami. Moje rozwazanie zmierza do tego że ma to związek z indukcją i nasyceniem rdzenia a w taki sam sposób działają transformatory. zwiększając częstotliwość bez zmiany wartości napięcia zmniejsza się niezbędna ilość zwojów by nie dopuścić do nasycenia rdzenia. przy zmniejszeniu częstotliwości należy zwiększyć ilość zwojów. w przypadku zasilania z prądnicy nie ma tej konieczności bo jest zachowany stały stosunek częstotliwości do napięcia wyjściowego prądnicy U/f=const. Ale aby zwiększyc moc grzałkitrzeba to napięcie podnieść tak aby nie przeciązyć wirnika i nie spowodować jego zatrzymania a na grzałce uzyskać odpowiednie napięcie bo wiadomo ze P=U^2/R. Autotransformator musi mieć przewymiarowane uzwojenie bo częstotliwość jest zmienna, np: gdy napięcie wynosi 25% znamionowego więc częstotliwość także. a jeśli na wyjściu ma być znamionowa amplituda napiecia (niższa częstotliwość dla urządzeń grzejnych nie ma znaczenia), musimy zwiększyć ilość zwojów 4-krotnie. nie możemy tu popadać w samozachwyt i stosować ciągle autotransformator bo jaką on musiałby mieć wielkość dla np.4-10kW mocy wywarzanej w prądnicy. to jest mój pomysł dla urządzenie o dużo mniejszej mocy od mocy prądnicy. a więc można wykonać autotransformator z odczepami zasilanymi z przekaźników i sterowanymi za pomocą regulatora napięcia wyjściowego. Aby nie przeciązyć mocą wirnika i spowodować jego zatrzymania można ograniczyć możliwość regulacji tak, aby uzykiwać nominalna wartość napięcia wyjściowego na wyjściu autotrafa dla np. 40-50% wartości napięcia wyjściowego prądnicy (zasilającego autotrafo) czyli przekładnię 2-2,5. gdy napięcie zasilające autotrafo będzie niższe to na wyjściu też juz spadnie niestety, ale nie będzie przeciązony wirnik wiatraka.
    2) Układ sterujący do ładowaniem akumlatorów.
    Można go wykonać za pomocą 2 do 3 przekażników o stykach dwupołożeniowych (nie załącz -rozłącz). Część sterującą proponuję wykonać na komparatorach np.LM324 i podobnych a moga być nawet inne wzmacniacze operacyjne, które umożliwiają taką pracę. zaprojektowałem i wykonałem sterownik do ładowarki impulsowej do akumlatorów ołowiowych ( nie tylko ) na sterowniku SG3525. jest on bezobsługowy, zaczyna ładować akumlatory po spadku napięcia poniżej 1,9V na ogniwo a wyłącza gdy osiągnie 2,4V (histereza komparatorów). Automatycznie wykrywa rodzaj akumlatora (na razie 6,12,24V a można dodać jeszcze inne wartości np.36,48,itp) jednak trzeba dodać wtedy komparatoty i rozbudować sterownik, albo zmienić te pierwsze, bo wystarczy wtedy zmienić wartości kilku rezystorów tylko. Sterownik oparty jest na spawarce amatorskiej z EP11/99. Mozna go zasilić dowolnym napięciem o wartości nie niższej niż ładowanego akumlatora (współczynnik wypełnienia impulsów 1) oraz nie wyższym niż wytrzymałość tranzystorów kluczujących falownik sterujacy transformatorem wysokiej częstotliwości (40kHz) wykonanym na rdzeniach ferrytowych od przetwornic od starych telewizorów. Kluczowym elementem jest przekładnia transformatora-należy ją tak dobrać aby zapewnić odpowiedni zakres ładowania. Ładowarka ma także automatyczna regulację prądu ładowania ustawianego potencjometrem w 2 zakresach: 0,18-2A oraz 1,8-20A (przełączany rezystor bocznikujacy włączony w obwód prądowy). Mam zaprojektowaną płytkę drukowaną niestety nie w protelu ale można wykonać i wytrawiać ją metodą "żelazkową". dodatkowo (bo była projektowana z myślą o zasilaniu z sieci) należy obwód zasilania sterownika ładowarki zasilić z sieci a obwód prądowy z MEWtr. przydałby się dodatkowy wyłącznik całego urządzenia gdy MEWtr nie generuje napięcia (dla zaoszczędzenia prądu pobieranego z sieci przez zasilacz obwodów sterujących ładowarki) aktualnie go analizuję i dopracowuję za kilka dni umieszcze a jutro umieszczę to co obiecałem kilka dni temu czyli profil łopatek bo dziś zapomniałem zabrać dyskietkę a w domu netu nie mam. co koledzy na to powiecie?

  • #260 08 Sie 2005 15:28
    Apollo
    Poziom 15  

    Witam
    Ale się Radekk rozpisał, a tu nie płacą od ilości znaków :-)

    Odnośnie stawiania masztów: Radzę maszty wkopywać, najlepiej wiercić otwór w ziemi wstawić bazę masztową i zasypać ubijając.
    Na fundament nawet mały potrzebne jest pozwolenie budowlane. Wykonanie fundamentu bez pozwolenia, nazywa się samowolą budowlaną i w każdej chwili mogą zlecić rozebrania. Nie wystarczy obcięcie masztu, trzeba wykopać fundament.
    Miałem takie przejścia, a to dzięki sąsiadom, choć mieszkam na własnej posesji we własnym domu. Ludzie są zawistni. Kup człowieku krowę i pij darmowe mleko, a już jesteś na peryskopie :-)
    Pozdrawiam

  • #261 08 Sie 2005 16:20
    wasia
    Poziom 16  

    Witaj radekk !
    Moim zdaniem nie ma potrzeby włączania autotrafo pomiedzy pradnice i grzałke - za duże straty w rdzeniu i na rezystancji uzwojenia . Śmigło wiatraka pracuje też z poślizgiem więc jego obroty w pewnym zakresie dopasują się do obciążenia. Wystarczy impedancyjnie dobrze dopasować pradnice do grzałki i sprawa wykorzystania mocy przy różnych prędkościach wiatru rozwiąże się sama .
    Co do ładowarki impulsowej ... pomysł mi się podoba , chociaż ja w swoim zamyśle chce całą energie puszczać bezposrednio w terme , tak jak opisałem bo akumulatory stawiają opłacalność przedsięwzięcia pod znakiem zapytania.
    Pozdrawiam

  • #262 08 Sie 2005 17:14
    marek_Łódź
    Poziom 36  

    wasia napisał:
    Moim zdaniem nie ma potrzeby włączania autotrafo pomiedzy pradnice i grzałke - za duże straty w rdzeniu i na rezystancji uzwojenia.


    Jeśli wyposażysz transformator w odpowiedni wymiennik ciepła, wstępnie nagrzewający wodę, straty będą bliskie zeru, co dotyczy również innych elementów systemu przetwarzania energii.

    Coby nie mnożyć postów niezupełnie w temacie dopiszę tu odpowiedź na poniższy.

    W wyniku lepszego dopasowania poziomu napięcia do rezystancji odbiornika możesz zwiększyć efektywną część mocy zmniejszając tym samym straty (moc będzie się wytracała w grzałce, czy w wymiennikach zamiast w prądnicy). Na tym polega to dopasowanie. Myślę, że w takich układach warto walczyć o każdy dżul.

  • #263 08 Sie 2005 17:38
    wasia
    Poziom 16  

    Ale to urządzenie nie spowoduje wzrostu mocy , więc szkoda zachodu.

    Dodam , że autotrafo ma sens jeżeli prądnica byłaby nie dopasowana do odbiornika, ale gdy specjalnie nawiniemy prądnice pod konkretną grzałke , to trafo nie dopasuje nam lepiej obwodów , które już są dopasowane , najwyżej wyjdziemy na zero. Jeżeli jednak ktoś sie upiera , że może jeszcze pozyskać jakiś kawałek mocy ekstra , to proponuje prostrze rozwiazanie niż sprzęganie autotrafo z bojlerem - zastosować odczepy w prądnicy , lub dodatkową grzałke.

    Pozdrawiam

  • #265 08 Sie 2005 19:36
    e11
    Poziom 17  

    Ja też poddaje się i kończę z przepychanką słowną bo to odbiega od tematu. Uznaję wyższość kolegi i niech tak zostanie , ja wiem jak to pracuje a kolega wie jak powinno pracować . W okolicy łodzi jest kilka MEW-wodnych można podjechać i zobaczyć to jest najlepsze labolatorium.
    Co do podgrzewania wody to proponuje ,jeśli ktoś zamierza zmienić sposób grzania wody wykorzystanie elektronicznego podgrzewacza wody firmy KOSPEL. Podgrzewacz ten ma na wejściu czujnik temperatury , który kontroluje wodę i w zależności od jej temperatury i przepływu włącza odpowiednią ilość grzałek. Czyli łącząc szeregowo bojler i ten podgrzewacz uzyskujemy dobry zestaw ponieważ gdy brak wiatru i MEWtr nie pracuje to ogrzewacz przepływowy podgrzeje wodę , jeśli MEWtr pracuje ale nie nagrzeje wody do odpowiedniej temperatury to podgrzewacz nam ją dogrzeje . Pyzatym ten podgrzewacz ma wejścia którymi możemy blokować inne urządzenia i wejście którym możemy blokować sam podgrzewacz aby np. nie załączał swoich grzałek jak mamy odpowiednią temperaturę w zasobniku . Wejścia te można wykorzystać do automatyki bez przeróbek w samej instalacji.

  • #266 08 Sie 2005 20:51
    e11
    Poziom 17  

    Obiecuje że już nigdy nie dotkne tematu elektrowni wodnej na forum elektrowni wiatrowej. Ani na tym temacie ani na sąsiednim :D:D

  • #268 08 Sie 2005 22:11
    pol032
    Poziom 24  

    Witam . Dzięki e11 za pomoc twoja fachowa wiedza mam sie przyda .
    co do ilości zwoi to trzeba zrobic to doswiadczalnie zalezy to od wielkosci magnesow srednicy pradnicy i jej obrotów. moim zdaniem najpierw musisz zrobić koła z magnesami a póżniej cewki .Nawinąc cewkę z 10 zwoi i zmierzyć napiecie przy róznych obrotach , bedzie wtedy wiadomo ile zwoi trzeba nawinąć na daną cewkę

  • #269 09 Sie 2005 09:30
    radekk
    Poziom 12  

    Cześć Numerek 12.
    Twoje słowa:
    (zgodnie z tematem postu robimy elektrownię domowym sposobem czyli małą na wlasne potrzeby
    z ostatniej dyskusji wynika że robimy wielka elektrownię tak circa ~100 Kw i sprzedajemy prąd
    skupmy się może na wykonaniu domowym sposobem jakiejś prądnicy która bedzie dzialać ( nie mam na mysli silnika od pralki)
    tak samo z wiatrakiem niby sa opisy jak to zrobić ale jak zwykle diabeł tkwi w szczegółach i wymiarowanie platow jak i samej prądnicy jest bardzo ważne) są jak najbardziej na miejscu bo temat tego dotyczy.
    Poza tym przy założonych rozmiarach wirnika na moc uzyskiwaną największy wpływ ma profil łopatek (pomijając część elektryczną oczywiście).zamieszczam więc to co znalazłem w internecie. jest tu wiele profili łopatek używanych w lotnictwie polskiej, radzieckiej i amerykańskiej konstrukcji. Kluczowy parametr to opór aerodynamiczny oraz siła nośna dajaca wektor siły prostopadłej do kierunku wiatru, czyli moment obrotowy. Mam kilka łopatek amatorslkich czyli wykonanych z blach prostych lub wygiętych w łuk, oraz prawdziwe aerodynamiczne profile. dla blachy prostej pokazanej w pliku "płytki wygięte.pdf" widać charakterystyki aerodynamiczne dla różnych kątów natarcia i są one bardzo kiepskie np. dla 9' Cz=0,64(wsp siły nośnej dającej moment obrotowy), Cx=0,12(wsp. oporu aerodynamicznego który hamuje ruch obrotowy wirnika) dla większych kątów natarcia to juz jest tragedia!!! Dla płytek wygiętych jest trochę lepiej ale maksymalne użyteczne kąty natarcia to zaledwie 9-12'.Ja wybrałem profil NASA GA(W)-1 który jest wyśmienity a ponadto ma podane wymiary w poszczególnych miejscach przekroju. Dla tego profilu charakterystyki aerodynamiczne dla różnych kątów natarcia są one bardzo dobre np. dla 16' Cz=1,7, Cx=0,03 a maksymalny kąt natarcia dla laminarnego przepływu strugi powietrza wynosi aż 18'!!! Dlatego proponuję wykonanie domowym sposobem płatów wg tego przekroju. Sami zobaczcie liczby które to porównują. Czy któś z was kleił modele samolotów bo ja nie i może zaproponujcie jak to zrobić z płatem bo mam pomysł jak to zrobić. Ja proponuję zrobić płaty tak jak robi się skrzydła do samolotów ewentualnie modele szybowców. w miejscu najszerszego przekroju (w obliczeniach dla małych odległości od piasty dawałem stałą X i Y aby grubość płata nie była za mała ) czyli w 40-45% dłudości płata licząc od czoła ( krawędzi natarcia) można dać rurkę stalową tak jak pokazał to APOLLO w konstrukcji piasty i wycinając przekroje profilu dla określonych miejsc w płacie nakładać je na rurkę o średnicy np.1,5cala (dla uzyskania wytrzymałości na napory wiatru) tak jak robi się szaszłyki, po czym skleić w odpowiednim miejscu na dobry klej lub skręcać na śrubki do rurki (można nitować) ewentualnie spawać migomatem. Tak przygotowany szkielet wstępnie wyważyć i okleić wytrzymałym tworzywem, grubą folią, kartonem lub co jest najlepsze chyba cienka blachą stalową np 0,4mm, 0,5mm. Jest to pracochłonny sposób ale efekt może być imponujący.
    Co do wykonania prądnicy proponuję te amerykańskie ponieważ mają samowzbudne wirniki wobec czego sprawność może osiągnąc ponad 90%. prądnice KOMELU też są wykonane na magnesach trwałych. odpada więc problem wzbudzenia wirnika prądem stałym a tym samym strat bo wzbudzenie musi być cały czas co zuzywa prąd. jednorazowy wydatek na magnesy to 300-500zł, na konstrykcję alternatora(prądnicy) to 100-200zł jak ze złomu to taniej, uzwojenia to 2-4kg miedzi czyli 40-100zł jak ze złomu dobre uzwojenia ze starych silników zezłomowanych a takie można znależć np ze zdemontowanym już wirnikiem, 2 litry żywicy np poliestrowej za 40zł. to sa maksymalne wydatki. na magnesach neodymowych nie zaoszczędzimy ale na reszcie można i to dużo. dla celów grzewczych w domu oraz zasilania oświetlenia (musi być przetwornica - falownik. Mam wstępny projekt takiego urządzenia na 1fazę i troche części: mosfety, scalak SG3525, więc elementy bierne tylko kupić trzeba. Do zasilania oświetlenia nie musi być códów. przebieg może być nawet prostokątny, ale do świetlówek i kompaktowych elektronicznych np.philipsa nie za bardzo. tu powinno być napięcie podobne do sinusoidy. Niektóre świetlówki nie mają już balastów (stateczników) indukcyjnych, ale elektroniczne z wieloma układami wewnątrz do (piszę z ciekawości ale licze że sie to komuś przyda): kompensacji mocy biernej i poziomu wyższych harmonicznych emitowanych przez takie balasty (wymagane przez normy europejskie dla źródeł światła wyładowczych: świetłowki, rtęciowe wysokoprężne, sodowe, metalohalogenowe, niskoprężne sodowe zawartość wyższych harmonicznych nie może wynosić pow.5%, ponadto dla tych źródeł światła o mocy pow 20W muszą być stosowane układy kompensacji mocy biernej) Nie mogę podać szczegółów technicznych tych balastów (ochrona prawna patentem), ale jak ktoś znający elektronikę na poziomie zaawansowanym (proszę nie traktować tego jako przechwałki z mojej strony) otworzy obudowę i spisze nazwy układów scalonych to bez problemu w internecie znajdzie w elenocie noty aplikacyjne. Dla balastów elektronicznych napięcie zasilające też może być mocno zniekształcone i odbiegać parametrami od poziomu napięcia w zakresie ok.110-250V bo mają wewnętrzne przetwornice napięcia a same świetlówki zasilane są już napięciem wyprostowanym z pomijalnymi tętnieniami oraz szpilkami napięcia o wysokiej amplitudzie i częstotliwości podtrzymującymi świecenie (konstrukcja balastu).najbardziej wrażliwe na napięcie odbiegające od sinusoidy są wszelkie odbiorniki audio (transformator 230V 50Hz w zasilaczu), stare telewizory z prostymi przetwornicami napięcia, a były takie że potrzebowały regulatorów napięcia jak sieć za komuny szalała gdy ktoś miał przyłącze do sieci (na wsi szczególnie) daleko od trafa SN/NN żarówki mrugały jak na dyskotece.Teraz odbiorniki są odporne za zakłócenia sieci (ale nie do przesady) głównie na spadki napięcia i kształt inny niz sinusoida.

    Zytni ma rację w swych słowach: cytując:"Jesli załączasz silnik indukcyjny który się nie obraca to co się dzieje? Jest uderzenie prądu przy rozruchu. Ale jak ten silnik już ma obroty ok.synchroniczne i taki już krecacy się podłączysz to nawet tego uderzenia prądu co przy rozruchu nie będzie bo skąd? Zrób taką próbę i pochwal się co Ci wyszło. ok? Twoje obawy są słuszne przy prądnicy synchronicznej. Cały cymes z silnikiem indukcyjnym w roli prądnicy polega na tym że mnóstwo regulacji odpada". bo zauważcie: mozna nie wiadomo jak szybko obracać wirnikiem silnika indukcyjnego a na zaciskach stojana nie uzyskamy napięcia nominalnego bo nie ma obwodu wzbudzenia a sama klatka jego nie wytworzy (moze magnetyzm szczątkowy minimalne napięcie tak), Powstaje w momencie włączenia prądnicy w sieć i powoduje powstawanie duzych prądów na skutek poślizgu i różnicy prędkości obrotowej. położenie kątowe wirnika nie ma nic do rzeczy (silnik indukcyjny w pracy pradnicowej). Ale jak zauważył marek_łódź oraz e11 i słusznie zresztą kierunek obrotu jest ważny bo zamiast pracy prądnicowej będzie gwałtowne hamowanie przeciwprądowe a dopiero potem jak szlag nie trafi wiatraka rozpędzanie od zera. poza tym silnik indukcyjny z racji jego budowy nie może miec w normalnej pracy (poza !!IDEALNYM!! biegiem jałowym) takiej jak silnikowa i prądnicowa obrotów synchronicznych z częstotliwości sieci.takie obroty a dodatek zgodność fazową muszą mieć wszelkie prądnice samowzbudne z magnesami trwałymi są synchroniczne ( Prądnice samowzbudne są uzywane np w spawarkach wirowych (prądu stałego), ale tam są szczotki i komutator na wirniku!)i te co słusznie podkreśla marek_łódź muszą być załączane zgodnie z tym co on napisał. Podejrzewam że dobierając zbyt duzy współczynnik k w bezpiecznikach możemy uszkodzić wirnik na skutek udarów momentu a udary prądowe mogą uszkodzić uzwojenie bo moment bezwładności jest kilkadziesiąt razy większy (nawet kilkaset) dla wiatraka o średnicy np.6-7m od samego wirnika silnika co można w prosty sposób obliczyc z równania na moment bezwładności znając wymiary i masy kluczowych elementów wiatraka i prądnicy. zatem synchronizacjia nie potrwa ułamek sekundy a kilka nawet kilkanaście. zobaczcie jak długo silnik indukcyjny np.3kW rozpędza tarczę piły tarczowej o srednicy np. 60cm. około 0,6-0,8s to trwa bo mierzyłem oscyloskopem. a co dopiero wirnik o średnicy 6-7m i masie 15-25 razy większej. masa bezwładności ma tu największe znaczenie. nawet wstępne rozpędzenie tu pomoże niezbyt wiele.

TME logo Szukaj w ofercie
Zamknij 
Wyszukaj w ofercie 200 tys. produktów TME
TME Logo