Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Elektroda.pl
Proszę, dodaj wyjątek dla www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

olej napędowy zwykły i ten z dodatkami - jakie są różnice

31 Mar 2014 08:31 22134 25
  • Użytkownik usunął konto  
  • Poziom 27  
    Witam

    Zacznę od końca - opis paliwa Eko Diesel znajdziesz na stronie producenta:

    http://www.dlakierowcow.orlen.pl/pl#pl-orlen-paliwa

    Jeśli chodzi o paliwa uszlachetnione, to ja nie zauważyłem żadnej różnicy przy eksploatacji samochodu. Mam Citroena z silnikiem 1.6 HDI od nowości (już szósty rok). Raz na jakiś czas zalewam paliwo lepsze gatunkowo i cenowo, ale zużycie nie maleje a osiągi nie rosną. W zeszłym roku przetestowałem to nawet pod dużym obciążeniem silnika, czyli przy holowaniu przyczepy kempingowej - bez różnicy. Doszedłem do wniosku, że paliwo uszlachetnione to raczej efekt placebo niż rzeczywista korzyść. Najlepiej kupować normalny olej napędowy na sprawdzonych stacjach.

    Pozdrawiam

    Krystian

    PS.: Wg. mnie czy to Shell, czy BP czy inna marka i tak biorą paliwo z polskich rafinerii, bo import i transport tak wielkich ilości zza granicy byłby ekonomicznie nieuzasadniony.
  • Użytkownik usunął konto  
  • Poziom 38  
    Z paliwami jest podobnie jak z bimbrem, ten z pierwszego pedzenia jest lepszy i mocniejszy. :-)

    A tak dokladniej to wszelkie paliwa pochodzace z pierwszej destylacji sa bardziej kaloryczne.
    Pozniej z olei ciezszych metoda rozrywania wiekszych czasteczek na mniejsze, destylauja ponownie i te wlasnie paliwa to najgorsza "gnojowka".
    Poznac roznice jest dosc latwo, bo ta pierwsza destylacja daje diesla, o tlusciejszej konsystencji, a druga daje jakby suchy olej, tzn. gdy zamoczysz palce w pierwszym dieslu, to slizgaja sie miedzy soba jak naoliwione (sliskie), a jak zrobisz to samo z dieslem z drugiej destylacji to niby sie slizga, ale czuje sie lekki opor miedzy palcami, ktory jest porownywalny do rozpuszczalnika olejnego do farb, przy takie samej probie na palcach.
    Najlepiej robic porownanie dwoma rekoma, jeden diesel na jednej rece, drugi na drugiej, wtedy latwiej zauwazyc roznice.
    Tak przy okazji, dla tych co jezdza po europie, unikajcie tankowania w Belgii, maja chyba najgorsze paliwa w calej europie, zwlaszcza diesla.
    Za kazdym razem gdy tankowalem w Belgii mialem problemy z silnikiem, gdy zaczalem omijac tankowanie w Belgii nie mam zadnych problemow. Turbo diesle sa nabardziej wrazliwe na ich paliwo.
  • Użytkownik usunął konto  
  • Poziom 38  
    Moje podejzenia spadaja na inne ustawienia silnikow w Belgii, albo ja akurat zawsze trafialem na trefna stacje paliw, ktora sprzedaje najgorsze paliwa.
    W kazdym badz razie bedac w kraju nigdy nie mialem problemow z dieslem z Orlena.
    Po Belgijskim paliwie zawsze silnik tracil moc, turbo stawalo, albo zwalnialo itp.
    W UK z Shela i BP nie mam problemow, jak i z paliwem z Orlena.
    Silnik mojego auta nie nalezy do delikatnych bo to Nissan Patrol, 2.8 GR TDI, cos jak mala ciezarowka. :-)
    Ma juz 280kkm. i pracuje dobrze, cisnienie sprezania w okolicy 35atm.
  • Użytkownik usunął konto  
  • Poziom 38  
    Sadze ze to glownie wina przepisow prawnych, bo jesli konsument mial by latwosc udowodnienia wadliwego paliwa, to rafinerie i stacje paliwowe dbaly by o jakosc paliwa, jesli musialy by placic za kazda naprawe uszkodzonego nim silnika.

    W UK, natomiast nie ma zbytniej kontroli dokladnosci pomiarow dystrybutora i na wielu stacjach, takich jak Tesco, Sainsbury, itp. do zbiornika o pojemnosci np. 65l gdy jeszcze masz troche rezerwy mozesz zatankowac 78l. :-)
    Zdazalo mi sie to wielokrotnie, az w koncu przestalem tankowac na stacjach tych sieci.
    Kusza oni sporo nizsza cena, ale co z tej zekomej oszczednosci £2-3, gdy w sumie przeplacisz na zbiorniku £25.

    Wiekszosc ludzi w UK, tankuje swoj ustalony tygodniowy limit i nigdy nie maja pelnego zbiornika, wiec nigdy nie sa w stanie sprawdzic ze dystrybutor ich oszukuje na kazdym tankowaniu.
    Ja zawsze mam pelny zbiornik i tankuje zazwyczaj od rezerwy do rezerwy, wiec pomylka moze byc co najwyzej 2-3l, a nie 13 plus rezerwa.
  • Użytkownik usunął konto  
  • Poziom 31  
    Efekt zmiany "ekonomiki" paliwa widać najbardziej w okresie przejściowym pomiędzy dwoma okresami klimatycznymi, zwłaszcza na benzynie. Warto pamiętać, że w handlu mamy 3 rodzaje benzyn bezołowiowych E95, które sprzedawane są pod tą samą nazwą i z tych samych dystrybutorów. To, którą benzynę w danym momencie możemy zatankować reguluje norma PN-EN 228 w najbardziej aktualnej wersji. I tak:
    - benzyna zimowa: od 1 listopada do końca lutego,
    - benzyna przejściowa: od 1 marca do 30 kwietnia oraz od 1 do 31 października;
    - benzyna letnia: od 1 maja do 30 września.
    Poszczególne benzyny różnią się między sobą niektórymi parametrami, z których najważniejszą z naszego punktu widzenia jest gęstość w 15°C (inny to np. prężność par). Teoretycznie ma to umożliwić łatwiejszy zapłon w zimie, gdyż paliwo letnie ma niższą prężność par (gorzej paruje na mrozie). Moja osobista praktyka wskazuje, że letnia benzyna w zimie do około -10°C sprawuje się tak, jak i zimowa. Z jedną różnicą - letniej silnik spala mniej przy bardzo podobnych warunkach. Dlaczego? Otóż letnia benzyna (jak również letni olej napędowy) ma większą gęstość od przejściowego i zimowego, zatem w tej samej objętości paliwa (dawce paliwa z wtryskiwacza) jest więcej masy paliwa, a zatem taka dawka ma większą Wartość Opałową i ciepło spalania. Silnik rozgrzewa się szybciej i potrzebuje mniejszą objętość paliwa letniego do osiągnięcia tych samych warunków pracy, co na paliwie przejściowym i letnim. Identyczna sytuacja jest w przypadku oleju napędowego.

    Niby różnice w gęstości pomiędzy paliwami zimowymi, przejściowymi i letnimi są niezbyt wielkie (kilka %), jednakże idzie za tym duża różnica w składzie. Obecnie nie ma tak, że dane paliwo w rafinerii leci z jednej rury kolumny destylacyjnej. Inna sprawa, że nigdy tak nie było. Paliwo było i jest blendowane z wielu składników pochodzących z różnych procesów, czasami nawet z różnych rafinerii, a efekt końcowy musi spełniać odpowiednią normę. Często dwie sąsiednie partie paliwa od tego samego producenta są znacząco różne, choć obie spełniają obowiązującą normę. Zatem nigdy nie ma gwarancji, że na jakiejś stacji paliwo zawsze będzie najlepsze. Raz jest takie, drugi raz inne. Zawsze jednak jest zgodne z normą. O ile oczywiście właściciel stacji lub hurtowni lub nadzorujący składem nie miesza paliwa z czymś innym, aby podnieść swoje zyski.

    Jeśli chodzi o olej napędowy to moim zdaniem przy ostrej zimie warto kupować droższe paliwo, gdyż lepsze składniki i odpowiednio dobrane depresatory zapewnią bezproblemowy zapłon nawet i przy -30°C. Choć zgodnie z normą PN-EN 590 paliwo to ma być pompowalne zaledwie w -20°C (parametr CFPP). A jak nie jest, pozostaje ciepły garaż lub nafta...

    Pozdrawiam.
  • Poziom 38  
    Sadze ze to raczej jest tak ze firmy jak Orlen, Shell i BP, maja swoje rafinerie i na pewno nie pozwola aby te nieco gorsze paliw, ale zpelniajace norme trafialy do ich wlasnych stacji paliwowych.
    Po prostu, to co jest w gornych granicach normy i z pierwszej destylacji sprzedaja w swoich stacjach, a to co jest przy dolnej granicy normy i z drugiej destylacji rozprowadzane jest do innych sieci.
  • Użytkownik usunął konto  
  • Poziom 39  
    saskia
    Może też być tak ze w danej okolicy wszystkie stacje tankują z "jednej bazy" a rozliczają się miedzy sobą przez różnice ;)
  • Użytkownik usunął konto  
  • Poziom 38  
    Jak to sie mowi?
    Jaki pan taki kram, jaki mamy rzad takie mamy skutki.
  • Użytkownik usunął konto  
  • Poziom 39  
    Faktem jest ze diesle w Polsce mają ciężki żywot i cierpią na dolegliwości nigdzie indziej nie występujące.

    Myślę ze to nie jest problem złego paliwa w ogóle a tego ze prędzej czy później każdy silnik spotka się z jakimś paliwem wspomaganym czymś tam które go troszkę nadwątli kilka takich zabaw i po kaszlu. Do tego u nas ludzie uskuteczniają różne zabawy (które mogą się nie podobać nowoczesnym silnikom) z dolewaniem w zimie a to benzyny a to denaturatu.
    Cześć ludzi jeździ tez na paliwach pochodzących z różnych źródeł. A to jakiś import a to jakieś przepały trudno zagwarantować ze takie paliwo nie jest czarowane ani tez ze spełnia parametry nie wiadomo co to za paliwo skąd i w jakich warunkach było przechowywane czy spełnia parametry, a także czy jak spuszczali paliwo to nie pociemnieli z dna zbiornika syfu.
    Do tego dochodzą inne pomysły jak olej z biedronki czy OO no i jak się to wszystko pozbiera to może się okazać tak ze to tu jest powód statystycznie większej awaryjności w naszych okolicach.
  • Użytkownik usunął konto  
  • Poziom 38  
    Nawet jesli jest tak jak piszesz, to gdyby ceny i zarobki byly normalne, to nikt by sie nie skusil na jakiekolwiek kombinowanie.
  • Użytkownik usunął konto  
  • Poziom 31  
    Tommy82 napisał:
    Do tego u nas ludzie uskuteczniają różne zabawy (które mogą się nie podobać nowoczesnym silnikom) z dolewaniem w zimie a to benzyny a to denaturatu.


    Dolanie denaturatu do oleju napędowego powoduje jedynie to, że w paliwie pojawia się woda. Denaturat (czyli alkohol etylowy z dodatkami skażającymi oraz wodą) nie poprawia parametru CFPP odpowiedzialnego za niedostarczanie paliwa z zimnego zbiornika do silnika, ponieważ alkohol nie rozpuszcza parafin w ON. Dolanie benzyny jest równie mało skuteczne, gdyż widoczna poprawa CFPP zachodzi przy zawartości około 20% i więcej benzyny w ON, natomiast drastycznej zmianie (pogorszeniu) ulegają inne parametry (lepkość paliwa, temperatura zapłonu, liczba cetanowa itd.).

    Jedynym "bezpiecznym" rozpuszczalnikiem dla wykrystalizowanych z oleju napędowego parafin jest nafta lub paliwo lotnicze Jet-A1 (nafta lotnicza).

    Dolewanie zaś jakichkolwiek depresatorów w temperaturze, w której parafina już się wytrąciła nie ma jakiegokolwiek sensu. Niewielki pozytywny efekt w tym przypadku dać może jedynie obecna w dodatku nafta.

    Pozdrawiam.
  • Użytkownik usunął konto  
  • Poziom 39  
    szmulak.r

    Przepalają autobusy żeby nie wystygły. Myśmy kiedyś tak w górach malucha próbowaliśmy przepalać przy -27 Sobieski tak na dworze gęstniał ze się wylewać nie chciał ;)
    Ale jakoś daliśmy rade z Sobieskim za to z maluchem już nie ;) Albo od zimna albo od rozruchów kląkł akumulator raczej od zimna bo po odpaleniu troszkę maluch chodził i dla bezpieczeństwa byl na prostowniku.
    Kiedyś przy bardzo dużym mrozie ok -25 odpaliliśmy malacza w ten sposób że wykręciliśmy jedną świece odpaliliśmy na jednym garze po klekotał jak się nagrzał ten sam manewr na drugim i dopiero na dwóch to był tego dnia jeden z 4 maluchów na drodze natomiast ogólnie było strasznie pusto. Olej musiał być tak gęsty ze nawet na dwóch aku z kabli ledwo kręcił. lutlampą podgrzaliśmy mu też miskę olejową.

    Ojciec z wycieczki koleją transsyberyjską przywiózł dawno temu nowinkę ze oni tam aut nie gasili w zimie wcale.

    Co do producentów aut to co ich to obchodzi co ktoś leje do baku poza tym jak wezmą paliwo z dobrych stacji to im wszystko dobrze wyjdzie. Jak sie spieprzy to zarabia ASO.

    Nemo
    Jak sie parafina strąci to tylko cieplutki garaż. Zawali filtry i jest po kaszlu. Ojciec miał taki patent ze filtr siatkowy paliwa i przewody wraz z filtrem bandażował z przewodem z płynem chłodniczym. Paliwo sie w baku troszkę podgrzewało przez powrót. Co do denaturatu to niby ma pozbywać się wody z układy ale pozostaje pytanie na ile w nowoczesnym silniku zmiana parametrów paliwa przez dodanie benzyny czy denaturatu szkodzi nowoczesnym układom wtryskowym.

    saskia
    Część ludzi nie wie ze robi sobie kuku a cześć nie wie ze to im robią kuku.

    Podam przykład firma w której pracuje kolega ma umowę z pewną siecią stacji i nie ma możliwości tankowania gdzieś indziej i u nich nie ma jakiś wielkich cudów z dieslami. Ale tez o auta dbają systemowo.

    Co do kombinowania to się nie do końca zgodzę. Kombinatorzy wielkoskalowi i średnioskalowi i tak będą kombinować bo im się nie opłaca pracować bo tyle nie zarobią, jak nie będzie warunków do kombinowania na paliwie to sobie znajda inną niszę staruszki będą na garnki i pierzyny naciągać i tak dalej.

    A znaczna cześć "małoskalowych" będzie to robić z przyzwyczajenia lub w charakterze hobby. To jest nasza specjalność dla tego dobrze sobie radzimy z problemami. Jedyne co może nas powstrzymać to lenistwo. Podam Ci przykład znajomy informatyk wyjechał do UK już parę lat temu przyjął się tam do pracy, prace sobie chwali podoba mu się kupił dom ceni sobie stabilność śmieję sie z anglików jak śnieg spadnie i maja kataklizm i tak dalej.
    Ale cały remont w domu tez sam zrobił. No akurat jego ojciec jest budowlańcem i sobie u ojca dorabiał w wakacje. Tylko że przez to nie kreuje popytu na prace. Jak by wszyscy tam tak zaczęli robić to na miejscu w pracy kogoś innego był by angielski budowlaniec i to za niższa stawkę bo budowlanców było by wielu bez pracy. To jest niestety z ekonomicznego punktu widzenia takie zamknięte koło z którego nie tak łatwo się wyrwać.

    Inny przykład nie mający związku z sytuacją finansową jak to jest ze u nas ściąganie od podstawówki po studia (a i profesorom się zdarza walić plagiaty) jest akceptowane wśród uczniów a w wielu krajach nie, co ciekawe kraje gdzie nie jest to akceptowane są częstym kierunkiem emigracji.

    U nas kombinowanie jest po prostu traktowane jak zaradność, no i tak jest ale tylko do pewnego momentu. Jak ktoś bimber pędzi to jednak uszczupla wpływy ale wydatki budżetu się nie zmieniają a za chwile co któregoś takiego będzie trzeba leczyć z marskości wątroby czy raka przełyku czy żołądka. To też zamknięte koło przy określonym poziomie świadczeń społecznych. Ba tu nawet akcyza działa w pewien sposób prewencyjnie.
    U nas zaradny jest ten kto podpieprzy z firmy spinacze czy papier toaletowy a nie ten kto firmę założył i ludzi zatrudnia bo ten to wyzyskiwacz. Zaradny jest ten kto sobie rentę załatwił a nie Ci co muszą najpierw zarobić a potem zapłacić od tego składki i podatki bo Ci to frajerzy. Nie tedy drogą z jednej strony ale z drugiej gra się tak jak przeciwnik powala jak mawiał trener górski.
  • Użytkownik usunął konto  
  • Poziom 31  
    Tommy82 napisał:
    Jak sie parafina strąci to tylko cieplutki garaż. Zawali filtry i jest po kaszlu. Ojciec miał taki patent ze filtr siatkowy paliwa i przewody wraz z filtrem bandażował z przewodem z płynem chłodniczym. Paliwo sie w baku troszkę podgrzewało przez powrót. Co do denaturatu to niby ma pozbywać się wody z układy ale pozostaje pytanie na ile w nowoczesnym silniku zmiana parametrów paliwa przez dodanie benzyny czy denaturatu szkodzi nowoczesnym układom wtryskowym.


    Jeśli parafina zatka główny filtr paliwa, to masz rację - pomoże tylko ogrzanie samochodu. Nafta pomaga poprzez rozpuszczenie parafiny tam, gdzie może dopłynąć po wlaniu - czyli w zbiorniku. Jednak sam filtr paliwa łatwiej jest ogrzać, niż cały zbiornik, dlatego czasami działa się dwutorowo - nafta do zbiornika, a ostrożnie nagrzewnicą na filtr i widoczne przewody paliwowe. Szybciej rozmarznie, niż w garażu.

    Denaturat nie pozbywa się wody z paliwa. Jego obecność ma powodować lepszą rozpuszczalność wody w paliwie. Jednakże jest to skuteczne w warunkach letnich (temperatury dodatnie), natomiast w temperaturach ujemnych etanol potrafi wytrącić całą wodę na dnie zbiornika. Gdy taka mieszanina zostanie zaciągnięta do układu paliwowego, to samochodu raczej nie odpalimy. Warto pamiętać, że wlewając denaturat do paliwa wlewamy jednocześnie wodę w nim obecną - w zależności od producenta oraz jego uczciwości nawet i 10%. Obecność wody w oleju napędowym jest bardzo szkodliwa, gdyż nie tylko może wypaść na dnie, ale również ma ujemny wpływ na niektóre składniki paliwa.

    Dlatego też etanol zawarty w benzynie jest dodawany w postaci bezwodnej.

    W Kanadzie samochody mają często zamontowane elektryczne grzałki w zbiorniku z paliwem, w misce olejowej, a czasem i wokół akumulatora. Dzięki temu odpalenie samochodu nawet poniżej -40°C jest możliwe. Inna sprawa, że montowane są w nich dużo większe akumulatory, niż u nas.

    Pozdrawiam.