Witam!
Posiadam uno z 2001 z silnikiem 899 (takim jak w seicento 900) z monowtryskiem.
Ostatnie usterka była bardzo dziwna i mechanicy nie mogli sobie poradzić z problemem. Mianowicie przy silnik poprawnie chodził na niskich biegach.
natomiast przy zwiększaniu mocy i przełożeniu na 4 bieg zaczynał się robić problem.
Auto nie miało mocy, nie dało się przekroczyć 80 km/h. Nie było to odczuwalne na niższych biegach niezależnie od obrotów.
Od czwartego biegu i próbie zwiększania prędkości zaczynały się problemy. Słychać było lekkie stukanie w skrzyni. Auto dusiło się. Na prostej to prawie jak tempomat by włączyć - więcej niż 80 i 90 nie poszło. Wciskanie gazu nie zwiększało wyraźnie obrotów ( nie ma obrotomierza więc na słuch to rozpoznawałem.)
Jeździłem tak koło 2 miesięcy. Skończyło się na wymianie sprzęgła co nic nie zmieniło a nikt nie miał pomysłu.
Pewnego dnia auto nie odpaliło. W warsztacie okazało się że padł alternator. Tzn nie całkowicie ładował chyba 9V, poszedł do regeneracji. Auto odpaliło bez problemu. Wracając od mechanika zauważyłem że problem mocy (stukania) wyżej opisany nie ustąpił. Ale ( i tu zbliżam się do sedna tematu) na następny dzień ( czy może po jeszcze jednym dniu jazdy - nie pamiętam dokładnie) auto odżyło i całkowicie zniknął problem.
Teraz mam pytanie czy jest prawdopodobne że akumulator został naładowany przez nowy alternator do końca i to spowodowało zniknięcie problemu - bo wszystko na to wskazuje.
Co było przyczyną usterki?
Szperając po necie doszedłem do wniosku że obniżenie napięcia na akumulatorze mogło powodować problem z wtryskiwaczem który nie działał prawidłowo a jednocześnie tak mały spadek napięcia pozwalał na odpalanie auta a sterownik nie zgłaszał błędu.
Czy może ogólnie komputer od wtrysku bada napięcie na akumulatorze i zbyt niskie powodowało jego nie prawidłową pracę.
Ponieważ czytałem kilka tematów w internecie m.in. na elektrodzie gdzie wyraźnie pisano że to związku nie ma i użytkownik był sprowadzany na ziemię postanowiłem opisać ten temat.
Zachęcam do wypowiedzi
Posiadam uno z 2001 z silnikiem 899 (takim jak w seicento 900) z monowtryskiem.
Ostatnie usterka była bardzo dziwna i mechanicy nie mogli sobie poradzić z problemem. Mianowicie przy silnik poprawnie chodził na niskich biegach.
natomiast przy zwiększaniu mocy i przełożeniu na 4 bieg zaczynał się robić problem.
Auto nie miało mocy, nie dało się przekroczyć 80 km/h. Nie było to odczuwalne na niższych biegach niezależnie od obrotów.
Od czwartego biegu i próbie zwiększania prędkości zaczynały się problemy. Słychać było lekkie stukanie w skrzyni. Auto dusiło się. Na prostej to prawie jak tempomat by włączyć - więcej niż 80 i 90 nie poszło. Wciskanie gazu nie zwiększało wyraźnie obrotów ( nie ma obrotomierza więc na słuch to rozpoznawałem.)
Jeździłem tak koło 2 miesięcy. Skończyło się na wymianie sprzęgła co nic nie zmieniło a nikt nie miał pomysłu.
Pewnego dnia auto nie odpaliło. W warsztacie okazało się że padł alternator. Tzn nie całkowicie ładował chyba 9V, poszedł do regeneracji. Auto odpaliło bez problemu. Wracając od mechanika zauważyłem że problem mocy (stukania) wyżej opisany nie ustąpił. Ale ( i tu zbliżam się do sedna tematu) na następny dzień ( czy może po jeszcze jednym dniu jazdy - nie pamiętam dokładnie) auto odżyło i całkowicie zniknął problem.
Teraz mam pytanie czy jest prawdopodobne że akumulator został naładowany przez nowy alternator do końca i to spowodowało zniknięcie problemu - bo wszystko na to wskazuje.
Co było przyczyną usterki?
Szperając po necie doszedłem do wniosku że obniżenie napięcia na akumulatorze mogło powodować problem z wtryskiwaczem który nie działał prawidłowo a jednocześnie tak mały spadek napięcia pozwalał na odpalanie auta a sterownik nie zgłaszał błędu.
Czy może ogólnie komputer od wtrysku bada napięcie na akumulatorze i zbyt niskie powodowało jego nie prawidłową pracę.
Ponieważ czytałem kilka tematów w internecie m.in. na elektrodzie gdzie wyraźnie pisano że to związku nie ma i użytkownik był sprowadzany na ziemię postanowiłem opisać ten temat.
Zachęcam do wypowiedzi