Witam!
Trafił do nas Audi w którym czasami (oczywiście teraz wszystko ok) zapala się ESP, auto traci moc i równocześnie zaczyna w środku grzać na maksa, nieważne jak jest ustawiona regulacja temperatury. Auto było w kilku warsztatach, coś tam powymieniali, problem dalej występuje.
W ESP był błąd czujnika przyspieszeń poprzecznych i kątowych (zespół czujników) oraz napięcia akumulatora, w klimie tylko błąd czujnika czystości powietrza - jest pod maską na podszybiu.
Ogólnie systemy nie mają ze sobą nic wspólnego, jednak właściciel zarzeka się że jak się zapali ESP to od razu grzeje, choć czasami zdarza się że tylko grzeje a nie pali się ESP. Moje jedyne przypuszczenie to uszkodzenie wiązki gdzieś pod deską rozdzielczą , dwa kable (od czujnika ESP i od nastawiania temperatury) czasami się zwierają - no ale to znaleźć to będzie ciężko... tym bardziej że póki co działa dobrze.
Aha, i podobno zauważyli że to często pojawia sie po wizycie na myjni... jeśli to coś zmienia...
Spotkaliście taki pokręcony przypadek? Bo ja nie...
Trafił do nas Audi w którym czasami (oczywiście teraz wszystko ok) zapala się ESP, auto traci moc i równocześnie zaczyna w środku grzać na maksa, nieważne jak jest ustawiona regulacja temperatury. Auto było w kilku warsztatach, coś tam powymieniali, problem dalej występuje.
W ESP był błąd czujnika przyspieszeń poprzecznych i kątowych (zespół czujników) oraz napięcia akumulatora, w klimie tylko błąd czujnika czystości powietrza - jest pod maską na podszybiu.
Ogólnie systemy nie mają ze sobą nic wspólnego, jednak właściciel zarzeka się że jak się zapali ESP to od razu grzeje, choć czasami zdarza się że tylko grzeje a nie pali się ESP. Moje jedyne przypuszczenie to uszkodzenie wiązki gdzieś pod deską rozdzielczą , dwa kable (od czujnika ESP i od nastawiania temperatury) czasami się zwierają - no ale to znaleźć to będzie ciężko... tym bardziej że póki co działa dobrze.
Aha, i podobno zauważyli że to często pojawia sie po wizycie na myjni... jeśli to coś zmienia...
Spotkaliście taki pokręcony przypadek? Bo ja nie...