Witam,
mam problem z odpaleniem samochodu. Problem wygląda następująco:
otóż posiadam samochód Opel Corsa B '97. W samochodzie mam zainstalowany alarm Silicon (niestety nie wiem jaki to model - pilot z wysuwaną antenka po prawej stronie i dwoma przyciskami). Otóż pod moją nieobecność, ktoś majstrował przy samochodzie (podobno grupka ludzi szła i kopała samochody). Prawdopodobnie włączył się alarm (piszę prawdopodobnie ponieważ nie wiem, nie widziałem a na syrenie pod maską samochodu miałem przełączony na OFF, a zamykając samochód napewno nie włączałem alarmu) Następnie moja dziewczyna (bez mojej wiedzy) widząc co się stało z samochodami chciała go odpalić i przestawić w inne miejsce i prawdopodobnie wcisnęła na pilocie otwartą kłódkę i otworzyła samochód. Ten jednak nie chciał odpalić wiec go zamknęła i wróciła do domu. Ja następnego dnia chciałem go odpalić lecz okazało się że akumulator jest rozładowany. Podłączyłem kable z innego samochodu i chciałem go odpalić bez skutku (rozrusznik kręci, paliwo jest) W pewnym momencie skojarzyłem fakty i dokonałem resetu alarmu lecz to nie pomogło. Po oględzinach okazało się że czarny kabelek od syreny (masa) jest oderwany. Podłączyłem go, włączyłem przełączyłem na ON z syreny wydobył się bardzo cichy dźwięk tak jak by rozładowała się bateria i od tej pory już jest tak jakby martwa. Do akumulatora podłączyłem prostownik i go naładowałem, syrenę uziemiłem. Rozrusznik kręci ale nie ma iskry na świecach (sprawdziłem). Czy wie ktoś jak mogę to naprawić albo miał podobnie? Szukałem parę dni czegoś podobnego na forum lecz nie znalazłem...
mam problem z odpaleniem samochodu. Problem wygląda następująco:
otóż posiadam samochód Opel Corsa B '97. W samochodzie mam zainstalowany alarm Silicon (niestety nie wiem jaki to model - pilot z wysuwaną antenka po prawej stronie i dwoma przyciskami). Otóż pod moją nieobecność, ktoś majstrował przy samochodzie (podobno grupka ludzi szła i kopała samochody). Prawdopodobnie włączył się alarm (piszę prawdopodobnie ponieważ nie wiem, nie widziałem a na syrenie pod maską samochodu miałem przełączony na OFF, a zamykając samochód napewno nie włączałem alarmu) Następnie moja dziewczyna (bez mojej wiedzy) widząc co się stało z samochodami chciała go odpalić i przestawić w inne miejsce i prawdopodobnie wcisnęła na pilocie otwartą kłódkę i otworzyła samochód. Ten jednak nie chciał odpalić wiec go zamknęła i wróciła do domu. Ja następnego dnia chciałem go odpalić lecz okazało się że akumulator jest rozładowany. Podłączyłem kable z innego samochodu i chciałem go odpalić bez skutku (rozrusznik kręci, paliwo jest) W pewnym momencie skojarzyłem fakty i dokonałem resetu alarmu lecz to nie pomogło. Po oględzinach okazało się że czarny kabelek od syreny (masa) jest oderwany. Podłączyłem go, włączyłem przełączyłem na ON z syreny wydobył się bardzo cichy dźwięk tak jak by rozładowała się bateria i od tej pory już jest tak jakby martwa. Do akumulatora podłączyłem prostownik i go naładowałem, syrenę uziemiłem. Rozrusznik kręci ale nie ma iskry na świecach (sprawdziłem). Czy wie ktoś jak mogę to naprawić albo miał podobnie? Szukałem parę dni czegoś podobnego na forum lecz nie znalazłem...