Witam wszystkich forumowiczow
Mam problem z moja Frontera,jest to wersja LONG z 96r z silnikiem 2.2 model X22XE.Problem mam taki ze Frotka nie chce palic heh, nie ma iskry,wydaje mi sie ze jest to zwiazane z cudownym urzadzeniem jaki jest imobilizer,wyglada na fabryczny, koleczko z dioda przy stacyjce rozlaczane pastylka przy kluczach.Dioda mruga pulsacyjnie,a po przekreceniu zaplonu szybko,i dodatkowo na liczniku mruga pomaranczowa kontrolka z zaworkiem,czyli wszytko prawidlowo,wylaczam zaplon,dotykam pastylka do tego kolka z dioda i juz nie mruga,czyli sie rozlaczylo (NIBY),po wlaczeniu zaplonu pomaranczowa tez nie mruga tylko swieci caly czas ,tak jak pozostale kontrolki zaplonu,ale iskry nie ma i nie odpala,rozrusznik kreci,kiedy wylaczam zaplon dioda od imobilajzera nie mruga wcale,dopiero po jakims czasie (5-10 min) zalacza sie,mruga szybko ,a nastepnie pulsacyjnie,wczesniej mrugala szybko odrazu po zgaszeniu silnika i za chwile normalnie pulsacyjnie.Czy mozliwe ze cos sie rozkodowalo po tym jak autko stalo tydzien bez akumulatora?? Czy jest mozliwe calkowite wymontowanie tego imobilajzera? gdzie szukac centralki od tego?