Witam, dziś bawiłem się zestawem za 100 zł :
głośniki Sony XS-F693N
wzmak Sony xm-4520
no i niestety przez głupotę trenowałem wzmaka :podłączyłem 1 z głośników pod niego i za pierwszym razem uruchomiła się protekcja tzn. protection na wzmaku ( choć i tak moc ustawiłem na prawie minimum) , za drugim za to już miałem wszystko wyciszone na zupełne minimum , dioda świeciła na zielono, niby wszystko ok, niestety po chwili zauważyłem dużo dymu wydobywającego się z pod półki w bagażniku.
Patrzę , a to dym z głośnika, więc prędko odłączyłem wejście do wzmaka ( najszybsza opcja ) a nast. kable między głośnikiem a wzmakiem. Pomyślałem - głośnik do wyrzucenia , bo widziałem na yt akcje palenia głośników gdzie ledwo dymek był końcem żywota głośnika, a przy tym moim samego dymu było dużo więcej ( gdzieś zapewne 5s się jarał przy +12 przy jakimś spięciu z powodu jakiegoś uszkodzenia w wzmaku). A jednak jak się okazało po podłączeniu pod mój zaufany inny wzmak to głośnik gra tak samo jak jego brat bliźniak w półce
i tu moje pytanie , czy mogę liczyć na to że głośnik będzie nadal chodził jak należy , czy też już stracił swoje wartości dźwiękowe? ( ja na razie zmian nie wyczułem, pytanie dla znawców sprzętu) , Jak długo może pochodzić? tydzień, dwa?
Ps. Dodam tylko że jego membrana działa jak należy , nie szoruje i nie zgrzyta, dosłownie działa jak jego odpowiednik w półce, druga sprawa to interesuje mnie tylko głośnik niskotonowy w tych zestawach, głośniki średnio i wysokotonowe są odłączone. Dym pochodził z pod membrany głośnika niskotonowego.
Z góry dziękuję za odpowiedzi
głośniki Sony XS-F693N
wzmak Sony xm-4520
no i niestety przez głupotę trenowałem wzmaka :podłączyłem 1 z głośników pod niego i za pierwszym razem uruchomiła się protekcja tzn. protection na wzmaku ( choć i tak moc ustawiłem na prawie minimum) , za drugim za to już miałem wszystko wyciszone na zupełne minimum , dioda świeciła na zielono, niby wszystko ok, niestety po chwili zauważyłem dużo dymu wydobywającego się z pod półki w bagażniku.
Patrzę , a to dym z głośnika, więc prędko odłączyłem wejście do wzmaka ( najszybsza opcja ) a nast. kable między głośnikiem a wzmakiem. Pomyślałem - głośnik do wyrzucenia , bo widziałem na yt akcje palenia głośników gdzie ledwo dymek był końcem żywota głośnika, a przy tym moim samego dymu było dużo więcej ( gdzieś zapewne 5s się jarał przy +12 przy jakimś spięciu z powodu jakiegoś uszkodzenia w wzmaku). A jednak jak się okazało po podłączeniu pod mój zaufany inny wzmak to głośnik gra tak samo jak jego brat bliźniak w półce
i tu moje pytanie , czy mogę liczyć na to że głośnik będzie nadal chodził jak należy , czy też już stracił swoje wartości dźwiękowe? ( ja na razie zmian nie wyczułem, pytanie dla znawców sprzętu) , Jak długo może pochodzić? tydzień, dwa?
Ps. Dodam tylko że jego membrana działa jak należy , nie szoruje i nie zgrzyta, dosłownie działa jak jego odpowiednik w półce, druga sprawa to interesuje mnie tylko głośnik niskotonowy w tych zestawach, głośniki średnio i wysokotonowe są odłączone. Dym pochodził z pod membrany głośnika niskotonowego.
Z góry dziękuję za odpowiedzi