Nasycenie rdzenia nie powinno występować, jeśli triak jest włączany po przejściu napięcia przez maksymalną wartość (czyli nie mniej, niż 5ms po przejściu napięcia przez zero), i po zaniknięciu SEM, a wyłącza się w zerze prądu. Tylko że to ogranicza moc na obciążeniu (chyba prawie dwukrotnie), bo jest czas między wyłączeniem, a włączeniem; uzyskanie większej mocy wymaga bardziej złożonego sterowania - włączania na więcej, niż półokres - może włączanie przy maksymalnym napięciu (to niestety wyklucza płynną regulację) i utrzymanie stanu włączenia, kiedy prąd będzie przechodził przez zero.
W żadnym wypadku nie można włączać triaka w zerze (napięcia): ćwierć okresu wystarczy, żeby namagnesowanie rdzenia zmieniło się z zera do nasycenia, potem przez drugie ćwierć okresu tylko oporność uzwojenia ogranicza prąd (w następnej połówce nie ma już problemu: przez ćwierć okresu namagnesowanie rdzenia maleje do zera, przez kolejne ćwierć magnesuje się w przeciwną stronę, dochodząc do nasycenia, kiedy napięcie przechodzi przez zero i zaczyna rozmagnesowywać rdzeń).
Z kolei z PWM jest taki problem, że transformator ma pewną indukcyjność rozproszenia, więc jeśli próbuje się w nim nagle przerwać przepływ prądu, to w uzwojeniu generuje się spore napięcie, które może uszkodzić tranzystor użyty do przełączania. Można próbować "wygaszać" te impulsy napięcia jakimś tłumikiem, ale wtedy może się w nim wydzielać spora moc.
Zarówno z PWM, jak i ze sterowaniem fazowym po stronie wtórnej jest taka niewygoda, że tam są zwykle większe prądy (jeśli transformator obniża napięcie) i trudno jest zrobić bez triaka (a na triaku tylko sterowanie fazowe), albo prostowania (można: dwa MOSFET-y połączone szeregowo w przeciwne strony), a wtedy jest spadek napięcia rzędu wolta na półprzewodnikach i odpowiednie do tego straty mocy (rzędu 20W) w tych półprzewodnikach. Natomiast zaletą jest brak zagrożenia silnym nasyceniem rdzenia, a jeśli trochę dba się o symetrię (jednakowe obciążenie prądem w obie strony), to nasycenia w ogóle nie będzie, poza momentem włączenia transformatora do sieci (jak się nie trafi w maksymalne napięcie).
Chyba najłatwiejszym rozwiązaniem jest użycie triaka po stronie wtórnej - musi to być triak na odpowiedni prąd (20A, albo więcej) z odpowiednim do takiego prądu radiatorem (sensowne jest użycie triaka z dużym zapasem prądu/mocy - wtedy radiator będzie tańszy, a triak pewnie niewiele droższy) - i sterowanie fazowe wykorzystujące do synchronizacji napięcie po stronie wtórnej (odmierzające czas od przejścia tego napięcia przez zero).