Witam. Mam problem ze świeżo zakupioną vectrą C z 2003r., 2,2 DTI. Przywieziona z Niemiec osobiście przeze mnie, żadnych problemów przez kilka dni aż do dzisiaj. Odpaliłem, pojechałem w trasę 40km, zgasiłem i jak postała około 15 minut to nie mogłem odpalić, kręciłem kilka razy po około 5s i nic. Po kilku próbach zaczynała załapywać jak diesel na dużym mrozie ze spalonymi wszystkimi świecami. Po zgaszeniu na ciepłym i odpaleniu od razu odpala za pierwszym razem bez zająknięcia (mam na myśli pracę na wszystkich cylindrach), ale też po około 4-5 sekundach.
Silnik pracuje idealnie, obroty nie falują, ma moc, żadne kontrolki się nie świecą.
Czy ktoś może podsunąć pomysł co to może być?
Stało się to można powiedzieć nagle. Szukałem w google i sugerują pompę, świece albo czujnik temperatury cieczy.
Na komputer dopiero w poniedziałek podjadę.
Silnik pracuje idealnie, obroty nie falują, ma moc, żadne kontrolki się nie świecą.
Czy ktoś może podsunąć pomysł co to może być?
Stało się to można powiedzieć nagle. Szukałem w google i sugerują pompę, świece albo czujnik temperatury cieczy.
Na komputer dopiero w poniedziałek podjadę.